• Piotr Czaplarski

Produkujemy, zarabiamy, rośniemy

18.06.2010
Produkcja przemysłowa w Polsce zwiększyła się w maju licząc r/r o 14 proc. Płace nominalne, choć trzeci miesiąc z rzędu spadają, to w porównaniu z ubiegłym rokiem są wyższe o 4,8 proc., rosną znacznie szybciej niż inflacja. Według ekspertów PKPP „Lewiatan” w tym roku płace najsilniej pójdą w górę w przedsiębiorstwach transportowych, telekomunikacyjnych, w sektorze magazynowym oraz usługach i branży przemysłowej.


Produkcja przemysłowa liczona r/r rosła zdecydowanie szybciej niż oczekiwali tego analitycy i ekonomiści, którzy spodziewali się wzrostu na poziomie 8,4 proc. Największy wpływ na eksplozję produkcji przemysłowej mają rosnące zapasy i eksport.

Firmy odbudowują zapasy, bo wierzą, że sytuacja gospodarcza w drugiej połowie tego i w przyszłym roku będzie się systematycznie poprawiać. Ten proces już się rozpoczął kilka miesięcy temu i był najistotniejszym komponentem wzrostu PKB w I kwartale 2010 r.

Natomiast wzrost zamówień i ożywienie polskiego eksportu wynika m.in. z poprawy kondycji Niemiec, głównego importera polskich produktów. Gospodarka niemiecka wyraźnie ruszyła, a wzrost produkcji przemysłowej w kwietniu przekroczył 13 proc. Sytuację eksporterów poprawia także deprecjacja złotego.

Najsilniejszy wzrost produkcji odnotowało przetwórstwo przemysłowe –  15 proc. Najsłabszy branża budowlana – 2,3 proc. Można spodziewać się, że w najbliższych miesiącach zapotrzebowanie na materiały budowlane wzrośnie, co związane będzie z odbudową domów zniszczonych przez majową powódź.

Poprawiająca się sytuacja w przemyśle wpływa także pozytywnie na wzrost wynagrodzeń. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w maju w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 4,8 proc. Jednak w przypadku dynamiki wzrostu wynagrodzeń trend ten nie jest jeszcze zbyt silny – już trzeci miesiąc z rzędu płace nominalne spadają. W porównaniu do kwietnia 2010 r. pensje Polaków obniżyły się o 1,5 proc. Jednak co istotne, z powodu niskiej inflacji płaca realna w ubiegłym miesiącu wzrosła o 2,6 proc.

Zdaniem analityków niewielki miesięczny spadek dynamiki wynagrodzeń to reakcja polskiego rynku pracy na globalny kryzys i przetaczającą się przez Europę drugą falę kryzysu. Dynamika płac wynika także z dostosowywania się tempa wzrostu naszych wynagrodzeń do wolniejszej dynamiki wzrostu płac w strefie euro.

Analitycy są jednak przekonani, że wynagrodzenia w naszym kraju będą rosły dzięki dobrej kondycji gospodarki. Widać to już w danych – w pierwszym kwartale PKB wzrosło o 3 proc. Biorąc pod uwagę rosnącą produkcję, można spodziewać się, że w kolejnych kwartałach sytuacja będzie podobna.

Jednak wzrost produkcji nie przełoży się szybko na zwiększenie zatrudnienia w przedsiębiorstwach. Raczej przyczyni się do wzrostu wynagrodzeń. Z badań, które w czerwcu opublikował PKPP „Lewiatan”, wynika, że obecnie pracodawcy wolą zwiększać wydajność pracy i dawać podwyżki niż  przyjmować nowych pracowników. – Podwyżki płac zadeklarowało 55 proc. dużych firm oraz 45 proc. małych i średnich przedsiębiorstw. Na wyższe zarobki oraz premie mogą liczyć głównie specjaliści, których praca ma dla firmy kluczowe znaczenie.

– Przedsiębiorcy nauczeni doświadczeniem z lat 2006–2007 obawiają się, że w momencie poprawy sytuacji na rynku, mogą zacząć się rotacje pracowników – mówi Małgorzata Starczewska–Krzysztoszek, ekspert PKPP „Lewiatan”. – Płace najsilniej pójdą w górę w przedsiębiorstwach transportowych, telekomunikacyjnych oraz w sektorze magazynowym. Tam podwyżki planuje aż 100 proc. firm. Nieźle będzie także w sektorze zajmującym się produkcją przemysłową, gdzie podwyżki planuje 45 proc. przedsiębiorstw. Pensje wzrosną także w sektorze usług, zwłaszcza w firmach zajmujących się obsługą nieruchomości, oraz w branży finansowej – dodaje.

Z raportu „Lewiatana”  wynika też, że redukcje płac w drugim półroczu deklaruje 6 proc. przedsiębiorstw, głównie z sektora budowlanego, który jeszcze nie do końca podniósł się po kryzysie.

Opinia

Kazimierz Sedlak, szef portalu Wynagrodzenia.pl
Najważniejsze nie jest to, że licząc miesiąc do miesiąca minimalnie spadły wynagrodzenia, ale że ich wzrost jest nadal powyżej poziomu inflacji. To sukces, biorąc pod uwagę, że od półtora roku mamy do czynienia z globalnym kryzysem.

Trzeba także wziąć pod uwagę, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat pensje wzrosły 30-krotnie, gdy PKB w tym samym czasie znacznie mniej, 22-krotnie. To oznacza, że niezależnie od sytuacji gospodarczej, cały czas się bogacimy. Myślę, że płace będą rosły nadal, bo i gospodarka się rozwija i w Polsce nadal jest silna presja płacowa.

Z moich badań wynika, że wynagrodzenia rosną najbardziej w dwóch okresach roku – od stycznia do kwietnia i od września do grudnia. W tym roku prawidłowość ta została z powodu kryzysu nieco zachwiana, ale jestem przekonany, że jesienią wszystko wróci do normy i płace pójdą ostro do góry.

Myślę też, że nie ma się co obawiać, że przez wyższe płace  Polska przestanie być atrakcyjna dla inwestorów z Zachodu, gdzie raczej zaciska się pasa i zamraża wynagrodzenia. Obecnie dysproporcje płacowe między wschodnią i zachodnią Europą są tak duże, że nie ma co liczyć, iż polskie pensje szybko dogonią te europejskie. Oczywiście w Europie są kraje, w których koszty pracy są niższe niż u nas – np. w byłych krajach Związku Radzieckiego. Ale wielu inwestorów z krajów UE woli swoje biznesy lokować w Polsce ze względu na większą przejrzystość działania. I na tym nadal wygrywamy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test