Autor: Tomasz Świderek

Dziennikarz specjalizujący się w tematach szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej i nowych technologii.

Bezpieczeństwo energetyczne wymaga wielkich pieniędzy

140 mld złotych mogą wymagać do 2022 r. inwestycje w energetyce. Według premiera Donalda Tuska, nakłady na energetykę będą sposobem na pobudzenie gospodarki. Nawet jeśli koncerny, co przewiduje minister skarbu, plany zetną o połowę.
Bezpieczeństwo energetyczne wymaga wielkich pieniędzy

(oprac. graf. D. Gąszczyk)

Inwestycje w nowe bloki to konieczność, zależy od nich bezpieczeństwo energetyczne kraju. Moce, których wybudowanie planowane jest do 2020 r., mają m.in. zastąpić bloki, które w najbliższych latach zostaną wyłączne oraz zaspokoić oczekiwany wzrost zapotrzebowania na energię. PGE, największa grupa energetyczna w Polsce, planuje w 2014 r. wyłączenie dwóch bloków w elektrowni w Turowie, które już dziś nie spełniają żadnych norm. Blok w elektrowni w Bełchatowie przestanie działać w 2020 r. Z kolei, zaplanowane początkowo na 2015 r., odłączenie pierwszego bloku w Zespole Elektrowni Dolna Odra zostało przesunięte na co najmniej 2017 r.

Według Mikołaja Budzanowskiego, ministra skarbu, do 2020 r. w ramach programów polskich grup energetycznych wybudowane zostaną bloki o łącznej mocy 9000 MW.

– Realizacja tego programu gwarantuje, że nie będzie problemu z niedoborem mocy w krajowym systemie energetycznym. Tu jesteśmy bezpieczni – zapewniał minister podczas posiedzenia sejmowej komisji skarbu.

Optymizm ministra co do terminowej realizacji planów, a tym samym zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego, zderza się jednak ze sceptycyzmem praktyków. Henryk Majchrzak, prezes firmy PSE Operator, której ustawowym zadaniem jest m.in. równoważenie krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną z jej dostawami, twierdzi, że ryzyko niedoboru mocy może pojawić się już w 2016 r. To czy wystąpi zależy od wielu czynników, m.in. popytu na energię i pogody, ale przede wszystkim od stopnia realizacji planów budowy nowych bloków energetycznych.

Na budowach pod prąd

A inwestycje opóźniają się. Z powodu zaskarżenia przez organizację ClientEarth decyzji środowiskowej na budowę dwóch bloków o mocy 1800 MW w Elektrowni Opole, odwleka się rozpoczęcie inwestycji wartej netto 9,4 mld zł. Dopiero po tym, jak 2 października NSA uchylił niekorzystny dla PGE wyrok WSA w tej sprawie, grupa postanowiła, że będzie kontynuować inwestycje. Według pierwotnych planów bloki w Opolu miały ruszyć w latach 2016-2017 (odpowiednio w 54 i 62 miesiące od dnia wystawienia polecenia rozpoczęcia prac).

Ale front walk obrońców środowiska jest szeroki. Według Marcina Stoczkiewicza, starszego prawnika w polskim biurze ClientEarth, sprzeciwy wielu organizacji ekologicznych budzi planowana przez Kulczyk Investments budowa Elektrowni Północ, koło Pelplina, która ma mieć dwa bloki o mocy 1000 MW. Z kolei Krzysztof Kilian, prezes PGE, twierdzi, że ekolodzy już zaskarżyli decyzje środowiskowe budowy bloku o mocy 450 MW w Turowie. Proces może odwlec – nawet o 12 miesięcy – inwestycję, której ukończenie planowano na drugą połowę 2017 r.

Opóźniają się też inne projekty. Na wniosek potencjalnych wykonawców przesuwano – w sumie o kilka miesięcy – termin złożenia ofert na budowę bloku o mocy 910 MW w elektrowni Jaworzno, która wchodzi w skład grupy Tauron Polska Energia. Tu wartość kontraktu szacowana jest na 5-6 mld zł, a termin zakończenia inwestycji planowany był na drugą połowę 2016 r.

Inwestycji w polskiej energetyce nie ułatwia sytuacja finansowa wielkich grup budowlanych. We wrześniu, dosłownie w ostatniej chwili, przy znaczącym zaangażowaniu w negocjacje ministerstwa skarbu, udało się podpisać umowy z bankami i obligatariuszami, które przedłużyły finansowanie głęboko zadłużonego Polimex-Mostostal. Dzięki temu konsorcjum z udziałem tej firmy mogło podpisać, kontrakt z elektrownią Kozienice, wart netto 5,1 mld zł. Nowy blok o mocy 1000 MW ma być gotowy w 2017 r. Polimex jest też członkiem konsorcjum, które będzie budować elektrownię w Opolu.

Sytuacja w branży budowlanej była też jednym z dwóch oficjalnych powodów zawieszania we wrześniu przez grupę Energa planów budowy nowego bloku o mocy 1000 MW w elektrowni w Ostrołęce. Drugim, i jak się wydaje istotniejszym powodem, były trudności ze zorganizowaniem finansowania na zasadzie project financing (inwestycję realizuje wydzielona spółka, która potem spłaca zobowiązania zaciągnięte na inwestycję). Ten projekt miał mieć wartość netto ok. 6 mld zł.

– Skala inwestycji oraz obecny kryzys finansowy, który zmniejszył dostępność kapitału zewnętrznego i pogorszył warunki jego uzyskania, samodzielną realizację projektu czynią niemożliwą. Kontynuowanie projektu w dotychczasowej formule byłoby niezgodne z interesem publicznym, w tym akcjonariuszy naszej spółki – tłumaczy decyzję Roman Szyszko, wiceprezes Energa, odpowiadający za sprawy finansowe.

Agencja Fitch Ratings przewiduje zawieszenie lub opóźnienie także innych projektów budowy bloków energetycznych. Zdaniem agencji, nie będzie to jednak oznaczać zmniejszania całkowitych nakładów inwestycyjnych w energetyce. Środki niewykorzystane na nowe bloki będą przenoszone na inwestycje w sieć energetyczną oraz w wytwarzanie energii odnawialnej. Tylko PGE – przez spółkę PGE Operator – planuje wydać w latach 2013-2017 na modernizację sieci 9,9 mld zł, zaś Energa do 2020 r. zamierza na ten cel przeznaczyć 12,5 mld zł. Drugie tyle Energa chce wydać na inwestycje w elektrownie gazowe i odnawialne źródła energii.

Bilans inwestycyjny

Z szacunków krakowskiej firmy badawczej PMR wynika, że aktualnie realizowane są średniej wielkości kontrakty na bloki energetyczne, o docelowej mocy łącznie 500 MW. Ich wartość netto to 2,6 mld zł.

Rozstrzygnięte zostały przetargi i podpisane umowy na inwestycje warte 22,2 mld zł (na Opole i Kozienice, a także blok o mocy 900 MW w elektrowni Rybnik, który ma być oddany w 2018 r. oraz na blok o mocy 450 MW w Stalowej Woli, rozruch na przełomie 2014 i 2015 r.).

W fazie przetargowej są kontrakty o szacunkowej wartości 27,3 mld zł. To w sumie 12 przedsięwzięć, z tym, że na największe – Elektrownię Północ, której pierwszy blok ma ruszyć w 2016 r., a drugi rok później – przypada ponad 40 proc. tej kwoty. Gdyby w tej grupie uwzględnić zawieszoną inwestycję w Ostrołęce, wartość wzrosłaby do 33,3 mld zł.

W fazie przygotowania, szacuje PMR, są inwestycje w energetyce warte ok. 65 mld zł, w tym budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Wartość tego kontraktu prognozowana jest na 40-50 mld zł, a pierwszy blok miałby ruszyć w 2022 r.

W fazie planowania są inwestycje, których wartość analitycy krakowskiej firmy podliczają na ok. 19 mld zł.

Zdaniem ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, nie wszystkie planowane przez grupy energetyczne inwestycje są potrzebne, a gdyby zostały zrealizowane to w końcu dekady Polska miałaby znaczącą nadwyżkę mocy.

W wywiadzie dla agencji Bloomberg minister stwierdził, że firmy energetyczne będą cięły swoje plany i do 2020 r. energetyka zainwestuje do 50 mld zł. Przedstawiona przez ministra lista dziewięciu inwestycji, które powinny być realizowane, obejmuje Opole, Jaworzno, Rybnik, Stalową Wolę, Kozienice, Puławy, Blachownię, Włocławek i Turów. Oznacza to, że szacunki ministra nie uwzględniają nakładów na budowę Elektrowni Północ oraz na budowę pierwszej elektrowni atomowej.

Premier Donald Tusk, w swym tzw. drugim expose wskazał na inwestycje w energetyce jako na jeden ze sposobów pobudzania naszej gospodarki w najbliższych latach.

O tym jak wielkie kwoty wchodzą w grę, najlepiej świadczą porównania planów energetyki z danymi dotyczącymi aktualnej wartości kredytów inwestycyjnych oraz rynku obligacji przedsiębiorstw.

Kredyty dla gigantów

Na koniec I kwartału 2012 r. (ostatnie dostępne dane opublikowane przez KNF) wartość kredytów inwestycyjnych udzielonych przedsiębiorstwom przez polskie banki wynosiła 83,4 mld zł. 31 marca 2012 r.,– według agencji Fitch Ratings – wartość polskiego rynku obligacji przedsiębiorstw (o zapadalności powyżej 365 dni) wyniosła 26,6 mld zł, zaś na koniec II kwartału – 29,2 mld zł. Wartość nominalna notowanych na giełdzie w Luksemburgu obligacji polskich firm to 3,36 mld euro i 701 mln dol.

Bank PKO BP szacuje, że w najbliższych pięciu latach duże inwestycje energetyczne będą warte 40-50 mld zł. Do tego należy doliczyć kilkanaście miliardów złotych na projekty średniej wielkości, takie jak budowa bloku energetycznego w Puławach. W ocenie banku, znaczna część z tych inwestycji będzie finansowana środkami pozyskanymi czy to z kredytów, czy to z emisji obligacji. PKO BP deklaruje, że jest zainteresowane udziałem w tych projektach.

– Firmy energetyczne zdobywają w tej chwili finansowanie na dwa sposoby – albo przez emisję papierów dłużnych, albo przez kredyty inwestycyjne. Emisja papierów dłużnych nie wymaga postępowania przetargowego, więc spodziewamy się, że to ona będzie podstawową formą finansowania dużych inwestycji – mówił agencji PAP Ireneusz Figacz, dyrektor departamentu klienta strategicznego w PKO BP.

Z finansowaniem już rozpoczętych inwestycji oraz tych, które zostały zakontraktowane nie powinno być problemu. EDF budujący blok w Rybniku – wartość inwestycji 1,8 mld euro – zapewnia, że pieniądze będą pochodziły od spółek z tej francuskiej grupy kapitałowej. Inwestycja w Opolu ma być finansowana ze środków własnych inwestora oraz z pieniędzy uzyskanych od grupy PGE, w tym pochodzących z programów emisji obligacji.

Energa zawarła z bankami Pekao i BRE umowę w sprawie programu emisji obligacji krajowych, o wartości do 4 mld zł. Będą to papiery maksymalnie 10-letnie, a pierwsza emisja, która ma zostać przeprowadzona w tym roku, będzie obejmować obligacje 7-letnie o wartości do 1 mld zł. Wcześniej spółka pozyskała ponad 2 mld zł finansowania z międzynarodowych instytucji finansowych takich jak Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju czy Norweski Bank Inwestycyjny oraz ok. 1 mld zł kredytów w bankach komercyjnych. W planach jest też emisja euroobligacji o wartości 1 mld euro.

Tauron, którego główną inwestycją będzie blok w Jaworznie, w tym roku pozyskał 1,41 mld zł długoterminowych kredytów z EBI. Firma w czerwcu zwiększyła wartość programu emisji obligacji o 2,75 mld zł, do 7,05 mld zł i planuje w przyszłości – podobnie jak Energa – przeprowadzić emisję euroobligacji. PGE program emisji obligacji na rynku krajowym – wartość 5 mld zł – uruchomiła już w lecie 2011 r.

Część analityków sądzi, że niektóre firmy energetyczne – np. Tauron, a także Energa, której debiut giełdowy Ministerstwo Skarbu planuje na 2013 r. – mogą zdecydować się na emisję akcji, aby w ten sposób pozyskać część środków potrzebnych na sfinansowanie budowy mocy i sieci energetycznych.

Najbardziej skomplikowanym procesem wydaje się być sfinansowanie budowy pierwszej elektrowni atomowej. By go zrealizować siły chcą połączyć PGE, KGHM, Tauron i Enea. Podpisały już list intencyjny w sprawie nabycia udziałów w spółce celowej, powołanej przez PGE do budowy i eksploatacji.

Jak podkreśla prezes PGE Krzysztof Kilian, aby zrealizować projekt konieczne będzie wsparcie państwa. Podobnego zdania jest agencja Fitch Ratings.

– Wszelkie źródła finansowania spoza Polski, czyli różnego rodzaju instytucje finansowe, które mogłyby wykreować stosowną sumę pieniędzy, będą żądały wsparcia państwa polskiego, czy to przez gwarancje rządowe, czy przez inne sposoby zagwarantowania zwrotu tegoż kapitału – mówił szef PGE.

Zdaniem PGE, realizacja projektu wymaga zmian w prawie dotyczących rozliczania kosztów inwestycji długoterminowych oraz kwestii podatkowych związanych z takimi inwestycjami.

OF

(oprac. graf. D. Gąszczyk)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Atom daje tanią energię i niskie emisje

Kategoria: Ekologia
Uranu wystarczy na co najmniej 200 lat, a może nawet na dziesiątki tysięcy lat – mówi dr inż. Andrzej Strupczewski, profesor Narodowego Centrum Badań Jądrowych.
Atom daje tanią energię i niskie emisje

Cenowe napięcie

Kategoria: Analizy
W najbliższych latach prąd będzie znacznie drożał niemal w całej UE, także w Polsce. To właśnie nasz kraj poniesie największe koszty związane z transformacją sektora elektroenergetycznego, wymuszoną przez unijną politykę klimatyczną.
Cenowe napięcie

Wpływ konfliktów geopolitycznych na handel i wzrost gospodarczy

Kategoria: Trendy gospodarcze
Badanie pokazało, że rozdzielenie światowego systemu handlu na dwa bloki – amerykański i chiński – spowodowałoby w 2040 r. obniżenie światowego dobrobytu o około 5 proc. w porównaniu z sytuacją wyjściową. Straty byłyby największe (ponad 10 proc.) w regionach o niskich dochodach.
Wpływ konfliktów geopolitycznych na handel i wzrost gospodarczy