Strefa euro potrzebuje publicznych inwestycji

01.08.2019
Inwestycje w strefie euro są wciąż niższe niż przed kryzysem 2008 r. Kluczowym warunkiem pobudzenia aktywności w sektorze prywatnym są inwestycje publiczne, to jednak wymagałoby poluzowania sztywnych reguł budżetowych – piszą analitycy niemieckiego instytutu DIW Berlin.

(Envato)


Zarówno prywatne, jak i publiczne inwestycje nie powróciły w strefie euro jeszcze do poziomów notowanych przed kryzysem finansowym. Jednym z głównych podejrzanych odpowiedzialnych za taki stan rzeczy jest prawdopodobnie wysoki poziom długu publicznego i związane z tym ograniczenia kredytowe.

Na tle niemrawej strefy euro wyróżniają się Niemcy, gdzie i publiczne, i prywatne inwestycje odbiły do poziomów nieco wyższych od przedkryzysowych wartości. Szczególną uwagę zwraca wysoka aktywność inwestycyjna samorządów – zwłaszcza tych, które odnotowały wzrost wpływów podatkowych w następstwie ogólnego przyspieszenia gospodarczego. To wciąż jednak pojedyncze przypadki, gdyż wiele regionów i miast ma związane ręce w zakresie inwestowania ze względu na wysokie wydatki socjalne i ciężar długu.

Wzrost inwestycji publicznych o 1 mld euro przekłada się na zwiększenie nakładów prywatnych o 1,1 mld euro w ciągu 5 lat. (grafika DIW Berlin)

Analitycy DIW Berlin, czyli Niemieckiego Instytutu Analiz Ekonomicznych zbadali krótko- i średnioterminowy wpływ publicznych inwestycji na prywatne dla całej strefy euro w latach 1991-2018. Model pokazał, że występuje efekt crowding in, czyli stymulacji aktywności inwestycyjnej w sektorze prywatnym przez nakłady publiczne.

Każdy 1 proc. rocznego wzrostu publicznych inwestycji zwiększał w średnim terminie prywatne inwestycje o 0,2 proc. Biorąc pod uwagę, że w krajach strefy euro nakłady prywatne pod względem wartości są średnio pięciokrotnie większe niż publiczne, to 1 miliard euro zainwestowany z budżetu skutkuje 1,1 mld euro w nakładach prywatnych w okresie pięciu lat. Zdecydowanie wyższy efekt przynoszą wydatki na ochronę środowiska, edukację, infrastrukturę i mieszkalnictwo niż np. na obronność, bezpieczeństwo publiczne.

A ponieważ Niemcy przodują w strefie euro w odbudowie poziomu nakładów, to w tym kraju stosunek inwestycji prywatnych do publicznych jest wyższy od średniej i wynosi siedem do jednego. Co za tym idzie, potencjalny efekt crowding in w RFN byłby jeszcze większy, sięgając blisko 2 mld euro w sektorze prywatnym na każdy miliard z kasy państwowej.

Autorzy raportu stawiają tu jednak jedno „ale”. Do osiągnięcia tego efektu potrzebna byłaby zmiana polityki fiskalnej. Choć przyjęte ostatnio średnioterminowe plany inwestycyjne rządu (159 mld euro inwestycji, m.in. w infrastrukturę, do 2023 r.) idą w dobrą stronę, to praktyka pokazuje, że mimo dostępnych środków mogą pojawiać się opóźnienia w realizacji zadań. Dlatego postulowane jest poluzowanie i odbiurokratyzowanie procedur pozyskiwania finansowania, zwłaszcza przez władze lokalne. Reguły bilansujące niemiecki budżet nakładają zbyt ciasny gorset, by państwo mogło interweniować, gdy pojawią się wyzwania dla gospodarki.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test