COVID-19: sprawdzam – dla gospodarek surowcowych

19.03.2020
Państwa eksportujące surowce i dostarczające światowej gospodarce potrzebnych materiałów dostają tylko jedną nagrodę – stałą podatność na wahania cen i popytu. Hiperglobalizacja i chiński cud gospodarczy przyniosły ogromne korzyści państwom produkującym wszelkiego rodzaju surowce.
Kopalnia miedzi Chuquicamata w Calama w Chile (CC BY-SA Peter Collins)

Kopalnia miedzi Chuquicamata w Calama w Chile (CC BY-SA Peter Collins)

Kopalnia miedzi Chuquicamata w Calama w Chile (CC BY-SA Peter Collins)

Sytuacja państw zależnych od eksportu surowców staje się bardzo trudna, gdy światowa gospodarka, opierająca się na wzajemnych zależnościach, zaczyna odczuwać wpływ szoku wywołanego pandemią choroby COVID-19. Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) klasyfikuje 102 gospodarki jako zależne od eksportu surowców. Stoją przed innymi zagrożeniami niż kraje zajmujące silną pozycję w globalnych łańcuchach produkcyjnych. Spadek cen surowców natychmiast wywołuje napięcia w sektorze finansów publicznych i to właśnie w momencie prawdopodobnego wzrostu obciążeń związanych z obecnym kryzysem zdrowotnym.

Generalnie zarządzanie gospodarką opartą na produkcji surowców nie należy do łatwych. Kiedy ceny surowców rosną, zmartwieniem rządów staje się zbyt szybki wzrost wydatków oraz podejmowanie nadmiernego ryzyka finansowego. A kiedy ceny surowców spadają, załamują się budżety i uciekają zagraniczni inwestorzy, chociaż to właśnie wtedy wzrost krajowych wydatków i łatwy dostęp do kredytów są najbardziej potrzebne. W ostatnim okresie klimat gospodarczy raczej nie sprzyjał państwom eksportującym surowce. Kraje te mocno ucierpiały w wyniku spowolnienia gospodarki chińskiej będącej odbiorcą ogromnej ilości surowców, rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych, która w połowie drugiej dekady XX wieku wywróciła do góry nogami globalne rynki ropy naftowej, a także wojen handlowych tłumiących światowy wzrost gospodarczy. W zeszłym roku wydawało się, że dojdzie do odwrócenia niekorzystnych tendencji, zwłaszcza po złagodzeniu napiętych stosunków handlowych między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, których efektem było wsparcie niestabilnego ożywienia globalnej produkcji. Ale gdy tylko w państwach produkujących surowce pojawiła się nadzieja na lepsze czasy, globalne nastroje gospodarcze gwałtownie osłabły w wyniku wybuchu pandemii COVID-19.

Polityka makroekonomiczna w obliczu boomów i krachów surowcowych

Wraz z rozprzestrzenianiem się nowego koronawirusa na światowych rynkach surowcowych doszło do drastycznych spadków. Ceny soi spadły o prawie 6 proc. w porównaniu ze szczytowymi poziomami notowanymi w styczniu, ceny miedzi spadły o ponad 10 proc., a ceny ropy naftowej o około 30 proc. W kwietniu ubiegłego roku za baryłkę ropy Brent płacono 74 dolary. Jeszcze w styczniu cena sięgała 69 dolarów, obecnie cena jednej baryłki spadła poniżej 30 dol. (przyp. red.) Jeśli perspektywy rozwoju światowej gospodarki pogorszą się jeszcze bardziej i dojdzie do znacznego osłabienia w sektorach turystyki oraz handlu, prawdopodobne nastąpią dalsze spadki cen surowców. Nieco otuchy przynoszą dobre wiadomości z Chin, gdzie liczba nowych przypadków COVID-19 spada. Chińska gospodarka odpowiada za mniej więcej połowę światowego zapotrzebowania na metale oraz ponad 10 proc. światowego zapotrzebowania na ropę. Jednak powrót do normalności w chińskiej gospodarce może się opóźnić w wyniku rozprzestrzeniania się epidemii w pozostałych państwach.

MFW szacuje, że tzw. fiskalny próg rentowności cen ropy naftowej jest w przypadku wielu dużych gospodarek, będących eksporterami ropy naftowej, znacznie wyższy od obecnych cen.

Gwałtownie spadające ceny surowców skutkują uszczupleniem przychodów budżetowych w sytuacji, gdy finanse publiczne wielu państw, takich jak choćby Arabii Saudyjskiej, już są bardzo napięte z powodu zwiększonych wydatków publicznych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) szacuje, że tzw. fiskalny próg rentowności cen ropy naftowej – czyli poziom cen ropy zapewniający lokalnemu rządowi zrównoważony budżet – jest w przypadku wielu dużych gospodarek będących eksporterami ropy naftowej znacznie wyższy od obecnych cen. Dla przykładu, w Algierii i Iranie próg rentowności fiskalnej wynosi ponad 100 dolarów za baryłkę, a w Arabii Saudyjskiej ponad 80 dolarów. Wkrótce problemy może zacząć odczuwać także Rosja, w przypadku której próg rentowności eksportu ropy naftowej wynosi około 42 dolary.

Gospodarki uzależnione od surowców

Autorzy przedstawionej niedawno przez MFW analizy stanu gospodarek z regionu Zatoki Perskiej stwierdzili, że chociaż większość państw tego regionu zgromadziła pewne oszczędności w okresie wzrostu cen ropy w latach 1997-2007, to w ciągu kolejnych siedmiu lat wydatki rosły w szybszym tempie niż przychody. Pomocne były reformy fiskalne wdrożone w latach 2014-2018, gdy doszło do długotrwałego załamania cen ropy. Jednak większość państw Zatoki Perskiej w dalszym ciągu wykorzystywała środki z państwowych funduszy majątkowych (tzw. sovereign wealth fund) i zaciągała nowe długi.

Obniżenie produkcji z powodu słabnącego popytu na surowce wpływa również na kondycję gospodarki krajowej: spada liczba dostępnych miejsc pracy, a ludzie mają w kieszeni mniej pieniędzy, które mogliby wydać na lokalne towary i usługi. Już teraz obniżane są prognozy wzrostu gospodarczego dla bogatych w surowce państw – Rosji czy RPA. Analitycy banku Goldman Sachs szacują, że spadek cen surowców o 10 proc. może obniżyć tempo wzrostu PKB w Peru i Chile o więcej niż jeden punkt procentowy: oba te państwa są eksporterami surowców przemysłowych, na przykład miedzi, których ceny w znacznym stopniu zależą od popytu ze strony Chin.

Wzrost presji fiskalnej w gospodarkach zależnych od eksportu surowców nie mógł się zdarzyć w gorszym momencie. Działania podejmowane w celu opanowania zagrożenia związanego z koronawirusem będą kosztowne. Dla niektórych państw, takich jak choćby Iran, gdzie potwierdzono już ponad 17 000 przypadków koronawirusa (przyp. red.), obciążenia związane z pandemią mogą okazać się przytłaczające. W innych regionach produkujących surowce, takich jak Ameryka Łacińska czy Afryka Subsaharyjska, potwierdzono jak dotąd znacznie mniej przypadków, a gorący i suchy klimat może ograniczać przenoszenie się wirusa. Wciąż jednak jest zbyt wcześnie, aby zakładać, że państwa te unikną negatywnych skutków pandemii.

Trudna sytuacja

Poważny, ale jedynie przejściowy, szok gospodarczy wydaje się być zupełnie rozsądnym usprawiedliwieniem dla rządów, które chcą pożyczać więcej niż planowały. Gospodarki bazujące na eksporcie surowców i prowadzące odpowiedzialną politykę makroekonomiczną w przeszłości mogą powiększać swoje deficyty bez obaw o negatywną reakcję rynków. Rentowność obligacji emitowanych przez Australię znacząco spadła w ciągu ostatniego miesiąca, co obniżyło koszt pożyczania pieniędzy przez rząd walczący z dwoma zagrożeniami – dla gospodarki i zdrowia publicznego. Inni znaczący producenci surowców będą musieli zachować większą ostrożność. W państwach, które w ostatnim okresie doświadczały istotnych napięć finansowych, jak np. Argentyna i Wenezuela, pandemia COVID-19 może doprowadzić do gwałtownego pogorszenia i tak trudnej sytuacji. Natomiast Brazylii dopiero niedawno udało się wyjść z błędnego koła nieodpowiedzialnej polityki fiskalnej, sceptycyzmu rynków finansowych oraz rosnącej inflacji.

Gospodarki na ropę potrzebują hybrydowego silnika

Najmniej przewidywalne są polityczne skutki pandemii. W dobrych czasach bogactwo pochodzące ze sprzedaży surowców pomaga rządzącym osłabić krytykę ze strony politycznych malkontentów, natomiast pogorszenie sytuacji gospodarczej prowadzi do natychmiastowego ujawnienia wszelkiego rodzaju dotąd skrywanych problemów. Obserwowany w ostatnich kilku latach spadek cen zdążył już doprowadzić do wzrostu niezadowolenia opinii publicznej w wielu gospodarkach zależnych od eksportu surowców, począwszy od Rosji, a skończywszy na Boliwii. Szok wywołany pandemią COVID-19 będzie ważnym testem stabilności systemów politycznych na całym świecie. W przypadku państw produkujących surowce, a zwłaszcza tych posiadających ograniczone pole manewru w zakresie polityki fiskalnej, wszelkie słabości ujawnią się znacznie szybciej i – w niektórych przypadkach – przyniosą więcej spustoszenia.

 

Niniejszy artykuł ukazał się w sekcji „Finanse i ekonomia” papierowego wydania tygodnika The Economist pod tytułem „Material losses” 5 marca 2020 r.


Tagi


Artykuły powiązane