Rosja i Chiny chcą być samowystarczalne w wielu dziedzinach

26.09.2014
Chiny i Rosja jeszcze w tej dekadzie zamierzają się uniezależnić od oprogramowania i sprzętu IT produkowanego przez zachodnie koncerny. Bliżej tego celu wydają się być Chiny, w których od dawna prężnie działają rodzime firmy z branży IT.

(infografika Dariusz Gąszczyk/CC by Robert Scoble)


– Dążymy do całkowitej suwerenności Rosji w dziedzinie IT i jest to w zasadzie osiągalne. Rosja zawsze była znana z programistów – mówił w sierpniu w Sewastopolu na Krymie Nikołaj Nikiforow, rosyjski minister łączności i mediów.

Jak relacjonowały rosyjskie media, minister podkreślał, że to z Rosji wywodzą się znane na całym świecie firmy informatyczne takie jak Yandex i Mail.ru. Zapowiedział też podjęcie przez rząd działań, które mają doprowadzić do zastąpienia importowanego oprogramowania rodzimą produkcją.

– To długa droga, która będzie trwać do trzech lat nawet do siedmiu lat w niektórych przypadkach. Kraj potrzebuje miliona programistów. Obecnie mamy ich 350 tys. – mówił Nikiforow.

Trudno ocenić na ile zapowiedzi Nikołaja Nikiforowa są realne. Rosyjskie media przypominają, że przed rokiem oczekiwał, że w 2020 roku będzie w Rosji pracowało 700 tys. programistów. Wzrost ich liczby ma ułatwić m.in. poluzowanie polityki imigracyjnej, co w ocenie ministra powinno dać Rosji od 150–200 tys. wykształconych specjalistów branży IT.

Zapowiedź ministra jest kontynuacją słów Władimira Putina, prezydenta Rosji, który podczas majowego Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Petersburgu stwierdził, że produkcja oprogramowania i sprzętu elektronicznego są wśród sektorów, w których rosyjski rynek powinien wrócić do rosyjskich producentów. To ostro brzmiące zdanie nieco zmiękczyły dalsze słowa prezydenta Putina, który wyjaśnił, że za rosyjskich producentów można uznać także zagraniczne firmy, które działają w Rosji i w 100 proc. podlegają tamtejszemu prawu.

Chińska strategia

Chiny oficjalnie zapowiadają, że w branży IT chcą być w pełni niezależne. Rząd przedstawił cele strategiczne dla sektora IT do 2030 roku.

Jednym z nich jest rozpoczęcie masowej produkcji mikroprocesorów. W 2015 roku ma rozpocząć się masowa produkcja procesorów w technologii 32 i 28 nanometrów. W 2020 roku Chiny mają zostać czołowym światowym producentem procesorów. Dziś chińskie firmy produkujące czy to komputery, czy to serwery korzystają głównie z procesorów dostarczanych przez amerykańskie firmy, w tym przez Intela, a ten kosztem 2 mld dolarów zainwestowanych w rozwój fabryki w Izraelu chce od 2016 roku zacząć produkcję superenergooszczędnych mikroprocesorów w technologii 10 nm.

Siłą Chin, która czyni te cele całkiem realnymi, są działające w tym kraju rodzime firmy technologiczne oraz poziom wydatków na badania i rozwój (w ciągu ostatnich 20 lat ich udział w PKB wzrósł trzykrotnie i w 2012 roku wynosił 1,98 proc; to więcej niż średnia w 28 krajach Unii Europejskiej, która wynosi 1,96 proc.).

Chiński rząd zapowiada wspieranie innowacyjności, co ostatnio potwierdził premier Li Keqiang. Ekonomiści oceniają, że wejście Chin w nowe obszary zaawansowanych technologii jest rozsądnym sposobem na utrzymanie długoterminowego wzrostu gospodarczego, zwłaszcza że koszty pracy zaczynają rosnąć, co powoduje, że „fabryka świata” traci kontrakty na rzecz tańszych krajów.

Wielcy na celowniku

I Pekin, i Moskwa w ostatnich miesiącach zwiększyły naciski na zachodnie firmy technologiczne. Oficjalnym uzasadnieniem takich akcji jak czerwcowa rewizja w biurach Microsoftu w Chinach jest walka z korupcją, troska o bezpieczeństwo albo podejrzenia o praktyki monopolistyczne.

W maju chiński rząd zakazał używania w administracji systemu operacyjnego Windows 8. Uzasadniał to obawami o bezpieczeństwo i możliwość szpiegowania przez amerykańskie służby specjalne użytkowników produkowanego przez Microsoft systemu operacyjnego. Microsoft zaprzeczył zarzutom Pekinu, zaś analitycy zwrócili uwagę, że zainstalowany wówczas na około 50 proc. działających w Państwie Środka komputerów system Windows XP od wiosny 2014 roku, gdy firma zakończyła wsparcie dla niego, niesie olbrzymie niebezpieczeństwo dla użytkowników.

Zakaz dotyczący Windows 8 i późniejsze rewizje są elementem szerszych działań chińskiego rządu wobec koncernu z Redmond. Chiński urząd antymonopolowy zażądał też od Microsoftu szczegółowych wyjaśnień w sprawie niekompatybilności najnowszej wersji systemu operacyjnego i pakietu Office z innymi programami i dystrybucji programu Windows Media Player oraz przeglądarki Internet Explorer 11.

Microsoft nie jest jedynym producentem oprogramowania, który znalazł się w orbicie zainteresowania chińskich władz. W marcu 2013 roku Pekin oświadczył, że Google – za sprawą instalowanego w urządzeniach mobilnych systemu operacyjnego Android – ma zbyt duży wpływ na chińskich producentów smartfonów i tabletów oraz dyskryminuje część lokalnych producentów takich urządzeń. Dziś w Chinach używa się prawie 700 mln smartfonów (1/3 wszystkich smartfonów na świecie) i są to przede wszystkim urządzenia rodzimej produkcji. Zdecydowana większość korzysta z Androida i Pekin chce to zmienić.

Z kolei Kreml w lipcu pod pretekstem obaw dotyczących bezpieczeństwa zażądał od amerykańskiego Apple’a i niemieckiej firmy SAP (czwarty co do wielkości światowy producent oprogramowania biznesowego, w tym wykorzystywanego w systemach finansowych przedsiębiorstw) dostępu do kodu źródłowego rozwijanego przez te firmy oprogramowania. Minister Nikiforow twierdził, że dostęp jest niezbędny, by Rosja mogła się przekonać, że oprogramowanie nie jest wykorzystywane do szpiegowania obywateli i firm. Zasugerował, że w przypadku odmowy obie firmy mogą mieć w przyszłości problemy w rozwoju swojego biznesu w Rosji i dodał, że Microsoft od ponad dekady udostępnia wyspecjalizowanym rosyjskim instytucjom kody źródłowe, w tym systemu operacyjnego Windows.

W ocenie ekspertów ujawnienie kodów źródłowych, które są jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic biznesowych wielu firm informatycznych – w tym Apple’a i SAP – może je narazić na spadek rentowności, gdyby stosowane rozwiązania zostały skopiowane np. przez rosyjskie firmy.

Strata zaboli

Według analityków działanie Chin i Rosji to z jednej strony konsekwencja informacji na temat działań amerykańskich służb specjalnych ujawnionych w ostatnich kilkunastu miesiącach przez Edwarda Snowdena, byłego pracownika kontraktowego amerykańskiej National Security Agency, który od ponad roku przebywa w Rosji, a z drugiej – element wojny handlowej.

O ile Rosja nie jest na razie istotnym udziałowcem rynku IT, to Chiny są ważnym graczem. Według firmy badawczej IDC ich rynek IT był w 2013 roku wart 205 mld dol. (wzrósł o 14,2 proc.) i był drugim co do wartości – po USA – rynkiem na świecie. Udział Chin w wartości globalnego rynku IT wynosił niemal 10 proc.

Wszelkie wprowadzane przez Pekin restrykcje dotyczące oprogramowania będą bardzo bolesne dla zachodnich producentów. Chiny są bowiem największym rynkiem komputerów na świecie. W 2013 roku sprzedano tam urządzenia warte 36,8 mld dol. W 2017 roku sprzedaż ma wzrosnąć – według prognoz IDC – do 54,8 mld dol. Wartość chińskiego rynku oprogramowania wyniosła w 2013 roku około 20 mld dol. (i to mimo bardzo wysokiego udziału nielegalnego oprogramowania), co dawało mu około 5 proc. udział w rynku globalnym.

(infografika Dariusz Gąszczyk)

Co ważne, chińskie firmy informatyczne już produkują własne pakiety biurowe konkurujące z Office (Kingsoft sprzedaje odpowiednik Office o nazwie WPS). Na dodatek w końcu sierpnia państwowa chińska agencja prasowa Xinhua zapowiedziała na październik premierę chińskiego systemu operacyjnego, który ma konkurować z Windows oraz systemami operacyjnymi Apple i Google. Początkowo ma być instalowany w sprzedawanych w Chinach komputerach PC, a potem także w smartfonach i innych urządzeniach mobilnych. Według twórców w ciągu roku, dwóch stanie się dominującym systemem operacyjnym w Chinach (dziś 97 proc. chińskiego rynku ma Windows), a w ciągu trzech do pięciu lat zdominuje chiński rynek urządzeń mobilnych (dziś około 90 proc. ma produkowany przez Google Android).

Uniezależnienie się od Androida nie oznacza jednak, że Chiny będą samowystarczalne przy produkcji smartfonówe. Główni chińscy producenci – m.in. Xiaomi, Lenovo, Huawei, ZTE, czy Yulong – do ich produkcji wykorzystują głównie procesory produkowane przez amerykański Qualcomm, albo tajwański MediaTek, a także – jednak ciągle w śladowych ilościach – przez amerykańskiego Intela. Co więcej, MediaTek wspomaga chińskich producentów przy projektowaniu urządzeń, co umożliwia szybkie wprowadzanie nowych modeli na rynek.

Serwery też

Chińska niezależność technologiczna w IT dotyczyć ma także m.in. produkcji serwerów. O ile na chińskim rynku komputerów dominują rodzimi producenci, to na rynku serwerów – według IDC w 2013 roku jego wartość w Państwie Środka wyniosła 6,4 mld dol., a w 2017 roku ma sięgnąć 8,3 mld dol. – nadal pierwsze skrzypce grają zachodnie firmy. Jednak znaczenie rodzimych dostawców takich jak Huawei czy Inspur Electronics systematycznie rośnie. Rynek – a dokładniej jego najmniej wymagający segment – zdobywają kosztem takich amerykańskich firm jak IBM, HP, czy Dell.

W przypadku tanich i niezbyt wydajnych serwerów Inspur w I kwartale 2014 roku miał 19,1 proc. udział w chińskim rynku (rok wcześniej – 6,5 proc.), a Huawei – 16,6 proc. (16,1 proc.). Ich klientami poza administracją państwową są szybko rozwijające się chińskie spółki internetowe takie jak zajmująca się e-handlem Alibaba, czy portal Baidu. Po planowanym na ten rok zamknięciu transakcji przejęcia od IBM przez Lenovo za 3,2 mld dolarów działu tanich serwerów na chińskim rynku można oczekiwać szybkiego wzrostu produktów tego dostawcy.

Dzięki wysokiej sprzedaży na chińskim rynku i Huawei i Inspur są – obok HP, Dell i IBM – w globalnej pierwszej piątce producentów dostarczających największą liczbę serwerów. Produkowane przez chińskich dostawców maszyny ciągle jeszcze nie są na tyle wydajne, by nadawały się np. do zastosowań w bankach. Z tego powodu chińskie banki, które – jak szacuje firma badawcza IDC – w tym roku wydadzą na serwery 800 mln dolarów kupują głównie urządzenia od amerykańskich dostawców.

Podobnie jak w przypadku smartfonów, chińscy dostawcy do produkcji komputerów i serwerów wykorzystują komponenty produkowane przez zachodnie firmy. Chiński rząd chce jednak doprowadzić do zmiany i wspiera prace badawczo-rozwojowe, które mają doprowadzić do powstania chińskich wysokowydajnych serwerów, co pozwoli na ich zastosowanie np. w bankach, a także kontrolowanej przez państwo infrastrukturze krytycznej.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test