Hiszpania: państwo dobrobytu dla ludzi starszych

19.10.2018
Utrzymanie dotychczasowej dynamiki wzrostu gospodarki hiszpańskiej wymaga reform strukturalnych. Największym wyzwaniem dla obecnego rządu jest dokończenie reformy rynku pracy.


Dotychczasowe osiągnięcia

Najbardziej dynamiczny okres wzrostu gospodarka Hiszpanii ma już za sobą.  Skończył on się wraz z wybuchem kryzysu finansowego w 2008 roku. Do tego roku wzrost napędzany był w dużej mierze przez rozwój budownictwa, co doprowadziło w końcu do pęknięcia bańki na rynku mieszkań. W szczytowym 2007 roku w sektorze budownictwa zatrudnionych było aż 13,7 proc. siły roboczej, obecnie wskaźnik ten wynosi 6,3 proc. Do wytworzenia bańki mieszkaniowej przyczyniły się takie czynniki jak: niskie stopy procentowe, finansowa deregulacja, wzrastające dochody ludności (PKB per capita wyniósł w 2008 roku aż 35,725 dol. w porównaniu do14,722 dol. w 2000 roku) oraz ogromne zainteresowanie nieruchomościami w Hiszpanii ze strony zagranicznych inwestorów.

Pęknięcie tej bańki doprowadziło do recesji gospodarczej i destabilizacji hiszpańskiego sektora bankowego. Hiszpania samodzielnie nie potrafiła się wydobyć z tych kłopotów i w 2012 roku uzyskała od państw strefy euro pomoc finansową w wysokości 100 mld euro, m.in. na dokapitalizowanie bankrutujących banków, z czego wykorzystała tylko 40 mld.

W 2014 roku hiszpańska gospodarka wyszła z recesji i Hiszpania, w odróżnieniu od borykającej się ciągle z wieloma problemami gospodarczo-społecznymi Grecji, ponownie weszła na drogę wzrostu gospodarczego. Początkowo tempo wzrostu PKB nie było zbyt imponujące i w 2014 roku wyniosło 1,4 proc., ale już w 2015 roku wzrost uległ wyraźnemu przyśpieszeniu do 3,4 proc. i taką dynamikę udało się  utrzymać do końca 2017 roku. Obecnie wartość wytworzonego w Hiszpanii PKB przekracza 1,46  bln  dol., a w przeliczeniu na jednego mieszkańca tego kraju wynosi  25,115  dol. (według szacunków Elcano Institute 28,104 dol.). Dla porównania ten ostatni wskaźnik wynosił w 1978 roku tylko 4,325 dol. w ujęciu nominalnym, a w ujęciu parytetu siły nabywczej (PPP) 7,883 dol.

W Hiszpanii udało się także dosyć znacznie zmniejszyć stopę bezrobocia, która w 2008 roku wynosiła 26 proc., a obecnie wynosi 17,4 proc. Nadal jest więc  bardzo wysoka, ale większym problemem jest bezrobocie młodych ludzi. W tym przypadku stopa bezrobocia wynosiła w ub. roku ok. 37 proc.  Liczba bezrobotnych młodych ludzi, którzy nie pracują wzrosła obecnie o prawie 250 tys. w porównaniu do 2008 roku i to pomimo faktu, że wzrost zatrudnienia w Hiszpanii następuje w tym samym tempie co wzrost PKB.

Znacznie zmniejszono deficyt budżetowy – z 11 proc. PKB w 2009 roku do obecnych 3,1 proc. PKB. Nie udało się natomiast zredukować zadłużenia publicznego.

Konieczność reformy hiszpańskiego „państwa dobrobytu”

Największym wyzwaniem dla obecnego rządu jest dokończenie reformy rynku pracy. Wiele nowych miejsc pracy, to miejsca nisko opłacanej pracy tymczasowej (27 proc. ogółu miejsc pracy). Aby zdobyć etat trzeba pracować za bardzo niską płacę przeciętnie 10 lat. Szczególnie odczuwają to młodzi ludzie, których płaca (w ujęciu siły nabywczej) jest obecnie średnio aż o 35 proc. niższa w porównaniu do płacy z 2007 roku. Dlatego też wielu młodych Hiszpanów  nadal emigruje za granicę w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy i lepszych warunków do życia.

Hiszpańskie welfare state zostało tak skonstruowane, aby bronić przede wszystkim interesów ludzi starszych. Przykładem mogą być emerytury, które równają się aż 80 proc. wysokości ostatniej płacy. Przeciętny roczny dochód przed opodatkowaniem gospodarstw domowych starszych ludzi w wieku 65-74 lat zwiększył się z 27,000 euro w 2008 roku do 29,700 euro w 2014 roku, podczas gdy w tym samym okresie ten sam dochód ludzi poniżej 35-go roku życia spadł z 34,300 euro do 25,500 euro. Obecnie większość ludzi z generacji baby boomu odchodzi na emeryturę w wysokości aż 36,600 euro rocznie. Te relatywnie wysokie emerytury wypłacane są w kraju, w którym 72 proc. pracowników zarabia rocznie mniej niż 27,600 euro.

Tego rodzaju porównania szokują wielu młodych ludzi nie tylko w Hiszpanii. Inne kraje mają podobne problemy demograficzno-społeczne związane z szybkim starzeniem się ludności i pogłębiającym się deficytem ludzi w wieku produkcyjnym. W Hiszpanii bardzo znacznie zwiększyła się w ostatnich latach oczekiwana długość życia z 74 lat w 1978 roku do ponad 83 lat w 2017. Jest to drugi, najwyższy po Japonii, wskaźnik. O ile więc obecnie na 100 pracujących w Hiszpanii przypada, według danych OECD, 30 emerytów, to w połowie bieżącego stulecia będzie ich aż 76.

Trudno sobie  wyobrazić, że coraz mniejsza liczba ludzi pracujących będzie mogła zapewnić tak szczodre emerytury i renty dla wzrastającej armii emerytów. Żaden system emerytalny raczej nie udźwignie takiego ciężaru. Hiszpański system emerytalny posiadał jeszcze w 2011 roku nadwyżki środków w wysokości 70 mld euro. Obecnie wypłaty emerytur zależą wyłącznie od rządu i przyczyniają się rocznie do wzrostu o 18 mld euro deficytu budżetowego. Mniejsza ilość miejsc pracy i niższe płace obniżają z kolei wpłaty składek na ubezpieczenie społeczne. Tego trendu nie da się odwrócić, gdyż z roku na rok zwiększać się będzie liczba emerytów, którzy będą żyć coraz dłużej. Konieczna więc jest reforma dotychczasowego systemu emerytalnego i znalezienie dodatkowych źródeł na finansowanie emerytur oraz innych świadczeń społecznych.

Wyzwania i dalsze perspektywy rozwojowe

Gospodarka Hiszpanii posiada duży i nie w pełni wykorzystywany potencjał rozwojowy. Jest to kraj z bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturą, której wizytówkami są nowoczesne autostrady, porty morskie i lotnicze oraz szybkie koleje. Jest też jednym z nielicznych krajów, który posiada najlepiej rozwiniętą w całej UE elektroniczną sieć bardzo szybkiej transmisji danych. Z szybkiego Internetu (sieci światłowodowej) korzysta aż 72 proc. populacji tego kraju, a w 2021 roku wskaźnik ten ma wynieść 95 proc.

Według Raportu Światowego Forum Ekonomicznego (WEF Report 2017/2018) oceniającego konkurencyjność gospodarek 137 krajów świata – Hiszpania zajęła 12 miejsce pod względem rozwoju infrastruktury i wielkości rynku wewnętrznego. W tym samym rankingu zajmuje jednak nadal 113 miejsce, obok takich krajów jak Gwatemala i Paragwaj, pod względem uciążliwości regulacji biurokratycznych, które utrudniają prowadzenie biznesu. Decentralizacja i oddanie części kompetencji regionalnym władzom powoduje m.in. to, że zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej w jednym z 19 autonomicznych regionów nie jest ważne w innym regionie, ani też w całej Hiszpanii.

Funkcjonujący w tym kraju system podatkowy także wymaga reform. Obowiązujące przepisy i stawki podatku CIT w wysokości 25 proc. są dosyć uznaniowo interpretowane przez tamtejsze urzędy skarbowe, które przyznają lub nie przyznają poszczególnym firmom wiele różnych odliczeń i zwolnień od 25-procentowego podatku. Niejasne są kryteria tego rodzaju decyzji, co pogłębia dezorientację wśród przedsiębiorców i nie zachęca ich do inwestowania. Niezbyt zrozumiałe są też niektóre stawki podatku VAT. Przykładowo, za piwo zakupione w supermarkecie doliczany jest VAT w wysokości 21 proc, a za to samo piwo kupione w barze stawka VAT-u wynosi tylko 10 proc. Tym niektórzy, nieco złośliwie, tłumaczą fakt, dlaczego w Hiszpanii jest najwięcej barów per capita w porównaniu do innych krajów europejskich.

Pozytywną tendencją w hiszpańskiej gospodarce jest w ostatnich latach rozwój nowych firm w sektorach wysokiej technologii i znaczny wzrost eksportu (także usług), co przełożyło się na znaczną nadwyżkę w bilansie rozrachunków bieżących. O ile w latach 2014-2015 dodatni wynik tego bilansu wynosił odpowiednio 11,2 i 12,2 mld euro, to w 2016 i 2017 nadwyżka wzrosła dwukrotnie do poziomu odpowiednio 21,5 i 22,2 mld euro. Od 2009 roku  aż o 46 proc. zwiększył się udział eksportu towarów i usług  w PKB, który obecnie wynosi 33 procent. Wzrosła od 2011 roku o jedną trzecią liczba hiszpańskich firm eksportujących swoje towary i usługi i są to nie tylko duże przedsiębiorstwa przemysłowe, lecz także niewielkie start-upy i mniejsze firmy.

Pozytywnym zjawiskiem jest także to, że hiszpańska gospodarka nie jest już tak zależna, jak w latach poprzednich, od sektora budownictwa i turystyki. Znaczenie obu tych sektorów w PKB stale się zmniejsza

Dalsza transformacja hiszpańskiej gospodarki zależeć jednak będzie od  działalności większych firm, których w tym kraju jest jeszcze niezbyt wiele. Przeważają małe firmy o niskiej wydajności pracy. Większych firm, zatrudniających powyżej 50 pracowników było w połowie br. tylko niecałe 1 proc. ogółu przedsiębiorstw. Dla porównania ten sam wskaźnik w Niemczech wynosi 3 proc., a w Wielkiej Brytanii 1,8 proc. Małe firmy nie posiadają wystarczających kapitałów ani też innych zasobów potrzebnych do stałego zwiększania wydajności, co w dzisiejszych czasach stanowi warunek sine qua non utrzymania się na danym rynku. Firmy te nie inwestują wystarczających środków na B+R i nie stać ich także na zakup nowoczesnego software, automatów do produkcji, etc. Także wydatki publiczne na badania i rozwój (B+R) zostały w Hiszpanii mocno okrojone po 2008 roku i obecnie równają się tylko 1,2 proc.wartości PKB, podczas gdy średnia dla bogatych krajów OECD wynosi 2,4 proc.

Znaczne zwiększenie nakładów na B+R jest warunkiem koniecznym dla utrzymania konkurencyjności wielu hiszpańskich firm, szczególnie tych, które gros swojej produkcji przeznaczają na eksport. Zdają sobie z tego sprawę zarówno przedsiębiorcy, jak i politycy. Ważną kwestią jest czy taką drogą podąży obecny rząd premiera Pedro Sancheza czy raczej zajmie się głównie, tak jak to często robią rządy mniej lub bardziej lewicowe, wdrażaniem bardziej „sprawiedliwego” systemu redystrybucji owoców wzrostu gospodarczego.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test