Rosja pogodziła się z rolą „młodszego partnera” Chin, ale nigdy się do tego nie przyzna

26.05.2014
Choć kontrakt gazowy stanowił najważniejszą część wizyty prezydenta Putina w Chinach, skupiając uwagę świata, to warto przyjrzeć się pozostałym umowom podpisanym w tym czasie. Nie wszystkie planowane kontrakty zostały zawarte, ale role w grze wyznaczono precyzyjnie.

(infografika Dariusz Gąszczyk)


To, że Rosja będzie sprzedawać Chinom gaz okazało się tuż po tym, jak światowe media obwieściły fiasko chińsko – rosyjskiej umowy gazowej a tym samym całej wyprawy prezydenta Putina za Wielki Mur. Choć kontrakt gazowy stanowił jej najważniejszą część, skupiając całą uwagę, to warto przyjrzeć się szerzej wzajemnym relacjom Chiny – Rosja.

Obroty we wzajemnym handlu wyniosły (wg danych z 2013 r.) ok. 90 mld dol. Chiny i Rosja planują, że w przyszłym roku będzie to 100 mld dol. a w 2020 – 200 mld dol. Wciąż, jednak jest to daleko w tyle, jeśli porównamy obroty Chin z innymi rozwiniętymi gospodarkami (ze Stanami Zjednoczonymi prawie 500 mld w 2012 r. a z Europą 540 mld dol.).

Nawet ze skłóconą Japonią chińska wymiana handlowa wynosi blisko 330 mld dol. Chiny są dla Rosji największym partnerem handlowym. Kupują od niej ropę, węgiel, metale i drewno (84 proc. eksportu Rosji do Chin) a sprzedają, głównie, produkty przemysłowe – blisko 40 proc. eksportu do Federacji Rosyjskiej (dane z 2013 r.).

Powszechnie uważa się, że to kryzys ukraiński i napięte stosunki Rosji z Zachodem pchnęły ją w kierunku Chin. Nawet chińscy eksperci tego jednak nie ukrywają. Pekin ma pełną świadomość, ale stara się tego za bardzo nie eksponować. Nie chce, aby zacieśnianie kontaktów z Rosją odbierane było, jako skierowanie się przeciwko Zachodowi, a tak właśnie jest to na świecie postrzegane.

>>zobacz: Chiny grają na dwie strony

Cytowany przez China Daily prof. Sun Yongxiang uważa, że podpisanie umowy gazowej pokazuje  zainteresowanie Rosji w dywersyfikacji odbiorców jej energii poza Europą, a Chin w dywersyfikacji struktury zaopatrzenia w energię. Rosja „jest pod ciśnieniem poszukiwania nowych odbiorców energii ze względu na jej rosnące z powodu Ukrainy tarcia z Zachodem”.

Oficjalnie Pekin stara się jednak skupiać na gospodarczych wątkach wizyty Władimira Putina i mimo często stosowanej antyzachodniej retoryki, nie pali się do jakiejkolwiek nowej zimnej wojny między Wschodem a Zachodem. To mogłoby się negatywnie odbić na handlu zagranicznym, który wciąż jest filarem wzrostu gospodarczego Chin.

O wiele mniej sztampowo podchodzą do wizyty Putina chińskie media gospodarcze. Czołowy chiński tygodnik ekonomiczny Caixin napisał, że „chińsko – rosyjskie stosunki gospodarcze nadal są niczym w porównaniu do handlu Chin z gospodarkami rozwiniętymi” – dając tym samym do zrozumienia, że gospodarka rosyjska to słaba alternatywa dla kontaktów handlowych Państwa Środka z Zachodem. Zbyt dużo Rosji ciągle jeszcze brakuje do największych.

Tygodnik zwraca też uwagę na ciekawy wątek dotyczący zacieśniania współpracy Rosji z Chinami twierdząc, że jej rozwój, poza historycznym bagażem nieufności, blokują radykalni nacjonaliści i biurokraci na rosyjskim Dalekim Wschodzie, którzy „sprzeciwiają się budowie bliższych relacji z Chinami” w obawie przed uzależnieniem od chińskich petrodolarów. Podczas chińsko-rosyjskich rozmów w Pekinie podkreślono znaczenie współpracy na poziomie lokalnym – chodzi, zwłaszcza o chińskie inwestycje na rosyjskim dalekim wschodzie (Syberia), gdzie od lat rośnie liczba przybyszów z Chin. Żyje ich tam już ok. 3 mln i mówi się nawet o powolnej „kolonizacji” tych terenów przez Chiny – co jest grubą przesadą.

Caixin przypomina także „grę” Rosji wobec Chin, np. podczas chińsko – japońskiego sporu o wyspy Diaoyu/Senkaku na Morzu Wschodniochińskim. Jak czytamy – w apogeum tego konfliktu, który wciąż się tli „Rosja wyraźnie wzmocniła stosunki handlowe i bezpieczeństwa z Japonią” pokazując, iż „na arenie międzynarodowej, interesy narodowe zawsze są na pierwszym miejscu”.

Jeszcze inaczej sprawę opisują media na Tajwanie i w Hongkongu, które twierdzą, że obecna sytuacja i umowy podpisane w czasie wizyty Putina spowodują w pierwszej kolejności zwiększenie wpływu Chin na gospodarkę Rosji.

Tajwański portal WantChina Times uważa, że Chiny nie stoją przed wyborem, którą stronę wybrać, bo mogą robić interesy i z Rosją, i z USA, i z Europą. To Rosja jest w tym wypadku pod ścianą. Podkreśla się przy tym, że wzrost gospodarczy Rosji to głównie wynik konsumpcji i eksportu surowców, poza którymi państwo to ma niewiele do zaoferowania w handlu światowym.

W przypadku Rosji i Chin od geopolityki nie ma jednak ucieczki. Przy okazji rozmów Putina w Chinach ponownie odżyła sprawa traktatu o polityczno-wojskowej współpracy obu mocarstw. Media, zwłaszcza na Tajwanie, nie mają wątpliwości, że szykowany jest duży wojskowy sojusz Chin z Rosją, jako przeciwwaga dla wpływów USA w regionie Azji i Pacyfiku. Prowadzone są, ponoć, rozmowy o pomocy Rosji dla Chin w budowie silnej marynarki w tym lotniskowców, a ewentualny kontrakt na takie okręty miałby opiewać na 10 mld dol.

Gdyby do tego doszło miałoby to ogromny wpływ na sprawy międzynarodowe i wzmocniło dominację Chin m.in. na Morzu Południowochińskim, które ma duże znaczenie strategiczne i gospodarcze (szlaki żeglugowe, rybołówstwo, ropa naftowa, gaz ziemny). Dodajmy, że prawie wszystkie państwa leżące nad tym Morzem toczą spór o jego tereny wyspiarskie, dlatego wymowę miało obserwowanie przez liderów ChRL i Rosji wspólnych ćwiczeń chińskiej i rosyjskiej marynarki wojennej.

Na tle podpisania kontraktu gazowego na plan dalszy zeszły pozostałe, nie tak spektakularne, ale wartościowe efekty wizyty Putina w Chinach.

Ogółem pakiet umów gospodarczych, które miały być sfinalizowane w czasie wizyty rosyjskiego prezydenta w Chinach obejmował 49 pozycji, z czego podpisano 40 dokumentów, w tym mniej istotne memoranda oraz kontrakty ramowe, a tylko kilkanaście konkretnych projektów. Dotyczą one m.in. infrastruktury, logistyki, transportu, finansów, turystyki, rolnictwa, branży high-tech i innych.

Z konkretnych projektów warto wymienić plan budowy fabryki samochodów w Tule za 500 mln dol. przez chiński Great Wall Motors czy zakładów sztucznego kauczuku w Szanghaju przez rosyjski holding Sibur i chiński SINOPEC. Głośno jest również o budowie na rzece Heijlogjiang (Amur) mostu granicznego, który chińskie media nazywają nowym korytarzem handlowym.  >>więcej: Nowy Jedwabny Szlak Połączy on oba państwa i będzie w stanie obsłużyć 21 mln ton towarów rocznie, znacznie – bo o 700 km – skracając drogę ich transportu.

Rosjanie zadeklarowali też szersze otwarcie swego rynku dla chińskich banków. Straty kapitałowe spowodowane ukraińskim kryzysem szacowane są w Rosji na dziesiątki miliardów dolarów, zaś banki chińskie miałyby „wstrzyknąć” do rosyjskiego systemu potrzebne środki. Na razie, jednak żadna ze stron nie ujawnia, jaka jest wartość tych umów, ale (poza gazowymi) chyba niezbyt imponująca.

Sporo mówiło się też o sprzedaży Chinom rosyjskiego sprzętu i technologii wojskowych (na czym Państwu Środka szczególnie zależy, ze względu na zachodnie embargo w tej dziedzinie), ale Rosjanie starają się też zachować ostrożność, bowiem, jak miało to już miejsce w przeszłości, praktycznie wszystko, co kiedyś udostępnili Chińczykom w dziedzinie techniki wojskowej, było przez nich potem kopiowane i powielane. Może, więc dlatego jedynie na podpisaniu ogólnego memorandum zakończyły się rozmowy dotyczące budowy w Chinach rosyjskiego ciężkiego śmigłowca transportowego Mi-26 oraz szerokokadłubowego samolotu pasażerskiego dalekiego zasięgu, który byłby konkurencją dla Boeinga i Airbusa.

Zastęp najważniejszych biznesmenów i szefów głównych rosyjskich firm, którzy towarzyszyli Putinowi w Chinach oraz fakt, że z prezydentem Xi Jinpingiem spotkał się on już siódmy raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy, świadczy o tym, że była to wizyta o wielkim znaczeniu – przede wszystkim – dla Rosji. Miała pokazać, że Rosja poradzi sobie bez bliskich kontaktów z Zachodem. „Im bardziej Europa będzie nakładać sankcje, tym bardziej Rosja będzie się przenosić do Azji, zwłaszcza do Chin” – powiedział Aleksandr Łukin, prorektor Akademii Dyplomatycznej MSZ Federacji Rosyjskiej, komentując spotkanie prezydentów.

Chińskie media podkreślają sukces obu stron – taka linia przekazu obowiązuje od lat. Chiny w kontaktach gospodarczych z każdym państwem, czy małym czy wielkim, oficjalnie podkreślają zasadę „win-win”. Pekin nie zamierza rzucać wyzwania Stanom i Europie, z którymi robi prawdziwe interesy, ale nikt nie ma wątpliwości, kto w tej „dwustronnej współpracy” Rosji i Chin dyktuje dziś warunki.

zobacz też >>Chiny grają na dwie strony<<

OF

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test