Tchnąć życie w gospodarkę Egiptu

22.05.2013
Coraz więcej osób — w Egipcie i poza nim — rewolucję sprzed dwóch lat zaczyna obwiniać za psucie gospodarki, która się rozwijała i utrzymywała wygodną „poduszkę” rezerw zagranicznych. Egipt dysponuje jednak wszystkimi składnikami potrzebnymi do przywrócenia stabilności gospodarczej i finansowej.

Mohamed El-Erian


Obwinianie rewolucji stanowi błędne podejście do obecnych kłopotów gospodarczych Egiptu. Z uwagi jednak na ciągłe pogarszanie się sytuacji ekonomicznej tego kraju w ostatnich paru miesiącach, jest zrozumiałe, że do niektórych takie podejście przemawia. Wzrost gospodarczy jest wątły, bezrobocie wysokie, a nowe inwestycje drastycznie się zmniejszyły — wszystko to dodatkowo komplikuje i tak już trudne warunki finansowe, społeczne i polityczne. W efekcie narasta zagrożenie jednoczesnym pojawieniem się kilku błędnych kół.

Zakłócenia podaży krajowej napędzają inflację i pogarszają problemy przygniatanego subsydiami budżetu. Powodują również nasilenie słabości finansowania zewnętrznego, przyczyniając się do ostrego spadku rezerw walutowych, który powstrzymują jedynie pożyczki nadzwyczajne oraz depozyty z zagranicy.

Niedostateczne tempo wzrostu i wyższa inflacja odbijają się szczególnie na sytuacji najbardziej bezradnych mieszkańców Egiptu. Publiczne „sieci zabezpieczenia” są nadmiernie rozciągnięte i gubią wielu biednych. Co więcej, inne sieci wsparcia — w tym szanse na dochody z turystyki i z sektora nieformalnego, a także na pomoc dobroczynną i rodzinną — uginają się pod presją narastającej biedy.

Ten obszerny zestaw nasilających się spiralnie trudności skłonił agencje ratingowe do obcięcia ocen Egiptu. Obecna sytuacja zniechęca także do bezpośrednich inwestycji zagranicznych i prowadzi do dyskredytacji sił politycznych kraju. W efekcie zakłócenia obejmują coraz więcej źródeł kapitału obrotowego i inwestycyjnego, nasilając ucieczkę kapitałów krajowych.

Żadne z tych zjawisk nie ułatwia pojednania politycznego i jedności narodowej, których Egiptowi potrzeba, żeby doprowadzić do końca najtrudniejszy ze wszystkich rewolucyjnych zwrotów: od demontażu opartej na ucisku przeszłości, ku budowie lepszej przyszłości. A schyłek gospodarczy, jaki jest efektem porewolucyjnej dysfunkcji instytucjonalnej i politycznej, powoduje wręcz nasilenie destabilizujących zjawisk.

Trzeba przyznać, że rządy —zarówno ten powołany przez Radę Najwyższą Sił Zbrojnych, jak i obecny, utworzony przez Bractwo Muzułmańskie — zdają sobie sprawę z tych problemów. Ich reakcja jest jednak niewystarczająca i układa się w znany schemat, który zaczyna się od czekania na „ odbicie” siłami wewnętrznymi i dążenia do polegania tylko na sobie. Gdy ten cud nie następuje, rząd opowiada się za kontrolą kapitału i rozważa sprzedaż majątku czy jego wypożyczenie, jednocześnie umizguje się do tych, o których kiedyś mówiono, że są podporą starego porządku.

Początkowo narracja porewolucyjnego rządu określała ekonomiczne schorzenia Egiptu jako przejściowe i samonaprawiające się. Wzywała egipskie masy — które szybko i w sposób stosunkowo pokojowy obaliły Hosniego Mubaraka, przez 30 lat rządzącego nimi żelazną ręką — aby opuściły ulice i na całego zajęły się dążeniami do osiągnięcia sukcesu ekonomicznego i sprawiedliwości społecznej. Ich starania będą wspierać przeobrażające się instytucje publiczne (i generalnie, sposób sprawowania rządów); zamiast działać na korzyć nielicznych uprzywilejowanych, instytucje te będą wcielać w życie etos służby wszystkim obywatelom kraju.

Ta narracja — co zrozumiałe — odzwierciedlała raczej rewolucyjną przesadę, niż trzymanie się ziemi. Reformowanie instytucji trwa latami. Przestawienia kanałów transmisji w finansach i gospodarce nie można dokonać od ręki. Upadłych firm nie zastąpi się z dnia na dzień. Nie jest łatwo zorganizować w biegu wiarygodną partię polityczną. Wielu z odważnie walczących o wolność miało niewielkie doświadczenie polityczne, co jeszcze bardziej wzmogło potrzebę silnego przywództwa, które potrafi ogromną energię Egipcjan — oraz ich żądania większej sprawiedliwości społecznej — przekształcić w podzielaną przez wszystkich wizję i we wspólny cel.

Powstałą próżnię polityczną wypełnili więc ci, którym wcześniejsza pozycja społeczna zapewniła uzyskanie odpowiednich kontaktów w okresie ludowego powstania. Przejęli władzę wykorzystując zestaw idei oraz procedury działania, które miały prowadzić do tworzenia nowego Egiptu.

W miarę pogłębiania się kłopotów gospodarczych, optymizm ustępował miejsca poglądowi bardziej zaściankowemu, obronnemu, w którym ceni się poleganie na własnych siłach. Ta narracja, której towarzyszyła postępująca kontrola nad gospodarką, stała się bardziej nacjonalistyczna. Przy kluczowych nominacjach główną rolę ogrywała raczej lojalność niż kwestie merytoryczne, co jeszcze bardziej utrudniało kierowanie na bieżąco polityką gospodarczą.

Ponieważ takie podejście nie zapewniło większych szans powodzenia, kraj musiał ponownie uciec się do metod, kojarzących się — przynajmniej większości opinii publicznej — ze starym reżimem. Zasadniczym celem kierownictwa gospodarczego stało się uzyskanie pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego; towarzyszyły temu inne nerwowe próby zebrania środków finansowych. Przy braku zasadniczej reformy polityki gospodarczej może to w najlepszym przypadku zapewnić parę miesięcy relatywnego spokoju finansowego — i to kosztem dalszej przyszłości.

Potrzeb Egiptu nie można dziś zaspokoić tylko za pomocą pożyczek MFW i wydzierżawiania majątku. To była ta zła wiadomość. A dobra jest taka, że Egipt — co stwierdzam jako człowiek, który od ponad 30 lat zajmuje się podobnymi przypadkami — dysponuje wszystkimi składnikami, jakie są potrzebne do przywrócenia stabilności gospodarczej i finansowej: zasobami, ludźmi, dynamizmem, przedsiębiorczością, odpowiednim położeniem oraz powiązaniami regionalnymi i globalnymi.

Egipt ma także potężną tajną broń, jeszcze w pełni nieujawnioną — pokolenie młodzieży, która wierzy, że po latach wyobcowania i represji może (i powinna) wpływać na los kraju. Niektórzy z tego pokolenia już się wyróżniają w polityce i wzbudzają powszechny podziw.

Egipt nie jest krajem, w którym poszczególne segmenty gospodarki czy grupy ludności mogą dobrze prosperować niezależnie od poczynań rządu. Rząd musi zapewnić warunki do ponownego uruchomienia silników ożywienia gospodarczego; stosowane przezeń rozwiązania — stwarzanie szans rozwoju dla pełnej energii młodzieży, niecierpliwych biedaków i prącej do przodu klasy średniej — powinny pełnić funkcję „przyspieszaczy” wzrostu.

Prowadzi to znowu do interakcji między ekonomią, polityką i finansami, które wpadły obecnie w korkociąg, szkodzący obywatelom Egiptu i zagrażający przyszłości ich dzieci. Najpierw muszą nastąpić odpowiednie reformy polityczne: kiedy już do nich dojdzie, przyjdzie gospodarcze i finansowe odrodzenie Egiptu, które wielu zadziwi swoją prężnością i szybkością.

Wyobraźmy sobie samochód, który z uwagi na swój mocny silnik może mieć wspaniałe osiągi. Egipt jest w stanie osiągnąć szybki wzrost gospodarczy oraz trwałą, dobrą kondycję finansową. Jednak bez zdecydowanych starań o postęp polityczny i jedność, kraj ten skazany będzie na wzrost bliski zeru — co może się nawet przekształcić w kurczenie się gospodarki.

© Project Syndicate, 2013.

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test