Rośnie protekcjonizm a rządy patrzą krótkoterminowo

09.10.2016
Konsensus wokół pozytywnych skutków globalizacji się rozsypał, a polityka monetarna wyczerpała możliwości wspomagania wzrostu. Aby go osiągnąć rządy muszą dokonać reform fiskalnych i strukturalnych, które będą bolały – wynika z tegorocznego jesiennego szczytu MFW i Banku Światowego w Waszyngtonie.

Christine Lagarde (fot. MFW)


„Utrzymujący się niski wzrost ujawnił podstawowe słabości strukturalne i ryzyko dalszego tłumienia potencjalnego wzrostu oraz perspektyw inkluzji” – napisał Komitet Sterujący Międzynarodowego Funduszu Walutowego w komunikacie podsumowującym szczyt.

– W ciągu ostatnich kilku lat globalne ożywienie było słabe i kruche i jest tak nadal, zwłaszcza w gospodarkach rozwiniętych – powiedziała podczas spotkania dyrektor zarządzająca Funduszu Christine Lagarde.

Najdotkliwsze są – na co MFW zwraca uwagę w publikowanym co pół roku World Economic Outlook – nieustanna niepewność i wciąż podnoszące głowę ryzyko w gospodarkach rozwiniętych oraz na części rynków wschodzących. Bilans ryzyka i niepewności stanowią paliwo dla narastającej presji politycznej, a hasła antyintegracyjne na całym świecie zyskują poklask.

Jakie są tego najbardziej jaskrawe przykłady? Wyniki czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za opuszczeniem Unii Europejskiej i kampania wyborcza kandydata partii republikańskiej na prezydenta USA Donalda Trumpa. Są one dowodem na to, że słabnie przekonanie, iż globalizacja jest dla wszystkich korzystna, biorą zaś górę protekcjonizm w różnych formach i nacjonalizmy. Te zdarzenia z kolei wtórnie przekładają się na nastroje polityczne w innych państwach i tworzą globalną presję, by polityka rządów zwracała się w kierunku izolacjonizmu.

MFW pisze, że tendencje te są wynikiem obaw o pogłębianie się nierównej dystrybucji dochodów, co powiązane jest z ich słabym wzrostem, będącym miedzy innymi rezultatem niskiej dynamiki produktywności. Niepewność co do rozwoju tych tendencji może doprowadzić firmy do odraczania decyzji inwestycyjnych i zatrudnienia, co z kolei może spowodować pogłębiające się spowolnienie.

„Brak wzrostu dochodów oraz wzrost nierówności otworzyły drzwi dla populistycznych, zapatrzonych w siebie polityk” – pisze MFW w ogłoszonym z okazji szczytu „Global Financial Stability Report”.

Obawy społeczeństw dotyczące niekorzystnego wpływu konkurencji zagranicznej na zatrudnienie i płace, przy słabym wzroście gospodarki i dochodów, zwiększyły atrakcyjność protekcjonistycznych rozwiązań politycznych.

Słabnie światowy handel

Brytyjskie referendum i retoryka Donalda Trumpa to spektakularne przykłady polityczne, ale protekcjonizm na całym świcie już zbiera swoje żniwo i ma nasilający się wpływ na światowy handel. Przed szczytem Banku Światowego i MFW w ubiegłym tygodniu Światowa Organizacja Handlu (WTO) obniżyła prognozy wzrostu globalnych obrotów handlowych do najniższych od 2007 roku wielkości. Przewiduje, że wzrosną one w tym roku o zaledwie 1,7 proc. Jeszcze w kwietniu prognozowała ona 2,8 proc. wzrostu.

Według raportu WTO obroty handlowe tracą dynamikę z powodu spowolnienia w Chinach i mniejszego zapotrzebowania na import w USA. Organizacja zwraca uwagę, że dynamika obrotów handlowych będzie niższa od dynamiki światowej gospodarki po raz pierwszy od 15 lat, a po raz drugi od 1982 roku. Przez pozostałe lata to właśnie handel był motorem wzrostu.

>>więcej: Winne drogie surowce, a nie globalizacja

Protekcjonistyczne i izolacjonistyczne tendencje dostrzegane są już na całym świecie.

– Izolacjonistyczne trendy widać już w Europie i także, niestety, w USA – mówił podczas szczytu minister finansów Argentyny Alfonso Prat-Gay.

Czym grozi spowolnienie w światowym handlu wynikające ze wzrostu protekcjonizmu? MFW obliczył, że wzrost cen importowych o 10 proc. spowodowałby zmniejszenie światowej produkcji o 2 proc. i to w dłuższej perspektywie.

Odpowiedzią na te tendencje są propozycje pogłębienia międzynarodowej konsolidacji i współpracy. Peter Praet, główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego, powiedział podczas szczytu, że kraje strefy euro muszą stworzyć prawdziwą unię fiskalną i gospodarczą, żeby uniknąć trwałej stagnacji.

– Pójście w tym kierunku będzie wymagać gotowości państw członkowskich do zrobienia skoku do przodu w dzieleniu suwerenności – powiedział.

Niższe prognozy wzrostu

MFW prognozuje, że światowa gospodarka wzrośnie w tym roku o 3,1 proc., a w 2017 roku wzrost powinien przyspieszyć do 3,4 proc. Prognoza ta jest niższa o 0,1 punktu proc. niż ogłoszona pół roku temu. Na obniżenie prognoz miały wpływ wyniki czerwcowego głosowania Brytyjczyków w sprawie wyjścia z Unii oraz słabsza od oczekiwań sytuacji gospodarki USA.

Gospodarki rozwinięte wzrosną w tym roku zaledwie o 1,6 proc., a na rynkach wschodzących wzrost przyspieszy do 4,2 proc., po pięciu kolejnych latach stopniowego osłabienia. Ale wysokie zadłużenie przedsiębiorstw, spadek ich rentowności oraz słabość systemów bankowych wystawiają gospodarki wschodzące na ryzyko nagłych zmiany zaufania u inwestorów.

– Wzrost był zbyt niski zbyt długo, a w wiele krajów osiągnęło zbyt mało korzyści, co może spowodować reperkusje polityczne mogące dodatkowo osłabić wzrost w przyszłości – powiedział główny ekonomista MFW Maurice Obstfeld.

Od 2017 roku prognozy dla gospodarek wschodzących są coraz lepsze, natomiast dla rozwiniętych – obarczone nadal wielką niepewnością. Amerykańska gospodarka powinna przełamać spowolnienie. Jednak prawdopodobieństwo scenariusza, że tak się nie stanie, jest wysokie. Tak zresztą bywało w ostatnich latach. Na ten rok MFW obniżył prognozę wzrostu PKB dla USA do 1,6 proc. To o 0,6 punktu procentowego mniej niż prognozował pół roku temu.

MFW uważa, że priorytety polityki gospodarczej mogą być odmienne w poszczególnych państwach, w zależności od ich sytuacji, presji deflacyjnej bądź uzyskanej odporności na szoki zewnętrzne. Za najbardziej pilne działanie, bez względu na te czynniki, postrzega zapobieganie narastającym rozczarowaniom społecznym, postrzeganiu, że prowzrostowe strategie są nieskuteczne, lub że wyniki prowadzonej polityki gospodarczej są korzystne jedynie dla znajdujących się w górnej części rozkładu dochodów.

W październikowym WEO Fundusz pisze, że osiągnięcie szybszego wzrostu będzie wymagać podejścia równocześnie w trzech płaszczyznach: utrzymania bodźca monetarnego, obniżki podatków lub wzrostu wydatków i reform strukturalnych.

W gospodarkach rozwiniętych polityka pieniężna musi pozostać akomodacyjna i nadal – w zależności od potrzeb – także niekonwencjonalna. Taka polityka pieniężna nie jest jednak w stanie wystarczająco odrodzić popytu. Powinno jej zatem towarzyszyć wsparcie fiskalne nastawione na podniesienie średnioterminowych perspektywy wzrostu i oczekiwań inflacyjnych.

>>warto przeczytać: Polityka pieniężna sama wzrostu nie zapewni

Jak stymulować gospodarkę

Problem polega jednak na tym, że tylko kilka państw, takich jak Kanada, Niemcy czy Korea Południowa, może sobie pozwolić na zrównoważony wzrost wydatków. Inne – nie – z powodu już i tak wysokiego zadłużenia. W ciągu ostatnich lat wiele biednych państw zadłużyło się, licząc na poprawę koniunktury lub utrzymanie się wysokich cen surowców.

Z powodu spadku popytu na surowce w krajach rozwiniętych i spadku ich cen Bank Światowy prognozuje dla państw Afryki na ten rok wzrost gospodarczy o zaledwie 1,6 proc., najniższy od ponad dwóch dekad. Angola, Kenia i Nigeria już zwróciły się do MFW i Banku Światowego o pomoc, a na szczycie pojawiły się także głosy o konieczności redukcji zadłużenia.

MFW obniżył również prognozę wzrostu dla Polski w tym roku do 3,1 proc. z 3,5 proc., a na rok przyszły do 3,4 proc. z 3,7 proc. Równocześnie swoje prognozy obniżył także Bank Światowy na rok 2016 – z 3,7 do 3,2 proc., a 2017 – z 3,5 do 3,4 proc.

– Dzisiaj głównym wyzwaniem jest dla nas przesunięcie wzrostu gospodarczego w kierunku oszczędności i inwestycji. Najważniejsze nie jest samo tempo wzrostu gospodarczego, tylko to, żebyśmy budowali wzrost w oparciu o to, co ostatnio MFW zauważył jako trwałe fundamenty wzrostu, czyli kapitał krajowy, konkurencyjność oparta o eksport i ekspansję międzynarodową i redukcja nierówności – skomentował to wicepremier Mateusz Morawiecki cytowany przez PAP.

Minister finansów Chin Lou Jiwei powiedział w Waszyngtonie, że jego kraj stoi w obliczu wielkich reform w systemach zabezpieczenia społecznego i ubezpieczenia zdrowotnego. Mają one przyczynić się do poszerzenia efektywnego popytu.

Równocześnie Chiny, wobec osłabienia koniunktury, rozpoczęły w tym roku kolejny gigantyczny program inwestycyjny, który ma podtrzymać gospodarkę na ścieżce wzrostu w okolicach 6 proc. Ma on zmniejszyć jej uzależnienie od eksportu, ale inwestycje publiczne, które mają w tym roku wzrosnąć aż o 25 proc., będą znowu finansowane długiem.

„Ryzyko (dla gospodarki światowej) jest zwiększone wskutek wprowadzonych rozwiązań nastawionych na wzrost w krótkim terminie, wciąż rosnącego wskaźnika kredytów do PKB, braku postępów w rozwiązywaniu problemów długu korporacyjnego i zarządzania

w przedsiębiorstwach państwowych” – napisał MFW w WEO na temat Chin.

Fundusz pisze też, że w krajach mających rosnący dług publiczny a jednocześnie zmuszonych do nakładów na cele społeczne, wiarygodne zobowiązania do konsolidacji fiskalnej w perspektywie średnioterminowej może wygenerować dodatkową przestrzeń dla wsparcia gospodarki w bliskiej perspektywie.

Równocześnie dostosowawczej polityce makroekonomicznej muszą towarzyszyć reformy strukturalne przeciwdziałające osłabieniu potencjału wzrostu, zwiększające aktywność zawodową, dopasowujące podaż do rynków pracy i promujące inwestycje w badania i rozwój oraz w innowacje. Natomiast perspektywy polityczne stają się niepokojące i wymagają „szeroko zakrojonej” reakcji światowych przywódców mogącej wpływać na wzrost, co jest „pilniejsze niż kiedykolwiek”.

Czy banki centralne wyczerpały możliwości

Z dokumentów i wypowiedzi przedstawicieli MFW wynika wyraźnie, iż dominować zaczyna przeświadczenie, że zaradzić spowolnieniu gospodarczemu jest coraz trudniej, gdyż banki centralne wyczerpały lub prawie wyczerpały już swoje możliwości stymulowania gospodarki. Dlatego MFW wzywa do nowego policy mix, która zaangażowałaby w większym stopniu także rządy, ich politykę fiskalną i strukturalną.

Fundusz przewiduje równocześnie, że okres utrzymywania przez banki centralne niskich stóp i programów łagodzenia ilościowego się wydłuży. EBC obecnie przeznacza 80 mld euro miesięcznie na skup aktywów. Według agencji ratingowej Moody’s w sumie bilansowej EBC i Fed obligacje rządowe stanowią już 10 proc. aktywów.

– Banki centralne na świecie starają się podtrzymać globalną gospodarkę za pomocą narzędzi, które utraciły swoją skuteczność, a polityce fiskalnej nie udaje za tym nadążać. Te systemy nie są skoordynowane – powiedział prezes JP Morgan Chase Jamie Dimon podczas spotkania w Instytucie Finansów Międzynarodowych (IIF) w Waszyngtonie.

– Po stronie fiskalnej dużo się dzieje dla wspierania krótkoterminowego popytu – dodała Janet Henry, główna ekonomistka banku HSBC.

Zadłużenie i krótkoterminowa polityka rządów to główne przeszkody w stworzeniu nowej policy mix po stronie fiskalnej. Tymczasem kolejną próbą znalezienia odpowiedzi na słaby wzrost po stronie polityki monetarnej jest zmiana celu polityki pieniężnej, jakiej dokonał we wrześniu bank centralny Japonii (BOJ).

– Banki centralne muszą być zawsze gotowe zrobić wszystko, co mogą, w realiach, które napotykają. BOJ dał przykład twórczych rozwiązań – powiedział wicedyrektor wykonawczy MFW David Lipton w wywiadzie dla agencji Reuters.

Na czym polega nowy cel polityki pieniężnej BOJ? Jest nim utrzymywanie rentowności 10-letnich obligacji rządu Japonii w okolicach zera. To prawdopodobnie pierwsza taka decyzja w historii, gdyż do tej pory polityka monetarna banków centralnych nastawiona była na kontrolę krótkoterminowych stóp procentowych.

Banki centralne wprowadziły programy łagodzenia ilościowego po to, żeby rynki nie oczekiwały wzrostu dochodowości rządowego długoterminowego długu i w ten sposób zaczęły wpływać na długoterminowe stopy. Teraz Bank Japonii zamierza kontrolować wysokość tych stóp bezpośrednio.

– To nie tylko możliwe, ale to dobry pomysł – powiedział David Lipton.

Jednakże obligacje rządowe – według agencji Moody’s stanowią już blisko 35 proc. sumy bilansowej BOJ. Pytanie jak dalece i jakie kraje mogą ten limit powiększać.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test