Autor: Bogdan Góralczyk

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, politolog, dyplomata, znawca Azji.

Chińska samowystarczalność technologiczna

Po rocznym zawirowaniu wywołanym pandemią w przywiązanej do ceremoniału, trwałości instytucji i tradycji cywilizacji chińskiej, wszystko wraca do normy. Wracają więc wielkie spotkania delegatów debatujących nad przyszłością kraju.
Chińska samowystarczalność technologiczna

(©Envato)

W pierwszych dniach marca odbyła się w Pekinie tzw. podwójna sesja (liang hui), a więc sesja Ogólnochińskiej Konferencji Konsultatywnej (ok. 2 200 osób) oraz Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych – OZPL, czyli parlamentu (w tym roku 3 tys. delegatów).

Ponieważ Chiny już we wrześniu ub.r. ogłosiły, że „wojnę z pandemią wygrały”, więc liczni delegaci stawili się osobiście, tyle że w ostrym reżimie antywirusowym. Członkowie OZPL, znacznie ważniejszego z  tych gremiów, wysłuchali dorocznego „Raportu o pracach rządu” premiera Li Keqianga, a potem – na specjalnych sesjach – poszczególnych ministrów. Przy czym na tej pierwszej sesji – plenarnej bodaj większą uwagę mediów – chińskich i światowych –  zwrócił następny mówca, wiceprzewodniczący OZPL Wang Chen, który nakreślił zasady zaostrzenia systemu wyborczego w Hongkongu, co w jeszcze większym stopniu upodobni ten Specjalny Autonomiczny Region do reguł obowiązujących w całej ChRL.

Nie ma recesji, będzie wzrost

W Raporcie premiera, co oczywiste, wyeksponowano fakt, że Chiny są jedynym wielkim państwem na świecie, które ubiegły rok, tak trudny, pandemiczny, zamknęły wzrostem (2,3 proc.), a nie recesją. Na rok bieżący przewidywano już wysoki wzrost, rzędu 8 i więcej procent, ale ostatecznie stanęło na 6 procentach w 2021 r. i bez podawania żadnych liczb – a one często bywały fetyszem – na dalsze lata.

Li Keqiang wyjaśnił, że ten ostrożny i nieco niższy niż planowano wzrost, za to trochę podwyższone wydatki na armię i zbrojenia (6,8 proc. w ub.r. było 6,6 proc.) wynikają z „nagromadzonych ogromnych zadań, przed którymi stoi kraj”. Zaliczył do nich oczywiście COVID-19 i jego skutki, konieczność podnoszenia jakości produkcji i ponoszenia kosztów zrównoważonego wzrostu (czytaj: podniesione wydatki na świadczenia socjalne), ale także – jak to ujęto w relacji wpływowego dziennika „Global Times – „wyzwania związane z koniecznością udzielenia odpowiedzi na geopolityczne napięcia na wielu obszarach, począwszy od Cieśniny Tajwańskiej i Morza Południowochińskiego, po granice z Indiami”.

Wydatki są więc – i będą – duże, jednakże przy utrzymaniu w ryzach deficytu budżetowego (3,2 proc. PKB) oraz przy zachowaniu stabilności finansów publicznych. O to drugie wcale nie będzie tak łatwo w zestawieniu z faktem, że nagromadzony dług publiczny, głównie w prowincjach i z racji nierentownych często inwestycji, jest bardzo wysoki i nawet zdaniem ekspertów chińskich sięga niemal 280 proc. PKB (a zagranica podaje liczby jeszcze wyższe).

Toteż właśnie stabilne finanse państwa (planowana inflacja w 2021 r. to 3 proc.), konieczność zahamowania „bańki inwestycyjnej” w sferze deweloperskiej oraz powrót na ścieżkę w miarę wysokiego i stabilnego wzrostu gospodarczego uznano za najpilniejsze zadania na najbliższą przyszłość.

To najważniejsze cele bieżące, obok bardziej długofalowego, jakim jest „aktywne przeciwdziałania skutkom szybkiego starzenia się społeczeństwa”, Nie pojawiły się jednak szczegóły, co dokładnie ma być robione w tej ostatniej dziedzinie, którą tak chińscy, jak zagraniczni ekonomiści i obserwatorzy uznają za jedno z najważniejszych wyzwań stojących teraz przed władzami ChRL..

Podwójna cyrkulacja

W starannie zaaranżowanych i wręcz rytualnych już obradach większych zaskoczeń nie było. Zgodnie z dyrektywami plenum partyjnego z  końca października ub.r. zaakceptowano główne założenia XIV pięciolatki (2021-2025), w ramach której będzie wdrażany – już zainaugurowany – nowy model rozwojowy „podwójnej cyrkulacji”, czy obrotu. Pierwszy, wyjściowy, z tych „obrotów”, to kwitnący rynek wewnętrzny i klasa średnia (pojawiła się liczba 400 mln), podczas gdy rynki globalne i obrót z zagranicą mają być też ważne, ale jednak wspierające.

Chiny chcą być numerem jeden

Tym samym raz jeszcze odezwała się chińska tradycja, zgodnie z którą to, co rodzime jest najważniejsze. A nowy model wręcz przypomina głośne kiedyś przesłanie reformatora z końca Cesarstwa, Zhang Zhidonga, który nakazywał traktowanie rodzimej nauki i doświadczeń jako wyjściowych, a zagranicznych jako wspomagających. Niby mówi się teraz o „nowej filozofii rozwoju”, ale jak widać, nie jest ona wcale taka nowa, przynajmniej dla samych Chińczyków oraz osób znających ich historię.

W tym kontekście pojawiło się jednak zupełnie nowe pojęcie, mocno teraz forsowane w chińskich mediach, mówiące o „samowystarczalności w nauce i technice”, co należy traktować jako odpowiedź na ciągle przecież prowadzoną wojnę handlową z USA oraz kontrowersje wokół łańcuchów dostaw, w tym szczególnie handlu półprzewodnikami oraz wokół chińskich firm z sektora wysokich technologii, jak ZTE, Huawei (5G) czy nawet TikTok.

Pojawiło się zupełnie nowe pojęcie, mocno teraz forsowane w chińskich mediach, mówiące o „samowystarczalności w nauce i technice”.

Zaskakujące jednak, że premier Li mówił o globalizacji, otwartych rynkach oraz wdrażanych lub planowanych partnerstwach, np. z Japonią, Unią Europejską (głośna CAI z końca grudnia 2020 r., teraz poddawana debacie ratyfikacyjnej w Parlamencie Europejskim) czy jeszcze głośniejszym Wszechstronnym Partnerstwie Gospodarczym w Regionie Azji i Pacyfiku (RCEP). Stosunkowo mało uwagi natomiast poświęcił toczącej się wojnie handlowej oraz kontrowersjach czy problemach i turbulencjach na światowych rynkach. Przeważała tonacja współpracy, a nie podsycania istniejących napięć.

Świat skupia się w Azji

Zaskakujące też, że chiński premier praktycznie nic nie mówił o długofalowym, 15-letnim planie rozwoju nauki i techniki, który do 2035 r. ma nadać Chinom status społeczeństwa innowacyjnego. Podał jedynie, że w trakcie nadchodzącej pięciolatki, która była drugim lejtmotywem tego wystąpienia, obok zadań na trudny rok bieżący, środki na badania i rozwój mają rosnąć w tempie 7 proc. rocznie.

Nowa infrastruktura cyfrowa

W tym akurat kontekście bardziej interesujące były spotkania z szefami resortów oraz debata wokół nich, bowiem pojawiają się w niej, dotychczas rzadko spotykane, pojęcia, jak przebudowa łańcuchów dostaw, większa odporność na szoki zewnętrzne,  a nawet „samowystarczalność technologiczna”, oraz „nowa infrastruktura cyfrowa”.

Świadczy to o tym, że dobrze odrabia się lekcje płynące z pandemii, jak też poprzedzającej ją wojny handlowej z  USA. To z jednej strony, a z drugiej – że  skutecznie implementuje się założenia planu „Zbudowane w Chinach 2025” (Made in China 2025), dzisiaj nieco przemilczanego, by jeszcze bardziej nie drażnić zagranicy już i tak podejrzliwie patrzącej na chińskie sukcesy w dziedzinie wysokich technologii.

Chiny w jeszcze większym stopniu zamierzają zmieniać charakter gospodarki –  na nowoczesną i innowacyjną.

Całość obrad „podwójnej sesji”, podobnie jak założenia XIV pięciolatki dowodzą, że Chiny najwyraźniej nie tylko zmieniają po raz kolejny swój model rozwojowy, ale w jeszcze większym stopniu zmieniają charakter gospodarki –  na nowoczesną i innowacyjną. W „Raporcie o pracach rządu” zdefiniowano to wprost jako konieczność wdrożenia rozwoju opartego na innowacjach oraz „przyspieszenia budowy nowoczesnego systemu przemysłowego w trakcie XIV pięciolatki”.

Wszystko to razem prowadzi do kilku podstawowych wniosków:

  • Chiny nie tylko zdecydowanie lepiej niż Zachód poradziły sobie z pandemią, ale też wyciągnęły już z niej wiele konkretnych wniosków (nowy model rozwojowy oparty na wewnętrznej konsumpcji i kwitnącym własnym rynku, zmiana produkcji i aktywności gospodarczej w kierunku cyfryzacji, dostosowanie łańcuchów dostaw do nowych postpandemicznych wymogów, itp.);
  • Dotychczas Państwo Środka było dla szeroko rozumianego Zachodu, począwszy od USA, wyzwaniem gospodarczym i handlowym, a teraz coraz bardziej – i to konkretnie oraz świadomie –  chce być takim samym wyzwaniem w wymiarze technologicznym, a tym samym wrócić do epok własnej świetności, kiedy cywilizacja chińska była nie tylko silna i kwitnąca gospodarczo, ale też twórcza w wymiarze wynalazczości i postępu naukowo-technicznego;
  • Poza kwestią Hongkongu, gdzie mają rządzić „patrioci’, a więc osoby zaakceptowane przez władze w Pekinie i podzielające jego poglądy, co spotkało się z dużym szumem medialnym w świecie (bo jeszcze bardziej ogranicza wolności na obszarze tej byłej brytyjskiej kolonii), w trakcie tegorocznej sesji OZPL dominował ton konkretu, rzeczowości i spokoju – nawet w stosunku do rywali i wyzwań, jakie Chiny teraz napotykają. Jak można przypuszczać, bo przecież nikt nie powiedział tego wprost, poprzez taki spokojny w tonacji i pokojowy w przesłaniu przekaz chciano przeciwstawić się coraz bardziej zauważalnemu w mediach i opinii publicznej Zachodu tonacji wręcz zimnowojennej (co częściowo odczuwamy i w Polsce), no i neutralizować skutki decyzji podjętych względem Hongkongu, co naturalnie tłumaczy się koniecznością zapewnienia tam ładu i porządku;
  • Władze chińskie, choć coraz bardziej ideologiczne i autokratyczne w wymiarze politycznym, mówiące o „nowoczesnym socjalizmie” (co złośliwcy z zewnątrz nazywają techno-autokracją), w sensie gospodarczym raz jeszcze potwierdzają swoje zdolności do adaptacji oraz dowodzą dobrego rozeznania i oceny aktualnej sytuacji, tak u siebie, jak na całym świecie;
  • Obecnie trudno przesądzić, która tendencja jest i będzie silniejsza, ta ideologiczno-polityczna, czy też technokratyczno-merytokratyczną, która akurat zdawała się przeważać podczas tegorocznej sesji OZPL. Obie są teraz mocno zaznaczone i widoczne. Doświadczenie i długa historia Chin każą jednak wskazywać, że i tak „wygra ten trzeci”, czyli – dalekosiężne interesy państwa, które czuje się teraz – po pandemii COVID-19 jeszcze bardziej – pewne siebie i asertywne. Co więcej, jak twierdzi wszechmocny obecnie Xi Jinping, „czas i okoliczności pracują teraz dla Chin”;
  • Mamy się nad czym zastanawiać, bowiem – tak skuteczne dotąd – Chiny stanowią teraz swego rodzaju zwierciadło dla Zachodu. Do niedawno traktowaliśmy to, co się tam dzieje jako egzotykę. Kto będzie robił to nadal, ten tym samym dowiedzie niczego innego, jak własnej ignorancji. Waga i zakres dokonujących się aktualnie w Chinach przeobrażeń, nałożone na ich rozmiary sprawiają, że to już kwestia jak najbardziej globalna, a nie tylko regionalna, „azjatycka”.
(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Łańcuchy dostaw just-in-time po kryzysie COVID-19

Kategoria: Trendy gospodarcze
Jest prawdopodobne, że po pandemii łańcuchy dostaw just-in-time rozpowszechnią się jeszcze bardziej i przyczynią się do dalszej regionalizacji handlu międzynarodowego. Wzrost niepewności będzie korzystny dla dużych, wielonarodowych koncernów kosztem mniejszych firm.
Łańcuchy dostaw just-in-time po kryzysie COVID-19

Chiny - koniec fetyszu wzrostu PKB

Kategoria: Trendy gospodarcze
Od ponad czterech dekad, czyli od rozpoczęcia programu reform i otwarcia na świat w 1978 r. nie było w chińskim życiu politycznym, gospodarczym, społecznym ważniejszego wskaźnika, niż wzrost PKB. Od 1991 r., gdy Chiny włączyły się w globalizację, wzrost ma być nawet dwucyfrowy, nieważne koszty - indywidualne czy grupowe, czy społeczne, ekologiczne i inne.
Chiny - koniec fetyszu wzrostu PKB

Chiny chcą być numerem jeden

Kategoria: Trendy gospodarcze
Chińscy komuniści z nazwy, a kapitaliści z portfela, właśnie ogłosili swój nowy cel: wyprowadzić kraj na pozycje najsilniejszej gospodarki na świecie, nowoczesnej i innowacyjnej, a przy tym pozbawionej zagłębi biedy.
Chiny chcą być numerem jeden