Start-upowiec Emmanuel Macron

23.05.2017
Apel o stworzenia Buy European Act, zaangażowanie w rywalizację Paryża z Los Angeles o organizację igrzysk olimpijskich w 2024 roku oraz budowa sojuszu polityczno-gospodarczego z Angelą Merkel to pierwsze decyzje nowego prezydenta Francji.


Emmanuel Macron powołał rząd, którego część członków wcześniej w ogóle nie zajmowała się polityką, chociaż kluczowe stanowiska: premiera (Edouard Philippe) oraz ministra gospodarki (Bruno Le Maire) przypadły konserwatywnym politykom z Partii Republikańskiej. Macron, który sam nie ma długiej kariery politycznej, usiłując zdobyć legitymizację wśród francuskich polityków, zaproponował rząd składający się z ekspertów. Można wśród nich znaleźć polityków konserwatywnych oraz lewicowych (minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian), a nawet ultralewicowych (Annick Girardin, minister ds. terytoriów zamorskich).

Macron chce wzmocnienia struktur Unii Europejskiej i silniejszej pozycji Francji w światowej polityce. Wkrótce spotka się z prezydentem Donaldem Trumpem i – według zapowiedzi – będzie próbował przekonać go do respektowania ustaleń konferencji klimatycznej w Paryżu COP21. Będzie również uczestniczył w spotkaniach G7 oraz G20, a także w szczycie NATO, gdzie ma również dojść do spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą. Macron chce również aktywniejszego zaangażowania Francji w Afryce. Jednym z jego pierwszych wyjazdów jest podróż do Mali i spotkanie z francuskimi żołnierzami służącymi tam na misji. Jednak spotkanie z Angelą Merkel i jej raczej chłodne przyjęcie flagowej propozycji Macrona, aby stworzyć wspólny unijny budżet, nie zostało we Francji odnotowane jako sukces nowego prezydenta.

Bruksela napomina Francję

Zdaniem ekonomisty Jeana-Yves Archera pierwsze tygodnie w Pałacu Elizejskim i pierwsze posunięcia Emanuela Macrona będą decydujące dla całej jego pięcioletniej prezydentury. Francuska gospodarka i inwestorzy potrzebują dużej dawki zaufania. Tymczasem po entuzjastycznym przyjęciu informacji o jego wygranej europejscy politycy zaczynają naciskać na Macrona w kwestii obiecanych przez niego reform gospodarczych. Przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker już dzień po ogłoszeniu wyników wyborów stwierdził, że „Francja wydaje zbyt dużo pieniędzy i nie zawsze na cele najbardziej pożądane”.

Francja przed trudnym zadaniem obniżenia deficytu

Komisja Europejska podwyższyła w najnowszej prognozie deficyt Francji na rok 2018 z 3,1 proc. na 3,2 proc. PKB. Francji, jako jedynemu krajowi w Unii Europejskiej, grozi utrzymanie w 2018 roku procedury nadmiernego deficytu budżetowego. Francuski komisarz ds. finansów Pierre Moscovici podkreślał, że „nie chce wywierać na Francję presji, ale deficyt poniżej 3 proc. PKB jest wykonalny i w interesie samej Francji”.

Macron zapewnia jednak, że wzrost francuskiego deficytu będzie chwilowy i wynika ze struktury reform, które chce realizować, m.in. obniżenia podatków dla firm w celu podwyższenia ich konkurencyjności.

Pierwsze decyzje i obietnice Macrona, określanego jako centrysty, a nawet liberała, nie mają wiele wspólnego z wolnym rynkiem. Zaledwie dwa dni po ogłoszeniu wyniku wyborów jeszcze jako prezydent elekt Macron przedstawił Brukseli propozycję tzw. Buy European Act, którego celem ma być wspieranie europejskich firm w wygrywaniu przez nie przetargów. Macron chciałby zarezerwować dostęp do publicznych inwestycji firmom, które przynajmniej 50 proc. swojej produkcji mają zlokalizowane w Europie.

Pomysł nawiązujący do amerykańskiego Buy American Act, jest jednym z kluczowych elementów programu gospodarczego Macrona, który budzi niepokój zwłaszcza brytyjskich firm obawiających się wykluczenia z europejskiego rynku po dokonaniu Brexitu. To rozwiązanie nie jest jednak pomysłem samego Macrona. Propozycja pojawiała się już wcześniej w wystąpieniach byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, który jeszcze w 2012 roku powtarzał: „Wolny handel tak! Nieuczciwa konkurencja nie!”.

Buy American Act, ustawa uważana za protekcjonistyczną, została stworzona przez Stany Zjednoczone w 1933 roku w czasie Wielkiego Kryzysu. Obecnie dwie oddzielne ustawy – Buy American Act oraz Buy America – zastrzegają firmom amerykańskim dostęp do zamówień publicznych w niektórych sektorach. Ustawy można jednak ominąć, jeżeli amerykańskie produkty okażą się 25 proc. droższe od konkurencyjnych; w Japonii i Kanadzie małe i średnie firmy również korzystają z obowiązkowych kwot przy zakupach dokonywanych przez państwo.

Bruksela odniosła się jednak chłodno do idei ochrony rynku przed firmami inwestującymi poza UE.

„To nie pasuje do naszych pryncypiów w zakresie rynków publicznych” – tak Jyrki Katainen, komisarz ds. konkurencji skomentował propozycje Macrona.

Niepokój Brukseli budzi również obietnica stworzenia specjalnej komisji badającej ewentualne zagrożenia płynące z umowy o wolnym handlu z Kanadą. Macron chciałaby, aby taka komisja była niezależna od instytucji państwowych i oceniała realizację umowy CETA.

Macronizacja, czyli wielkie obietnice

Pierwszą reformą, którą Macron zamierza wprowadzić w życie jeszcze przed czerwcowymi wyborami parlamentarnymi, jest tzw. prawo umoralniające politykę. To zakaz jednoczesnego sprawowania funkcji w wymiarze sprawiedliwości i kandydowania w wyborach, zakaz zatrudniania członków rodziny parlamentarzystów w biurach poselskich i urzędach oraz zakaz sprawowania funkcji doradczych przez samych parlamentarzystów w firmach prywatnych i innych instytucjach z uwagi na konflikt interesów. Dochody parlamentarzystów mają zostać opodatkowane, zlikwidowane zostaną również ich przywileje emerytalne.

Macron zamierza częściowo sprawować władzę poprzez dekrety. Obiecał kontynuować reformę rynku pracy w kierunku jego dalszego uelastyczniania z założeniem obniżenia 10-proc. bezrobocia. Reforma, która budzi bardzo duży sprzeciw społeczny, prawdopodobnie nie zostanie poparta przez nowy parlament z uwagi na duży koszt polityczny. Macron pragnie dać więcej swobody firmom w zakresie polityki kadrowej oraz funkcjonowania firm, ograniczając regulacje branżowe. Chce również zlikwidować opodatkowanie godzin nadliczbowych i zezwolić na zatrudnianie młodych pracowników w wyższym wymiarze godzin niż ustawowe 35. Partie lewicowe już teraz grożą strajkami na jesieni. Nowy prezydent chce również objąć ubezpieczeniem społeczno-emerytalnym oraz od bezrobocia tych, którzy do tej pory pracowali na własny rachunek (np. samozatrudnionych i artystów). Zdaniem Blanche Leridon z liberalnego Instytutu Montaigne to jedna z kluczowych reform nowego prezydenta Francji, podobnie jak podatkowy plan wsparcia konkurencyjności francuskich firm.

Obietnica obniżenia podatków dla firm oraz dla osób fizycznych przez podwyższenie kwoty wolnej od podatku, jak również zwolnienie około 80 proc. gospodarstw domowych z tzw. podatku od zamieszkania (zasilającego budżety gmin) są z kolei mile widziane przez obywateli. Podobnie jak pomysł liberalizacji rynku nieruchomości (wynajmu oraz budów), gdzie funkcjonuje wiele obostrzeń administracyjnych, oraz budowa 80 tys. mieszkań socjalnych dla młodych. Macron chce również likwidacji tzw. podatku solidarnościowego od fortun (ISF) i przekształcenia go w 30-proc. podatek od dochodu z tytułu własności.

Jeśli chodzi o budżet, Macron chce obniżać deficyt stopniowo o około 60 mld euro przy inicjowaniu inwestycji państwowych na poziomie około 50 mld euro.

Nowy prezydent chce zmniejszenia roli energetyki nuklearnej w produkcji energii we Francji oraz inwestycji ekologicznych (15 mld euro). Postuluje wsparcie dla klientów decydujących się na zakup samochodu z restrykcyjnymi parametrami emisji spalin (tzw. 1000 euro premii przy zakupie nowego lub używanego auta).

Macron chce zwiększenia budżetu na obronę do 2 proc. PKB, wzmocnienia służb policyjnych i zatrudniania dodatkowych funkcjonariuszy także w celu ochrony granic. Proponuje również ambitne rozwiązania w reformowaniu francuskiej edukacji, służby zdrowia oraz w strukturze administracyjnej kraju. Chce także wzmocnić finansowo resort kultury, a nawet stworzyć tzw. europejski Netflix, czyli kanał promujący europejską kulturę oraz europejskie filmy.

Uberyzacja polityki

– Macron pojawił się na scenie politycznej niespodziewanie, rewolucjonizując ją i osiągając sukces na miarę start-upu, jakim jest Uber – uważa Denis Jacquet, francuski przedsiębiorca oraz szef stowarzyszenia małych i średnich firm Parrainer la croissance oraz think tanku L’Observatoire de l’Uberisation.

Metafora „uberyzacja polityki” staje się coraz bardziej popularna w określaniu współczesnej sceny politycznej we Francji.

Start-upowiec, polityczne „bébé” (dziecko), „młodzieniec u boku żony-matki” to tylko niektóre z określeń, którymi przeciwnicy polityczni określali Emanuela Macrona podczas kampanii wyborczej, próbując go zdyskredytować. Tymczasem najmłodszy, bo zaledwie 39-letni prezydent V Republiki uzyskał drugi najlepszy wynik w historii.

– Jest prezydentem, którego filozofia życiowa nie ogranicza się jedynie do gospodarki – uważa Marc Ferraci, profesor ekonomii na Uniwersytecie Paris II.

Macron nie jest ekonomistą. Studiował nauki polityczne oraz filozofię. Jest absolwentem prestiżowej École nationale d’administration (specjalizacja finanse publiczne).

Nowy prezydent Francji budzi duże oczekiwania i nadzieje zarówno wśród przedstawicieli dużego biznesu, jak i małych i średnich firmy. Denis Jacquet uważa, że Macron jest właściwą osobą na właściwy miejscu.

– Już teraz umierająca od nadmiernych obciążeń podatkowych francuska gospodarka nie przeżyłaby eksperymentu wyjścia ze strefy euro, co proponuje m.in. Le Pen. Potrzebujemy impulsu i ekonomii opartej na nowych technologiach, którą rozumie Macron – uważa Jacquet.

Tajemnica sukcesu

Według Yann l’Henoret, autora dokumentu ”Kulisy pewnego zwycięstwa” (Les Coulisses d’une victoire”), trzy kluczowe elementy doprowadziły lidera istniejącej zaledwie rok partii En Marche (Naprzód, a teraz La Republique en marche) do zwycięstwa:

  • narracja oparta na optymizmie, nadziei i życzliwości, czego tak bardzo Francuzi potrzebowali w ostatnim czasie,
  • podjęcie ryzyka realizacji tego polityczno-piarowego projektu,
  • ambitny program, który traktuje państwo niemal jak przedsiębiorstwo, a partii politycznej nie definiuje poprzez podziały na lewicę czy prawicę.

Według Macrona formacja La Republique en Marche z założenia ma wyjść poza ten podział. Młody prezydent bez zaplecza politycznego chce dotrzeć do bardzo różnych grup niemal z każdej strony sceny politycznej. Podczas swojego pierwszego przemówienia po ogłoszeniu wyników exit polls na tle gigantyczno-futurystycznej szklanej piramidy zaprojektowanej przez amerykańskiego architekta chińskiego pochodzenia Ieoh Ming Pei Macron mówił, że będzie „służył Francuzom z miłością”. Ta zaskakująca jak na francuską tradycję polityczną w dużej mierze opartą na ideach oświecenia i racjonalizmu obietnica zwróciła uwagę francuskich filozofów (jak Roger-Pol Droit) dopatrujących się w niej nawet elementów tradycji chrześcijańskiej i miłości bliźniego.

Obecnie największym wyzwaniem dla Macrona jest znalezienie sojuszników, aby uniknąć rządzenia jedynie przez dekrety. Musi też w ciągu najbliższych kilku tygodni przekonać wyborców, aby głosowali na jego partię w czerwcowych wyborach do Zgromadzenia Narodowego. La République en marche wchłania teraz polityków rządzącej do tej pory Francją Partii Socjalistycznej oraz największej partii opozycyjnej – Republikanów, próbując stać się największą formacją centrum na francuskiej scenie politycznej.

Tę samą politykę wyciągania polityków z innych partii stosuje również ultralewicowy Jean-Luc Mélenchon, lider istniejącej zaledwie od roku partii niezadowolonych France Insoumise (Francja Niepokorna). Jego ambicją jest stać się główną partią opozycyjną do Macrona.

Na razie Mélenchon zdołał pozyskać kilku znanych działaczy z Francuskiej Partii Komunistycznej, która poparła go w wyborach prezydenckich. Teraz do przyłączenia się zachęca silny we Francji ruch ekologiczny. Być może to jeszcze nie koniec wielkich zmian na francuskiej scenie politycznej oraz we francuskiej gospodarce.

 

 

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test