PKB Polski rośnie, ale budzi kontrowersje

04.06.2018
Wstępny szacunek GUS tempa wzrostu PKB w pierwszym kwartale w wysokości 5,2 proc. przez niektórych analityków został dość chłodno przyjęty, mimo że oczekiwania rynku nie przekraczały 4,9 proc. Niewielu zauważyło dwucyfrowy wzrost wartości dodanej w budownictwie i w sektorze finansowym.

Wynik eksportu był gorszy niż rok temu, co miało miejsce również w przypadku importu, tyle, że w mniejszym zakresie. (CC0 Pixabay)


Można domyślać się co najmniej trzech przyczyn chłodnych reakcji obserwatorów polskiego rynku.

Po pierwsze, zostali niejako „rozpieszczeni” przez wysokość tempa wzrostu PKB w trzech ostatnich kwartałach, które mieściło się w przedziale 4,9-5,2 proc. Po dość długim okresie utrzymywania się dobrej koniunktury opinia publiczna przyzwyczaiła się do optymistycznych sygnałów z gospodarki i traktuje je jak coś naturalnego.

Po drugie, analiza rozkładu wzrostu w elementach rozdysponowania PKB spotkała się z krytyką. Powszechnie dopatrywano się zagrożeń na przyszłość w wynikach pierwszego kwartału.

Po trzecie, zbyt duża uwaga została skupiona na obliczanej przez GUS tzw. skali wpływu składowych PKB na tempo jego wzrostu, przy pominięciu analizy wielkości absolutnych.

Mamy do czynienia z pozornym paradoksem: przy nadwyżce eksportu nad importem w I kwartale 2018 roku w wysokości 15,2 mld zł, odnotowano ujemną skalę wpływu tej nadwyżki na tempo wzrostu PKB (-1,2 pkt proc.). W I kwartale udział dodatniego salda obrotów handlowych z zagranicą w PKB (towary i usługi) wyniósł 3,1 proc. W konwencji wyznaczania skali wpływu pod uwagę bierze się też tempa wzrostu eksportu i importu sprzed roku. Tak się złożyło, że w pierwszym kwartale 2017 roku eksport wzrósł o rekordowe 11,1 proc., co było najlepszym rezultatem w ostatnich siedmiu kwartałach. Ujemny wkład eksportu netto wyniknął zatem z wysokiego punktu odniesienia. Nie zmienia to faktu, że wynik eksportu był gorszy niż rok temu, co miało miejsce również w przypadku importu, tyle, że w mniejszym zakresie.

Z najbardziej negatywnymi komentarzami spotkała się zmiana stanu zapasów (przyrost rzeczowych środków obrotowych), drugiego, obok nakładów inwestycyjnych, elementu akumulacji brutto. Skala pozytywnego wpływu tej wielkości wyniosła 1,9 pkt proc., prawie jedną trzecią tempa wzrostu PKB. Stan zapasów w I kwartale wzrósł o 16,2 mld zł, przy wzroście o 7,8 mld zł rok wcześniej, kiedy skala wpływu na tempo wzrostu PKB wyniosła 0,5 pkt proc.

Przytoczona powyżej konfrontacja liczb absolutnych z rezultatami modelu obliczania skali wpływu pokazuje, że przy interpretacji kwartalnych danych o PKB nie należy skupiać się jedynie na informacjach o zmianie stanu zapasów czy saldzie obrotów handlowych. W przypadku tych składowych ujemne saldo może wskazywać na pozytywny wpływ na tempo wzrostu PKB, a dodatnie saldo na negatywny wpływ.

Uwaga skupiona na inwestycjach

Ze zrozumiałych względów największe zainteresowanie obserwatorów wzbudziło tempo wzrostu nakładów inwestycyjnych. Od procesów inwestycyjnych zależy przyszłość rozwoju gospodarczego kraju. Wzrost o 8,1 proc. okazał się największy w dwunastu minionych kwartałach: w I kwartale 2015 roku odnotowano wzrost o 12,7 proc. Mimo tego stosunkowo dobrego rezultatu powstaje uczucie niedosytu. Z uwagi na długi okres zastoju w skłonności do inwestowania i przy uruchamianiu szerszego dostępu do środków unijnych powszechnie liczono na więcej. Kilkunastoprocentowy wzrost inwestycji był częstym zjawiskiem w najlepszych latach polskiej gospodarki rynkowej.

Nakłady inwestycyjne na środki trwałe są specyficzną wielkością gospodarczą. Wykazują one silną sezonowość w ujęciach kwartalnych. W świetle statystyki rachunków narodowych, w pierwszym kwartale roku w trzech minionych latach realizowano około 15-16 proc. rocznych inwestycji, zaś w ostatnim kwartale 38-39 proc. Z tego powodu wątpliwy sens ekonomiczny ma ogląd kwartalnej stopy inwestycji, należy przyglądać się tzw. kroczącej stopie inwestycji z ostatnich czterech kwartałów. Pierwszy kwartał 2018 roku przyniósł rozczarowanie, krocząca stopa inwestycji nie drgnęła bowiem w stosunku do poprzednich czterech kwartałów 2017 roku i pozostała na niskim poziomie 17,7 proc.

Roboty przemysłowe a zrównoważony rozwój

Doprowadzenie do przyspieszania wzrostu inwestycji, zwłaszcza sektora prywatnego, w tym małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), powinno stać się priorytetem polityki gospodarczej. Z drugiej strony, na skłonność przedsiębiorców do inwestowania negatywnie wpływa trudna sytuacja na rynku pracy (obawy przed kłopotami ze znalezieniem pracowników do nowych zdolności produkcyjnych). Sytuację mogłoby poprawić śmielsze niż dotychczas wprowadzanie w Polsce robotów przemysłowych. Pod względem nasycenia przemysłu robotami Polska pozostaje w ogonie Europy.

Warto podkreślić utrzymanie się solidnego wzrostu spożycia sektora gospodarstw domowych. W konwencji skali wpływu wkład tej kategorii spożycia wyniósł 3 pkt proc. Tempo wzrostu 4,8 proc. dobrze wróży kontynuacji stabilności tej wielkości w kolejnych kwartałach. Tezę tę potwierdzają badania GUS ufności konsumenckiej, szczególnie umiarkowanie optymistyczne oczekiwania na najbliższe 12 miesięcy. O ile nie nastąpi przyspieszenie w dziedzinie inwestycji, to spożycie pozostanie głównym czynnikiem wzrostu w perspektywie kilku najbliższych kwartałów.

Co dalej

Konsensusy prognostyczne wskazują na tempo wzrostu gospodarczego w całym 2018 roku o ponad 4 proc., ale prognozy na przyszły rok już są nieco niższe, rzędu 3,5 proc. Oznacza to osiągnięcie punktu zwrotnego w cyklu koniunkturalnym, czyli szczytu fazy ożywienia gospodarczego.

Przyczyn oczekiwań wolniejszego wzrostu gospodarczego Polski upatrywać należy w pojawianiu się różnych realnych zagrożeń w gospodarce globalnej i także w bezpośrednim otoczeniu makroekonomicznym kraju. Wewnętrzna polityka fiskalna prezydenta Trumpa oraz doprowadzanie do wojen handlowych może się skończyć napięciami na globalnych rynkach finansowych z konsekwencjami dla koniunktury. Brexit i zamieszanie polityczne we Włoszech i innych krajach południa Europy mogą znów wstrząsnąć strefą euro. Polski złoty narażony jest na osłabianie przy wszelkich zawirowaniach w gospodarkach wschodzących, takich, jak gęstniejąca ostatnio atmosfera wokół gospodarki Turcji.

Krajowe czynniki, które mogą wpłynąć na osłabienie tempa wzrostu, to przede wszystkim sytuacja na rynku pracy. O niedoborach pracowników najgłośniej mówią przedsiębiorcy budowlani i rolnicy, czyli sektory gospodarki o dużej sezonowości popytu na pracowników. Pracownicy z Ukrainy pomagają utrzymać rytm produkcji, ale stają się coraz drożsi i szukają zajęć, które odpowiadają ich nieraz wysokim kwalifikacjom. Rezerwy siły roboczej zgromadzone wśród bezrobotnych nie są już w stanie zasilać rynku pracy (z uwagi na niskie kwalifikacje tych osób). Poza tym koncentracją się tylko w kilku powiatach.

Pewne obawy można też wiązać z nagromadzonymi w poprzednich okresach zapasami przedsiębiorstw. Ten czynnik będzie wpływał hamująco na produkcję z powodu konieczności sprzedaży już wyprodukowanych towarów; mniejszy będzie także popyt na materiały i surowce, które zostały zgromadzone jako zapasy.

Autor jest prezesem Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły