Bez innowacji surowców zabraknie albo będą drogie

08.12.2011
Popyt generowany przez rozrastającą się klasę średnią – głównie w Chinach i Indiach – to według ekspertów McKinesy Global Institute główna przyczyna rosnących od dekady cen energii, surowców mineralnych, żywności i wody. Presja cenowa  będzie nadal narastać. Drogie zasoby mogą się jednak stać impulsem, wyzwalającym falę innowacji, dzięki którym znacząco wzrośnie produktywność zasobów.

(CC BY-SA tsuda)


Zgodnie z prognozą OECD klasa średnia na całym świecie w ciągu niespełna 20 lat – do 2030 roku – może się powiększyć o 3 mld konsumentów i będzie liczyć łącznie 4,8 mld osób. Jej udział w światowej populacji zwiększyłby się wówczas z niespełna 26 proc. obecnie, do blisko 60 proc. Tak gwałtowny przyrost to efekt dynamicznego rozwoju gospodarek dwóch najliczniejszych państw świata. Tempo wzrostu gospodarczego Chin i Indii w ostatnich latach jest ponad dziesięciokrotnie większe niż średni przyrost PKB Wielkiej Brytanii w okresie rewolucji przemysłowej.

Podaż nie nadąża za wzrostem popytu

W raporcie zatytułowanym „Rewolucja w zasobach: jak zaspokoić światowe zapotrzebowanie na energię, surowce, żywność i wodę”, przygotowanym przez McKinsey Global Institute, jego autorzy stwierdzają, że rozrastająca się klasa średnia spowodowała w minionej dekadzie niespotykany dotychczas w historii wzrost cen zasobów. Tegoroczne ceny mierzone syntetycznym indeksem stworzonym przez ekspertów McKinsey Global Institute (McKinsey Global Institute Commodity Price Index uwzględniający ceny 28 towarów, reprezentujących 4 grupy – surowce energetyczne, żywność, pozostałe produkty rolne i metale) są ponad dwu i półkrotnie większe niż na początku wieku. Ostatni wzrost cen wynika z tego, że w przeciwieństwie do minionego stulecia, rosnący dynamicznie popyt nie jest łagodzony przez równie szybko zwiększającą się podaż. Nierównowaga wywołana jest przez kilka, powiązanych ze sobą czynników, w tym głównie przez wyczerpujące się zasoby z istniejących źródeł i rosnące koszty poszukiwań i eksploatacji nowych surowców niezbędnych do dalszej produkcji.

Najbliższe dwie dekady mają być okresem dalszego szybkiego wzrostu konsumpcji wywołanego przez klasę średnią. Po drogach całego świata w 2030 roku ma jeździć 1,7 mld samochodów osobowych, dwukrotnie więcej niż dziś. Podobne są prognozy dotyczące innych towarów i usług. Wraz z nimi znacząco wzrośnie zapotrzebowanie na wszystkie podstawowe zasoby. Przy założeniu, że tempo rozwoju technologicznego będzie podobne zbliżone do obecnego konsumpcja energii w 2030 roku może być o blisko jedną trzecią większe niż obecnie. Jeszcze szybciej ma rosnąć zużycie stali – w 2030 roku łączny popyt na nią szacowany jest 2,29 mld ton, to aż o 80 proc. więcej niż w 2010 roku.

Autorzy raportu „Rewolucja w zasobach” podkreślają, że szybko rosnące ceny, a także ich duża zmienność potęgują niepewność, co do przyszłych warunków prowadzenia biznesu, a ta może powstrzymywać firmy przed inwestowaniem i w ten sposób prowadzić do spowolnienia tempa rozwoju gospodarczego. Ich zdaniem, mimo tych zagrożeń, nie jesteśmy skazani na niekończący się wzrost cen, a obecna sytuacja może być impulsem wyzwalającym nową falę innowacji i okres rozkwitu światowej gospodarki.

Trzy warianty McKinseya

Eksperci McKinseya rozważają trzy potencjalne warianty najbliższego dwudziestolecia. Jeden z nich zakłada zaspokojenie rosnących potrzeb głównie w wyniku radyklanego zwiększenia podaży surowców i zwiększenia zdolności produkcyjnych światowej gospodarki. W alternatywnym scenariuszu kluczową rolę odgrywają innowacje, zwiększające produktywność zasobów.

Trzeci model, nazwany przez autorów klimatycznym, zbliżony jest do drugiego, ale jednocześnie zakłada zaspokojenie istotnej części światowego popytu, szczególnie na energię, przy zastosowaniu nowych technologii. Pozwolą one na utrzymanie emisji dwutlenku węgla na poziomie nie większym niż 35 mld ton rocznie, maksymalnym dopuszczalnym według klimatologów. Większa emisja mogłaby według nich spowodować wzrost średniej temperatury na całym świecie o więcej niż 2 stopnie Celsjusza i gwałtowne zmiany klimatu na świecie. Niezależnie od tego jaki scenariusz miałby być zrealizowany, zaspokojenie przyszłego popytu będzie wymagać wydatków znacznie większych niż w całej dotychczasowej historii. Mają one wynosić od 3,1 do 3,6 bln USD rocznie, podczas gdy ich obecna skala to około 2 bln USD rocznie.

W wariancie, zakładającym zaspokojenie światowego zapotrzebowania na zasoby głównie przez wzrost podaży, wartość koniecznych inwestycji szacowana jest na około 3,1 bln USD rocznie. Eksperci McKinseya przewidują, że jest on najprostszy do zrealizowania spośród wszystkich trzech, ale wywołuje nowe wyzwania – ekologiczne i polityczne. W tym scenariuszu na koniec XXI wieku średnie temperatury na świecie mogą być o ponad 5 stopni Celsjusza wyższe niż obecnie. Ponadto połowa nowych, nieeksploatowanych jeszcze źródeł surowców ulokowana jest na terenach obciążonych ryzykiem politycznym.

Ze względu na te zagrożenia wariantem potencjalnie korzystniejszym jest wariant przewidujący wprowadzenie szeregu innowacji, które umożliwiłyby znacznie lepsze wykorzystanie zasobów. Dzięki nim światowy popyt nie wzrośnie tak bardzo, jak w wariancie pierwszym. W modelu innowacyjnym wartość niezbędnych inwestycji, wyniesie 3,2 bln USD rocznie, tylko o 3 proc. więcej niż w poprzednim, przy znacznie mniejszym zużyciu zasobów. Globalne zapotrzebowanie na stal wzrosłoby z obecnego poziomu 1,27 mld ton do 2 mld ton zamiast 2,3 mld ton przewidzianych w pierwszym wariancie, a powierzchnia terenów zajętych pod uprawy mogłaby się nawet zmniejszyć z obecnych 1,54 mld hektarów do 1,21-1,32 mld ha, podczas gdy w scenariuszu pierwszym niezbędne byłoby zwiększenia powierzchni upraw do 1,71-1,76 mld ha.

Obszary szczególnej troski

Eksperci McKinseya zidentyfikowali 15 obszarów gospodarki, w których możliwe jest wprowadzenie innowacji, a osiągnięte dzięki temu korzyści mogą wynieść około 2,7 bln USD w 2030 roku. Budynki zużywające mniej energii mogą dać oszczędności wynoszące blisko 700 mld USD. Dalsze 410 mld USD można uzyskać dzięki bardziej efektywnym uprawom. Na ćwierć biliona dolarów szacowana jest wartość korzyści wynikających z usprawnień ograniczających marnotrawstwo żywności. Obecnie w krajach Ameryki Północnej jedna trzecia owoców zamiast na stoły konsumentów marnuje się.

Główną barierą utrudniającą realizację tego scenariusza jest poziom rentowności 30 proc. zidentyfikowanych innowacji, gdyż ich wewnętrzna stopa zwrotu wynosi poniżej 10 proc. (rentowność pozostałych przekracza ten próg). Receptą na podniesienie ich atrakcyjności nie musi być jednak stosowanie pomocy państwowej. Autorzy raportu oceniają, że najskuteczniejszym narzędziem zwiększającym ekonomiczną efektywność innowacji będzie wzmacnianie mechanizmów rynkowych, a nie wprowadzanie bodźców administracyjnych. Stąd postulat zniesienia subsydiów stosowanych w wielu krajach do produkcji rolnej, cen energii, czy wody. Zsumowana wartość subsydiów stosowanych obecnie na całym świecie szacowana jest na 1,1 bln USD rocznie. Przy założeniu ich zniesienia wewnętrzną stopa zwrotu dla 90 proc. analizowanych innowacji przekroczy poziom 10 proc.

Im więcej energii tym większe koszty środowiska

Realizacja wariantu zakładającego znaczny wzrost produktywności zasobów nie rozwiązuje problemu emisji dwutlenku węgla do atmosfery, która w tym modelu wyniosłaby docelowo 48 mld ton rocznie, tymczasem klimatolodzy twierdzą, że nie powinna ona przekraczać 35 mld ton. Żeby sprostać wymaganiom takiego scenariusza niezbędne są dodatkowe inwestycje głównie w produkcję energii ze źródeł odnawialnych. Łączna wartość inwestycji uwzględniających ten wymóg wraz z inwestycjami w nowe źródła zasobów i innowacje może wynieść około 3,6 bln USD rocznie. W tym wariancie energia pochodząca z farm wiatrowych oraz baterii słonecznych w 2030 roku powinna stanowić ponad jedną czwartą całkowitej energii wytwarzanej na świecie, podczas gdy obecnie jest to zaledwie 2 proc.

Fundamentalną barierą utrudniającą realizację tego scenariusza są wysokie koszty energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych, dlatego w tym przypadku niezbędne byłoby wprowadzenie krótkookresowych subsydiów do jej produkcji. W analizie nie określono jak długo powinno trwać wspieranie produkcji energii wiatrowej i solarnej. Dodatkowym czynnikiem koniecznym do wprowadzenia w wariancie klimatycznym miałoby być zgodne wprowadzenia przez cały świat opłaty za emisję dwutlenku węgla na poziomie 30 USD za tonę węgla. Właśnie ze względu na konieczność zastosowania bodźców administracyjnych eksperci McKinseya uważają ten scenariusz za najtrudniejszy do wdrożenia.

W obecnych wyzwaniach światowej gospodarki wynikające z ograniczeń w dostępie do zasobów można dostrzec podobieństwa do wcześniejszych przełomowych okresów. Na przełomie XVIII i XIX wieku powszechna była obawa, że szybko rosnącej liczby ludności na świecie grozi klęska głodu z powodu ograniczonej ilości ziemi uprawnej. Rewolucja przemysłowa i osiągnięty dzięki niej radykalny wzrost wydajności ziemi uchroniły świat przed nieuchronnym. W XX wieku wielokrotnie prognozowano rychłe wyczerpanie się światowych zasobów ropy naftowej, ale i te wizje się nie sprawdziły. Eksperci McKinseya wierzą, że także teraz dzięki postępowi technologicznemu światowa gospodarka może wydostać się z pułapki ograniczonych zasobów.

Rozmowa z Fraserem Thompsonem, współautorem raportu „Rewolucja w zasobach: jak zaspokoić światowe zapotrzebowanie na energię, surowce, żywność i wodę”


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test