Realokacja siły roboczej nie jest przyczyną spowolnienia gospodarki Chin

11.10.2017
Do obliczania wzrostu gospodarczego i realokacji siły roboczej w Chinach stosowano dotąd metodę pomiaru zawyżającą zyski z produktywności. Po uwzględnieniu tego oraz różnic w kapitale ludzkim między sektorami okazuje się, że realokacja siły roboczej nie była głównym źródłem wzrostu produktywności.


Gospodarka Chin spowalnia, ale nie jest pewne, czy dotknie ją kryzys, a jeśli tak, to kiedy. Ponieważ Chiny są krajem o średnim poziomie dochodów z rosnącymi płacami, wielu badaczy zastanawiało się, czy stary model wzrostu gospodarczego w Chinach będzie w stanie podtrzymać przyszły rozwój tego państwa (World Bank 2013). Biorąc pod uwagę migrację ponad 200 mln pracowników ze wsi do miast, powszechnie uważa się, że realokacja siły roboczej była motorem wzrostu w chińskim cudzie gospodarczym. Wobec spowolnienia przepływów siły roboczej i szybkiego wzrostu płac pojawiły się obawy, czy to źródło wzrostu zostało już wyczerpane. Jak twierdzi Krugman (2013), Chiny mogą niedługo „zderzyć się ze swoim Wielkim Murem” po wyczerpaniu się chińskiej „nadwyżki chłopów”.

Zmiany strukturalne w Chinach

Pesymizm Krugmana opiera się na relacji między błędną alokacją siły roboczej a wzrostem produktywności. Zgodnie z opisem stosowanym w klasycznym modelu rozwoju Lewisa występujące w Chinach duże sektorowe różnice w wynagrodzeniu oznaczają znaczące wzrosty produktywności z powodu zmian strukturalnych. Zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło w ciągu trzech dekad z 30 proc. do 65 proc. Do tego w Chinach występowały sześciokrotne, a nawet dziewięciokrotne różnice pomiędzy sektorami w wielkości produkcji na pracownika.

W tym kontekście w większości badań stwierdzano, że w ostatnich dziesięcioleciach w Chinach efekty realokacji siły roboczej dodawały około 1,5-2 proc. rocznie do wzrostu produkcji na pracownika. Dane zdają się zatem potwierdzać pogląd Krugmana. Gdyby dla przykładu ogólną produktywność czynników produkcji (Total Factor Productivity – TFP) Chin obniżono o 2 proc., byłby to duży szok. Ponadto wpływ na wzrost PKB mógłby być dwa razy większy ze względu na powiązane spadki w akumulacji kapitału i inwestycjach.

W naszej niedawnej pracy stwierdzamy jednakże, że wartości te są o wiele za wysokie jako miara wzrostu TFP z tytułu realokacji siły roboczej w Chinach (Ye i Robertson 2017). Jest tak, ponieważ:

  • większość badań wykorzystuje dekompozycję pomiaru wzrostu opartą na tzw. metodzie przesunięć udziałów (shift-share), zawyża to konwencjonalnie definiowany wzrost TFP wynikający z realokacji siły roboczej;
  • istniejąca literatura nie uwzględnia znaczenia różnic sektorowych w zakresie kapitału ludzkiego przy ocenie rzeczywistych sektorowych różnic w produktywności.

Połączenie tych dwóch korekt znacznie obniża wartość referencyjną wpływu realokacji siły roboczej na wzrost gospodarczy w Chinach.

Określanie zysków wynikających z realokacji siły roboczej

W większości prac, które podejmowały próbę oszacowania wpływu realokacji siły roboczej na wzrost gospodarczy Chin, badacze posługiwali się metodą pomiaru wzrostu shift-share. Po raz pierwszy wykorzystana w latach 40. XX wieku, ale została wyparta przez wielosektorowy pomiar wzrostu, który uwzględnia neoklasyczne funkcje produkcji, prawo malejących przychodów i teorię dystrybucji standardowej, która zrównuje zwroty czynników z wartością produktu krańcowego każdego czynnika (Dennison 1961, Kuznets 1967).

Wykazujemy, że dekompozycja wzrostu metodą przesunięć udziałów generuje „efekty realokacji”, które są znacznie większe niż efekty realokacji generowane przy pomiarze wzrostu metodą Denisona-Kuznetsa. Proste obliczenia pokazują, że stosunek wielkości efektów realokacji siły roboczej mierzony metodą Denisona-Kuznetsa do metody shift-share jest proporcjonalny do udziału kosztów pracy poza rolnictwem. Na przykład przy udziale kosztów pracy poza rolnictwem w Chinach wynoszącym około 0,5 metoda shift-share daje wyniki, które są około dwa razy wyższe niż przy metodzie pomiaru wzrostu Denisona-Kuznetsa.

Wnioskując intuicyjnie, różnica ta pojawia się, ponieważ metoda shift-share pośrednio zakłada, że funkcje produkcyjne w każdym sektorze są liniowymi funkcjami jednego czynnika wejściowego. Stąd brak uwzględnienia malejących przychodów z siły roboczej przy przechodzeniu czynników między sektorami.

W naszej pracy konstruujemy pomiary wzrostu dla Chin i wykazujemy, że przy użyciu tych samych danych zyski z realokacji siły roboczej w Chinach w latach 1978-2011 zostają obniżone z poziomu 1,76 proc. rocznie, jeśli stosowana jest metoda shift-share, do poziomu 0,77 proc. przy zastosowaniu metody pomiaru wzrostu Denisona-Kuznetsa. Tłumaczy to również, dlaczego na przykład powszechnie znana praca Boswortha i Collinsa przedstawia efekty realokacji (2008), które są około dwukrotnie większe niż w przypadku niedawnego badania Banku Światowego prowadzonego przez Bulmana i Kraaya (2011). W tym pierwszym badaniu stosowana jest metoda shift-share, podczas gdy w drugim stosowany jest pomiar wzrostu metodą Denisona-Kuznetsa.

Metoda shift-share była stosowana powszechnie i prawdopodobnie również w najbardziej znaczących badaniach w literaturze. W tym sensie literatura dotycząca efektów realokacji siły roboczej oraz wzrostu gospodarczego w Chinach zawyżyła wielkość wzrostu TFP generowanego przez realokację siły roboczej w Chinach.

Różnice płacowe i kapitał ludzki

Rozważamy również, w jaki sposób różnice w kapitale ludzkim pomiędzy sektorami mogą dodatkowo ograniczać szacowane zyski z realokacji siły roboczej. Li (2014) stwierdził w swoim badaniu, że w sektorze miejskim poziomy kapitału ludzkiego są od dwóch do trzech razy wyższe niż w sektorze wiejskim.

Wykorzystujemy te dane jako wskaźnik różnic sektorowych. W związku z tym o ile wielkość produkcji na pracownika poza rolnictwem jest sześć do dziewięciu razy wyższa niż w rolnictwie, wielkość produkcji na statystycznego pracownika byłaby tylko trzy do czterech razy wyższa. Oznacza to, że różnice w produktywności pomiędzy sektorami znacznie spadają, jeśli weźmiemy pod uwagę różnice w poziomach umiejętności pracowników.

Zgodnie z intuicją powinno to również wpływać na miarę zysków dla wzrostu gospodarczego generowanych przez realokację siły roboczej. Okazuje się, że ogranicza to szacowane skutki realokacji o około jedną trzecią. Zatem łączny wpływ wykorzystania standardowego podejścia do pomiaru wzrostu zamiast metody shift-share oraz uwzględnienia sektorowych różnic w kapitale ludzkim jest znaczny. W analizowanych latach 1978–2011 te dwie korekty zmniejszają szacowany wzrost TFP wynikający z realokacji siły roboczej z 1,76 proc. rocznie do zaledwie 0,25 proc. rocznie.

Zderzenie z Wielkim Murem

Oznacza to, że literatura na temat wzrostu gospodarczego i realokacji siły roboczej w Chinach została zdominowana przez metodę, która znacznie zawyża zyski dla produktywności w stosunku do obecnie stosowanego standardowego modelu pomiaru wzrostu gospodarczego. Po uwzględnieniu tego czynnika oraz różnic kapitału ludzkiego między sektorami możemy stwierdzić, że zyski z realokacji siły roboczej były znacznie mniej istotnym źródłem wzrostu gospodarczego w Chinach niż jest to zazwyczaj przedstawiane.

W odróżnieniu od tez przedstawionych przez Younga (2003) w dotyczącym Chin i Azji Wschodniej badaniu zatytułowanym „Gold into Base Metals” uzyskane przez nas niższe wartości wzrostu produktywności nie oznaczają, że wzrost produktywności był nieistotny. Pokazują one natomiast, że według standardowego modelu neoklasycznego z rynkami czynników konkurencyjnych sektorowe realokacje siły roboczej nie były głównym źródłem wzrostu produktywności w Chinach.

Stwierdzenie to ma wpływ na to, w jaki sposób możemy myśleć o wpływie spowolnienia migracji ze wsi do miast na perspektywy wzrostu gospodarczego w Chinach. Historyczny wkład do wzrostu TFP wynoszący 0,25 proc. rocznie jest jedynie bardzo małym ułamkiem stóp wzrostu gospodarczego osiągających w Chinach magiczny poziom 8 proc. rocznie. Spowolnienie migracji i zacieśnienie miejskiego rynku pracy może doprowadzić do powstania pewnych wyzwań politycznych, ale wydaje się mało prawdopodobne, aby te zmiany niczym Wielki Mur stanęły na drodze dalszego wzrostu gospodarczego w Chinach.

 

Peter Robertson – profesor ekonomii, University of Western Australia. Dziekan, University of Western Australia Business School.

Longfeng Ye – adiunkt, pracownik naukowy w dziedzinie ekonomii, University of Western Australia.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły