Nowe umowy handlowe mobilizuje FOMO

19.08.2019
Unia Europejska przoduje w liczbie zawartych regionalnych umów handlowych. Tegoroczna aktywizacja w tym zakresie europejskiego bloku handlowego jest istotna w świetle ryzyka wojny handlowej z USA.


Podobno motywem stojącym za umowami handlowymi jest „FOMO” (ang. fear of missing out), czyli strach przed przegapieniem czegoś. Teoria głosi, że jeśli negocjatorzy nie będą w stanie szybko pozyskać nowych rynków dla swoich eksporterów, rywale mogą im je sprzątnąć sprzed nosa.

28 czerwca 2019 roku dwóch partnerów handlowych: Mercosur, unia celna skupiającą Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj oraz Unia Europejska, ułatwiło sobie wzajemny dostęp do swoich rynków, podpisując nową umowę handlową. W komunikacie prasowym UE triumfowała, że dla europejskich przedsiębiorstw umowa ta „oznacza wejście na rynek o olbrzymim potencjale gospodarczym”.

Umowa ma ułatwić dostęp do rynku dla francuskich serów, brazylijskich soków pomarańczowych, argentyńskich ryb, a także części samochodowych produkowanych w EU, które obecnie obłożone są przez Mercosur cłami w przedziale 14-18 proc. Przedsiębiorstwa europejskie będą mogły konkurować o zamówienia publiczne w obszarze Mercosur. Procedury celne zostaną uproszczone. W oparciu o aktualną strukturę handlu, roczny rachunek za importowane do Mercosur produkty z UE powinien spaść o około 4 mld euro (4,5 mld dolarów), ponad czterokrotnie więcej niż kwota niedawnej umowy pomiędzy UE a Japonią.

Unia Europejska zabezpieczyła się przed powrotem krajów Ameryki Południowej do protekcjonizmu.

Chociaż 9 proc pozycji taryfowych Mercosuru oraz 5 proc. pozycji UE pozostanie powyżej zera, klauzula „standstill” zobowiązuje strony do niepodnoszenia żadnego z wyżej wymienionych ceł ponad ustalony poziom. W rezultacie UE zabezpieczyła się przed powrotem krajów Ameryki Południowej do ich tradycyjnego protekcjonizmu. Przy ogłaszaniu porozumienia nie było o tym mowy. Rząd brazylijski nazwał porozumienie „umową pomostową”, która ma na celu ułatwianie dalszych porozumień z innymi krajami. Shunko Rojas, do niedawna jeden z negocjatorów po stronie Argentyny, przywołał sceptycyzm dotyczący zdolności Mercosuru do zawierania umów handlowych. Wskazał, że zawarta umowa powinna być sygnałem dla innych, świadczącym o handlowej otwartości Mercosuru.

Rzeczywiście, Mercosur może uważać porozumienie z UE za modelowe. Emily Rees z Trade Strategies, brukselskiej firmy konsultingowej, zauważyła podobieństwa między pozostałymi partnerami negocjacyjnymi Mercosuru a krajami, z którymi UE posiada już porozumienia handlowe. Potencjalne umowy Mercosuru z Kanadą, Koreą Południową, Singapurem i EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia oraz Szwajcaria) mogłyby zostać tak sporządzone, by stanowić uzupełnienie porozumienia z UE, ułatwiając tym samym wpasowanie się w globalne łańcuchy dostaw. Rees interpretuje to posunięcie jako odejście Mercosuru od polityki „substytucji importu”, błędnego modelu rozwoju, w którym powstrzymywano napływ produktów importowanych w nadziei, że dzięki temu rozkwitnie rodzima produkcja.

W przeciągu dwudziestoletnich rozmów pomiędzy Mercosurem a UE świat uległ wielkim zmianom. Na początkowym etapie UE rzeczywiście była motywowana FOMO – szczególnie obawą, że w odniesieniu do południowoamerykańskiego bloku zostanie uprzedzona przez wolnorynkowe Stany Zjednoczone. Jednak podejście Stanów Zjednoczonych do handlu nie jest już takie, jak kiedyś, a w rezultacie zmieniła się także motywacja UE.

FOMO nadal gra pewną rolę, ale to już nie UE je odczuwa. Europejski blok handlowy może żywić nadzieję, że porozumienie zainspiruje administrację amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, która odgraża się narzucaniem – lub narzuca – cła na niemal wszystkich partnerów handlowych, w tym UE. Do wiszącej nad UE groźby ceł na samochody i części samochodowe, Ameryka dorzuciła możliwość – o ile nie uda się osiągnąć porozumienia – narzucenia nowych, na importowane z UE produkty o wartości 4 mld dolarów, w związku z przeciągającym się sporem o dotacje do samolotów. Nawet jeśli Ameryka nie odczuwa rosnącej obawy przed pozostaniem w tyle za UE, która prowadzi w świecie w liczbie zawartych umów handlowych, być może sygnał ten dotrze do innych rządów. 30 czerwca UE podpisała umowę handlową z Wietnamem, zaledwie kilka dni po tym, jak Trump zagroził obłożeniem tego kraju nowymi cłami.

Przewidywanie lawiny kolejnych umów handlowych byłoby przedwczesne. Porozumienie pomiędzy UE a Mercosurem mogło być zawarte w jednym z nielicznych sprzyjających „okienek”, kiedy to rządy Argentyny i Brazylii jednocześnie opowiadały się za liberalizmem gospodarczym. Jeśli Mauricio Macri nie zostanie ponownie wybrany na prezydenta, okienko zamknie się w październiku. Dalsze porozumienia z udziałem Mercosuru stałoby się wtedy mniej prawdopodobne, a umowa z UE mogłaby nie zostać ratyfikowana. Nawet teraz argentyńska nota tematyczna o umowie UE-Mercosur chwali się, że cła będą znoszone w znacznie wolniejszym tempie w porównaniu z innymi umowami zawartymi przez UE. Ratyfikacja nie jest także pewna po stronie UE, gdyż krajowe parlamenty mogą ją zawetować.

Chęć „ugryzienia” kawałka europejskiego rynku rolnego popychała Mercosur do porozumienia. Uzyskany przez nich kontyngent wołowiny był skromny, ponieważ UE tłumaczyła potrzebę zachowania niektórych smakołyków na użytek przyszłych umów. Dodatkowe kontyngenty na wołowinę, nabiał lub wieprzowinę są też kuszące dla Ameryki, która negocjuje z UE. Ale UE uparcie twierdzi, że nie wchodzą w grę. Jakkolwiek miłe byłoby uczucie stawiania czoła Trumpowi, wolny handel nadal trudno się sprzedaje.

Niniejszy artykuł ukazał się w sekcji „Finance and economics” (Finanse i ekonomia) papierowego wydania pod tytułem „Missed you” (Szkoda, że cię nie było).


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test