Gospodarczy alarm dla Egiptu

12.02.2013
Dobrze by było, gdyby elita polityczna Egiptu — zarówno związana z rządem, jak i z opozycją — skupiła się na ekonomicznych konsekwencjach zaburzeń. Umożliwiłoby jej to dostrzeżenie powodów, wyjaśniających, dlaczego w interesie jej i całego kraju leży takie podejście do rozwiązywania problemów Egiptu, które nastawione jest na większą współpracę.

Gospodarka Egiptu ryzykuje powrót do czarnego rynku w różnych dziedzinach. (Fot. OF/KM)


Jeśli utrzyma się obecny zamęt społeczny i polityczny, dla gospodarki skończy się to paraliżującą inflacją, poważnymi problemami w bilansie płatniczym oraz kryzysem budżetowym. Mocno wzrosłoby zagrożenie wystąpienia zaklętego kręgu, czyli coraz gorszej — i prowadzącej do dalszego pogorszenia — sytuacji ekonomicznej.

Gospodarka Egiptu zamiast jednak załamania (jak w Azji czy Ameryce Łacińskiej w czasach dawnych kryzysów zadłużeniowych) ryzykuje raczej powrót do krępującej ją kontroli i czarnego rynku w różnych dziedzinach. Efektywność ekonomiczna zmaleje, inwestycje i zatrudnienie znacznie się skurczą, a wolniejszemu wzrostowi towarzyszyć będą wyższe ceny, także na podstawowe artykuły żywnościowe.

Skutki tego odczuje większość społeczeństwa, jednak bardziej niż inni ucierpią ubodzy, bezrobotni i młodzież. W takiej sytuacji cele, legitymizujące rozpoczętą 25 stycznia 2011 roku rewolucję — wzrost, na którym korzystają wszyscy, sprawiedliwość społeczna i ludzka godność — okazałyby się jeszcze trudniejsze do osiągnięcia.

>>wywiad: Sytuacja za rządów Mubaraka była lepsze niż teraz

Żadne trwałe rozwiązania gospodarcze i finansowe nie są możliwe bez zajęcia się — i to w drodze współpracy — zabagnioną sytuacją polityczną kraju. Technokraci, nawet z dobrymi chęciami i uzdolnieni, nie mogą zapewnić właściwych posunięć politycznych ani optymalnych wyników. Muszą mieć oparcie w jednoczącej społeczeństwo wizji i wiarygodnym przywództwie, a także poparcie obywateli.

Wobec chronicznego bałaganu gospodarczego i politycznej niestabilności Egipcjanie coraz częściej opłakują „zawłaszczenie” rewolucji, potęgując tym samym nieufność do elit rządzących krajem. Usunięcie byłego prezydenta, Hosni Mubaraka, a potem odesłanie sił zbrojnych do koszar, dało ludziom poczucie władzy, które sprawia, że wielu z nich ochoczo powraca na ulice, żeby nadal rozliczać przywódców.

Powtarzające się wciąż protesty uliczne i słabe siły policyjne sprzyjają nasileniu przestępczości. Wykorzystujący te okoliczności bandyci wzniecają chaos i strach — zarówno odczuwany, jak i postrzegany — na skalę o wiele większą niż rzeczywiste zagrożenie przestępczością, co nasila panujące w kraju poczucie ogólnej niemocy.

Zewnętrzna pomoc finansowa nie może bez końca przesuwać „dnia sądu”. Nadzwyczajne wsparcie od paru przyjaznych rządów zatrzymywało jak dotąd erozję rezerw walutowych Egiptu mimo, że wpływy z turystyki są mizerne, a import żywności i innych towarów podstawowych rośnie. Na skutek zagranicznych zobowiązań płatniczych i presji na krajową walutę rząd będzie się znów ubiegał o 4,8 mld dolarów pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i o współfinansowanie z innych źródeł, wielostronnych i dwustronnych. Jednak zapewnienie tego finansowania staje się skomplikowane.

(infografika: DG)

Potencjału gospodarki egipskiej — w odpowiednich warunkach politycznych — nie powinno się nie doceniać. To obecne warunki powodują, że wyniki są znacznie poniżej potencjalnych. Tym należałoby się szybko zająć; z kolei usunięcie niesprawności i zmiana orientacji instytucji — zawłaszczonych przez poprzedni system do obsługi nielicznych, choć powinny one świadczyć usługi powszechne — może znacznie zwiększyć potencjał gospodarki.

Polityczni przywódcy kraju mogą się uczyć od innych państw. Egipt nie jest pierwszym krajem, który przeżywa dramatyczny zwrot od represyjnej przeszłości ku lepszej i bardziej sprawiedliwej przyszłości. Nie jest też pierwszym krajem, w którym niepewności transformacji politycznej nakładają się na niepokojące warunki gospodarcze i finansowe.

Odrzucanie doświadczeń innych krajów wydaje się kuszące, zwłaszcza w Egipcie, gdzie ruch kierowanych przez młodzież zwykłych ludzi dokonał czegoś, czego nikt nie uważał za możliwe (w ciągu 18 dni obalił prezydenta, który żelazną ręką rządził przez 30 lat). Poza tym niektóre kraje rzeczywiście tak bardzo różnią się od Egiptu, że traktowanie ich doświadczeń jako lekcji mogłoby być mylące.

Żaden z przechodzących transformację krajów nie może zresztą stanowić dla Egiptu wyłącznego wzorca. Jest jednak grupa państw — RPA, Brazylia, Indonezja i Turcja — których łączne doświadczenie jest tu odpowiednie i przemówiłoby do wielu grup ludności Egiptu, zwłaszcza jeśli idzie uporządkowane przeobrażenia gospodarcze i polityczne.

Każdy kraj z tej czwórki napotykał przeszkody, które wielu uważało za nie do przezwyciężenia. A jednak reagując właściwie na problemy gospodarcze i polityczne wszystkim tym krajom udało się doprowadzić do ograniczenia zasięgu ubóstwa, do ustanowienia większej sprawiedliwości społecznej i do rozszerzenia zakresu praw obywatelskich.

Republika Południowej Afryki pod rządami Nelsona Mandeli ilustruje zalety umiejętnego przekierowania nastrojów z szukania odwetu w stronę odnowy kraju. Choć w Egipcie nie ma przywódcy, który mógłby wiarygodnie przekazać przesłanie Mandeli „przebaczyć, lecz nie zapominać”, to razem — współpracując dla osiągnięcia wspólnego celu —mogą oni pomóc krajowi przenieść uwagę z lusterka wstecznego na drogę przed nim.

Brazylia pod rządami prezydenta Luiza Inacio Lula da Silva pokazuje, jak można wprowadzać podstawowe reformy w warunkach zaburzeń, spowodowanych zasadniczymi wewnętrznymi przeobrażeniami politycznymi, odpływem inwestorów a także przy nieprzyjaznym otoczeniu globalnym.

W latach 2004-2008 Brazylia, od dawna uważana za kraj z przyszłością — o którym się mówi: „zawsze była i zawsze będzie“— miała średnio 5,5 proc. wzrostu gospodarczego rocznie. Odsetek ludności żyjącej w biedzie zmniejszono z 40 do 25 proc. A 100-punktowy współczynnik Giniego, który mierzy nierówność dochodów, poprawił się o całe 5 punktów.

Wreszcie, zarówno Indonezja (po azjatyckim kryzysie finansowym z 1997 roku), jak i Turcja (po tamtejszym kryzysie z 2001 roku) to najnowsze przykłady krajów w zdecydowanej większości muzułmańskich, które przezwyciężały gospodarczego pecha jednocześnie zajmując się wewnętrzną transformacją polityczną.

Im dłużej utrzyma się obecny zamęt w Egipcie, tym większe straty poniosą jego elity polityczne w walce o serca i umysły mieszkańców, których zasadnicze aspiracje można ująć jako cztery dobrze uzasadnione żądania: chleba, godności, sprawiedliwości społecznej i demokracji. Ale przy oświeconych przywódcach i konstruktywnej współpracy Egipt może przezwyciężyć swoje obecne kłopoty.

W przeszłości z powiększającą się rozbieżnością między uprawnionymi aspiracjami ludności a tym, co zapewniały rządzące krajem elity, radzono sobie za pomocą kolejnych represji. Nowy Egipt na to nie pozwoli. Poczucie władzy, jakie dziś mają zwykli Egipcjanie, oznacza zasadniczą zmianę.

>>czytaj też: Niedokończona egipska rewolucja odniesie sukces

Elity polityczne Egiptu nie dysponują nieograniczonym czasem, a obecne tendencje ekonomiczne sprawiają, że potrzeba działania staje się coraz pilniejsza.

© Project Syndicate, 2013.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test