Toksyczny związek ukraińsko-rosyjski

07.01.2014
Aspekty gospodarcze porozumienia zawartego przez Ukrainę i Rosję są równie ważne, co aspekty polityczne. Kwestie gospodarcze z czasem spowodują problemy co najmniej jednej, a być może nawet obu stron.

(CC By NC ND Joe in DC)


Aby Ukraina nie skierowała się ku Zachodowi, Rosja zdecydowała się ponieść pewien koszt i złożyła propozycję. Ukraiński prezydent uznał, że tej oferty nie można odrzucić (jeśli oczywiście w ogóle kiedyś poważnie myślał o powiązaniu Ukrainy z UE). Powszechnie się uważa, że rosyjski prezydent mistrzowsko rozegrał sprawę i zakłada, że Wiktor Janukowycz poczuł wielką ulgę, ale skutki tego posunięcia będą zapewne smętne dla obu stron.

Już od wielu lat Ukraina jest podłączona do respiratora MFW. Poważne błędy polityczne doprowadziły do tego, że nieustannie grozi jej niewypłacalność. Programy MFW wdrażano i wstrzymywano, ponieważ Ukraina nie wywiązywała się z zobowiązań. W ostatnim okresie prowadziła rozmowy w sprawie nowego kredytu, ale do porozumienia nie doszło, gdyż władze ukraińskie nie chciały się zgodzić na warunki, które musiałyby przyjąć. Kredyt przyznany przez Rosję sprawia, że Ukraina nie musi się godzić na program MFW, przynajmniej na razie. Pierwszy aspekt porozumienia, o którym należy więc wspomnieć, to właśnie osłabianie MFW.

Gdy Japonia zaproponowała utworzenie azjatyckiego funduszu walutowego – w 1997 r., w czasie kryzysu nękającego państwa azjatyckie – koncepcję prędko storpedowano, bo uznano, że taki fundusz konkurowałby z MFW. Obawiano się, że azjatycki fundusz narzucałby znacznie łagodniejsze warunki niż MFW, oferując kredyty. Waszyngton uważał, że byłyby to warunki zbyt łagodne. Później MFW przyznawał, że jego warunki (początkowe) były nadmiernie restrykcyjne, co może świadczyć – po fakcie – o zasadności pomysłu utworzenia azjatyckiego funduszu. Obecnie się uważa, że MFW wyciągnął wnioski z tej sytuacji. Gdy państwa europejskie utworzyły własny fundusz walutowy, najpierw w postaci tymczasowego Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF), a następnie stałego Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM), MFW krytykował te programy, uznając, że są zbyt restrykcyjne.

Nie podano, jakie warunki gospodarcze Rosja postawiła, ale można spokojnie zakładać, że ich nie było, skończyło się na warunkach politycznych. To oznacza, że Rosja postąpiła jak MFW kierujący się w wielkim stopniu kwestiami politycznymi. Usunięto przez to MFW ze sceny i pozwolono Ukrainie dalej prowadzić katastrofalną politykę gospodarczą. Zdumiewa, by nie powiedzieć więcej, że jeden z najpoważniejszych udziałowców MFW, zasiadający w zarządzie tej instytucji, tak bezwzględnie ją podkopuje. Można sobie wyobrażać, co by się działo, gdyby inne rządy chciały oferować kredyty, nie stawiając przy tym warunków, państwom źle rządzonym, które nie chciałyby zmieniać swojej polityki na żądanie MFW.

Układ z Bretton Woods miał doprowadzić do stworzenia świata wielostronnego, w którym państwa borykające się z trudnościami mogłyby liczyć na pomoc międzynarodową i (przeważnie) mądre rady. Umowy dwustronne, takie jak porozumienie zawarte właśnie przez Rosję i Ukrainę, kłócą się z duchem systemu z Bretton Woods, który przynosi na ogół pozytywne skutki już prawie od siedemdziesięciu lat.

Drugim aspektem jest to, że ten układ przyniesie katastrofalne konsekwencje gospodarcze Ukrainie, a w mniejszym stopniu także Rosji. Pozostaną wydatki budżetowe celowo przewyższające wpływy, poważne ingerencje administracji państwowej i bezwzględne wykorzystywanie stanowisk do osiągania prywatnych korzyści. To jeszcze bardziej zaszkodzi ukraińskiej gospodarce. Prędzej czy później Ukraina będzie potrzebowała więcej pieniędzy. Rosja wtedy albo będzie musiała jej przyznać kolejny kredyt, pewnie większy, albo pozwolić, by doszło do katastrofy. Jeśli przyznany zostanie kredyt, bo Ukraina spełni warunki polityczne, to później będzie potrzebny kolejny. I tak dalej. Gdy Rosję to zmęczy, Ukraina nie będzie miała wyjścia i ogłosi, że nie jest w stanie obsłużyć zobowiązań wobec Rosji. Uderzy to bardzo mocno w gospodarki Ukrainy i Rosji. Happy endu nie może być, gdy jakieś państwo pomaga innemu, nie zważając na elementarne reguły zarządzania zgodnego z zasadami ekonomii.

Trzecia sprawa ma związek ze szczególnym aspektem złego rządzenia Ukrainą i jej stosunków z Rosją. Ukraina kupowała ropę i gaz od Rosji po cenach zbliżonych do rynkowych – zawierano w tym celu tajemne transakcje w środowisku toczonym przez korupcję – a ceny krajowe utrzymywano niskie ze zwykłych powodów politycznych. Wśród warunków postawionych przez MFW znalazł się i ten, że ukraińskie władze muszą zlikwidować dopłaty do ropy i gazu. W porozumieniu zawartym przez Rosję i Ukrainę znajduje się klauzula o sprzedaży Ukrainie ropy i gazu po cenach znacznie niższych od rynkowych.

To, naturalnie, natychmiast pozwala odetchnąć ukraińskiemu rządowi, któremu brakuje gotówki. Do tego powoduje wielką zależność polityczną ukraińskich władz od Rosji. Koszty tego układu poniesie Rosja. Jej rząd będzie musiał bowiem to jakoś zrekompensować rosyjskim eksporterom ropy i gazu. Na razie jest to wykonalne, gdyż na rynkach ropy i gazu jest dość nieciekawie. Kiedyś jednak znów wzrośnie popyt na światowych rynkach, co spowoduje zwyżki cen, a tym samym kosztów ponoszonych przez Rosję. I znów trudno sobie wyobrazić, że Rosja będzie chciała w nieskończoność poważnie obniżać ceny paliw eksportowanych do Ukrainy. Skończy z tym, gdy poniesie duże straty. A gdy do tego dojdzie, Ukraina pogrąży się w wielkim kryzysie.

Charles Wyplosz jest profesorem ekonomii wykładającym ekonomię międzynarodową na Graduate Institute w Genewie, dyrektorem Międzynarodowego Ośrodka Badań nad Pieniądzem i Bankowością i członkiem zespołu badawczego Ośrodka Badań Polityki Gospodarczej (CEPR)

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEU.org (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test