Niewielka skłonność do zaciskania pasa

31.05.2019
Trudno jest obecnie znaleźć ekonomistów popierających surową politykę oszczędnościową w celu redukcji zadłużenia, a nie tylko jego stabilizacji. Wśród dzisiejszych polityków również niewielu wykazuje skłonność do zaciskania pasa.

(fot. Envato)


Co jakiś czas sympatyzujący z prawicą ekonomista ogłasza alarm w związku z rzekomo fatalną kondycją finansów publicznych Stanów Zjednoczonych. Kwestia ta zyskała spore znaczenie w Waszyngtonie na początku obecnej dekady, jednak później była w znacznej mierze lekceważona. Amerykański dług publiczny netto, wynoszący 78 proc. PKB, jest istotnie wysoki, choć trudno go nazwać ogromnym.

Na skutek cięć podatkowych prezydenta Donalda Trumpa deficyt budżetu federalnego Stanów Zjednoczonych przekroczy w tym roku 4 proc. PKB. Taki poziom deficytu zazwyczaj notowany jest po kryzysach gospodarczych, a nie w korzystnych okolicznościach obserwowanych obecnie, z bezrobociem na poziomie 3,6 proc. Co więcej, według oficjalnych prognoz, o ile nie zostaną podniesione podatki albo nie zostaną ograniczone wydatki na emerytury i opiekę zdrowotną dla osób starszych, do 2029 roku dług publiczny wzrośnie do 92 proc. PKB, czyli najwyższego poziomu od roku 1947, i będzie dalej rósł w kolejnych dekadach.

Dług nie niepokoi

Takie ostrzeżenia nie interesują jednak nikogo nie tylko w Waszyngtonie, ale także na Wall Street. Rynki finansowe, poszukujące bezpiecznych aktywów denominowanych w dolarach, nie zdradzają najmniejszych nawet objawów zaniepokojenia poziomem amerykańskiego zadłużenia.

Ryzyko kryzysu nie jest jedynym teoretycznym zagrożeniem dla długu publicznego, ale pozostałe wydają się dość nieprzekonujące. Na przykład argument, że dług publiczny wypiera inwestycje prywatne jest trudny do utrzymania w sytuacji, gdy firmy posiadają ogromne ilości gotówki i mogą pożyczać pieniądze po bardzo niskich stawkach.

W styczniu były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego Olivier Blanchard powiedział podczas dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Ekonomicznego, że istnieje wiele powodów, aby wątpić w rzekome koszty długu publicznego. W międzyczasie Jason Furman i Larry Summers z Uniwersytetu Harvarda – obaj doradzali poprzednio Barackowi Obamie w sprawach ekonomicznych – stwierdzili w czasopiśmie „Foreign Affairs”, że nadszedł już czas, aby wyzwolić się z „obsesji zadłużenia”. Od tego czasu wielu komentatorów ogłosiło, że ekonomiści zaczynają kwestionować swoje wcześniejsze przekonania w zakresie polityki fiskalnej.

Jak inflacja wpływa na dług publiczny

To oczywiście przesada. Główną obserwacją poczynioną przez zwolenników łagodnej polityki fiskalnej jest to, że stopy procentowe są na historycznie bardzo niskim poziomie i nic nie wskazuje, aby miały w najbliższym czasie ponownie wzrosnąć. W rezultacie, mimo wzrostu poziomu długu w relacji do PKB, koszty spłaty odsetek są zbliżone do historycznej średniej. Co ważne, stopy odsetek od długu są niższe od nominalnej stopy wzrostu gospodarki (czyli przed uwzględnieniu inflacji). W takich okolicznościach poziom długu w relacji do PKB będzie się zmniejszał wraz z upływem czasu. Jeśli gospodarka będzie rosła szybciej niż będą narastać odsetki, rząd może utrzymywać niewielki deficyt w nieskończoność.

Niebezpieczna redukcja długu?

Ekonomiści uznają to za dziwną sytuację. Zgodnie z ich teoriami budżety muszą być w dłuższej perspektywie zrównoważone. Jednak Olivier Blanchard wygłosił swój wykład po tym, jak uświadomił sobie, że w Stanach Zjednoczonych sytuacja, w której nominalna stopa wzrostu przewyższa stopę procentową jest w zasadzie historyczną normą. Jego zdaniem ten trend będzie kontynuowany.

Blanchard wskazał również, dlaczego nie należy się martwić o wypieranie inwestycji. Niskie stopy procentowe mogą być sygnałem, że skorygowana o ryzyko stopa zwrotu z kapitału — czyli w uproszczeniu to, co gospodarka ostatecznie zyskuje w wyniku dodatkowych inwestycji prywatnych — również jest niska.

W rezultacie nawet jeśli przyrost długu publicznego rzeczywiście skutkować będzie wypieraniem inwestycji, to społeczeństwo wcale nie musi na tym dużo stracić.

Według Jasona Furmana i Larry’ego Summersa obawa, że przyrost ​​długu publicznego zniechęca do podejmowania prywatnych inwestycji, opiera się na „absurdalnej diagnozie współczesnych problemów gospodarczych”. Ich zdaniem prawdziwym problemem jest to, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych mogą ponownie spaść do poziomu bliskiego zeru, a wówczas Rezerwa Federalna nie będzie mogła ich dalej obniżać.

Każda podejmowana obecnie próba redukcji zadłużenia i deficytu może osłabić gospodarkę i unaocznić istnienie tego ograniczenia. W opublikowanym niedawno artykule przygotowanym wraz z Łukaszem Rachelem z Banku Anglii Larry Summers stwierdza, że od lat siedemdziesiątych XX wieku stopy procentowe utrzymywane były na wyższym poziomie dzięki deficytom budżetowym. Spowolniło to ich spadek, który w przeciwnym wypadku byłby znacznie bardziej gwałtowny.

Spada szkodliwość długu

Nie wszystkie te stwierdzenia są tak nowatorskie, jak się wydają. Już w 1998 roku Laurence Ball z Johns Hopkins University oraz Douglas Elmendorf i Gregory Mankiw z Uniwersytetu Harvarda zauważyli, że nominalny wzrost w Stanach Zjednoczonych jest zwykłe wyższy od poziomu stóp procentowych. Twierdzili oni, że wykorzystywanie tego stanu rzeczy może się przez większość czasu opłacać, ale jest związane z niewielkim ryzykiem wywołania kryzysu.

W 2017 Douglas Elmendorf i Louise Sheiner z Brookings Institution stwierdzili w magazynie „Journal of Economic Perspectives”, że z powodu nadmiaru oszczędności i spadającej stopy zwrotu z kapitału spada szkodliwość długu publicznego.

Summers i Furman sugerują, że większość nowych wydatków powinna mieć zapewnione finansowanie czyli nie powinna być finansowana przy pomocy nowego zadłużenia.

Larry Summers od lat wzywa do zwiększenia deficytu w celu sfinansowania wydatków na inwestycje, obawiając się tzw. „sekularnej stagnacji”, czyli permanentnie słabego popytu w sektorze prywatnym. Tym niemniej w swoim eseju Summers i Furman sugerują, że większość nowych wydatków powinna mieć zapewnione finansowanie (tj. nie powinna być finansowana przy pomocy nowego zadłużenia), co jest całkowicie konwencjonalnym poglądem, który został wpisany do reguł wydatkowych Kongresu w 1990 roku.

Obecne rozważania zyskały uwagę obserwatorów z kilku powodów. Jednym z nich jest pozycja Oliviera Blancharda oraz jego poprzednie stanowisko — Międzynarodowy Fundusz Walutowy od dawna kojarzony był z surową polityką fiskalną.

Kolejnym powodem jest rosnące zainteresowanie tzw. „nowoczesną teorią monetarną” (ang. Modern Monetary Theory), czyli skrajną doktryną ekonomiczną, zgodnie z którą relacja zadłużenia do PKB nie ma znaczenia w krajach emitujących własną walutę, a jedynym ograniczeniem dla wydatków jest inflacja.

Lewicowi przedstawiciele Partii Demokratycznej, którzy chcą wydać ogromne ilości pieniędzy w ramach programu „Zielonego Nowego Ładu” (ang. Green New Deal), aby walczyć ze zmianami klimatu i ograniczyć poziom nierówności, czasami odwołują się do nowoczesnej teorii monetarnej, ponieważ inflacja jest obecnie niska.

Jednak teoria ta ma niewielkie poparcie wśród ekonomistów głównego nurtu. Zarówno Furman jak i Summers znaleźli się ostatnio wśród sygnatariuszy listu otwartego zalecającego, aby walka ze zmianami klimatycznymi prowadzona była przy pomocy podatku od emisji dwutlenku węgla. Większość zwolenników „Zielonego Nowego Ładu” zdecydowanie odrzuca takie podejście.

Być może obecnie trudniej jest znaleźć ekonomistów popierających surową politykę oszczędnościową, mającą na celu redukcję zadłużenia a nie tylko jego stabilizację. Wśród dzisiejszych polityków niewielu wykazuje skłonność do zaciskania pasa. W epoce populizmu, niesfinansowanych cięć podatkowych i „Zielonego Nowego Ładu” coraz bardziej stanowcze poglądy ekonomistów na temat równowagi między podatkami a wydatkami będą prawdopodobnie sytuować ich po stronie „jastrzębi”.

Niniejszy artykuł ukazał się w sekcji „Finanse i ekonomia” papierowego wydania The Economist pod tytułem „Consolidation programme”


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test