Rynek ropy naftowej po ataku dronów

20.09.2019
Czy i kiedy światowa podaż ropy wróci do stanu sprzed ataku na saudyjską rafinerię? Im szybciej to się stanie, tym mniejsze będą wzrosty cen tego surowca.


W połowie września 2019 r. znacznie wzrosła zmienność cen na rynku ropy naftowej. Indeks OVX, mierzący poziom zmian, osiągnął 48,58 proc. czyli najwyższy poziom od początku roku. Była to odpowiedź na ataki na rafinerię w Abqaiq i pole naftowe Khurais w Arabii Saudyjskiej z wykorzystaniem dronów.

Historyczny wzrost cen

Do ataków przyznał się rebeliancki ruch Huti, wspierany przez siły Iranu, który walczy przeciwko saudyjskiej interwencji w Jemenie. W konsekwencji uszkodzone zostały największe rafinerie w Arabii Saudyjskiej, które odpowiadają za produkcję około 5,7 mln b/d. Stanowi to około 60 proc. całkowitej produkcji ropy wydobywanej przez Saudyjczyków oraz ponad 5 proc. światowej podaży surowca.

Notowania ropy naftowej silnie zyskały i w początkowej fazie wzrost sięgnął 20 proc. Był to największy w historii skok ceny ropy w ciągu jednej sesji wywołany niespodziewanymi zakłóceniami w dostawach surowca. Ostatecznie jednak notowania ropy gatunku Brent zakończyły dzień zyskując 14,61proc. (69,02 dol./b), a ropy WTI 14,68 proc. (62,90 dol./b).

Kluczowa rola Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska to obecnie trzeci co do wielkości producent ropy naftowej na świecie – na koniec sierpnia br. jej produkcja osiągnęła poziom 9,83 mln b/d. Jest to drugi co do wielkości posiadacz potwierdzonych i możliwych do wydobycia rezerw ropy naftowej na świecie; wyprzedza ją tylko Wenezuela, która obecnie przeżywa wielkie trudności gospodarcze uniemożliwiające jej podniesienie produkcji. Ponadto kraj ten to największy i najważniejszy członek kartelu OPEC – stowarzyszenia państw, będących eksporterami netto ropy naftowej.

Arabia Saudyjska posiada ok. 16 proc. potwierdzonych globalnych rezerw ropy naftowej.

Według Oil & Gas Journal, Arabia Saudyjska posiadała na dzień 1 stycznia 2017 roku około 266 miliardów baryłek rezerw ropy, co stanowi 16 proc. potwierdzonych globalnych rezerw surowca. Chociaż Saudyjczycy mają około 130 złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, ponad połowa tych zasobów znajduje się na dziewięciu złożach w północno-wschodniej części kraju.

Gigantyczne pole Ghawar jest największym na świecie złożem ropy naftowej pod względem wydobycia i całkowitych posiadanych rezerw, na którym obecnie potwierdzone zasoby ropy wynoszą 75 miliardów baryłek, a dzienne wydobycie sięga 5,8 mln baryłek. Natomiast pole Safaniyah, największe na świecie pole morskie, posiada około 35 miliardów baryłek potwierdzonych rezerw surowca.

Przez dziesięciolecia Arabia Saudyjska była doskonałym stabilizatorem rynku ropy naftowej, pełniąc rolę swing producer. Taką rolę może pełnić poprzez utrzymywanie dużych zapasów wolnych mocy wydobywczych, które można szybko i skutecznie wykorzystać w sytuacjach kryzysowych, takich jak np. wojna w Libii w 2011 roku. Obecny atak na jej infrastrukturę zaburzył tą funkcję i zdestabilizował rynek ropy naftowej.

Saudyjczycy nie zastąpią utraconej produkcji

Obecnie inwestorzy szukają odpowiedzi na pytania: jak szybko Saudyjczykom uda się odbudować uszkodzoną infrastrukturę naftową oraz czy strona odpowiedzialna za przeprowadzenie ataku zostanie w jakikolwiek sposób ukarana za jego dokonanie? Obawiają się bowiem wzrostu ryzyka geopolitycznego na obszarze Bliskiego Wschodu, co w konsekwencji może doprowadzić do zwiększenia premii za ryzyko i będzie skutkować dalszym wzrostem cen ropy naftowej.

Wypowiedzi przedstawicieli ruchu Huti wskazują na możliwość przeprowadzenia kolejnych ataków, w tym ponownego zniszczenia infrastruktury naftowej w Arabii Saudyjskiej. Stanowisko władz Iranu również zwiększa zmienność na rynku ropy. Przedstawiciele tego kraju zaprzeczają, aby mieli wspierać jemeńskich rebeliantów w dokonanych atakach oraz nawołują prezydenta USA do ponownego podpisania porozumienia nuklearnego z 2015 r.

Jak na razie Saudyjczycy mogą minimalizować skutki odbudowy zniszczonej infrastruktury naftowej poprzez wykorzystanie wcześniej zgromadzonych rezerw surowca. Według danych agencji Rystad Energy, Arabia Saudyjska ma dość krajowych zapasów, aby pokryć bieżący eksport ropy na około 26 dni. Zdaniem analityków może również maksymalizować wydobycie z pozostałych pól naftowych (takich jak Manifa, Safaniya, Zuluf i Marjan), które dotychczas nie były w pełni wykorzystywane ze względu na obowiązujące od stycznia 2017 roku ograniczenia produkcyjne wynikające z ustaleń grupy OPEC+.

Warto podkreślić, że Saudyjczykom bardzo zależało na silnym wzroście cen ropy naftowej, gdyż ich budżet uzależniony jest od jej sprzedaży. Gospodarka Arabii Saudyjskiej jest silnie uzależniona od eksportu ropy naftowej – w 2016 roku sprzedaż surowca stanowiła prawie 75 proc. całkowitej wartości eksportu tego kraju. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) około 60 proc. dochodów saudyjskiego rządu pochodzi ze sprzedaży ropy (w ubiegłym roku uzyskano w ten sposób dochody w wysokości 237 mld dol.).

Saudyjczycy mogą także porozumieć się z Kuwejtem i rozpocząć wydobywanie surowca z tak zwanej strefy neutralnej znajdującej się pomiędzy obydwoma krajami, która jak dotąd nie jest wykorzystywana. Strefa może dostarczyć nawet 500 000 b/d, ale została zamknięta w związku ze sporem między wymienionymi krajami. Należy ona do grupy kilku niewykorzystywanych pól znajdujących się w posiadaniu krajów OPEC.

Należy również podkreślić, że pozostałe kraje kartelu posiadają wolne moce wydobywcze, jednak najwięcej z nich należy do Arabii Saudyjskiej. Według najświeższych danych Agencji Informacyjnej Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych (EIA), gdyby państwa kartelu OPEC zdecydowały się na szybkie skorzystanie z posiadanych wolnych mocy wydobywczych ich wielkość, szacowana obecnie na 2 mln b/d, i tak nie wystarczyłaby na zaspokojenie całkowitego ubytku wywołanego przez atak na saudyjską infrastrukturę naftową. Kraje spoza kartelu OPEC, które wspomagają porozumienie, takie jak Rosja czy Kazachstan, również mogą podwyższyć wydobycie, ale możliwy przyrost produkcji szacowany jest zaledwie na kilkaset tysięcy b/d.

Cała nadzieja w USA

Ostatnim elementem, który może być również wykorzystany do zapełnienia powstającej luki podażowej na rynku ropy są zapasy u największych konsumentów ropy naftowej na świecie, w tym głównie Stanów Zjednoczonych. Prezydent USA potwierdził, że może sięgnąć po zgromadzone rezerwy strategiczne surowca, jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Obecne zapasy ropy w amerykańskich magazynach szacowane są na 644,8 mln baryłek, co w przeliczeniu daje możliwość zaspokojenia dziennego zapotrzebowania na surowiec w USA na 35 dni konsumpcji. Istnieją tutaj jednak pewne ograniczenia infrastrukturalne, które ograniczają możliwości szybkiego wykorzystania tych rezerw.

W sytuacji wzrastających cen ropy może dojść do przyrostu produkcji tego surowca z łupków.

Ponadto w sytuacji wzrastających cen ropy naftowej może dojść do szybkiego przyrostu produkcji surowca ze skał łupkowych, ponieważ amerykańskim firmom wydobywczym będzie rosła zyskowność. W przypadku studni łupkowych czas potrzebny do jej uruchomienia jest relatywnie krótki. Według analityków Evercore amerykańscy producenci ropy z łupków potrzebują zaledwie trzech tygodni, aby podłączyć nieukończone wieże wiertnicze, a następnie kolejny tydzień, aby podłączyć je do funkcjonujących rurociągów, których zadaniem jest usuwanie powstałych zanieczyszczeń i produktów ubocznych, zanim ropa może trafić do sprzedaży.

Saudowie uspokajają

Po atakach, nowy minister energetyki Arabii Saudyjskiej książę Abdel Aziz ibn Salman zapewnił rynki, że do końca września bieżącego roku produkcja ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej zostanie przywrócona do stanu, jaki istniał przed atakami. Pod wpływem tych informacji na rynku ropy naftowej obserwowano widoczne odreagowanie wcześniejszych znaczących wzrostów cen surowca, które jednak nadal znajdują się na podwyższonych poziomach.

Dodatkowo warto również przytoczyć słowa dyrektora generalnego Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) Fatiha Birola, według którego globalne rynki ropy są obecnie dobrze zaopatrzone, a zapasy surowca znajdują się na wysokich poziomach. Wskazał on, że członkowie IEA posiadają około 1,55 miliarda baryłek ropy w zapasie w sytuacji „nagłych przypadków”, co w zupełności wystarczy, aby zrównoważyć wszelkie zakłócenia.

Analitycy przewidują wzrosty

Niemniej jednak według analizy przeprowadzonej przez bank Goldman Sachs, przestój w produkcji ropy naftowej trwający do jednego tygodnia może wywołać wzrost cen ropy naftowej od 3 do 5 dol./b, co będzie odzwierciedlało wyższą premię za ryzyko. W przypadku dalszego przedłużenia ograniczeń od 2 do 6 tygodni analitycy bankowi spodziewają się, że ceny ropy mogą wzrosnąć od 5 do 14 dol./b.

Amerykanie mogą wykorzystać swoje strategiczne rezerwy ropy naftowej.

Natomiast w sytuacji jeszcze dłuższego przestoju ceny ropy gatunku Brent mogą wzrosnąć powyżej 75 dol./b, a to zdaniem banku może wywołać silniejszą reakcję ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych, który w ostatnim czasie przyzwyczaił rynki do interweniowania, w przypadku gdy ceny stają się zbyt wysokie. W takiej sytuacji Amerykanie mogą wykorzystać swoje strategiczne rezerwy ropy naftowej.

Zdaniem analityków banku Citigroup odzyskanie przez Arabię Saudyjską pełnej zdolności wydobywczej może nie nastąpić przed końcem roku. Prognozują oni, że moce wydobywcze będą ograniczone w zakresie od 1 do 2,5 mln b/d.

Natomiast ekonomiści Danske Bank widzą inne jeszcze ryzyko – w ich ocenie w sytuacji dalszej eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, które mogą, w najbardziej pesymistycznym scenariuszu, zakończyć się konfliktem zbrojnym, ceny ropy mogą wzrosnąć nawet do poziomu ok. 150 dol./b. W konsekwencji może to wprowadzić świat w głęboką recesję. Niemniej jednak ich zdaniem poziom tego ryzyka „jest wciąż relatywnie niski”.

 

Opinie wyrażone przez autora nie reprezentują oficjalnego stanowiska NBP


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test