Model poszukiwań coraz szerzej stosowany

15.10.2010
Dokonania tegorocznych noblistów w dziedzinie ekonomii najpierw odmieniły politykę wobec rynku pracy. Pod ich wpływem rezygnowano ze wspierania bezrobotnych długotrwałymi i dość hojnymi zasiłkami, a zaczęto inwestować w systemy szkolenia i nowoczesnego pośrednictwa pracy. Teraz ich model jest wykorzystywany do badania także innych rynków  – wyjaśnia Paweł Strzelecki, ekspert Instytutu Ekonomicznego NBP.

fot. arch. autora


Zanim zajmiemy się wyjaśnieniem dokonań tegorocznych noblistów, odpowiedzmy na proste z pozoru pytanie: czym jest bezrobocie? W klasycznym rozumieniu równowagi rynkowej istnieje cena, przy której podaż równoważy popyt. Zatem pracodawcy bez trudu i dodatkowych kosztów powinni być w stanie znaleźć pracowników, oferując im odpowiednie wynagrodzenie. A osoby pozostające bez pracy – przyjmując to wynagrodzenie – powinny bez trudu znajdować zatrudnienie. Jeśli zatem bezrobocie wciąż występuje, to – według klasycznej teorii – ma charakter w gruncie rzeczy „dobrowolny”. Poszukujący pracy najwyraźniej oczekują zbyt wysokiego wynagrodzenia (przyczyną może być uregulowanie narzucające zbyt wysoką płacę minimalną).

Z drugiej strony rzeczywistość podpowiada, że mogą występować niedopasowania podaży i popytu na rynku pracy. Bezrobotni gotowi byliby podjąć pracę, lecz znajdują się w innym regionie geograficznym, albo mają kompetencje właściwe dla innego sektora gospodarki. Takie bezrobocie ekonomiści określają mianem strukturalnego, a jego istnienie uzasadnia prowadzenie aktywnych polityk rynku pracy.

Koszty po obu stronach

Równolegle do bezrobocia „dobrowolnego” oraz wynikającego z niedopasowania struktury podaży i popytu, występuje jeszcze jedno zjawisko, które było szczególnie dotkliwe na przełomie lat 70. i 80. ub. wieku. Pomimo, że przedsiębiorstwa mogłyby zwiększać zatrudnienie, na rynku pracy wciąż pozostawali bezrobotni o wymaganych przez firmy kwalifikacjach i to osoby skłonne podjąć zatrudnienie po dominującej na rynku stawce. Szybko określono to zjawisko mianem bezrobocia frykcyjnego, ale skali tego zjawiska oraz jego zmienności w czasie nie udawało się wyjaśnić tylko brakiem adekwatnej informacji o wolnych miejscach pracy i osobach poszukujących pracy. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach – pracodawcy nie szukają pierwszych z brzegu pracowników, a pracownicy nie są identyczni. W rzeczywistości pracodawcy mogą chcieć zatrudnić nowe osoby, ale odpowiednich pracowników muszą najpierw znaleźć, co kosztuje i jest czasochłonne, bo spośród kandydatów trzeba wybrać tych najbardziej odpowiednich. Także z perspektywy bezrobotnych proces poszukiwania pracy jest złożony – gdy na rynku istnieje wiele ofert, dla każdego rozsądnego człowieka imperatywem jest znalezienie ofert najlepszych. Przy czym, oceniając alternatywne oferty, trzeba wziąć pod uwagę, że wydłużanie okresu poszukiwań wiąże się z kosztami. W rachunku kosztów uwzględnia się możliwość uzyskiwania dochodów z alternatywnych źródeł (np. z zasiłku dla bezrobotnych, z pomocy społecznej itd.), co zmniejsza dolegliwość braku przychodów z pracy w okresie jej poszukiwania. I może rzutować na intensywność poszukiwań oraz skłonność do przyjęcia konkretnej propozycji zatrudnienia.

Koszty poszukiwania ponoszą zatem tak pracodawcy jak i pracownicy. Pracodawcy muszą mieć czas na znalezienie „idealnego” pracownika, ponoszą też koszt ewentualnego zatrudnienia „od teraz” pracownika odbiegającego od oczekiwań pracodawcy. Poszukujący  pracy również muszą  mieć czas niezbędny do znalezienia „idealnego” pracodawcy i mogą ponosić koszty przyjęcia oferty „niedoskonałej”. Niemniej jednak obie strony zyskują, jeśli w końcu uda się podpisać umowę o pracę. Pracodawca może w końcu zwiększyć zyskowną produkcję, a poszukujący pracy może cieszyć się wynagrodzeniem.

Model DMP

Powstało wiele teorii poświęconych temu procesowi, ale dopiero model poszukiwań na rynku pracy (tzw. model DMP, od pierwszych liter nazwisk tegorocznych noblistów: Petera Diamonda, Dale’a Mortensena i Christophera Pissaridesa) pozwolił – odwołując się do faktycznych zachowań oraz do zróżnicowania pojedynczych przedsiębiorstw i bezrobotnych – opisać proces odnajdywania się na rynku pracy i trudności z tym związane.

W ujęciu zaproponowanym przez tegorocznych noblistów obie strony negocjacji – pracodawcy i poszukujący pracy – biorą pod uwagę nie tylko własne oczekiwania, ale także inne procesy na rynku pracy. Zmienne takie jak poziom bezrobocia, czy liczba ofert pracy wpływają bowiem na oczekiwania co do prawdopodobnego czasu poszukiwań. Kluczowym elementem modelu stały się zatem nie tylko płace i produktywność pracowników, ale także parametr mierzący szybkość dopasowań ofert pracy i kwalifikacji bezrobotnych, na który bezpośredni wpływ ma jakość pośrednictwa pracy.

Opracowany przez noblistów model pozwolił w zbliżony do rzeczywistości i spójny sposób analizować zmiany bezrobocia, wynagrodzeń i ofert pracy. Co więcej, jest narzędziem pozwalającym oceniać, jak na rynek pracy wpływać mogą różne decyzje polityczne mające przeciwdziałać bezrobociu, decyzje instytucji rynku pracy (np. biur pośrednictwa) oraz wahania koniunktury gospodarczej. Dzięki modelowi można łatwo wykazać, że hojniejszy system zasiłków dla bezrobotnych – przy niezmienionych innych uwarunkowaniach – może skutkować wyższym niż konieczne bezrobociem i dłuższym czasem poszukiwania pracy. Z drugiej strony, utrudnianie pracodawcom redukowania zatrudnienia może skutkować ograniczeniem liczby tworzonych miejsc pracy, gdyż pracodawcy uwzględnią dodatkowe koszty takich utrudnionych zwolnień w rachunku opłacalności każdej nowej oferty pracy.

Krzywa Beveridge’a

Bardzo pożytecznym narzędziem pozwalającym na ocenę sytuacji na rynku pracy w duchu modelu DMP jest tzw. krzywa Beveridge’a, czyli wykres, na którym na osi pionowej zamieszczone są informacje o ofertach pracy, a na osi poziomej o liczbie bezrobotnych. Im więcej jest ofert pracy, tym łatwiej znaleźć pracę, a zatem spada bezrobocie. I odwrotnie, gdy popyt na pracę spada, przedsiębiorstwa zgłaszają mniej ofert i bezrobocie jest wyższe. Zależność tę pokazują wykresy poniżej obrazujące zmiany sytuacji w ostatnich latach w Polsce i w USA.

Zachowanie się bezrobocia i ofert pracy w USA

Źródło: U.S. Bureau of Labour Statistics

Zachowanie się bezrobocia i ofert pracy w Polsce

Źródło: Oblicznia własne

Można jednak zauważyć, że zdarzają się okresy, w których bezrobocie rośnie pomimo wzrostu liczby miejsc pracy. Zgodnie z teorią DMP jest to sygnał, że coś złego dzieje się z efektywnością znajdowania pracowników przez pracodawców. Problem ten ostatnio dostrzeżono w USA i jest on szeroko dyskutowany, gdyż oznacza, że pobudzanie wzrostu gospodarczego może nie doprowadzić do spadku bezrobocia.

Warto wspomnieć, że w latach 2001-2003 spadek efektywności dopasowań na rynku pracy był obserwowany także w polskiej gospodarce. Było to jedną z przyczyn utrzymywania się przez bardzo długi czas rekordowego na skalę europejską poziomu bezrobocia w naszym kraju. Wykres dla Polski pokazuje, że niepokojące tendencje można dostrzec w danych dla ostatnich miesięcy.

Wnioski dla rynku pracy

Co zakłóca proces odnajdywania się pracodawców i pracowników na rynku? Model DMP sugeruje, że w zasadzie jest tylko jedna przyczyna: poza źródłami strukturalnymi (np. kwalifikacje bezrobotnych nie nadążają za zmianami wymagań pracodawców). Fundamentalne znaczenie ma sprawność pośrednictwa pracy. Praca noblistów pokazuje, że państwo może w istocie odegrać ważną i pozytywną rolę na rynku pracy głównie poprzez wprowadzanie rozwiązań ułatwiających szybsze znalezienie odpowiednich pracowników przez pracodawców, m.in. poprzez usprawnianie pośrednictwa pracy oraz pomoc osobom bezrobotnym w zdobyciu pożądanych przez pracodawców kompetencji. Wnioski wyciągnięte na podstawie omawianego modelu zrewolucjonizowały podejście do polityki społecznej. Od końca lat 80. w wielu krajach Europy Zachodniej zaczęto stopniowo odchodzić od wspierania bezrobotnych poprzez wysokie i długotrwałe zasiłki, a zaczęto inwestować w lepsze systemy pośrednictwa pracy oraz szkolenia.

Badania innych rynków

Badania, za które Peter Diamond, Dale Mortensen i Christopher Pissarides otrzymali tegoroczną nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii nie tylko zrewolucjonizowały sposób modelowania procesów na rynku pracy. Problem kosztownego odnajdywania się partnerów na rynku, by nawiązać atrakcyjną dla obu stron współpracę, jest uniwersalny. Przykładowo – na rynku nieruchomości stronami są osoby poszukujące mieszkań i dysponujące nieruchomościami. Model poszukiwań jest także coraz częściej stosowany do analiz rynków finansowych, w których coraz baczniejszą uwagę zwraca się na zachowania pojedynczych instytucji finansowych. Bardzo obrazowym zastosowaniem jest także modelowanie tzw. „rynku małżeńskiego”, które pozwala na wyjaśnienie zachowań ludzi związanych z poszukiwaniem przez nich partnerów życiowych.

Model poszukiwań jest często wymieniany w pracach dotyczących polskiego rynku pracy i był często wykorzystywany w badaniach prowadzonych przez Narodowy Bank Polski. Między innymi w badaniu zmierzającym do oszacowania parametrów funkcji dopasowań Sylwii Roszkowskiej, w badaniach teoretycznych zmierzających do ustalenia źródeł pozostawania stopy bezrobocia na wysokim poziomie w okresach dłuższych niż wynikałoby to z cyklu koniunkturalnego Michała Gradzewicza (NBP Working Papers 2009/57) oraz w analizach dotyczących makroekonomicznych skutków emigracji zarobkowej Polaków  Katarzyny Budnik (NBP WP 2008/45).

Autor jest ekspertem w Instytucie Ekonomicznym NBP. Prezentowanych w artykule opinii nie należy utożsamiać ze stanowiskiem instytucji, w której pracuje.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test