Osłabione społeczności zagrażają liberalnej demokracji

14.03.2019
Miejsca, w których ludzie dorastają, żyją i pracują, to nie tylko ośrodki działalności gospodarczej. Społeczności zapewniają wsparcie dla tych, którzy w przeciwnym razie mogliby zostać zastraszeni przez państwo lub przez rynki.


Do niedawna recepta ekonomistów dla miejsc zmagających się z trudnościami była bezduszna: pozwólmy im umrzeć. „Niektórych miast nie da się zachować”, twierdził „The Economist” w roku 2013, co przyciągnęło większą niż zwykle ilość korespondencji od czytelników o odmiennej opinii. Jednak sukcesy wyborcze Donalda Trumpa i kampania na rzecz wykluczenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (UE) wstrząsnęły „ponurą nauką” (jak czasem określa się ekonomię). Wybitni ekonomiści zaczęli zastanawiać się, jak może wyglądać skuteczna reakcja na nierówności geograficzne. Na przykład Benjamin Austin, Edward Glaeser i Lawrence Summers z Uniwersytetu Harvarda w artykule opublikowanym w 2018 r. opowiadali się za dotacjami w celu  zwiększenia zatrudnienia w miejscach targanych trudnościami.

Społeczności elementem zdrowego społeczeństwa

Rozważanie na nowo polityki ukierunkowanej terytorialnie może często wydawać się wymuszone – coś, co można tolerować, aby przegrani z powodu nierówności regionalnych nie przyjmowali postaw populistycznych lub nie zabijali się za pomocą narkotyków. Wahania ekonomistów są tu zrozumiałe: wysiłki mające na celu pomoc społecznościom w kłopotach mogą odwieść ludzi od wyjazdu, podczas gdy w przeciwnym razie przenieśliby się do bardziej obiecujących miejsc. Ale jest to również krótkowzroczne, jak twierdzi Raghuram Rajan, ekonomista z Uniwersytetu w Chicago i były szef banku centralnego Indii. W fascynującej nowej książce Trzeci filar: jak rynki i państwo pozostawiają społeczności w tyle, twierdzi on, że społeczności są nie tyle źródłem tarć hamujących sprawne funkcjonowanie gospodarki światowej, co raczej nieodzownym elementem zdrowego społeczeństwa.

Rajan wierzy w rynki, ale często czyni siebie zwiastunem niewygodnych wiadomości gospodarczych. W 2005 r. na dorocznej konferencji bankierów centralnych zepsuł nastrój, pytając, czy innowacje finansowe sprawiły, że świat stał się miejscem bardziej ryzykownym. W książce opublikowanej w 2010 r. stwierdził, że polityka, która nieświadomie doprowadziła do globalnego kryzysu finansowego, na przykład dopłaty do kredytów hipotecznych, była często odpowiedzią na ekonomiczne „słabe punkty”, takie jak nierówność. Te słabe punkty nadal istnieją, gotowe wywołać chaos w przyszłości.

Jak nierówności hamują wzrost gospodarczy

Trzeci filar podobnie wzywa ekonomistów do rozpoznania martwego pola. Miejsca, w których ludzie dorastają, żyją i pracują, to nie tylko ośrodki działalności gospodarczej. Kształtują one tożsamość ludzi i „zakotwiczają jednostkę w prawdziwych ludzkich sieciach”. Społeczności zapewniają wsparcie dla tych, którzy w przeciwnym razie mogliby zostać zastraszeni przez państwo lub przez rynki. Ich funkcja zmieniła się dramatycznie od czasów przed rewolucją przemysłową, ale społeczności pozostają krytycznym elementem infrastruktury społecznej.

To, że społeczeństwo ma znaczenie, może wydawać się dla nie-ekonomistów banalną obserwacją . Ale jest ona niewygodna wobec wielu aspektów światopoglądu ekonomisty. Postęp gospodarczy często oznaczał zastąpienie osobistych, społecznych interakcji skutecznymi, ale bardziej bezosobowymi. Im mniej sentymentalnie ludzie podchodzą do tego, gdzie mieszkają lub dla kogo pracują, tym łatwiej mogą się przemieszczać w reakcji na presję rynku, zwiększając produktywność i ograniczając szkody spowodowane twórczą destrukcją. Natomiast działalność gospodarcza oparta na wspólnocie może być nieefektywna. Pożyczanie pieniędzy przyjacielowi lub opieka nad chorym krewnym wydają się miłymi rzeczami do zrobienia. Jednak większe i bardziej przejrzyste rynki finansowe przyciągają więcej funduszy i rozszerzają dostęp do kredytów. Rynek pracy opiekuńczej pozwala natomiast na sprzyjającą dobrobytowi specjalizację i handel.

Rajan przyznaje, że występują też negatywne skutki ściśle powiązanych ze sobą społeczności. Historia ewolucji wspólnoty, państwa i rynku w Europie zaczyna się w dusznym świecie feudalnego dworku. Stosunki wspólnotowe rządziły wtedy niemal każdym aspektem życia, utrzymując porządek i stabilność kosztem zastoju gospodarczego i ucisku. Zakłócenia tego świata stworzyły warunki dla dojrzewania państwa i postępu gospodarczego. W miarę jak świat stawał się coraz bardziej wzajemnie powiązany, państwa i rynki przejmowały role kiedyś należące do społeczności – od ubezpieczenia na wypadek trudności do finansowania inwestycji.
Dzisiejsze społeczności wciąż mogą być natarczywe i nietolerancyjne. Ale zapewniają również wsparcie, inspirację i tło dla emocjonalnego i duchowego życia ludzi.

Co więcej, społeczności są miejscem, gdzie abstrakcje globalnej ekonomii i polityki stają się realne. Silne państwa i głębokie rynki mogły umożliwić bezprecedensowy dobrobyt i wolność jednostki, ale są one podatne na ekscesy. Często na społeczności spadała rola korygowania nierównowagi sił. Rajan wskazuje tu na ruchy społeczne, które przyczyniły się do upowszechnienia szkolnictwa podstawowego i rozwój franszyzy.

Minione pół wieku było jednak trudne dla trzeciego filaru. Globalizacja i zmiany technologiczne pozbawiły wiele miejsc źródeł pracy i bogactwa. Losy regionów wydają się coraz bardziej uzależnione od czynników zewnętrznych, od organizacji ponadnarodowych, takich jak UE lub od niepewnych globalnych rynków finansowych. Handel i technologia przekształciły wiele branż w przedsięwzięcia typu „zwycięzca bierze wszystko”. Szanse skoncentrowały się w drogich miastach–supergwiazdach, które przyciągają najbardziej utalentowanych członków społeczności, a wszystkich innych pozbawiają takich możliwości. Sfrustrowani mieszkańcy miejsc zmagających się z trudnościami nie ufają elitom i szukają sensu w brzydkiej polityce populistycznych liderów.

Trudno jest znaleźć obiecujące rozwiązania

Rajan oferuje jednak rozsądne zalecenia. Decentralizacja władzy politycznej może ożywić ducha wspólnoty. Rządy powinny praktykować „odpowiedzialną suwerenność” i ograniczać negatywne efekty wynikające z globalizacji finansowej. Społeczeństwo ma znaczenie. Skoro przez ostatnie kilkadziesiąt lat nie pamiętali o tym w wystarczającym stopniu, liderzy biznesowi i przywódcy rządów mogą nie mieć innego wyjścia: muszą być przygotowani na sfrustrowane społeczności domagające się zmian.

Niniejszy artykuł pojawił się w sekcji poświęconej finansom i gospodarce wydania drukowanego The Economist po tytułem Filar siły.

 

© [2019] The Economist Intelligence Unit Limited

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się w bazie http://viewswire.eiu.com.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły