Rosyjska gospodarka funkcjonuje niemal, jak w XV wieku

07.01.2013
Kreml wyłącznie deklaruje - niczego nie zmienia. Utrzymuje się antykonkurencyjny, społecznie opresyjny charakter rosyjskiego rynku. Dlatego gospodarka Rosji zawsze będzie radziła sobie słabiej niż zachodnie, dopóki Rosja nie porzuci „moskiewskiego modelu”. To nie zdarzy się już za naszego życia – mówi prof. Steven S. Rosefielde.

Plac Czerwony, Moskwa. (CC BY-NC-SA chenevier)


Obserwator Finansowy: W swoim referacie, wygłoszonym na ASEEES Conference (Konferencja Stowarzyszenia Studiów Slawistycznych oraz Euroazjatyckich) w Nowym Orleanie określił pan rozmowy o konieczności przeprowadzenia przez Rosję reform gospodarczych jako „nieustające déjà vu” (déjà vu all over again). Czy może pan wytłumaczyć, dlaczego?

Steven S. Rosefielde: Dzisiejsza Rosja funkcjonuje w „systemie moskiewskim” (w rozumieniu – z czasów Wielkiego Księstwa Moskiewskiego). Oznacza to, że nie ma w niej wolnych rynków. Swoboda rynków jest ograniczona interesem wodza/księcia i bojarów. System funkcjonuje od czasów Iwana III Srogiego (Wielkiego), czyli od XV wieku. Z biegiem lat model ten został jedynie zaktualizowany o elementy rzekomo demokratyczne oraz deklaracje o liberalizacji w tonie Konsensusu Waszyngtońskiego (zespół zasad uważanych na świecie przez instytucje finansowe za właściwe dla poprawnie prowadzonej polityki gospodarczej; nazwa pochodzi od dokumentu przygotowanego przez Johna Williamsona w latach 80. XX wieku). Ta aktualizacja wynikała zresztą z warunków przyznawania pomocy finansowej przez MFW.

Kreml jednak wyłącznie deklaruje i niczego nie zmienia. Antykonkurencyjny, społecznie opresyjny i nierówny (antyegalitarny) charakter rosyjskiego rynku utrzymuje się. Dlatego też gospodarka rosyjska zawsze będzie radziła sobie słabiej niż gospodarki zachodnie (z wyłączeniem sytuacji, gdy Kreml podaje fałszywe dane – proszę zwrócić uwagę, że oficjalne dane Goskomstatu, czyli dawnej Federalnej Służby Statystycznej, w latach 80. wskazywały wzrost PKB gwałtowniejszy niż amerykański – tymczasem Michaił Gorbaczow przyznawał po upadku ZSRR, że gospodarka stała od 1978 roku). Będzie tak dalej, dopóki Rosja nie porzuci moskiewskiego modelu. To nie zdarzy się już na pewno za naszego życia.

Co pan rozumie przez „moskiewski model”?

W Rosji funkcjonuje do dziś szczególny model autokracji, w którym władca jest jednocześnie właścicielem królestwa. Kiedyś car, później szef partii komunistycznej a dziś prezydent, stanowi prawo („is the law”). Tak jak kiedyś, w Wielkim Księstwie Moskiewskim, funkcjonuje w dzisiejszej Rosji forma systemu „nadań ziemskich” (rent-granting). A więc rządzi jeden człowiek, który nadaje ziemię, w zamian za dobrą służbę. Nie ma w tym systemie demokracji i rynkowej konkurencji.

Pytam pana o Rosję w związku z podpisanym przez Władimira Putina budżetem Rosji na rok 2013 oraz lata 2014-2015. Komentatorzy określają go jako „budżet stagnacji”. Zgadza się pan?

Tak naprawdę budżety rządowe niewiele mają wspólnego z potencjałem wzrostu (jest to wiedza powszechna wśród specjalistów). Przyszły wzrost rosyjskiego PKB (pomijając przemysł zbrojeniowy) nie zależy od tego, co urzędnicy wpisali w tabelkach, a od tego, czy Rosjanie będą potrafili z zagranicy przyciągnąć technologię, rozwinąć innowacje i prawidłowo inwestować. Nie jest do tego zdolna w warunkach modelu moskiewskiego, ponieważ gospodarka jest niekonkurencyjna i – w przeciwieństwie do Chin na przykład – wyłącznie odstrasza zagraniczne bezpośrednie inwestycje.

W Rosji nie ma szansy na to, aby rozwijały się rynki?

Całkowicie niekonkurencyjne są branże, podlegające pod zarządzanie administracyjno – nakazowe. Konkurencyjne mogą okazać się mniejsze sektory, różne, które dziś nie wydają się władzy lukratywne i nie przyciągają jej uwagi.

Popytam jednak o ten budżet. 46 procent wpływów w budżecie 2013 roku ma pochodzić z sektora paliwowego – ropy i gazu ziemnego. To oznacza, że Rosja jest wciąż uzależniona od tego sektora, mimo deklaracji dywersyfikacji…

Kiedy ceny ropy spadną gwałtownie, struktura przychodów budżetowych dopasuje się do tej zmiany idealnie. Problemem nie jest sama dywersyfikacja rosyjskiej produkcji. Rosja może rozwijać się w innych gałęziach według swojego modelu, ale i tak nie będzie w stanie efektywnie konkurować na międzynarodowym rynku. Dopóki nie porzuci modelu moskiewskiego, struktura produkcji zawsze będzie sztuczna.

Czy mimo to możliwe jest, aby Rosja wróciła do tempa wzrostu z lat 2006 – 2008?

Żeby istotnie coś mogło w Rosji się zmienić na lepsze, konieczna jest realna zmiana. Szanse na liberalizację i jakikolwiek ruch są w obecnej chwili znikome. Nie przeceniajmy rzekomego wzrostu w latach ubiegłych. Idąc za danymi zbieranymi przez Bank Światowy, można odnieść wrażenie, że pomiędzy 2005 a 2008 rokiem rosyjskie PKB wzrosło dwukrotnie, o 18,9 proc. rocznie (Country Partnership Strategy CPS for the Russian Federation, Raport nr 65115-RU, Listopad 2011 r.). Tymczasem według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, rosyjski PKB pozostawał przez ostatnich 20 lat na niezmienionym poziomie (dane można pobrać tu).

Dane z budżetu na 2013 r. wskazują, że 30 proc. idzie na socjal, 16 – na obronę, 15 na bezpieczeństwo wewnętrzne. A co z innowacjami, modernizacją itd.?

Proszę nie przywiązywać się tak bardzo do tych przedziałów w budżecie Rosji. Niezabudżetowane wydatki rządu na obronę są i tak znacznie wyższe, a rządowe programy są w większości bezproduktywne i nie mają potencjału napędzania wzrostu. Wiele wydatków to w istocie lekko zakamuflowane wewnętrzne transfery.

Od 22 sierpnia 2012 r. Rosja jest 156 członkiem Światowej Organizacji Handlu (WTO). Może to jaskółka zmian?

Wejście do WTO to droga w jedną stronę. Poprawi interes Putina i pozostanie bez wpływu na wszystkie pozostałe. Natomiast akces do WTO nie pomoże Rosji zatrzymać uciekający kapitał.

Dlaczego?

A dlaczego on odpływa? Nie chodzi o wysokie podatki itp. W „moskiewskim modelu” wszystko należy do cara – albo formalnie albo zwyczajowo. Korupcja jest w takim systemie niejako endemiczna. Nie funkcjonuje wiarygodna litera prawa. Każdy, kto w Rosji inwestuje, jest hazardzistą. To również jest zrozumiałe. W związku z tym, jedyne co może przyciągać do tej jaskini hazardu, to perspektywa szybkiego zysku. W okresie euforii, zagraniczni inwestorzy jak szaleni wrzucają pieniądze w czarną dziurę (lata 1996-1997). Kiedy jednak trzeźwieją, nic już nie może zwabić ich ponownie. Chyba, że znów sami zaczną się oszukiwać.

Rozmawiała Katarzyna Kozłowska

Stevenem S. Rosefielde wykłada na Uniwersytecie Północnej Karoliny. Jest członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych; autor książki „The Russian economy: from Lenin to Putin”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test