• Obserwator Finansowy

Polska powinna znaleźć odpowiedź na trzy megatrendy

06.09.2017
Przemiany demograficzne, postęp technologiczny oraz wyzwania zasobowo-klimatyczne będą wyznaczały warunki rozwoju większości państw świata w najbliższych dekadach. Rozwijać się będą tylko te kraje, które to dostrzegły i które się odpowiednio przygotują – wynika z raportu think tanku WiseEuropa.

Zmiany demograficzne w Afryce mogą przerodzić się w wielkoskalowe ruchy ludności na świecie (Fot.: łódź z imigrantami na Sycylii/CC By Nc ND)


Dr Maciej Bukowski i Aleksander Śniegocki, autorzy opracowania, megatrendy definiują, jako „nieodwracalne, długoterminowe procesy definiujące realne pole wyboru polityki publicznej, których ignorowanie jest na dłuższą metę skazane na porażkę i szkodliwe dla rozwoju gospodarczego”.

W połowie stulecia Ziemię będzie zamieszkiwać już nie 7 miliardów ludzi, a około 11 miliardów. Istotne jest przy tym, że bogaci będą na ogół emerytami w świecie rozwiniętym, a młodzi będą próbowali wyrwać się z miast-slumsów na Południu – także z powodów materialnych, ale przede wszystkim klimatycznych.

„Wywołane globalnym ociepleniem pustynnienie obszarów uprawnych szczególnie silnie zagraża rolnictwu państw afrykańskich i azjatyckich, pogłębiając ubóstwo najbardziej wrażliwej części populacji” – piszą autorzy i przewidują, że nawet klasyczna industrializacja będzie już dla tych krajów zamkniętym rozwiązaniem.

Wszystko dlatego, że zrobotyzowany, bogaty Zachód nie będzie potrzebował takiej skali importu prostych produktów.

„Eksplozja demograficzna w Afryce i Azji Południowej w sytuacji pogłębiającego się kryzysu klimatyczno-zasobowego oraz braku możliwości zainicjowania endogenicznego rozwoju na własnym terytorium będzie prowadziła do napięć wewnętrznych, a co za tym idzie – wysokiego ryzyka wybuchu poważnych kryzysów militarnych i humanitarnych. Wobec geograficznej bliskości Europy i Azji Wschodniej, mogą one stosunkowo łatwo przerodzić się w trudne do akomodacji wielkoskalowe ruchy ludności, destabilizujące sytuację gospodarczą i polityczną nie tylko w Afryce i Azji Południowej, ale i lepiej rozwiniętych częściach Eurazji (m.in. Europie i Chinach)” – przewidują.

Na tym przykładzie widać jak w jeden węzeł splatają się megatrendy demograficzne (przyrost i zmiana struktury wiekowej ludności), ekologiczne (efekt cieplarniany) oraz te dotyczące zasobów i postępu technicznego (katastrofy ekologiczne powodujące deficyty z jednej strony i produkcja oparta na robotach z drugiej).

W przypadku Polski na pierwszy plan wysuwa się jednak polityka klimatyczna i opór kolejnych rządów przed uznaniem, że cały rozwinięty świat prowadzi ją „na serio”.  Stawką nie jest stworzenie sztucznego rynku zbytu dla niemieckich paneli słonecznych, a rzeczywista próba powstrzymania ocieplenia planety. Do tego przynajmniej dąży Unia Europejska, a coraz częściej także inne państwa na czele z Chinami.

„Zamiast oparcia systemu energetycznego na dużych, pracujących stabilnie elektrowniach konwencjonalnych, bardziej opłacalna stanie się maksymalizacja udziału w miksie energetycznym niestabilnych, lecz tanich i zeroemisyjnych źródeł odnawialnych, a następnie uzupełnianie ich rozwiązaniami stabilizującymi system, takimi jak zarządzanie popytem, rozbudowa połączeń transgranicznych, magazynowanie energii, rozwój kogeneracji energii elektrycznej i ciepła oraz budowa elektrowni szczytowych opartych o gaz. W tak zbudowanym systemie nie pozostanie wiele miejsca dla dominujących obecnie w wielu systemach energetycznych dużych elektrowni węglowych” – przewidują autorzy i spodziewają się, że koło 2025 roku, nawet gdyby nie zmieniły się żadne regulacje, OZE staną się w Polsce bardziej opłacalne od energetyki konwencjonalnej.

Energia jądrowa to oddzielna kwestia. Podobnie jak wkrótce zamknie się prosta droga od kraju rolniczego do industrializacji, tak samo już w znacznej mierze zamknięta jest droga od paliw kopalnych do energii jądrowej, którą kiedyś w kilkanaście lat pokonała Francja.

„W Europie oraz w Stanach Zjednoczonych konkurencja ze strony źródeł odnawialnych lub gazu ziemnego oraz ograniczenia natury politycznej i regulacyjnej prowadzące do wzrostu kosztów budowy i ryzyka inwestycyjnego, czynią rozwój projektów nuklearnych znacznie trudniejszym, jeśli w ogóle możliwym” – zauważają Bukowski i Śniegocki. We współczesnym świecie na budowę elektrowni jądrowej mogą sobie pozwolić tylko zdyscyplinowane państwa Azji Południowo-Wschodniej, które za nic mają regulacje dotyczące pomocy publicznej i dysponują przy tym doświadczeniem w realizacji dużych, odgórnych planów.

Co zatem Polska powinna zrobić? Zdaniem WiseEuropa powinniśmy maksymalnie wykorzystać toczone teraz w Unii Europejskiej negocjacje dotyczące polityki klimatycznej, ale w kierunku „rzeczywistego rozpoczęcia niskoemisyjnej modernizacji w Polsce oraz skorzystania z możliwości jej przeprowadzenia nie tylko relatywnie niskim kosztem, ale i przy znaczącym wsparciu ze strony zamożniejszych członków wspólnoty europejskiej”.

>>Raport na stronie WiseEuropa

Oprac. MP

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test