Flauta w handlu międzynarodowym osłabiła polski eksport

12.12.2016
Wyniki polskiego eksportu w tym roku są zaskakująco słabe. Wynika to z flauty w handlu międzynarodowym, ale również ze specyficznych czynników branżowych – na przykład znacząco zmalał eksport niektórych towarów z szeroko pojętej branży spożywczej. Kolejny rok powinien już być wyraźnie lepszy.


W tym roku dynamika polskiego eksportu towarów jest najniższa od kryzysowego roku 2009, kiedy cała globalna gospodarka doznała silnego wstrząsu. We wrześniu tego roku eksport towarów był o 4,1 proc. niższy niż rok wcześniej. Średnia sześciomiesięczna dynamika, która pozwala pominąć przejściowe wahania, wyniosła we wrześniu 0,6 proc., najmniej od stycznia 2010 r. Wyraźny spadek sprzedaży nastąpił na tzw. rynki wschodzące, relatywnie słabe są również wyniki sprzedaży do niektórych dużych krajów UE, jak Wielka Brytania. W przekroju branżowym widać słabość w produkcji wyrobów z metali czy żywności przetworzonej (patrz wykres Eksport towarów z Polski).

Jest to o tyle zaskakujące, że w globalnej gospodarce nie dzieje się nic strasznego. Wzrost gospodarczy jest wolniejszy niż przed rokiem, ale daleko do zjawisk kryzysowych, a w gospodarkach wschodzących widać wręcz symptomy ożywienia.

Co się zatem dzieje? Przyczyn jest kilka. Pierwsza jest taka, że mimo stabilnej koniunktury globalnej handel międzynarodowy od dwóch lat stoi w miejscu. Wynika to z faktu, że obecna faza koniunktury w znacznie większym stopniu opiera się na rosnącym popycie w usługach niż w przemyśle. Ale to może być też efekt narastającego protekcjonizmu albo zmian schematów handlowych następujących po wyraźnym spowolnieniu dynamiki rozwoju rynków wschodzących. W każdym razie w pierwszym półroczu dynamika handlu międzynarodowego była najniższa od drugiego półrocza roku 2009, czyli nawet niższa niż w okresie kryzysu w strefie euro w latach 2010-2013.

Ale flauta w globalnym handlu nie jest jedyną przyczyną słabości polskiego eksportu. Spowolnienie polskiego eksportu do Unii Europejskiej jest głębsze niż spowolnienie wymiany handlowej wewnątrz UE. Dlaczego? Jeden z powodów jest taki, że spowolnienie wymiany handlowej dotyka te branże, które Polska ma dość mocno rozwinięte, jak wspomniane już przetwórstwo metali czy żywność. Ponadto dochodzą specyficzne czynniki na poziomie wąskich branż. Na przykład całkowicie ustał eksport wyrobów tytoniowych z Polski do Francji, który jeszcze w latach 2014-2015 sięgał 40-50 mln euro miesięcznie (ok. 2 mld zł rocznie).

Jakub Olipra z banku Credit Agricole, zajmujący się analizami rynku rolnego i żywnościowego, twierdzi, że to może być skutek zaostrzenia regulacji dotyczących sprzedaży papierosów w Europie. Bardzo słabo wygląda również eksport wyrobów alkoholowych, a właściwie głównie piwa. W tym przypadku czynnikiem współodpowiedzialnym może być konkurencja ze strony producentów brytyjskich, którzy korzystają na wyraźnie słabszym funcie.

Źródłem zaskoczenia w polskim eksporcie w tym roku są nie tylko słabe trendy, ale też anomalie w danych, których analitycy nie potrafią jednoznacznie wyjaśnić. Na przykład, na co wskazywali analitycy BZ WBK, różnica między danymi z tzw. bilansu płatniczego (pokazuje przepływy finansowe między Polską a zagranicą) a danymi z rachunków narodowych (w ramach których zbierane są zagregowane dane na temat produkcji, konsumpcji, akumulacji, handlu itd.) jest znacząco wyższa niż w poprzednich latach – eksport w bilansie płatniczym wygląda znacznie słabiej niż w rachunkach narodowych. Analitycy mBanku twierdzą, że wysoka dynamika eksportu w rachunkach narodowych to jest aberracja, a rzeczywistość jest prawdopodobnie bliższa tym danym, które wskazują na słabość eksportu. Na potwierdzenie ich słów można przytoczyć fakt, że łączna dynamika eksportu towarów i usług jest w rachunkach narodowych wyraźnie wyższa niż dynamika eksportu towarów i dynamika eksportu usług traktowane oddzielnie. W rzeczywistości jest to niemożliwe, w danych są zatem jakiejś anomalie.

Co dalej? Jakie są prognozy na kolejny rok? Ostatnie dane z globalnej gospodarki napawają pewnym optymizmem. Indeks PMI dla globalnego sektora przetwórczego bardzo wyraźnie wzrósł między trzecim i czwartym kwartałem 2016 r., osiągając poziomy niewidziane od drugiej połowy 2014 r. Rosnący popyt w sektorze przemysłowym widać też po cenach metali. Miedź, uznawana czasami za wyprzedzający indeks koniunktury, zdrożała w listopadzie aż o 20 proc. Drożeją też inne metale, np. nikiel wykorzystywany do produkcji stali nierdzewnych.

Jeżeli produkcja przemysłowa na świecie przyspieszy, to powinno to też pociągnąć za sobą polski eksport. Jest zatem niemała szansa, że przyszły rok będzie wyraźnie lepszy niż obecny.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test