Hossa wynikająca z Trumponomiki jest zagadką dla ekonomistów

04.03.2017
Trump uspokoił biznes i inwestorów giełdowych nadspodziewanie łatwo, przekonał, że będzie konwencjonalny i przyjazny im, a nie klasie pracującej. Ekonomistów martwi jednak brak szczegółów planowanej polityki gospodarczej; warto też mieć na uwadze ekstremalne zadłużenie rynków wschodzących.


Oczekiwanie na pierwsze wystąpienie Donalda Trumpa przed Kongresem niemal zastopowało ruch na giełdach na kilka godzin. Nic dziwnego, stawką są biliony dolarów – inwestorzy wywindowali ceny akcji po wyborze Trumpa, spodziewając się zapowiadanych przez niego pro-rozwojowych polityk gospodarczych. Trump uderzył przed Kongresem w koncyliacyjny ton (jak donosi prasa nakłoniony do tego przez córkę Ivankę), prezentując się mniej wojowniczo. Wielu komentatorów oceniło wystąpienie pozytywnie, podkreślając zwłaszcza zapowiedź pracy nad reformą imigracji, zamiast prowadzenia masowych deportacji.

Dla ekonomistów problemem jest jednak to, że Tump nie przedstawił szczegółów planowanej polityki gospodarczej i biznesowej, na które wszyscy czekali. Identycznie niewiele jasności wniosło ogłoszenie zasad polityki handlowej, które powtórzyły jedynie, że administracja chce odpowiedzieć na fakt, ze Chiny gospodarczo wzrosły „kosztem” USA. Jak pisze komentator American Enterprise Institute to wciąż jest otwarta droga do różnej interpretacji problemu.

Nie mniej, jak określiła to agencja Reutersa, inwestorzy widzą szklankę do połowy pełną — giełda zareagowała na wystąpienie Trumpa znowu podwyżką.

Hossa wynikająca z Trumponomiki jest zagadką dla ekonomistów. Przyniosła na przykład 53 mld dolarów największemu na świecie funduszowi emerytalnemu z Norwegii (>>czytaj więcej: Jak Norwegia stała się bogatym państwem), a wartość aktywów Warrena Buffetta tylko w styczniu wzrosła o 9 proc. (6,4 mld dol.).  Co ją napędza?

James Surowiecki z New Yorkera analizując fenomen pisze, że dotychczasowe decyzje Trumpa uspokoiły biznes, przekonały, że będzie to konwencjonalny, przyjazny biznesowi, a nie klasie pracującej prezydent. Inwestorzy także zakładają, że może będzie trochę trzęsienia, ale nic nie wybuchnie. I to napędza giełdę. A także inwestorów, na przykład w przemyśle węgla kamiennego, który wg sprzyjającej Trumpowi Fox News już odczuwa poprawę.

Bardziej radykalnie widzi sprawy Edward Luce, długoletni amerykański korespondent Financial Times. – Trump miał prowadzić rewolucję przeciw amerykańskim elitom. W praktyce przygotowuje bankiet dla tej klasy – pisze Luce. Biały Dom pracuje nad planami zmniejszenia regulacji, które mogą przeszkadzać biznesowi, cięciami podatkowymi i nowej generacji kontraktami na potrzeby ministerstwa obrony. Pytanie, jak szybko plany te będą wprowadzane w życie, bo kontrastują z planami gospodarczymi dla klasy średniej.

Trump zapowiadał je w kampanii, teraz są w zdecydowanym odwrocie, jak na przykład gwałtownie zanikająca szansa na duże projekty infrastrukturalne. Największe korzyści z takiego rządzenia odniosą Wall Street, przemysł wydobywczy oraz obronny. >>więcej

CATO Institute ostrzega, że administracja Trumpa nie rozumie systemu i istoty regulacji, które chce demontować. Biały Dom nie widzi, że najpoważniejsze istniejące przeszkody dla wzrostu gospodarczego, to nie koszty prowadzenia biznesu, ale subsydia płacone kosztem społeczeństwa dla niektórych rodzajów biznesu, jak mieszkalnictwo i bankowość. Poza tym prowzrostowa reforma regulacji nie polega jedynie na cięciach kosztów, pisze komentator CATO.

Ekonomistka Anne Kruger, była wiceszefowa MFW, wylicza w jaki sposób import podwyższa zatrudnienie w USA. Po pierwsze wiele miejsc pracy jest bezpośrednio związanych z handlem — w transporcie i sprzedaży detalicznej głównie. Po drugie dostarcza tańszych składników produkcji niż te dostępne w USA, co zwiększa konkurencyjność amerykańskiej produkcji. A także daje obcokrajowcom więcej pieniędzy i mogą oni kupować amerykański eksport.

Światu grozi eksplozja na 3,5 bln dolarów – ostrzega Desmond Lachman z American Enterprise Institute. Przypomina, że nie bez powodu wszystkie dotychczasowe kryzysy na rynkach wschodzących pojawiały się, kiedy rosły stopy procentowe w USA i wartość dolara. Rynki te zazwyczaj mają zadłużenie w dolarach – Bank Rozrachunków Międzynarodowych szacuje dług na 3,5 bln dol.

Status quo rynków rozwiniętych jest nie do utrzymania. Zasady rządzące strefą euro muszą być zmienione i to nie tylko fiskalne, ale strukturalne i polityczne także, uważa noblista Michael Spence. Podtrzymywane od 2008 roku przekonanie, że twarde warunki gospodarczego ozdrowienia narzucone w Europie doprowadzą do silnego wzrostu gospodarek, okazało się błędne. Nie ma silnego wzrostu.

Na koniec dwa wywiady. Bill Gates w wywiadzie dla American Enterprise Institute mówi między innymi, że następnym krokiem postępu technologii będą komputery, które będą czytały i rozumiały informację tak, jak ludzie. Pierwszy faktycznie funkcjonujący robot AI (sztuczna inteligencja) musi być zbudowany przez osoby posiadające zdrowe zasady (moralne, etyczne). Gates chętnie by współpracował z Elonem Muskiem w dziedzinie czystej energii.

David Copperfield, sławny i bardzo bogaty iluzjonista, właściciel kilku wysp na Bahamach, wyjaśnia jak mieć „magiczne” życie. Po pierwsze, nie lekceważyć rzeczywistości. Po drugie stać twardo na ziemi i w finansach być zdecydowanie konserwatywnym. Po trzecie, nie hulać, bo bardzo łatwo zostać z niczym, tak jak został w pewnym momencie on sam. Ale nigdy też nie rezygnować z marzeń.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test