Gospodarki na ropę potrzebują hybrydowego silnika

19.07.2019
Ropa przez dekady napędzała gospodarki krajów posiadających obfite jej złoża. Świat jednak chce walczyć ze zmianami klimatu, a jedną z metod jest ograniczenie zużycia paliw kopalnych. Te państwa, które uzależniły się od petrodolarów muszą myśleć o alternatywnych silnikach dla gospodarki.

(Envato)


Mamy jeszcze 35 lat zanim skończy nam się ropa – ostrzegał podczas kampanii wyborczej w 1976 r. Jimmy Carter, późniejszy prezydent USA. Trzy lata po kryzysie naftowym z 1973 r. i trzy lata przed kryzysem naftowym 1979 r., które wstrząsnęły światową gospodarką, mogło się wydawać, że taka diagnoza nie jest pozbawiona podstaw. Kolejne dekady przyniosły jednak odkrycia nowych złóż, a postęp technologii umożliwił sięgnięcie po rezerwy dotąd niedostępne.

Minął 2011 r., którego obawiał się Carter, a ropy pod ziemią jest więcej niż kiedykolwiek się spodziewano. Rośnie także zapotrzebowanie na ten surowiec w różnych sektorach. Ropy potrzebuje transport, który rozwija się dynamicznie dzięki wzrostowi światowego handlu, powiększaniu się floty samochodów osobowych oraz upowszechnianiu podróży lotniczych. Popyt na plastik i inne wyroby przemysłu petrochemicznego jest coraz wyższy, ropę pochłania także rolnictwo i budownictwo. Nafta napędza silniki gospodarek państw dysponujących jej złożami. Silny wzrost zawdzięczają eksploatacji surowca m.in. kraje Bliskiego Wschodu, w tym Arabia Saudyjska, która weszła w skład G20, ale także Norwegia, Wenezuela, czy Nigeria. Dla Rosji ropa, oprócz znaczenia gospodarczego, ma także wymiar strategiczny i jest narzędziem polityki zagranicznej.

Ostrzeżenia o katastrofie klimatycznej, która może nadejść, jeśli świat nie zmodyfikuje dotychczasowego modelu rozwoju gospodarczo-technologicznego, w ostatnich latach coraz częściej zaczynają być traktowane poważnie przez rządzących. Na szczeblu międzynarodowym uzgodniono cele polityki klimatycznej, a krajowe władze w mniejszym lub większym stopniu zaczynają je realizować. Podejmowane działania zmierzają do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla. Do osiągnięcia tego celu potrzebne jest np. wdrażanie energooszczędnych technologii w przemyśle i energetyce, zwiększenie skali recyklingu, zwłaszcza produktów petrochemicznych takich jak plastik, a także ograniczenie wykorzystania silników spalinowych, np. przez zastępowanie ich elektrycznymi.

Im mocniej rządy zaangażują się w te procesy, tym wcześniej nastąpi globalne maksimum zapotrzebowania na ropę, a następnie spadek popytu na ten surowiec. To co jest korzystne dla klimatu, stanowi jednak wyzwanie dla krajów, które swoje gospodarki i budżety opierają o wydobycie i eksport ropy.

Holenderska choroba

Największym producentem ropy są obecnie Stany Zjednoczone, kraj ten jednak ma na tyle zdywersyfikowaną gospodarkę, że ograniczenie popytu na ropę nie będzie stanowiło dla niej problemu. W dużo trudniejszej sytuacji są Arabia Saudyjska i Rosja, zajmujące drugie i trzecie miejsce pod względem wydobycia.

W latach 70. The Economist wprowadził termin „holenderskiej choroby gospodarki” („Dutch disease”), opisujący regres gospodarczy państw, których eksport jest zdominowany przez eksploatację jednego surowca. Na przypadłość tę cierpi także Arabia Saudyjska – nie może ona skorzystać z przewagi, jaką dawałaby tania siła robocza, gdyż wysoki poziom redystrybucji i dominująca strefa publiczna ogranicza międzynarodową konkurencyjność prywatnych przedsiębiorstw. Jednocześnie zapóźnienia w inwestycjach w nowe technologie nie dają możliwości oferowania innych dóbr na rynkach zagranicznych poza ropą naftową. Rosja z kolei na przychodach z ropy i gazu opiera nie tylko połowę budżetu, ale także strategię polityki międzynarodowej.

Na razie krajom tym nie grozi zapaść gospodarcza z tego powodu, ponieważ ryzyko – czy też szansa, zależy z jakiej perspektywy spojrzeć – na spadek globalnego popytu na ropę nie jest wysokie.

Świat sam z siebie nie stanie się lepszy

A to dlatego, że scenariusz, w którym zużycie ropy zaczyna się zmniejszać w horyzoncie jednego pokolenia, wymaga patrzenia w przyszłość w różowych okularach. Analitycy, choć różnią się w skali przewidywanych zjawisk, zgadzają się, że jedynie zdecydowane działania, zgodne z wytycznymi uzgodnionymi na forum międzynarodowym, są w stanie doprowadzić do zahamowania wzrostu zapotrzebowania na ropę, a następnie jego stopniowego spadku.

Prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) zakładają, że jedynie realizacja celów postawionych w Agendzie na rzecz Zrównoważonego Rozwoju ONZ pozwoliłaby na osiągnięcie w horyzoncie prognozy (czyli przed 2040 r.) globalnego maksimum zapotrzebowania na ropy. Miałoby się to stać stosunkowo szybko, bo już w okolicach 2020 r. Podobną wizję przedstawia Barclays. Analitycy brytyjskiego banku prognozują, że agresywna realizacja postanowień Porozumienia Paryskiego pozwoli na osiągnięcie maksimum popytu na ropę w około 2025 r. i stopniowy spadek do połowy XXI w. do poziomów o 30 proc. niższych niż obecnie. Inne scenariusze zakładają wzrost konsumpcji ropy (jeśli utrzymany zostanie obecny kurs) lub jej stabilizację (przy większym zaangażowaniu w politykę klimatyczna).

W strukturze konsumpcji ropy przeważa obecnie transport, który odpowiada za 60 proc. zużycia (samochody 22 proc., ciężarówki 25 proc., samoloty i statki 13 proc.). Poza tym sektor petrochemiczny generuje 10 proc. popytu, a produkcja energii i ciepła technologicznego – 11 proc. Pozostała blisko jednak piąta dzieli się m.in. między rolnictwo, budownictwo czy produkcję mas bitumicznych. W każdym scenariuszu kreślonym przez Barclays produkcja petrochemiczna będzie się zwiększać, nie widać także rozwiązań, które mogłyby na dużą skalę zastąpić paliwo lotnicze. Ograniczenia zużycia należy więc szukać w energooszczędnych technologiach, odnawialnych źródłach energii, a przede wszystkim – w zastępowaniu silników spalinowych – elektrycznymi.

Za 20 lat hybrydowy silnik ma mieć 40 proc. samochodów, a co piąte auto będzie w pełni elektryczne.

Pojazdy napędzane tylko silnikami spalinowymi w 2015 r. stanowiły 98 proc. światowej floty, ale zdaniem analityków J.P. Morgan ten udział spadnie w perspektywie 2030 r. do nieco ponad 40 proc. Największą grupą wśród bardziej ekologicznych aut mają być hybrydy, czyli auta posiadające jednocześnie silniki na tradycyjne paliwo oraz elektryczne – za 20 lat ma ich być mniej więcej tyle samo, co pojazdów wyłącznie spalinowych. W tym scenariuszu na koniec trzeciej dekady XXI wieku niemal co piąty samochód będzie „na baterie”, czyli zasilany całkowicie elektrycznością. W trend poszukiwania alternatywnych źródeł napędu mogą wpisywać się także gospodarki napędzane ropą.

Wyzwania i wizje

Najważniejsza jest wizja, a właściwie Wizja, przez duże W. Tak sądzą z pewnością władcy krajów znad Zatoki Perskiej, gdyż prawie każdy z nich ogłosił swój program dywersyfikacji gospodarki. Katar ma National Vision 2030, Bahrain – Economic Vision 2030, Kuwejt – Vision 2035, Zjednoczone Emiraty Arabskie – Abu Dhabi Vision 2030, a Oman – Vision 2020 i pracuje nad Vision 2040. Również kraj o najwyższym PKB w OPEC, czyli Arabia Saudyjska, przedstawił swoją długoterminową wizję rozwoju (Vision 2030) i podobnie jak inne państwa regionu postanowił zmniejszyć zależność od ropy.

Nie są to plany całkowicie pozbawione szans na realizację. Największy rynek konsumencki w świecie arabskim i niezłą sytuację demograficzną ma właśnie Arabia Saudyjska. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w tym kraju znacząco się zmniejszyły w ostatnich latach, jednak włączenie przez MSCI i FTSE Russell saudyjskich spółek do grona rynków wschodzących może skutkować wielomiliardowymi napływami kapitału ze strony inwestorów finansowych. Kraj ten posiada także spory potencjał turystyczny, który można rozwijać, szczególne w zakresie religijnym, gdyż to w Arabii Saudyjskiej leżą Mekka i Medyna, święte miasta islamu. Wielu innych możliwości jednak nie ma.

– Program Vision 2030 przewiduje m.in. reformy systemu podatkowego i ograniczenie redystrybucji, jednak będzie to trudne do wprowadzenia ze względu na niezadowolenie społeczne – mówi Joanna Ałasa, analityk Nationale-Nederlanden Investment Partners TFI.

Wysoki poziom redystrybucji przychodów z eksploatacji złóż ropy to część umowy społecznej w GCC.

Dla krajów GCC, takich jak Arabia Saudyjska, spadek zapotrzebowania na ropę to nie jest tylko kwestia wyhamowania eksportu i wzrostu PKB. Wysoki poziom redystrybucji przychodów budżetowych generowanych z eksploatacji złóż stanowi element umowy społecznej. W kraju, w którym część legitymacji władzy opiera się na mocnej roli sektora publicznego oraz wysokich transferach fiskalnych i rozbudowanych usługach publicznych, spadek wpływów do budżetu może zachwiać równowagą społeczną i polityczną. A Bliski Wschód i bez tego trudno nazwać stabilnym regionem. Wszelkie reformy, które miałyby doprowadzić do uszczuplenia rządowych beneficjów dla obywateli musiałyby brać pod uwagę szerszy kontekst polityczno-społeczny. Tego zaś w Saudi Vision 2030 brakuje.

Analiza brytyjskiego instytutu Chatham House z 2017 r. wskazuje na powtarzalność cykli reformatorskich na Bliskim Wschodzie. Spadające ceny ropy skłaniają rządy tych krajów do ograniczania wydatków i szukania dodatkowych źródeł wpływów do budżetu, jednak zwyżki kursu tego surowca powodują nie tylko zahamowanie reformatorskich zapędów, ale często odwrócenie podjętych już działań. Tak było m.in. w Arabii Saudyjskiej, gdzie w latach 2014-2016 rząd obniżał wynagrodzenia w sektorze publicznym, gdy ropa taniała z poziomu ponad 100 dolarów za baryłkę do ok. 30 dolarów, jednak przywrócił je do wcześniejszych poziomów, gdy w 2017 r. kurs zaczął ponownie rosnąć.

Na ceny ropy największy wpływ mają nadal relacje USA – Arabia Saudyjska

Joanna Ałasa ocenia, że nie jest możliwe uniezależnienie się Arabii Saudyjskiej od ropy do 2030 r., co zakłada Vision 2030, ale sukcesem będzie zejście do ok. 50 proc. udziału przychodów z jej wydobycia w budżecie. Podobnego zadania są inni obserwatorzy, którzy oceniają, że zapisane w dokumencie wskaźniki należy traktować jako kierunki reform, a nie ich dokładne cele. Sytuacja w pozostałych krajach regionu jest podobna. Rządy są świadome problemu, snują ambitne plany, jednak nie wykazują wielkiej determinacji w ich realizacji.

Odmiennie do uniezależniania się od przychodów z ropy podchodzi Rosja, której budżet około połowę wpływów generuje z wydobycia ropy i gazu. – W Rosji nie widać żadnych działań, które miałyby prowadzić do uniezależnienia gospodarki i budżetu od przychodów z ropy. System gospodarczy jest oligarchiczny i przejawia duży opór wobec reform – mówi analityczka NN IP TFI. Zwraca jednak uwagę, że Rosja ma jednak dużo więcej możliwości kompensowania ewentualnego spadku popytu na ropę. Ma więcej surowców, w tym gaz, który także będzie stopniowo zastępował ropę. – To kraj o wielkiej powierzchni, który przeszedł wcześniej proces industrializacji. Gdyby aparat państwowy pozwolił rozwijać się prywatnemu biznesowi, to mogłoby wzmocnić dywersyfikację zarówno samej gospodarki, jak i przychodów budżetowych – dodaje.

Wyścig z czasem

Ani ropa, ani popyt na nią nie wyczerpie się w I połowie XXI wieku, nawet gdyby światowi liderzy porzucili partykularne interesy i wspólnymi siłami realizowali wszystkie postulaty polityki klimatycznej. Nie zmienia to faktu, że kraje, które na eksploatacji tego surowca zbudowały swoją siłę gospodarczą, oparły systemy społeczne i pozycję międzynarodową, powinny, dla własnego dobra, poszukiwać dodatkowych źródeł rozwoju. W przeciwnym razie państwa te będą narażone na szoki wywołane ewentualnym spadkiem popytu na ich główny produkt eksportowy. Przestroga o jajkach i koszykach jest dobrze znana, dlatego nie trzeba tłumaczyć jak ważna dla stabilności jest dywersyfikacja. Wenezuela jest świetnym przykładem skutków nieleczonej „holenderskiej choroby”.

Tak jak samochody z silnikami spalinowymi będą z czasem ustępować miejsca pojazdom z alternatywnym napędem, tak i gospodarki zasilane petrodolarami powinny szukać innego paliwa. Pewnie nie da się całkowicie zrezygnować z ropy, jednak zbudowanie hybrydowego silnika pozwoli na utrzymanie prędkości, gdy obroty w „tradycyjnym” motorze zaczną spadać.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test