Indonezja – nowy kandydat do BRICS

16.11.2012
Jeśli Indonezji uda się utrzymać tempo wzrostu powyżej 6 proc., to już w przyszłym roku może dołączyć do ekskluzywnego klubu 15 państw, których PKB przekracza 1 bln dol. rocznie. Według prognoz długookresowych do 2030 r. Indonezja stanie się siódmą gospodarką globu, wyprzedzi m.in. Wielką Brytanię i Niemcy.

(oprac.graf. DG/CC BY-NC zsoolt)


Zdecydowanie wcześniej, jeszcze w tej dekadzie powinna dołączyć do BRICS, nieformalnej grupy głównych krajów rozwijających się, które w pierwszej połowie bieżącego stulecia mają stać się potęgami gospodarczymi świata. Nazwa BRICS, będąca akronimem złożonym z pierwszych liter angielskich nazw państw (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA), przekształci się wtedy w BRICS.

Takie przewidywania wcale nie są bezpodstawne. Dziś Indonezja jest na 16. miejscu na świecie i 5. w Azji pod względem PKB. W ciągu ostatnich 10 lat kraj osiągnął 5,2 proc. średniorocznego tempa wzrostu PKB. Spośród wszystkich krajów OECD i BRICS wyższą dynamikę odnotowały tylko Chiny (11,5 proc. rocznie) i Indie (7,7 proc.). Co więcej, indonezyjski wzrost gospodarczy okazał w tym okresie najbardziej stabilny. To, że udało się temu krajowi przetrwać, praktycznie bez uszczerbku, światowy kryzys gospodarczy i finansowy, w największym stopniu było zasługą stosunkowo małej jego zależności od rozwoju sytuacji na rynkach międzynarodowych.

Pogorszenie koniunktury i spadek popytu na towary eksportowane przez Indonezję (m.in. węgiel, olej palmowy czy cynę) nie miały większego wpływu na gospodarkę tego kraju, bowiem udział eksportu w indonezyjskim PKB wciąż jest relatywnie niewielki (nie przekracza 30 proc.). Wywóz ten jest przy tym zorientowany głównie na pozostałe kraje azjatyckie, a te – w odróżnieniu np. od państw Unii Europejskiej – nie są pogrążone w głębokim kryzysie.

Korzystną okolicznością dla Indonezji jest także fakt, że kraj ten dysponuje zdrowym systemem bankowym (z niskim wskaźnikiem niespłaconych kredytów), najlepiej w regionie Azji Płd.-Wsch. funkcjonującą giełdą papierów wartościowych oraz sektorem finansowym, któremu udało się uniknąć nadmiernego rozrostu.

W warunkach prowadzonej przez władze dosyć ostrożnej polityki fiskalnej możliwe było radykalne obniżenie długu publicznego: z prawie 70 proc. PKB w 2000 r. do niecałych 25 proc. PKB w 2011 r. Deficyt budżetowy w ub.r. wyniósł 1,2 proc. PKB.

Bilans rachunku obrotów bieżących praktycznie przez wszystkie lata ostatniej dekady jest dodatni. Jest to skutek przede wszystkim wysokiego tempa wzrostu eksportu surowców (a zwłaszcza ich cen na rynku międzynarodowym). W 2011 r. wartość indonezyjskiego eksportu powiększyła się o prawie 20 proc., przekraczając poziom 200 mld dol.

Zbliżone tempo (najwyższe na świecie) odnotowano również w przypadku importu do tego kraju. Wartość przywozu towarów z zagranicy w ub.r. wyniosła 166 mld dol. Indonezja jest np. największym wśród krajów Azji Płd.-Wsch. importerem samochodów (nawet do 100 tys. sztuk w ciągu jednego miesiąca!). Bardzo szybko rośnie również przywóz tak różnych produktów jak: skutery, komputery, iPady, smartfony, kosmetyki i pszenica.

Indonezyjskie zadłużenie zagraniczne netto w relacji do PKB spadło w 2011 r. poniżej 10 proc., a w roku przyszłym kraj ten może stać się wierzycielem netto wobec świata. Stopa inflacji została sprowadzona do 3-4 proc. w skali rocznej, bezpośrednie inwestycje zagraniczne osiągnęły w zeszłym roku poziom prawie 20 mld dol., a międzynarodowe agencje ratingowe Fitch i Moody’s po raz pierwszy od 14 lat podniosły Indonezji ocenę zdolności spłaty zadłużenia, z poziomu spekulacyjnego na inwestycyjny.

Jest więc Indonezja jednym z najszybciej rozwijających się państw na świecie. Według prognozy długookresowej, m.in. McKinsey Global Institute, za 30 lat stanie się siódmą gospodarką globu, wyprzedzi m.in. Wielką Brytanię i Niemcy.

Podstawę jej obecnego wzrostu gospodarczego stanowi popyt wewnętrzny, głównie konsumpcyjny. Wydatki na konsumpcję indywidualną stanowią ponad 60 proc. PKB. Można spodziewać się, że podobnie będzie również w przyszłości, gdyż gwałtownie rosnąca liczba mieszkańców (z 240 mln obecnie do prognozowanych 280 mln w 2030 r.), przy spodziewanej zwyżce dochodów dyspozycyjnych ludności, zapewni stały wzrost popytu.

Niektórzy ekonomiści mówią wręcz o czekającym ten kraj bezprecedensowym boomie konsumpcyjnym w wyniku głębokich zmian demograficznych i ekonomicznych. W 2030 r. aż 70 proc. mieszkańców Indonezji będzie stanowiła ludność w wieku produkcyjnym, nastąpi silny wzrost średniej klasy, wielka migracja ludności wiejskiej do obszarów zurbanizowanych, przyjmowanie nowych wzorców konsumpcyjnych itp.

Coraz istotniejszą rolę w rozwoju gospodarczym Indonezji powinien odgrywać eksport. Przede wszystkim chodzi tu o surowce. Kraj ten rzeczywiście został bardzo szczodrze wyposażony w bogactwa naturalne. Jest światowym liderem w produkcji i eksporcie oleju palmowego, drugim największym na świecie eksporterem węgla, drugim producentem kakao i cyny, ma czwarte w skali globalnej zasoby niklu oraz siódme – boksytów. Jest znaczącym producentem ropy i gazu. Dysponuje też największymi na świecie źródłami geotermalnymi.

Wzrost PKB w wyniku forsownej zwyżki eksportu surowców może jednak okazać się zgubny w nieco dłuższym okresie. Nie tylko dlatego, że w krajach będących głównymi odbiorcami indonezyjskich surowców dojdzie do pogorszenia koniunktury, a więc i spadku popytu na te towary (takie tendencje już wystąpiły w ostatnich miesiącach w Chinach i Indiach), ale również w wyniku zjawiska znanego w ekonomii jako tzw. choroba holenderska.

Jest to regres ekonomiczny kraju (a przynajmniej wielu sektorów jego gospodarki) spowodowany intensywną eksploatacją i eksportem surowców. Tak stało się np. w konsekwencji odkrycia w latach 60. ubiegłego stulecia dużych złóż gazu ziemnego w Holandii. Nadmierna rozbudowa tego sektora, przeznaczenie na ten cel dużych środków finansowych i zasobów pracy, przyczyniły się do zahamowania na pewien czas rozwoju innych dziedzin gospodarki tego kraju.

Choroba holenderska to nie niejedyne i – być może – nie najważniejsze zagrożenie dla przyszłego rozwoju indonezyjskiej gospodarki i dla osiągnięcia przez nią, za kilkanaście lat, miejsca w ścisłej czołówce świata. Przeszkód w realizacji tego ambitnego celu jest zdecydowanie więcej: od relatywnie słabo rozwiniętej infrastruktury transportowej (w kraju składającym się z 19 tys. wysp ma to swoje znaczenie), przez chroniczny brak energii elektrycznej w wielu regionach tego państwa (co upodabnia Indonezję do Indii), słabo funkcjonujący system edukacji, po korupcję i biurokrację, rozrośniętą do monstrualnych rozmiarów.

Państwo ma wielkie problemy ze ściąganiem podatków. Stąd m.in. kłopoty ze sfinansowaniem wielu kluczowych programów infrastrukturalnych, socjalnych i ekologicznych. Celem jednego z nich jest wyciągnięcie jak najwięcej ludzi z górnictwa i zatrudnienie ich w innych sektorach przemysłu i usług. Według wielu ekonomistów, w dziedzinie inwestowania w kapitał ludzki w regionie więcej robi np. Wietnam.

Stabilnego rozwoju nie ułatwia też skomplikowana sytuacja polityczna i społeczna. Indonezja to kraj, w którym żyje 300 grup etnicznych, mówiących 737 językami. Między poszczególnymi regonami istnieją tak duże różnice poziomów rozwoju, że bez wielkiej przesady można mówić o funkcjonowaniu w tym kraju równolegle wielu odrębnych rynków.

Czy to się zmieni w ciągu najbliższych kilkunastu lat? Wiele będzie zależało od skuteczności polityki gospodarczej oraz podjęcia wspomnianych wcześniej niezbędnych, ale i kosztownych, reform. Dużą rolę odegra również to, jak Indonezję i jej perspektywy rozwojowe będą oceniały rynki międzynarodowe. Na razie bilans wypada raczej pozytywnie i to głównie dzięki temu nie przynoszą większego negatywnego skutku: niewielkie sukcesy działań antykorupcyjnych, odsunięcie w czasie kwestii zniesienia subsydiowania cen energii (ogromne obciążenie dla budżetu), czy wprowadzone ostatnio środki protekcjonistyczne zarówno w handlu zagranicznym, jak i wobec zagranicznych inwestorów. Ale tak nie musi być zawsze.

Autor prowadzi Pracownię Badań Rynków Zagranicznych, był zastępcą redaktora naczelnego gazety Rynki Zagraniczne .

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test