Nierówności w Chinach to nic groźnego

09.10.2014
Powodów możliwych napięć społecznych w Chinach upatruje się w nierównościach majątkowych i w przepaści między bogatymi miastami a biednymi wsiami. Xie Yu, dyrektor Instytutu Badawczego Uniwersytetu w Pekinie, uważa, że niepokoje jednak Państwu Środka nie grożą.

Bieda w Chinach jest dostrzegalna na każdym kroku. (fot. A. Kaliński)


Z najnowszego raportu na temat nierówności w Chinach opracowanego przez Instytut Badawczy Uniwersytetu w Pekinie wynika, że współczynnik Giniego (tzw. wskaźnik nierówności społecznej) wyrażający liczbowo rozkład dóbr i nierównomierny rozkład dochodów między gospodarstwami domowymi wzrósł z 0,45 w roku 1995 do 0,73 w roku 2013 (im wyższa wartość, tym większe nierówności). Socjolog Xie Yu , dyrektor tego think tanku, uważa, że choć rozwarstwienie w Chinach jest stosunkowo duże, nie przekroczyło poziomu, który mógłby doprowadzić do społecznego oburzenia (przed czym ostrzega wielu badaczy Chin). Swój pogląd uzasadnia w wywiadzie dla ekonomicznego pisma „Caixin” zatytułowanym: „Górne 1 proc. gospodarstw domowych posiada 1/3 bogactw Chin”.

Na pytanie o „linię ostrzegawczą”, którą miał przekroczyć współczynnik Giniego w Chinach, odpowiada:

– Tzw. linia ostrzegawcza nie istnieje. Społeczeństwo jest tolerancyjne wobec nierówności majątkowych, o ile majątek został zdobyty w legalny sposób. Na to trzeba kłaść główny nacisk: na zasadność i legalność sposobu, w jaki zgromadzony został majątek. Przypomnę słynną wypowiedź Deng Xiaopinga, że aby wszyscy mogli się wzbogacić, ktoś musi wzbogacić się pierwszy. To oznacza przyzwolenie na bogacenie się innych, o ile ja sam także mogę się wzbogacić. Z drugiej strony w Chinach ludzie pozbawieni majątku i nieobjęci siecią zabezpieczeń społecznych mają więcej powodów do niepokoju niż w krajach, w których opieka zdrowotna czy emerytura są gwarantowane.

Tolerancja dla bogatszych

Już w 2010 r., w artykule „Zrozumieć chińskie nierówności”, Xie Yu twierdził, że jest mało prawdopodobne, aby nierówności doprowadziły do destabilizacji politycznej i społecznej. Po pierwsze dlatego, mają one w Chinach głównie charakter grupowy i nie są odnoszone do jednostek. To oznacza, że urazy związane z nierównościami są zmiękczone przez poczucie przynależności do grupy. Drugi powód jest ideologiczny. Tradycyjna kultura tego kraju jest stosunkowo tolerancyjna wobec nierówności.

– Myślę, że większość ludzi toleruje nierówność, ale tylko wówczas, gdy mogą oni poprzez własny wysiłek awansować do wyższej klasy – komentuje ekspert.

Po trzecie niektórzy Chińczycy wierzą, że sam rozwój gospodarczy może prowadzić do powstania nierówności. Te trzy czynniki oznaczają, że istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, aby problem nierówności we współczesnych Chinach doprowadził do niestabilności społecznej.

– Myślę, że chińskie społeczeństwo ma również pewne mechanizmy: politykę, kulturę, opinię publiczną, rodzinę, relacje społeczne itp., które zapobiegają szkodom społecznym spowodowanym przez nierówności – mówi dla „Caixin” Xie Yu.

Bogaci z nadania

Według eksperta specyfiką chińskiego rozwarstwienia są dość wysokie nierówności dochodowe i jeszcze większe nierówności majątkowe). W USA współczynnik nierówności dochodów jest niższy niż w Chinach, ale nierówności pod względem posiadanego majątku – wyższe. W odniesieniu do gospodarstw domowych współczynnik Giniego wyniósł w USA 0,8, a w Chinach 0,73. To dlatego, że Stany Zjednoczone mają dojrzałą gospodarkę rynkową, gdzie bogactwo jest gromadzone powoli, dzięki dochodom i inwestycjom. W Chinach natomiast wiele osób ma przyznane im przez rząd własne domy. Ich wartość wzrosła, więc właściciele się wzbogacili.

– Oznacza to, że bogactwo w Chinach jest związane z dochodami w mniejszym stopniu niż w USA. To tłumaczy również, dlaczego niektórzy bogaci Chińczycy wcale bogatymi się nie czują: ich własność to posiadana nieruchomość, ale ich dochody nie są na tyle wysokie, by mogli kupić taki dom – tłumaczy Xie Yu.

Nierówność coraz większa

„Caixin” podkreśla, że w porównaniu ze światowymi standardami opublikowane przez instytut dane nie są niczym niezwykłym. Oznaczają one jednak całkowitą zmianę sytuacji po roku 2000, kiedy to amerykańskie Narodowe Biuro Badań Ekonomicznych uznało Chiny za drugie państwo pod względem najbardziej równego podziału bogactwa.

Oficjalne chińskie dane o współczynniku Giniego są o wiele niższe (według nich wynosi on 0,47), co ma świadczyć o mniejszych nierównościach, niż pokazują to badania ośrodków niezależnych. Sama wielkość ChRL, ogromne dysproporcje w poziomie życia między miastem a wsią i poszczególnymi regionami, skala szarej strefy i sposób mierzenia mocno komplikują ustalenie faktycznej wartości indeksu. Panuje jednak przekonanie, że mieszkańcy Chin są bogatsi, niż to wynika i z oficjalnych, i z nieoficjalnych danych, choć nierówności pod tym względem pozostają wielkie.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły