Dlaczego gospodarka Włoch się chwieje?

Problemy Włoch budzą obawy o stabilność systemu bankowego w pozostałych krajach Europy. Banki z innych krajów UE pożyczyły Włochom ponad 600 mld euro, w tym 200 mld euro włoskiemu rządowi, 110 mld euro włoskim bankom i ponad 300 mld euro firmom. W ciągu ostatniej dekady wolniej od Włoch rozwijały się tylko Haiti i Zimbabwe. Problemy Włoch są zagrożeniem także dla wzrostu gospodarczego w Polsce.
Dlaczego gospodarka Włoch się chwieje?

Silvio Berlusconi, premier Włoch. (CC BY-NC-SA segnaleorario)

Dlaczego dług publiczny Włoch niepokoi rynki finansowe?

Na koniec 2010 roku Włochy miały dług publiczny w wysokości 120 proc. PKB i po Grecji (143 proc. PKB) były najbardziej zadłużonym państwem w Europie. Ze względu jednak na to, że gospodarka Włoch jest blisko siedmiokrotnie większa od gospodarki Grecji, włoski dług publiczny jest blisko sześciokrotnie większy od greckiego. W efekcie, ewentualne problemy z wypłacalnością Włoch mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje dla stabilności strefy euro niż miałoby to miejsce w przypadku bankructwa relatywnie małej Grecji.

Od 1992 roku włoski dług publiczny utrzymuje się na poziomie ponad 100 proc. PKB, znacznie powyżej limitów ustalonych w traktacie z Maastricht (dług publiczny poniżej 60 proc. PKB). Pomimo to, w 1999 roku Włochy zostały przyjęte do strefy euro pod pretekstem, że dług publiczny, choć zbyt wysoki, to wykazuje tendencję spadkową (121 proc. PKB w 1996 roku, 114 proc. PKB w 1999 roku). Po przyjęciu do strefy euro kolejne rządy włoskie straciły zapał do ograniczania długu publicznego, który po 2002 roku ustabilizował się na poziomie ok. 105 proc. PKB. Kolejne plany fiskalne dążące do likwidacji deficytu finansów publicznych, co w połączeniu ze wzrostem gospodarczym pozwoliłoby na zmniejszenie relacji długu publicznego do PKB nie były realizowane. Przykładowo choć plan fiskalny z 2002 roku zakładał zrównoważenie sektora finansów publicznych w 2005 roku, to faktyczny deficyt w tym roku wyniósł 4,3 proc. PKB.

FOR 1

Dlaczego inwestorzy zażądali od Włoch wyższych odsetek za zaciągany dług?

Problemy z zadłużeniem stanowią samosprawdzającą się prognozę. Im bardziej inwestorzy niepokoją się o wypłacalność jakiegoś kraju, tym wyższych odsetek żądają od rządu za nowo zaciągany dług. Wyższe oprocentowanie oznacza zaś, że dług coraz trudniej obsługiwać i błędne koło się zamyka.

Do 2008 roku inwestorzy na rynku finansowym niemal nie widzieli różnicy miedzy obligacjami niemieckimi, greckimi, czy włoskimi. Rentowność obligacji, czyli wysokość odsetek od zaciąganego długu, była bardzo podobna w przypadku wszystkich z tych krajów, niezależnie od wielkości ich długu publicznego i corocznych potrzeb pożyczkowych. To eldorado dobiegło jednak końca. W 2009 roku agencje ratingowe i inwestorzy zaczęli wątpić czy Grecja i Irlandia będą w stanie terminowo spłacić swoje rosnące zadłużenie. W efekcie, inwestorzy zaczęli żądać coraz wyższych odsetek za nowe pożyczki tych krajów. Pomoc finansowa udzielona przez państwa strefy euro i Międzynarodowy Fundusz Walutowy Grecji w maju 2010 roku, Irlandii w listopadzie 2010 roku i Portugalii w maju 2011 roku tylko przejściowo uspokoiły nerwy inwestorów.

Po Grecji, Irlandii i Portugalii dziś obserwujemy rosnące obawy o wypłacalność Włoch. Ich sytuacja wydaje się jednak dużo lepsza w porównania do krajów, które jako pierwsze padły ofiarą kryzysu zadłużenia. Ponad 75 proc. długu publicznego Włoch stanowią obligacje długookresowe, średnia zapadalność długu wynosi 7,2 roku, a tylko 12 proc. zadłużenia ma zmienne oprocentowanie. Oznacza to, że obserwowany obecnie wzrost rentowności włoskich obligacji dotyczy tylko niewielkiej części całkowitego długu, a jego wpływ na finanse publiczne w krótkim okresie będzie ograniczony. Włoskie władze szacują, że wzrost rentowności o 100 punktów bazowych (czyli o 1 pkt. proc.) zwiększy deficyt finansów publicznych tylko o 0,2 proc. PKB w 2011 roku i 0,4 proc. PKB w 2012 roku.

Niepewność dotycząca wypłacalności Włoch zwiększa jednak obawy o stabilność tamtejszego sektora bankowego, o czym świadczy gwałtowny spadek kursów akcji największych włoskich banków.

Po pierwsze, włoskie banki kupiły od własnego rządu obligacje za prawie 300 mld EURO, co stanowi ok. 15 proc. całego długu publicznego Włoch (MFW 2011a). Ich straty w przypadku bankructwa Włoch byłyby zatem ogromne.

Po drugie, w czasie kryzysów finansowych rządy występują często w roli gwaranta całego systemu bankowego, a to oznacza m.in. konieczność dokapitalizowania banków, które są zagrożone upadłością. Gwarancje wystawiane przez bankrutujące państwo są oczywiście niewiele warte.

Po trzecie, problemy z wysokim długiem publicznym spowalniają tempo wzrostu gospodarczego, a w efekcie zmniejszają rentowność banków.

Notowania akcji włoskich banków w okresie 1 I 2010 – 5 VIII 2011 Intesa Sanpaolo największy włoski bank (- 28 proc. od 21 lipca do 5 sierpnia), Unicredit drugi co do wielkości bank włoski (-23 proc. od 21 lipca do 5 sierpnia )

Kto powinien bać się problemów Włoch z obsługą zadłużenia?

Problemy Włoch i tamtejszych banków budzą obawy o stabilność systemu bankowego w pozostałych krajach Europy. Banki z innych krajów UE pożyczyły Włochom ponad 600 mld EURO, w tym 200 mld EURO włoskiemu rządowi, 110 mld EURO włoskim bankom i ponad 300 mld EURO pozostałym włoskim przedsiębiorstwom (dane BIS). Potencjalne straty europejskich banków w przypadku bankructwa Włoch, włoskich banków lub firm byłby zatem olbrzymie.

Ewentualne bankructwo Włoch będzie miało też poważne konsekwencje dla rynku CDS-ów, czyli specjalnych instrumentów finansowych, których wycena odzwierciedla ryzyko kredytowe poszczególnych krajów. W maju 2011 roku wartość netto CDS-ów wystawionych dla Włoch wynosiła 17 mld euro.

Zadłużenie zagraniczne Włoch wobec banków*

FOR 2

*raportujących do  Banku Rozrachunków Międzynarodowych, stan na koniec 2010 r., źródło: New York Times, aktualizacja na podstawie danych BIS

Dlaczego gospodarka Włoch nie jest konkurencyjna?

Od początku lat 90. gospodarka Włoch rośnie wyraźnie wolniej od pozostałych krajów rozwiniętych. O ile w 1990 roku włoski PKB w przeliczeniu na mieszkańca był identyczny jak przeciętnie w krajach wysokorozwiniętych, to w 2010 roku był on już o 30 proc. niższy od średniej. Według danych MFW w ostatniej dekadzie, tj. w latach 2000-2010 spośród wszystkich krajów świata wolniej od Włoch rozwijały się tylko Haiti i Zimbabwe. W 2010 roku PKB Włoch było tylko 2,5 proc. wyższe niż w 2000 roku, PKB Haiti w tym samym czasie wzrosło o 1,3 proc., natomiast PKB Zimbabwe spadło o 38 proc.

FOR 5

Główną przyczyną stagnacji gospodarczej we Włoszech jest brak konkurencyjności. Według Global Competitiveness Report 2010-2011 włoska gospodarka uplasowała się poniżej średniej dla 12 krajów, które od 2002 roku posługują się euro w aż 10 z 12 ocenianych kategorii. Jedynie pod względem wielkości rynku Włochy z ponad 60 mln mieszkańców wypadli powyżej średniej. Włoska administracja jest oceniana jako najgorsza spośród 12 pierwotnych krajów członkowskich strefy euro, a publiczne pieniądze mniej efektywnie wydają tylko Grecy.

Struktura i efektywność wydatków publicznych:

FOR 3

FOR 4

IE- Irlandia, GR- Grecja, ES – Hiszpania, PT- Portugalia, LU – Luksemburg, NL – Holandia, DE – Niemcy, FI – Finlandia, IT – Włochy, AT – Austria, FR – Francja, BE – Belgia

*Barrios i Schaechter 2009, Jakość usług publicznych, Worldwide Governance Indicators.

Włochy obok Malty i Węgier są jednym z trzech krajów w Unii europejskiej o najniższej stopie zatrudnienia wśród osób w wieku 15-64 lat. Jest to skutkiem m.in. niskich współczynników zatrudnienia wśród młodzieży, kobiet i osób starszych. Rynek pracy we Włoszech ma charakter dualny, z silnym podziałem na cieszących się licznymi przywilejami i trudnymi do zwolnienia osobami zatrudnionymi na czas nieokreślony i na niemal pozbawionych ochrony osób zatrudnionych na czas określony. Kosztowna ochrona przed zwolnieniem dotycząca pracowników ze stałymi umowami o pracę zniechęca pracodawców do zatrudniania nowych osób na podstawie stałych kontraktów. Jednocześnie pracodawcy mają słabe bodźce do inwestowania w rozwój kwalifikacji pracowników zatrudnionych na czas określony. To przyczynia się z kolei do tego, że pracownicy zatrudnieni na czas określony zarabiają relatywnie mniej niż osoby zatrudnione na czas nieokreślony. Problem ten potęguje we Włoszech korupcja i nepotyzm sprawiająca, że osoby bez znajomości mają duże problemy z przejściem z umowy na czas określony na stałą umowę o pracę. To z kolei powoduje, że we Włoszech dysproporcje dochodowe pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi osobami są większe niż w większości krajów OECD.

Barierą konkurencyjności Włoch są także wysokie obciążenia podatkowe, które są jedną z istotnych przyczyn dużej aktywności w szarej strefie. Szacuje się, że wytwarza się tam 27 proc. oficjalnego PKB, co jest jednym z największych odsetków spośród 12 krajów które jako pierwsze przyjęły euroo. Tylko w Grecji szara strefa ma większe rozmiary (31 proc. oficjalnego PKB) (Schneider et al. 2010). Potwierdzają to także badania ankietowe dotyczące unikania podatków – spośród 12 krajów strefy euroo Włosi najczęściej uchylali się od płacenia podatków. Duża szara strefa i niska ściągalność podatków we Włoszech są możliwe dzięki skomplikowanym przepisom podatkowym, niesprawnemu aparatowi państwowemu i w końcu korupcji

Co zrobić, aby włoska gospodarka stanęła na nogi?

Listę reform potrzebnych, by Włochy zaczęły szybciej się rozwijać można znaleźć m.in. w publikacjach MFW i OECD. Organizacje te zalecają:

Konsolidacje finansów publicznych i stopniowe zmniejszanie długu publicznego. Redukcja deficytu powinna odbyć się głównie przez ograniczanie wydatków publicznych. Jednocześnie włoskie władze powinny dążyć do uproszczenia skomplikowanego i nieefektywnego systemu podatkowego. Pomoże to ograniczyć uchylanie się od podatków przez firmy i osoby prywatne

Do naprawy finansów publicznych może przyczynić się także zwiększenie autonomii podatkowej regionów i ograniczenie skali transferów od władz centralnych do lokalnych.

Konieczne jest zmniejszenie barier administracyjnych hamujących przedsiębiorczość i ograniczających konkurencję w wielu sektorach. Przykładem mogą być zawody regulowane – choć ostatnie działania rządu przyniosły pewną liberalizacje w tym zakresie, postępy są na razie niewystarczające.

Rynek pracy z silnym podziałem na osoby pracujące na czas określony i nieokreślony wymaga reform. Reformy powinny dążyć do uelastycznienia rynku pracy i zmniejszenia różnic między cieszącymi się nadmierną ochroną osobami zatrudnionymi na czas nieokreślony, a osobami zatrudnionymi na czas określony. Również scentralizowany system negocjacji płacowych wymaga zmian.

Wśród innych zaleceń organizacji międzynarodowych można jeszcze wymienić prywatyzację, reformę uniwersytetów oraz reformę przepisów dotyczących ochrony środowiska.

Jak Polska może odczuć problemy gospodarcze Włoch?

Problemy gospodarcze Włoch mogą przyczynić się do:

– spadku polskiego eksportu do Włoch.

W 2010 roku eksport do Włoch wyniósł 28 mld zł, co sprawia, że Włochy są dla polskich eksporterów piątym co do wielkości rynkiem zbytu. Jest to spadek w stosunku do 2009 roku, kiedy pod względem eksportu Włochy były trzecim co do wielkości partnerem handlowym Polski. Problemy gospodarcze Włoch mogą prowadzić do dalszej stagnacji lub spadku polskiego eksportu do tego kraju. Włochy nie należą do największych inwestorów zagranicznych w Polsce, wyjątkiem są sektory motoryzacyjny i bankowy.

W kontekście potencjalnego kryzysu finansowego we Włoszech istotniejszy jest fakt, że Pekao, czyli drugi co do wielkości bank w Polsce, mający ok. 25 proc. udział w rynku jest spółką zależną włoskiego banku Unicredit. Doświadczenie BZ WBK, który do niedawna należał do irlandzkiego banku AIB, pokazuje jednak, że problemy spółki matki nie muszą powodować bezpośrednich problemów w spółkach córkach.

– istotnego pogorszenia sytuacji w kluczowej dla Polski strefie euro.

Włochy są trzecią co do wielkości gospodarką strefy euro. Poprzez kanał handlowy problemy gospodarcze Włoch przenoszą się na ich partnerów handlowych. Poprzez kanał finansowy obawy o wypłacalność państwa włoskiego oraz włoskich banków przekładają się na niepokój o sytuację systemów bankowych w innych krajach strefy euro. Szczególny niepokój wzbudza sytuacja banków francuskich, które pożyczyły Włochom prawie 300 mld euro. Kryzys finansowy we Włoszech może także szybko rozprzestrzenić się na Hiszpanię, gdzie zarówno sytuacja sektora finansów publicznych jak i sektora bankowego budzą poważne obawy. Strefa euro jako całość jest największym partnerem handlowym polski i odpowiada za połowę polskiego handlu zagranicznego.

– pogorszenia nastrojów na światowych rynkach finansowych.

Obecnie obserwujemy osłabienie ożywienia gospodarczego, które nastąpiło po światowej recesji z lat 2008-2009. Niektórzy komentatorzy ponownie zaczynają obawiać się powrotu recesji w krajach wysoko rozwiniętych. W sytuacji rosnącej niepewności inwestorzy zagraniczni mogą zacząć unikać Polski ze względu na jej silne powiązania gospodarcze z zagrożoną coraz głębszym kryzysem strefą euro.

Analizę przygotowali analitycy Forum Obywatelskiego Rozwoju.

> Pełny raport

Silvio Berlusconi, premier Włoch. (CC BY-NC-SA segnaleorario)
FOR 1
FOR 1
FOR 2
FOR 2
FOR 5
FOR 5
FOR 3
FOR 3
FOR 4
FOR 4

Tagi


Artykuły powiązane

Północ kontra Południe, czyli wierzyciele kontra dłużnicy

Kategoria: Analizy
Asymetria, między krajami bardzo zadłużonymi a zadłużonymi umiarkowanie, jest groźna dla stabilności strefy euro, a także całej Unii Europejskiej. Zwiększa bowiem ryzyko przedłużającej się stagnacji gospodarczej.
Północ kontra Południe, czyli wierzyciele kontra dłużnicy

Im bogatszy kraj, tym długi będą większe

Kategoria: Oko na gospodarkę
Z 83,3 proc. do 96,4 proc. produktu krajowego brutto wzrośnie w tym roku z powodu koronawirusa, światowe zadłużenie publiczne brutto. Dług najbardziej powiększy się w krajach najbardziej rozwiniętych i najsilniej już zadłużonych. W Polsce, pomimo nowych wielkich wydatków, dług zmieści się w ustawowych ryzach.
Im bogatszy kraj, tym długi będą większe

Strefa euro coraz bardziej zadłużona

Kategoria: Analizy
Trudno uwierzyć, że na początku tego roku Niemcy zastanawiały się, co zrobić z nadwyżką budżetową. Wciąż popularna była polityka „czarnego zera” – utrzymywania zrównoważonych finansów publicznych. Pandemia zmieniła wszystko i pozwoliła na ekspansję fiskalną. Skutki są trudne do przewidzenia.
Strefa euro coraz bardziej zadłużona