Priorytety nowej Komisji Europejskiej

16.09.2014
Jean-Claude Juncker, od 1 listopada 2014 r. szef Komisji Europejskiej, zmienił już nie tylko jej strukturę i zakres kompetencji komisarzy. Postawił też wiele nowych akcentów jeśli chodzi o priorytety. Do głównych należą – ściślejsza integracja, wspólny rynek dający korzyści nie tylko wybranym, ale wszystkim obywatelom oraz tworzenie nowych miejsc pracy, wzrost i inwestycje.
Jean-Claude Juncker, nowy szef Komisji Europejskiej.  (CC By NC ND European Council)

Jean-Claude Juncker, nowy szef Komisji Europejskiej. (CC By NC ND European Council)

Jean-Claude Juncker, nowy szef Komisji Europejskiej. (CC By NC ND European Council)

Zacznijmy od struktur. Szef Komisji stworzył całkowicie nowe stanowiska, powołując siedmiu wiceprzewodniczących, super- (czy też nad-) komisarzy. Nie „rozmnożył” etatów, gdyż KE składa się nadal z 28 członków, reprezentujących każde z państw. Po co zmiana struktury i jakie ona ma znaczenie?

Politycy, dyplomaci i urzędnicy unijni od dawna skarżą się na zasadniczy niedowład organizacyjny powodujący inercję decyzyjną administracji. Każdy większy projekt – na przykład program inwestycyjny, nie mówiąc już o takich, jak „unia energetyczna” – wymaga zaangażowania i wkładu kompetencyjnego co najmniej kilku unijnych resortów. Z jednych „wychodzą” one szybciej, inne pracują dłużej. Zastrzeżeń, poprawek, zmian, uwag, zgłaszanych alternatywnych rozwiązań w zasadzie nie ma kto rozstrzygać. Konsensus uciera się bardzo długo, a czasami nie jest możliwy. W tej sytuacji superkomisarze mają czuwać nad przebiegiem i terminarzem prac oraz doprowadzać je do konkluzji. Stali się menedźerami unijnych projektów i szefami pracujących nad nimi zespołów.

Poszczególni superkomisarze nadzorują realizację dziesięciu priorytetów wyznaczonych przez szefa KE. Głównym programem jest „Praca, Wzrost, Inwestycje”, nad którym ma czuwać były premier i minister finansów Finlandii, a także były wiceprzewodniczący frakcji chadeków w Parlamencie Europejskim, Jyrki Katainen. Bezpośrednio w realizację tego priorytetu będzie zaangażowanych aż osiem unijnych „ministerstw”, a kolejnych 10 będzie  miało swój wkład przynajmniej w niektóre programy powstające w jego ramach.

Nowa struktura jasno precyzuje odpowiedzialność za realizację zadań. Jeżeli więc superkomisarze spełnią swoją funkcję, niewykluczone, że Unia stanie się bardziej efektywna. Uderzenie kryzysu finansowego pokazało, że efektywność działania administracji pozostawiała bardzo wiele do życzenia, procesy decyzyjne bywały zamrożone, a koordynacja w wymiarze globalnym – jak np. uzgadnianie działań z USA – zupełnie szwankowała.

Czego kryzys nauczył Unię

Już w przemówieniu przed Parlamentem Europejskim 15 lipca Jean-Claude Juncker mocno zaakcentował konieczność uzyskania demokratycznej legitymizacji wprowadzanych zmian, w tym narzędzi walki z kryzysem, a także oceny społecznych skutków tych działań.

– Moim kluczowym zadaniem jest odbudować mosty w Europie po kryzysie. Przywrócić zaufanie obywateli Europy. Skupić politykę na kluczowych wyzwaniach dla naszych gospodarek i społeczeństw – mówił wówczas kandydat na przewodniczącego KE.

– Gospodarka musi służyć ludziom – dodał.

W jednym z punktów swojego programu „Nowy start Europy” Jean-Claude Juncker pisze, że jest zwolennikiem społecznej gospodarki rynkowej. W innym, „Unia Gospodarcza i Monetarna”, zapowiada kontynuację dotychczasowych przemyśleń i działań na rzecz osiągnięcia stabilności finansowej wraz z pracami nad unią fiskalną, których podstawy zakreślone zostały w raporcie szefa kończącej kadencję Rady Europejskiej Hermana Van Rompuy’a.

– Euro i unia walutowa muszą być postrzegane nie tylko poprzez pryzmat liczb, Jest też ich wymiar społeczny – powiedział Jean-Claude Juncker.

Zapowiedział też, że – w perspektywie średniookresowej – sposoby wsparcia stabilizacyjnego dla mających trudności państw strefy euro zostaną „wyważone”. „Trojka” (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska) decydująca dotąd o warunkach wsparcia zastąpiona będzie „bardziej demokratyczną” strukturą, podlegającą kontroli parlamentarnej na szczeblu europejskim i krajowym. Plany reform będą oceniane nie tylko ze względu na ich wpływ na stabilność finansów publicznych, ale także na skutki społeczne.

Innym priorytetem KE mają być negocjacje porozumienia o wolnym handlu między Unią Europejską a USA (Transatlantic Trade and Investment Partnership, TTIP (>>czytaj więcej: Umowa o wolnym handlu jest potrzebna i Unii, i USA bardziej niż to przyznają)

Jean-Claude Juncker zastrzega, że ma to być „rozsądna i zrównoważona umowa”, w której Europa nie zrezygnuje z gwarancji dla bezpieczeństwa żywności, z norm społecznych, ochrony danych osobowych, a także różnorodności kulturowej. TTIP –  z punktu widzenia nowej komisji – ma nie być tylko korzystny dla biznesu, ale też nie przerzucać na klasy pracujące kosztów dostosowania.

– Popełniliśmy błędy. Brak było sprawiedliwości społecznej. Demokratyczna legitymizacja doznała porażki, gdyż wiele nowych instrumentów zostało stworzonych poza ramami prawnymi UE – mówił Jean-Claude Juncker.

Unia zatem nie ma sensu, jeśli nie odzyska zaufania i nie będzie dawać szans swoim obywatelom. A sytuacja, w której co czwarty młody Europejczyk nie może znaleźć pracy, jest nie do zaakceptowania. Społeczne skutki reform strukturalnych muszą być dyskutowane publicznie, a zmniejszanie ubóstwa ma być celem.

(infografika: Dariusz Gąszczyk)

(infografika: Dariusz Gąszczyk)

Europa szykuje się do nowego startu

Dlatego najważniejszym z priorytetów nowej KE – „Praca, Wzrost, Inwestycje” – ma być wzmocnienie konkurencyjności Europy oraz stymulowanie inwestycji w celu tworzenia nowych miejsc pracy. Nowy szef KE zapowiedział, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy swego urzędowania przedstawi pakiet inwestycyjny o wartości 300 mld euro do wydania w ciągu trzech lat. (>>czytaj też: Inwestycje dla przyszłości Europy)

Równocześnie zastrzega: „Nie wierzę, że można zbudować trwały wzrost na wciąż rosnących górach długu – z tej lekcji z kryzysu trzeba wyciągnąć wnioski. Wiem również, że to głównie firmy tworzą miejsca pracy, a nie rządy czy instytucje UE”. Dlatego wyraźnie sygnalizuje, że inwestycje nie mogą stać w sprzeczności z Paktem Stabilności i Wzrostu, nakazującym rządom dyscyplinę fiskalną.

Chodzi więc o lepsze, bardziej „prowzrostowe” i bardziej inteligentne wykorzystanie unijnego budżetu oraz możliwości Europejskiego Banku Inwestycyjnego dla wspierania prywatnych inwestycji w realną gospodarkę. Przyznawanie środków ma być bardziej elastyczne, a pożyczki i gwarancje mają być udzielane także na projekty o podwyższonym ryzyku. Niewykluczone, że nad tymi projektami będzie pracować właśnie polska komisarz ds. rynku wewnętrznego Elżbieta Bieńkowska. Wspólny unijny rynek został nazwany „największym atutem Europy w czasach postępującej globalizacji”.

Priorytetowe inwestycje to infrastruktura, szczególnie sieci szerokopasmowe i energetyczne, transport w centrach przemysłowych, edukacja, badania, energetyka odnawialna i efektywność energetyczna. Wśród nich najważniejsze mają być jednak te, które tworzą miejsca pracy dla młodych ludzi. Co istotne, zapowiedziany do końca 2016 roku przegląd aktualnej perspektywy budżetowej ma stać się okazją do jej rewizji i przeorientowania na takie właśnie zadania. Jean-Claude Juncker uważa, że konieczna jest także ogólnounijna polityka przemysłowa, której celem będzie zwiększenie udziału przemysłu w PKB do 20 proc. w 2020 roku, z obecnych poniżej 16 proc. W jej tworzeniu prawdopodobnie także polska komisarz będzie odgrywać zasadniczą rolę.

>>więcej: Polska średniokonkurencyjna w wytwórczości

Nie tylko infrastruktura decyduje o spójności

Unia powinna zaczekać z rozszerzaniem, a skoncentrować się na integracji – brzmi jedna z tez nowego szefa KE. Choć dokładny podział kompetencji pomiędzy komisarzami Jean-Claude Juncker przedstawi dopiero w środę, wiadomo już, że komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług Elżbieta Bieńkowska, (w poprzedniej kadencji Komisji był nim Michel Barnier), będzie musiała oddać sprawy związane z sektorem finansowym. Powołanie na stanowisko komisarza ds. usług finansowych Jonathana Hilla, konserwatysty i byłego przewodniczącego Izby Lordów, jest jedną z większych niespodzianek kadrowych. I bardzo ważnym sygnałem dla nowego spojrzenia na integrację UE.

Umiarkowanie eurosceptyczny Brytyjczyk dostał to stanowisko zapewne dlatego, że  regulacje sektora finansowego, będące inicjatywą poprzedniej Komisji, a szczególnie te dotyczące wynagrodzeń, były traktowane na Wyspach jako swego rodzaju zamach kontynentalnej Europy na londyńskie City, które wytwarza 10 proc. PKB kraju. Wzmacniały one separatystyczne nastroje nie tylko wśród „ludu”, ale i wśród elit.

Choć program podtrzymuje dotychczasowe osiągnięcia Unii w reformowaniu sektora bankowego i – tylko hasłowo – podkreśla konieczność większej integracji rynków kapitalowych, Jean-Claude Juncker zdaje się komunikować Wielkiej Brytanii – „nic o was bez was”. Podobny zresztą sygnał dał na pierwszej konferencji prawej powołany na szefa Rady Europejskiej Donald Tusk, który powiedział, że nie wyobraża sobie Unii bez Wielkiej Brytanii. Dialog – nie tylko w kwestiach regulacji sektora finansowego – będzie kluczowy dla zatrzymania jej w strukturach europejskich. Brytyjski premier David Cameron ogłosił na 2017 rok referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, jeśli ponownie wygra wybory.

Zauważmy też, że w rozdaniu tek przez Luksemburczyka widać jeszcze jeden wyraźny sygnał. Wiceprzewodniczącymi zostali przedstawiciele niedużych państw. Wprawdzie pierwszym zastępcą jest Holender, Frans Timmermans, przedstawiciel piątej gospodarki w Unii, lecz pozostali reprezentują Bułgarię, Słowenię, Finlandię, Łotwę i Estonię. To także znak, że powinien liczyć się głos krajów niewielkich, „peryferyjnych”, a na dodatek także licznie reprezentowanych tych z „nowej Unii”.

W swoim programie Jean-Claude Juncker deklaruje też dążenie do zwiększenia wewnętrznej „elastyczności” UE. Pisze, że państwa, które chcą dalszej i szybszej integracji, powinny mieć możliwość jej wprowadzania. Głębsza integracja konieczna jest w strefie euro, ale powinna przebiegać w taki sposób, aby zachować integralność wspólnego rynku oraz ochronę praw krajów będących poza nią. Tak więc nie ma mowy o podziale na Europę „dwóch prędkości”, choć rozmaite prędkości mają być dozwolone.

Inne wymiary integracji

Zmniejszenie zależności energetycznej państw UE od dostaw surowców, także poprzez budowę wzajemnych połączeń infrastrukturalnych oraz wzmocnienie wspólnej pozycji negocjacyjnej przy zawieraniu kontraktów energetycznych z państwami trzecimi, to główne założenia priorytetu „Unia energetyczna”. To polskie „oczko w głowie” polityki unijnej, ale odpowiedzialna za nią będzie wiceprzewodnicząca Alenka Bratuśek, Słowenka, premier tego kraju do maja tego roku.

Jean-Claude Juncker unię energetyczną wiąże bezpośrednio z polityką klimatyczną i ograniczaniem emisji. W programie zasadnicze znaczenie ma zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym UE, nie ma natomiast w nim ani słowa o wydobyciu gazu czy ropy ze źródeł niekonwencjonalnych.

Łączyć Europę ma także wspólny rynek cyfrowy. Chodzi tu głównie o usuwanie barier, przede wszystkim regulacyjnych w działalności dostawców usług pomiędzy poszczególnymi krajami. Integracji rynku towarzyszyć ma tworzenie jednolitych unijnych zasad dotyczących ochrony danych osobowych. W programie twierdzi się, że uwolnienie rynku usług cyfrowych może wygenerować dodatkowy wzrost rzędu 250 mld euro, a w ciągu pół roku od początku kadencji KE przedstawi odpowiednie propozycje regulacji i zmian.

Budowanie mostów na tym się nie kończy. Wspólna polityka europejska ma dotyczyć także imigracji, pozwalającej lepiej radzić sobie z wyzwaniami demograficznymi UE, bezpieczeństwa, w tym także bezpieczeństwa granic, usuwania różnic pomiędzy systemami wymiaru sprawiedliwości i wzajemnego uznawanie orzeczeń sądowych, powołania Biura Prokuratury Europejskiej mającej zwalczać nadużycia finansowe, a także przemysłu obronnego i zamówień wojskowych oraz prac nad ujednolicaniem systemu podatkowego. Program nowej Komisji stwierdza jednoznacznie, że podstawą wartości społecznych i humanitarnych jest Karta Praw Podstawowych, której Polska dotąd nie podpisała.

Czego nie wiemy

Jakich problemów program Jeana-Claude’a Junckera nie porusza? Autor mówi w nim, że sytuacja, w jakiej znajduje się Europa, to tylko „pauza w kryzysie”, a nie jego koniec. Choć mowa jest o kontynuacji prac nad unią fiskalną, nie ma ani słowa na temat restrukturyzacji rządowych długów, co prawdopodobnie okaże się konieczne. Mowa jest o elastycznych  „prędkościach” unijnej integracji, nie ma natomiast kwestii dopuszczalności czy też nie wyjścia któregoś z państw ze strefy euro. Choć kwestie społeczne uznawane są za kluczowe, nie ma mowy o potrzebie systemowych rozwiązań zadłużenia gospodarstw domowych, zwłaszcza jeśli chodzi o kredyty hipoteczne.

Przegląd aktualnej perspektywy budżetowej pod koniec 2016 roku może stać się okazją do postawienia kwestii, czy Unia nie potrzebuje większego niż obecnie budżetu. Choć tu zapewne podejście, że najpierw powinna „nauczyć się” tworzyć efektywne mechanizmy wzrostowe, a potem przekonywać swoich członków do zwiększenia ich finansowania, jest bardziej racjonalne.

Patrząc na program nowej Komisji z tej perspektywy trudno nie zauważyć, że odkłada „na potem” kilka najbardziej istotnych, ale też najbardziej kontrowersyjnych problemów. Nie znaczy to wcale, że program jest za mało ambitny. Jest też ogromnie trudny. Jego powodzenie zależy od tego, czy uda się uzyskać pozytywne sprzężenie pomiędzy stabilnością finansową a wzrostem. Od tego, czy polityka przemysłowa i inwestycyjna będzie na tyle sprawna i inteligentna, że nie pozostawi po sobie jedynie „pomników sukcesu komisarzy”, lecz trwałe miejsca pracy i trwały rozwój.

Takich pytań jest znacznie więcej. Na przykład, czy podejmowane przez rządy i instytucje unijne ryzyko inwestycyjne, a także zachęcanie do większego ryzyka instytucji finansowych nie zaowocuje kolejnym kryzysem? Czy kompromisy pomiędzy interesami Wielkiej Brytanii a kontynentalnej Unii dadzą pozytywny napęd integracyjny, czy też pogrążą Unię w stagnacji, a równocześnie nie powstrzymają secesji. Jeżeli jednak tylko to się uda w ciągu najbliższych pięciu lat, być może Unia zyska siły, by na dobre przegonić widmo kryzysu.

 

(infografika: Dariusz Gąszczyk)

Tagi


Artykuły powiązane