Rumuńska dwubiegunowość

14.02.2017
Dzięki daleko idącej obniżce podatków Rumunia ma szansę stać się nową regionalną siłą, zdolną przyciągać zagranicznych inwestorów. Nierozwiązany problem korupcji na niespotykanym w Unii Europejskiej poziomie może jednak zepsuć każde, nawet najlepsze rozwiązanie gospodarcze.

Rumuni z dużą determinacją wyszli na ulice, by zawalczyć o ostrzejsze przepisy, które nie tylko nie pobłażają nieuczciwym politykom, ale też mogą ochronić gospodarkę. (Fot. PAP)


W 2016 r. Rumunia była najszybciej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej, notując 5-proc. wzrost PKB. Było to dużym zaskoczeniem, gdyż analitycy zakładali, że wyniesie maksymalnie 3,9 proc. W mediach europejskich natychmiast pojawiły się propozycje, by inne kraje, które chcą ożywić gospodarkę, poszły śladem Rumunii.

Te naprawdę dobre wyniki są efektem reform, które rozpoczęły się już w połowie 2015 roku.  Wtedy rumuński parlament przyjął nowy kodeks podatkowy znacząco obniżając podatki. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Komisja Europejska wyraziły wówczas stanowczy sprzeciw. Zwróciły uwagę, że Rumunia w niewystarczającym stopniu wdrożyła zalecane reformy i wobec tego nie powinna reformować podatków, bo może to zagrozić równowadze budżetowej. Kontrowersyjne zmiany dotyczyły m.in. obniżenia podatku VAT i weszły w życie z początkiem stycznia 2016 r.

Rumuński Plan Morawieckiego

Podstawowa stawka VAT wynosi obecnie 19 proc., czyli o 5 punkty procentowe mniej w stosunku do obowiązującej przed przyjęciem zmian. Stawka ta znajduje zastosowanie dla produktów i usług niezwiązanych z żywnością, bo VAT na jedzenie został obniżony już w 2015 r. – z 24 do 9 proc.

Zmiany objęły także samozatrudnionych. W myśl znowelizowanych przepisów, za mikroprzedsiębiorców uznawane są także firmy, których obroty wynoszą do 100 tysięcy euro rocznie (wcześnie obowiązująca górna granica wynosiła 60 tysięcy euro), z czym wiążą się konkretne korzyści podatkowe. Mikroprzedsiębiorcy płacą 2-procentowy podatek dochodowy, ale w razie zatrudnienia co najmniej dwóch pracowników ulega on redukcji do 1 proc.

Z 16 do 5 proc. obniżono podatek do dywidend. Wreszcie, rząd wprowadził amnestię podatkową. Do końca marca 2016 r. każdy obywatel mógł, bez ryzyka kary finansowej, uregulować zaległe daniny na rzecz państwa. Amnestia miała na celu wyprowadzenie jak największej liczby Rumunów z szarej strefy.

Lista nierozwiązanych problemów

Bycie najszybciej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej nie oznacza niestety, że jest to zdrowa gospodarka. Listę nierozwiązanych problemów otwiera trwająca od wiosny 2016 r. deflacja – najwyższa z krajów, które musiały się z nią zmierzyć. Dla rządu w Bukareszcie jest to nowa sytuacja, bo od upadku komunizmu, czyli przez ćwierćwiecze, ceny wyłącznie rosły.

Obserwując odważne posunięcia rządu, komentatorzy zadawali sobie pytanie, czy dobre wyniki gospodarcze, będące skutkiem obniżenia podatków, będą miały charakter trwały czy też okażą się tylko chwilowym sukcesem.

Najnowsze prognozy wskazują jednak na trwały wzrost. Pod koniec grudnia agencja Moody’s opublikowała raport, w którym prognozuje wzrost na poziomie 3-4 proc. rocznie przez kolejne dwa lata. Główną siła napędową wzrostu pozostanie prywatna konsumpcja, choć uwzględniając m.in. prognozowane wzrosty cen ropy, w 2017 r. Będzie mniejsza niż w roku ubiegłym. Moody’s przewiduje ponadto, że deficyt przekroczy 3 proc.

CFA Romania, stowarzyszenie zrzeszające inwestorów, od 2011 r. bada przewidywania analityków finansowych dotyczące perspektyw prowadzenia działalności gospodarczej w Rumunii na kolejny rok. Indeks przyjmuje wartości od 0 (brak zaufania) do 100 (pełne zaufanie do rumuńskiej gospodarki). Zgodnie z przewidywaniami zapytanych o zdanie inwestorów, w 2017 r. sytuacja gospodarcza kraju powinna się poprawić, niezależnie od chwilowego pogorszenia. Grudniowy raport pokazuje zaufanie na poziomie 65,6 punktów. Oczekiwania względem kolejnych 12 miesięcy są bardzo wysokie.

Wciąż te same patologie

Sukces gospodarczego wzrostu przyćmiły ostatnio stare problemy – korupcja na bardzo dużą skalę.

31 stycznia socjaldemokratyczny rząd premiera Sorina Grindeanu przyjął przepisy łagodzące kary za przestępstwa urzędnicze i zakładały, że z oskarżenia publicznego będą ścigane takie przestępstwa korupcyjne, w wyniku których skarb państwa utracił równowartość co najmniej 45 tysięcy euro. Próg został podniesiony, a to oznaczało, że wiele defraudacji uniknie odpowiedzialności i kary. W dodatku ogłoszono amnestię, która objęła blisko 2,5 tys. skazanych na kary pozbawienia wolności do 5 lat.

Rząd tłumaczył ten ruch koniecznością dostosowania ustawy karnej do ostatnich orzeczeń sądu konstytucyjnego, zaś amnestię koniecznością zmniejszenia przepełnienia w zakładach karnych.

Przeciwnicy nowej regulacji – oraz ekspresowego trybu jej przyjęcia – uznali, że nowe przepisy mają pomóc przede wszystkim liderowi rządzącej partii, Liviu Dragnea, który został oskarżony o narażenie skarbu państwa na straty w wysokości 24 tysięcy euro. Po podniesieniu progu postkomunistyczny polityk nie musiałby już obawiać się pociągnięcia do odpowiedzialności. Bukareszt wypełnił się protestującymi. Manifestacje gromadziły po 300 tysięcy osób. Gdy poprała ich Unia Europejska rząd wycofał się ze zmian. Wczoraj (13.02.2017) parlament Rumunii poparł wniosek prezydenta Klausa Iohannisa o rozpisanie referendum w sprawie poparcia dla przepisów antykorupcyjnych.

Biuro – postrach polityków

Trzeba jednak przyznać, że w ostatnich latach Rumunia zrobiła naprawdę wiele, by przestać otwierać kolejne zestawienia najbardziej skorumpowanych państw UE. Powołana do walki z tym zjawiskiem instytucja, Krajowa Dyrekcja Antykorupcyjna (DNA), w ostatnich kilku latach może pochwalić się postawieniem zarzutów wpływowym politykom (m.in. Elenie Udrea, byłej minister turystyki), dzięki czemu wysłany został sygnał, że odpowiedzialność może dotknąć każdego.

DNA jest chwalona w Brukseli i wskazywana jako przykład skutecznej walki z korupcją. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu obecnej szefowej, Laury Codruty Kovesi, DNA może pochwalić się rosnącą liczbą zatrzymań (rocznie DNA wszczyna ok. 800 spraw, które dotyczą urzędników różnego szczebla), z których 3/4 kończy się wyrokiem skazującym. W 2015 r. aktywność DNA doprowadziła do 1250 procesów, a na ławie oskarżonych znaleźli się tak wysoko postawieni urzędnicy jak były premier Victor Ponta (ustąpił ze stanowiska w wyniku masowych protestów w 2015 r.), 16 ministrów, 5 senatorów i 97 burmistrzów i ich zastępców.

Nic dziwnego, że Dyrekcja stała się postrachem polityków z każdej strony sceny politycznej, a jednocześnie jedną z najwyżej ocenianych przez obywateli instytucji publicznych. Wydarzenia ostatnich tygodni dobitnie jednak pokazały, że jest zdecydowanie za wcześnie, by gratulować Rumunii sukcesu.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test