• Andrew Syrios

Progi a dochody to dwie różne rzeczy

25.11.2015
To ciekawe: zarówno konserwatyści jak i liberałowie objawiają nostalgię za tymi starymi dobrymi latami 50 XX w. Liberałowie ze względu na te "90 proc. progi podatkowe, którym zawdzięczamy nasze bogactwo." Czy jakoś tak.
(CC BY-SA (401)K 212)

(CC BY-SA (401)K 212)

(CC BY-SA (401)K 212)

Sanders, Krugman, Moore zwracają uwagę, że za czasów radykalnego socjalisty Dwighta D. Eisenhowera najwyższy próg podatkowy wynosił właśnie 90 proc. Cóż, bądźmy bardziej precyzyjni: wynosił 91 proc. I dotyczył ludzi zarabiających rocznie ponad 3,4 mln dolarów, a dokładnie tego, co zarobili ponad tę kwotę. Obecnie mamy tylko 2 progi podatkowe, wówczas funkcjonowało ich 24!

Ale najbardziej istotne jest to, ile podatków płacono naprawdę. Okazuje się, że w latach 50 rząd wcale nie zbierał w podatkach więcej niż obecnie (gdy popatrzeć na relacje dochodów do PKB). Jak pokazują statystyki tak naprawdę bez względu na wysokość podatków dochody podatkowe w USA są historycznie mniej wiecej podobne. Co więcej, mimo że w ciągu ostatnich dekad podatki dla najbogatszych spadały, ich udział w realnie płaconych podatkach rósł – obecnie najbogatsze 20 proc. obywateli odpowiada za 70 proc. przychodów z podatków dochodowych.

Cały komentarz na stronie Mises Institute.


Tagi


Artykuły powiązane