Gospodarcze zjednoczenie, które nie stymuluje rozwoju gospodarczego

29.05.2014
Dziś w Astanie ma być podpisana umowa o stworzeniu Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. Rosja gwałtownie przyspieszyła proces. Tacciana Manionak, białoruska ekonomistka, uważa, że taki pośpiech nie służy integracji, a tworzone stowarzyszenie obarczone jest licznymi wadami wynikającymi z różnych modeli gospodarczych trzech krajów.

Kazachstan, Białoruś, Rosja (Fot. PAP)


ObserwatorFinansowy.pl: Trochę dziwi pośpiech przy tej integracji. W 2009 Białoruś, Kazachstan i Rosja stworzyły Unię Celną, dwa lata później na jej bazie Wspólną Przestrzeń Gospodarczą, a teraz wykonują kolejny krok. Co to zmienia?

Tacciana Manionak: W teorii chodzi o stworzenie jeszcze bardziej pogłębionej wspólnoty gospodarczej przewidującej przepływ ludzi, towarów, kapitału bez jakichkolwiek barier. O ile jednak w przypadku Unii Europejskiej taka integracja trwała kilkadziesiąt lat – w przypadku Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EAWG) to mniej niż 10 lat. I eksperci rozumieją, że jest to głównie projekt o charakterze politycznym. I chociaż autorstwo przypisuje się prezydentowi Kazachstanu Nursułtanowi Nazarbajewowi, jednak zmaterializował go Putin, który chce wejść do historii jako integrator ziem po-radzieckich.

Jak widać podpisanie dokumentu jest mocno forsowane z przyczyn politycznych, a teoria daleko odbiega od praktyki. Jeszcze w zeszłym roku między tymi krajami funkcjonowało ponad 600 rozmaitych barier we wzajemnym handlu. Teraz jest ich tylko nieznacznie mniej –  zasadnicze ograniczenia pozostały. Do tego dochodzi kwestia Ukrainy – wielkim marzeniem Rosji było wciągniecie jej do tego projektu. Teraz Putin zdaje sobie sprawę, że bez Ukrainy stowarzyszenie może stać się karykaturą samego siebie i z całej siły stara się wytworzyć pozytywny wizerunek przedsięwzięcia.

Jak wyglądają struktury tego projektu?

Od dwóch lat działa najwyższy organ EAWG – Euroazjatycka Komisja Gospodarcza. Ma ona pełnomocnictwa właściwe organowi ponadnarodowemu, choć jej postanowienia na razie mają jedynie charakter rekomendacji. Jest również Rada EAWG, funkcjonuje Kolegium EAWG. Członkami tych organów są reprezentowani na zasadzie proporcjonalności urzędnicy trzech państw, którzy debatują nad rozmaitymi kwestiami np. wspólnym rynkiem żywności, subsydiami przemysłowymi, konkurencją, prawem antymonopolowym. Działa też sąd EAWG z siedzibą w Mińsku. Struktury już istnieją, jednak na razie nie mają mocy decyzyjnych.

Na jakie problemy natyka się integracja tych trzech krajów?

Jednym z najważniejszych problemów jest stopień ich integracji z WTO. Rosja już od roku jest jej członkiem i podczas procesu integracyjnego pod naciskiem Rosji położono silny akcent na wprowadzaniem wspólnego prawa zgodnego z normami organizacji. Białoruś jest faktycznie dopiero w połowie procesu integracyjnego. Białoruscy urzędnicy traktują członkostwo WTO jak zagrożenie dla swojej gospodarki zajmując się głownie ochroną gospodarki przed konkurencją. Białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszko stwierdził niedawno, że Rosja, jako członek Unii Celnej, przystępując do WTO przysporzyła strat białoruskiemu przemysłowi maszynowemu.

Jaką rolę w negocjacjach odgrywają kwestie surowców energetycznych?

Gdy w 2011 powoływano Wspólną Przestrzeń Gospodarczą Białoruś wytargowała dla siebie możliwość bezcłowego import ropy naftowej i produktów naftowych z Rosji. Do tego udało jej się zmienić schemat określania ceny na gaz. Przez pewien czas ceny gazu dyktowane Białorusi przez Rosję były w podobny sposób jak dla krajów europejskich poprzez powiązanie ich z ceną ropy naftowej.

Powodowało to nieustanny wzrost kosztów gazu. W pewnym momencie Białoruś była zmuszona płacić nawet 245 dol. za 1000 m3. Białorusi jednak udało się zmienić formułę cenową i teraz otrzymuje gaz po cenach wewnętrznych Rosji: 160 dol. za 1000 m3. Białoruś, by uzyskać taką ulgę, musiała oprócz podpisania umowy o Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej sprzedać Rosji pozostałe 50 proc. akcji swojego operatora gazowego Biełtransgaz.

Czy Białoruś domaga się od Rosji kolejnych preferencji?

Białoruś wyczerpała już te ulgi jakie otrzymała od Rosji w wyniku zgody na integrację. I teraz paradoksalnie Białoruś, która chroni swój rynek przed rosyjską konkurencją, sama chce, by umowa o stworzeniu EAWG nie zwierała jakichkolwiek wyjątków i ograniczeń. Wielokrotnie słyszałam jak białoruscy urzędnicy podkreślali, że EAWG jest strukturą która powstanie na bazie niepełnowartościowej Unii Celnej.

Dlaczego jest niepełnowartościowa?

Dotąd nie udało się stworzyć wspólnego rynku naftowo-gazowego. Białoruś mimo istnienia Unii Celnej musi oddawać do rosyjskiego budżetu cła eksportowe na paliwa wytworzone z rosyjskiej ropy –to 3,3 – 3,8 mld dol. rocznie. Łukaszenka 9 maja po spotkaniu z Putinem oświadczył wprawdzie, że w 2015 roku Białoruś otrzyma 1,5 mld dol. ceł do swojego budżetu, a w 2016 już całość. Jednak rosyjski wicepremier Arkady Dworkowicz podczas petersburskiego forum ekonomicznego zdementował tę informację. Sprawa będzie ponownie omawiana. Jest oczywiste, że trzy kraje nie są w stanie stworzyć wspólnego rynku gazu i ropy naftowej i sprawa najprawdopodobniej zostanie odłożona o 10 lat. A dopóki nie ma wspólnego rynku kwestie ceł będą rozwiązywane w ramach stosunków dwustronnych.

Czego w takiej sytuacji oczekuje Kazachstan?

Kazachstan chce dostępu do rosyjskiej infrastruktury transportowej, tak by móc dostarczać surowce energetyczne na rynki europejskie. Rosja jest na to niegotowa i dlatego chce odsunąć taką możliwość o 10 lat. Kwestia ceł na ropę naftową to ważna sprawa również dla Kazachstanu. Na wspólnym rynku nie może być mowy o wewnętrznych cłach, a w przypadku tego kraju odgrywają one ważną rolę w budżecie.

W Rosji jest podobnie, dochody z ropy naftowej i gazu stanowią 51 procent PKB i cła eksportowe są bardzo znaczącą pozycją w rosyjskich finansach państwowych. I by je zastąpić, należałoby zwiększyć podatek na surowce kopalne. Jednak ten scenariusz doprowadziłby do zwiększenia ceny ropy naftowej na rynku wewnętrznym, co skończyłoby się zwiększeniem ceny paliw dla rosyjskich konsumentów.

Również Białoruś musiałby kupować ropę drożej po cenach niemal światowych i nie mogłaby konkurować na światowym rynku wyrobów naftowych. Rosja będzie zmuszona stopniowo zmniejszać więc cła i zwiększać podatek. A Łukaszenka domaga się – w sytuacji, w której Rosja nie chce zrezygnować z ceł – by pozostawić je w białoruskim budżecie.

Dlaczego Rosja nie chce się na to zgodzić?

Rosyjskie władze tłumaczą, że już teraz subsydiują Białoruś i nie zamierzają zwiększać tej pomocy. Tym bardziej, że Białoruś mimo zapowiedzi nie realizuje pięciu strategicznych białorusko – rosyjskich projektów inwestycyjnych. Tak naprawdę idzie o względnie niewielką sumę – 1,5 mld dol. Myślę, że w rzeczywistości wchodzą tu w grę kwestie pozaekonomiczne dotyczące sfery obronności. Rosja stara się wytargować od Białorusi jak najwięcej, tak by dotacje dla Białorusi nie poszły na marne. Myślę, że za kulisami odbywają się negocjacje dotyczące np. umieszczenia na terytorium Białorusi kolejnych obiektów wojskowych. Ma na to wpływ sytuacja na Ukrainie i aktywizacja NATO przy granicy z Rosją.

Czy obecny, proponowany przez Rosję, model integracji przyniesie krajom stowarzyszonym jakieś korzyści?

Problem w tym, że kraje te mają różne modele gospodarcze. Rosja i Kazachstan to gospodarki surowcowe. Białoruś jest jakby wielką montownią na przestrzeni postradzieckiej, co pozostało jeszcze z czasów ZSRR. Gospodarcze zjednoczenie tych krajów nie stymuluje modernizacji ich gospodarki, a w przypadku Białorusi faktycznie zamraża przestarzałą strukturę podtrzymywaną kredytami i dostawami tanich surowców energetycznych.

Istnieje mała nadzieja, że wstąpienie do WTO otworzy trochę gospodarkę Białorusi i da impuls do reform. Jednak na razie nie widzimy takich tendencji – zamrożono praktycznie proces prywatyzacji.

Rozmawiał Jakub Biernat

Tacciana Manionak jest białoruską ekonomistką, ekspertem ds. energetycznych.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test