• Marek Chądzyński

Inflacja spadła dzięki tanim warzywom

12.08.2011
Inflacja w lipcu spadła do 4,1 proc. rok do roku. To skutek taniejącej żywności. Analitycy są zgodni: mniejsza presja inflacyjna będzie mocnym argumentem za tym, by nie podwyższać już stóp procentowych. Chociaż nie będzie bezpośrednim powodem takiej decyzji RPP.

(CC BY-SA Martin Cathrae)


Dane GUS były lepsze, niż spodziewali się analitycy. Rynek oczekiwał inflacji na poziomie 4,3 proc. rok do roku (rdr), czyli nieco wyższej niż w czerwcu (4,2 proc.) Ekonomiści nie oszacowali jednak skali spadku cen żywności. Żywność w lecie tanieje zawsze, jednak w tym roku było to wyjątkowo wyraźne. W samym lipcu ceny spadły ogółem o 1,9 proc. – głównie dzięki głębokiemu spadkowi cen warzyw, który wyniósł aż 17,6 proc. Taniał też cukier (o 4,3 proc.) i owoce (o 1,8 proc.)

Według GUS w ciągu ostatniego miesiąca spadły też ceny paliw – o 0,2 proc. (chociaż odczucia społeczne są zupełnie inne), co także przełożyło się na niższą inflację. Statystycy wyliczyli, że niższe ceny paliw niż w czerwcu, to efekt tańszego gazu (o 1,0 proc.) i oleju napędowego (o 0,6 proc.). Ceny benzyny miały się zwiększyć – zdaniem GUS – zaledwie o 0,1 proc.

Lipcowy odczyt inflacji będzie mocnym argumentem dla zwolenników zaniechania nieformalnego restrykcyjnego nastawienia w polityce pieniężnej. Głosy o potrzebie zmiany tego nastawienie na neutralne słychać już w samej RPP: Elżbieta Chojna-Duch w wywiadzie dla TVN CNBC powiedziała, że jej zdaniem można rozważać już zmianę polityki Rady w tym kierunku.

Ekonomiści są zgodni, że RPP zrezygnuje z dalszych podwyżek stóp, jednak to nie wyhamowanie tempa wzrostu inflacji będzie tego głównym powodem. Na rynku panuje przeświadczenie, że gospodarka światowa wchodzi w okres spowolnienia, co będzie miało wpływ na sytuację w Polsce. Efektem wtórnym tego spowolnienia powinien być spadek inflacji. W takich warunkach podwyższanie stóp byłoby nieracjonalne.

Maciej Reluga, BZ WBK:

W lipcu mieliśmy kontynuację tzw. efektu cukru [czyli spadku cen z wysokich poziomów – przyp. autora]; plus bardzo głęboki spadek cen warzyw. Taniejące warzywa to zjawisko sezonowe, tyle, że w tym roku spadek cen był głębszy niż zazwyczaj. Poza cenami żywności innych spektakularnych niespodzianek nie było, na uwagę zasługuje może jeszcze tańsze odzież i obuwie.

Spodziewam się wzrostu inflacji w sierpniu. Do końca roku pewnie pozostanie powyżej górnej granicy celu inflacyjnego. Możliwe, że powyżej 4 proc. Pik był w maju. Inflacja nawet jeśli wzrośnie, to raczej nie do 5 proc., jak to było w maju. Poza tym z naszych wyliczeń wynika, że inflacja bazowa – czyli wskaźnik bez uwzględnienia wpływu cen żywności – nie zmieniła się lipcu. I prawdopodobnie będzie rosła w drugiej połowie roku.

Niezależnie od tych danych zmieniliśmy pogląd na temat perspektyw polityki pieniężnej. Rada zmieni nastawienie na neutralne z restrykcyjnego jeszcze w tym roku. Nie spodziewam się obniżek stóp procentowych tym roku, myślę, że pozostaną one bez zmian.

Głównym elementem, który będzie powodował zmianę nastawienia z restrykcyjnego na neutralne jest widmo spowolnienia wzrostu w gospodarce światowej i skutki tego dla Polski. To zresztą spowoduje, że inflacja w przyszłym roku będzie spadać.

Tomasz Kaczor, BGK:

W sumie te dane nie są jakimś dużym zaskoczeniem. Jeżeli się wyeliminuje zmianę cen żywności, to CPI wzrósłby do 4,3 proc. Wszystko wskazuje na to, że inflacja bazowa w lipcu nie zmieniła się względem czerwca. To potwierdza scenariusz szybkiego spadku inflacji jeszcze w tym roku, być może nawet poniżej 3,5 proc. na 2011 roku. Tym bardziej, że większość prognoz, w tym nasza, nie uwzględnia jeszcze dużego spadku cen ropy na światowych giełdach, z jakim mamy do czynienia obecnie.

W sierpniu inflacja może jeszcze przejściowo wzrosnąć: powrót polskich eksporterów żywności na rynki wschodnie może zahamować spadek cen. Głównego trendu to jednak nie zmieni. Zadziałają efekty statyczne – głównie efekt wysokiej bazy – a poza tym czeka nas spowolnienie w gospodarce, które przełoży się na spadek konsumpcji. Według niektórych szacunków sam efekt droższego franka może być przyczyna wyhamowania dynamiki konsumpcji o 0,5 pkt proc.

Możemy już przestać myśleć o tym, co się obecnie dzieje w polityce pieniężnej jako o przerwie w cyklu podwyżek. Podwyżek w tym roku już nie będzie. Głównie ze względu na perspektywę spowolnienia, której efektem ubocznym będzie spadek inflacji. Rada Polityki Pieniężnej na wszelki wypadek przez jakiś czas zachowa jeszcze ostry ton, głównie ze względu na kurs złotego. Chodzi o to, żeby nie sprawiać zbyt wcześnie wrażenia, że polityka pieniężna może zostać poluzowana. To mogłoby zaszkodzić walucie, czego RPP będzie się trochę bała. Ale w ciągu ostatnich miesięcy sytuacja z inflacją zmieniła się tak bardzo, że rada musi to uwzględnić.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test