Inflacja rośnie, ale może nie osiągnąć 2,5-proc. celu

13.03.2017
Wzrost PKB o 3,7 proc. i 2 proc. inflację zakłada w 2017 roku centralna ścieżka projekcji w „Raporcie o inflacji” IE NBP. 2,5 proc. cel inflacyjny nie zostanie osiągnięty do końca projekcji do 2019 roku. Nie brak jednak głosów, że 2,5 proc. CPI odnotujemy szybciej.


– Nasze prognozy są bardzo podobne do tego, co pokazywaliśmy w listopadzie, również do tego, co pokazywaliśmy w lipcu, czyli wysokie tempo wzrostu gospodarczego w 2017 roku. Różnica w stosunku do projekcji listopadowej wynika z przeszłości. Okazało się, że trzeci kwartał 2016 roku był słabszy niż oczekiwaliśmy, ale w czwartym kwartale gospodarka to nadrobiła i jesteśmy na trajektorii wzrostowej – mówił Jacek Kotłowski, zastępca dyrektora Instytutu Ekonomicznego NBP.

Marcowa projekcja zakłada 3,7 proc. wzrostu PKB w całym 2017 roku, podczas gdy w listopadowej projekcji zakładano 3,6 proc. Poważniejsza korekta dotyczy inflacji CPI. W 2017 i 2018 roku ma ona wynieść po 2 proc. i jest to w porównaniu z poprzednią projekcją odpowiednio o 0,7 i 0,5 pkt. proc. więcej.

Wyższa inflacja ma trzy przyczyny. Po pierwsze to efekt wyższych cen surowców energetycznych, którym towarzyszyło osłabienie złotego do dolara. Po drugie szybszy niż zakładano wzrost cen żywności. Po trzecie wyższa była inflacja bazowa (nie obejmująca cen żywności i energii). Ekonomiści NBP podkreślają jednak, że ten ostatni czynnik odegrał najmniejszą rolę.

Nawet w 2019 roku, na koniec horyzontu projekcji, zarówno inflacja bazowa (2,1 proc.) jak i CPI (2,3 proc.) nie osiągają 2,5 proc. celu inflacyjnego NBP, ale dolne pasmo jego odchylenia – 1,5 proc. CPI przekracza już w 2017 roku.

„Wzrost krajowej inflacji będzie ograniczać utrzymująca się niska inflacja w strefie euro oraz oczekiwana aprecjacja realnego efektywnego kursu złotego, co wpłynie na umiarkowaną dynamikę cen importu. Prognozowana wielkość luki popytowej, tylko nieznacznie wyższa od zera w horyzoncie projekcji, pozwala oczekiwać w najbliższych latach jedynie umiarkowanej presji popytowej, a tym samym ograniczonego wpływu poprawy koniunktury na wzrost stopy inflacji” – czytamy w projekcji.

– 2,5 proc. cel inflacyjny osiągniemy jeszcze w tym roku – uważa z kolei Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.

– Wszystko wskazuje na to, że źródła wzrostu inflacji zmienią się z podażowych (jak ceny ropy i żywności) na popytowe. Firmy płacą coraz więcej za materiały, wkrótce będą musiały więcej płacić pracownikom i w końcu podniosą ceny. Nie będą wspaniałomyślnie brały tych kosztów na siebie, skoro jest popyt konsumpcyjny, a sprzedaż detaliczna rośnie o kilka procent rocznie – wyjaśnia.

Wraz z rosnącą inflacją rośnie też PKB. W tym roku ma to być 3,7 proc. wzrostu, po 2,8 proc. w zeszłym. Oznacza to, że spadek inwestycji był tylko przejściowy. Raport IE NBP potwierdza to założenie wskazując, że najbardziej spadły nakłady inwestycyjne w transporcie, energetyce i zaopatrzeniu w wodę, a więc w branżach powiązanych z tempem wydawania funduszy unijnych, które ostatnio przyśpiesza.

– Mniejsze inwestycje za środki unijne przyłożyły się do niższego wzrostu PKB, ale w tej debacie pomija się zerowy udział handlu zagranicznego we wzroście PKB w 2016 roku. Rok wcześniej dodał on 0,5 pkt. proc. Gdyby do 2,8 proc. PKB za 2016 rok dodać te 0,5 pkt. to mamy 3,3 proc. i nikt by nie mówił o spowolnieniu. Te dwa czynniki w 2017 roku zapewne wygasną i wzrost PKB 3,5-3,6 proc. przy lepszej koniunkturze za granicą nie jest nadmiernym optymizmem – uważa Tomasz Kaczor.

Ekonomiści NBP spodziewają się, że w tym roku inwestycje powinien prowadzić nie tylko sektor publiczny, ale i prywatny. Firmy przynajmniej deklarują to w badaniach ankietowych. Mają  też na kontach sporo gotówki, a gdyby potrzebowały kredytów, to dobrego dostępu do nich nie zmienił nawet podatek bankowy.

Wzrostowi PKB sprzyja też konsumpcja prywatna. Rosną dochody gospodarstw domowych i poprawia się sytuacja na rynku pracy.

„W kolejnych latach perspektywy dla wzrostu inwestycji oraz konsumpcji pozostaną korzystne, ale dalszy napływ transferów kapitałowych z UE oraz środki z programu „Rodzina 500 plus” będą już w mniejszym stopniu podwyższać dynamikę popytu krajowego, co przełoży się na spowolnienie wzrostu gospodarczego do poziomu bliskiego tempa potencjalnego” – czytamy w raporcie.

Na razie jednak stopa bezrobocia BAEL, jest na najniższym poziomie w historii pomiaru i popyt na pracę nie spada. Rodzi to pytanie o ewentualną presję płacową, jej wpływ na inflację i ewentualne podwyżki stóp procentowych.

Prezes NBP prof. Adam Glapiński znając już wyniki projekcji 8 marca mówił, że „może nie być potrzeby podwyżki stóp procentowych również w 2018 roku”. Zarówno w 2017 jak i 2018 roku projekcja zakłada bowiem 2-proc. inflację CPI, a więc wciąż poniżej celu.

– Choć projekcja NBP jest optymistyczna pod względem PKB, to sama w sobie wspiera tych, którzy uważają, że nie będzie żadnych podwyżek stóp procentowych. PKB ma rosnąć powyżej wzrostu potencjalnego, bezrobocie bardzo niskie, wzrost płac bardzo solidny, a w inflacji spokój, jest w celu – skomentował na Twitterze Ignacy Morawski, ekonomista think-tanku WISE Europa.

– Myślę, że dyskusja o podwyżce stóp pod koniec roku się pojawi. Wiele będzie zależało przy tym nie od prognoz, ale od przyszłych odczytów inflacji. Ta Rada, tak jak wszystkie poprzednie, będzie bowiem pewnie reagować na to co rzeczywiście dzieje się w gospodarce – uważa z kolei Tomasz Kaczor.

>>Raport na stronie NBP


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test