Ekonomia wg przyszłego papieża: wolna gospodarka – tak, kapitalizm – nie

Papież Franciszek, jako ksiądz Bergoglio, już w homiliach z lat 70. XX w. krytykował keynesistowską wizję gospodarki, wskazując na nadmierne zadłużenie i przesadną konsumpcję. Okazywał dystans wobec państwa opiekuńczego, jednocześnie wskazując na odpowiedzialność państwa za stworzenie warunków do „sprawiedliwego wzrostu gospodarczego”. Ludzka praca powinna mieć zawsze prymat nad kapitałem, mawiał.
Ekonomia wg przyszłego papieża: wolna gospodarka - tak, kapitalizm - nie

Kardynał Jose Bergoglio i Mauricio Macri, burmistrz Buenos Aires. 2009 rok (CC By ND Mauricio Macri)

13 kwietnia 2006 roku wierni kościoła katolickiego obchodzili Wielki Czwartek. W Argentynie, gdzie 76,8 proc. ludności stanowią katolicy, jest to dzień szczególny. W stolicy kraju, Buenos Aires, odbywają się wówczas tradycyjne nabożeństwa religijne i festyny ludowe.

Tego dnia kardynał Jose Bergoglio, zwierzchnik kościoła w Argentynie, wprawił w zdumienie nie tylko postronnych obserwatorów, ale także tych, którym wydawało się, że go dobrze znają. Przed południem przyjaciele zawieźli kardynała Bergoglio do przytułku dla młodych matek w ubogiej dzielnicy Parque Patricios. Tam w obecności innych argentyńskich hierarchów obmył nogi siedemnastu kobietom w ciąży i przekazał dar pieniężny. Dziennikarz lokalnego radia twierdził, że było to trzy czwarte jego rocznych zarobków.

Dzień wcześniej w eleganckiej restauracji w centrum stolicy kardynał dziękował lokalnym przedsiębiorcom za ich ofiarność na rzecz ubogich.

Co te gesty mają wspólnego z gospodarką? Bardzo wiele. Część komentatorów podkreślała wówczas, że nieprzypadkowo miały miejsce dzień po dniu – świadczyły o tym, że kardynał chce wyraźnie odróżnić pomoc ubogim od idei wojny klas, która pomimo upadku realnego socjalizmu w Europie, pozostaje poważnym problemem w Ameryce Łacińskiej.

Wojna klas jest elementem teologii wyzwolenia, która była próbą połączenia społecznej nauki Kościoła z ideologią marksistowską. Jeden z teoretyków tego nurtu, Gustavo Guttierez, przekonując, że Kościół powinien stanąć po stronie ubogich, równocześnie afirmował marksistowską walkę klasową. Skrajne interpretacje nauki Kościoła w kontekście teologii wyzwolenia skłaniały jej zwolenników do przedstawiania Jezusa Chrystusa jako partyzanta z bronią w ręku, niczym Che Guevara.

Watykan zawsze z dużym dystansem odnosił się do teologii wyzwolenia. „Przypomina ciężko strawne spaghetti – przesolone, ze zbyt dużą ilością sosu” – tak lapidarnie określił teologię wyzwolenia kardynał Pio Laghi, nuncjusz papieski w Argentynie od 1974 do 1980 roku. W tym czasie ksiądz Bergoglio został zwierzchnikiem prowincji jezuitów.

Po rządach pułkownika Juana Perona, który był prezydentem Argentyny w latach 1946-1955 i znów przez kilka miesięcy na przełomie 1973 i 1974 r., finanse państwa były zrujnowane. Jak zauważają dwaj ekonomiści Mark Falcoff i Ronald Dolkart w swojej analizie „Argentina in depression and war” szef argentyńskiego rządu pod hasłami „sprawiedliwości społecznej” zainicjował tak zwaną „politykę rozwojową”. Stosował subsydia i inne instrumenty polityki państwa opiekuńczego. W ten sposób Peron chciał doprowadzić do wyrównania różnic dochodów wykształconych pracowników i tych, którzy nie ukończyli żadnej szkoły. Polityka gospodarcza państwa pozwoliła na zwiększenie zarobków niezależnie od wydajności pracy. Państwo rozbudowywało przemysł, dochody czerpiąc z eksportu surowców.

– Długoterminowy skutek tych działań był tragiczny – podkreśla dr Soledad Loaeza z Centre of International Studies of El Colegio de México.

Nadmierna i nieefektywna polityka protekcjonizmu wywołała falę korupcji. Po jednej interwencji konieczna okazywała się następna i kolejna, co doprowadziło do zwiększenia deficytów budżetowych. Rząd był zmuszony emitować coraz więcej wysokooprocentowanych obligacji. To właśnie w rządach Perona, część ekonomistów dostrzega genezę późniejszego bankructwa finansów publicznych Argentyny.

Nie wszyscy ekonomiści podzielają jednak ten pogląd. Część naukowców, zwłaszcza katolickich, wskazuje na badania dr Carlosa Díaza Alejandro, który uważa, że w okresie od 1946 r. do połowy dekady lat 70. gospodarka Argentyny rozwijała się w sposób zrównoważony. PKB na głowę rósł średnio o 2 proc. rocznie. Jest to zupełnie przyzwoity wynik, choć istotnie mniejszy niż w Stanach Zjednoczonych czy zachodniej Europie, które były głównym punktem odniesienia dla ekonomistów w tamtym okresie. Według Díaza Alejandro poważne problemy w argentyńskiej gospodarce rozpoczęły się dopiero w drugiej połowie 1975 r.

W ten właśnie sposób reformy Juana Perona ocenia część hierarchów kościoła w Argentynie. Wydaje się, że częściowo podzielał ją Jorge Bergoglio.

W 1979 roku ksiądz Bergoglio, na zaproszenie sekretarza Episkopatu Ameryki Łacińskiej, arcybiskupa Alfonso López Trujillo, wziął udział w przygotowaniu dokumentów kończących obrady konferencji biskupów w Puebla.

Było to przełomowe wydarzenie.

– Zdaniem historyków właśnie po konferencji w Puebla kościół argentyński całkowicie zrezygnował z prób mediacji pomiędzy wojskową juntą rządzącą krajem a opozycją – podkreśla dr Margaret E. Crachan z Institute for Latin American Studies przy Columbia University.

Bergoglio był jednym z autorów idei „ukierunkowania kościoła na biednych”. Ta inicjatywa, prowadzona w duchu tradycyjnej nauki społecznej kościoła, unikała „założeń niezgodnych z wiarą”. Jednym z podjętych w jej ramach działań była publikacja żurnala naukowego „Tierra Nueva”. Ksiądz Bergoglio, na łamach „Tierra Nueva” wyraźnie dystansował się od socjalizmu, który postrzegał jako „wstęp do komunizmu”.

Krytykował też politykę pro-rozwojową państwa, która doprowadziła do nadmiernego zadłużenia państwa i „przekreśliła nadzieje najbiedniejszych”.

Jednocześnie ksiądz Bergoglio cytował ogłoszoną wówczas przez Jana Pawła II encyklikę „Laborem Excercens”, która ukazała podobieństwa pomiędzy marksizmem a „racjonowanym kapitalizmem”. Bergoglio wraz z autorami Dokumentu Numer 495 Konferencji Episkopatu Argentyny dotyczącego „instytucjonalnej sprawiedliwości”, opowiadał się za umiarkowaną – w przeciwieństwie do absolutnej – interpretacją prawa własności. Zgodnie z tym ujęciem każda własność ma wymiar społeczny, powinna służyć wspólnemu dobru. Dokumenty episkopatu, które współtworzył Bergoglio, krytykują kapitalizm wskazując, że ludzka praca powinna mieć prymat nad kapitałem.

Ksiądz, a następnie biskup Bergoglio wielokrotnie wskazywał na wartość demokracji partycypacyjnej. Ma ona miejsce wtedy, gdy szanowana jest zasada pomocniczości. Oznacza ona, że problemy społeczne są rozwiązywane na najniższym możliwym poziomie. Na przykład rada dzielnicy nie powinna przejmować zadań, z którymi może sobie poradzić rada osiedla. W imię zasady pomocniczości ksiądz Bergoglio promował ideę organizacji pośredniczących (pozarządowych).

Niektórzy ekonomiści twierdzą, że był zainspirowany przykładem polskiej „Solidarności” – ruchu, który przejmował odpowiedzialność za te aspekty życia społecznego, które porzuciło państwo. Ksiądz Bergoglio w homiliach z drugiej połowy dekady lat 70. XX wieku krytykował keynesistowską wizję gospodarki, wskazując na nadmierne zadłużenie i przesadną konsumpcję, które ona promowała. Z tego powodu okazywał dystans wobec państwa opiekuńczego, jednocześnie wskazując na odpowiedzialność państwa za stworzenie warunków do „sprawiedliwego wzrostu gospodarczego”.

W 2002 roku, gdy rząd Argentyny ogłosił „praktycznie bankructwo” państwa i zgodził się na program restrukturyzacji zadłużenia, kardynał Bergoglio bardzo ostro zaatakował instytucje finansowe. I model gospodarczy, który w liście Episkopatu Argentyny został określony jako „generator biedy i bezrobocia”.

Kardynał zwracał przede wszystkim uwagę na nierówności społeczne. „Żyjemy w regionie największych nierówności na świecie, regionie gdzie wzrost był najszybszy, ale rozmiary nędzy zmniejszył się najmniej”, zauważył na spotkaniu z biskupami Ameryki Łacińskiej w 2007 roku.

Trzy lata później powiedział zwracając się do bogatych Argentyńczyków: „Nie bierzecie pod uwagę losu biednych. Nie mamy prawa zamykać oczu i obojętnie przechodzić obok wyciągniętych w górę rąk ludzi pogrążonych w rozpaczy.” Powiedział również, że „skrajna bieda i niesprawiedliwy system gospodarczy, które powoduje wielkie nierówności społeczne, stanowią naruszenie prawa człowieka.”

>>czytaj też: Polska coraz bardziej zamożna, ale pomaga niechętnie

W jednym ze swoich ostatnich przed wyjazdem na konklawe wystąpień, w marcu 2013 roku, w hotelu Alvear Palace w Buenos Aires, kardynał Bergoglio ponownie , jak w 2010 roku, wskazał na problem „długu wobec społeczeństwa”. W ten sposób określił rażące nierówności materialne i ich dalsze skutki społeczne. Najpoważniejszym problem jest to, że „niesprawiedliwy system ekonomiczny doprowadził do nierówności, biedy i pozbawił część rodzin szans na rozwój”.

Nierówności społeczne spowodowane są „utratą poczucia sprawiedliwości” i „wzajemnego szacunku” między ludźmi. Kardynał upominał się o lepszy system podziału dochodu narodowego i krytykował to, że „pieniądze publiczne były wykorzystywane do spekulacji”. Zdaniem Bergoglio potrzebna jest „przebudowa systemu finansowego”.

Bergoglio nie zastanawia się jednak, nie proponuje, jak owa przebudowa powinna wyglądać. Jest to kontynuacja zasady rozdziału państwa od kościoła, który, poza kwestiami moralnymi, nie wypowiada się na temat konkretnych rozwiązań politycznych.

Wiadomo, że Bergoglio interesował się pracami Louisa Kelso, w których szukał inspiracji, jak zniwelować nierówności społeczne. Ten amerykański finansista i prawnik zwracał uwagę na fakt, że „zachodni kapitalizm to system, który nie tylko utrwala, ale także pogłębia nierówności społeczne”. Kelso podkreślał, że większość ludzi ma dostęp do „złego i kosztownego” kredytu konsumpcyjnego, ale nie ma skąd uzyskać kredytu inwestycyjnego. W przeciwieństwie do kredytu konsumpcyjnego, który polega na zastawieniu obecnych dochodów, które zostaną uzyskane w przyszłości, kredyt inwestycyjny pozwala trwale zwiększyć przyszłe dochody. W książce „Nowi kapitaliści” Kelso podkreślał, iż kredyt inwestycyjny powinien być dostępny dla wszystkich. Pokazał także, że nowy system gospodarczy oparty na powszechnym dostępie do takiego kredytu nie tylko umożliwiłby sfinansowanie służby zdrowia, ale także systemu emerytalnego i opieki społecznej.

Patrząc szerzej, klucz do zrozumienia poglądów ekonomicznych obecnego papieża być może zawarty jest w ogłoszonej przez Jana Pawła II w 1991 roku encyklice „Centesimus Annus”. Jan Paweł II zastanawiał się w niej, czy upadek gospodarki centralnie sterowanej można uznać za zwycięstwo kapitalizmu i czy transformacja systemowa państw realnego socjalizmu powinna zmierzać w kierunku kapitalizmu.

„Odpowiedź jest oczywiście złożona. Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z pewnością odpowiedzieć twierdząco. […] Ale jeśli przez „kapitalizm” rozumie się system, w którym wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego, wprzęgającego ją w służbę integralnej wolności ludzkiej i traktującego jako szczególny wymiar tejże wolności, która ma przede wszystkim charakter etyczny i religijny, to wówczas odpowiedź jest zdecydowanie przecząca.”

Ekonomiści i filozofowie od wielu lat zastanawiają się, jak w praktyce należy rozumieć te postulaty. Bardzo dużo światła na kwestię co one mogą oznaczać rzucił jeden z najciekawszych współczesnych ekonomistów Nassim Nicolas Taleb.

W książce „Antifragility” Taleb odróżnia przedsiębiorców od menedżerów. Zarówno przedsiębiorca, jak i menedżer podejmują ryzyko gospodarcze. Jednak ten pierwszy robi to na własny rachunek, podczas gdy konsekwencje decyzji menedżera spadają na kogo innego – na akcjonariuszy lub jeszcze szerzej – na podatników. I to jest fundamentalna różnica, która bardzo często umyka uczestnikom niegasnących, a dziś już bezprzedmiotowych sporów o wyższość wolnego rynku nad aktywnym państwem i vice versa.

Taleb pokazuje, że zalety wolnego rynku niekoniecznie mają swoje źródło w tym, że jest to system oparty o „własność prywatną”. Niektóre bowiem formy własności prywatnej strukturalnie prowadzą do nadużyć. Wolny rynek jest dobry o tyle, o ile wymusza odpowiedzialność szefa przedsiębiorstwa przed klientami, pracownikami oraz szerszym otoczeniem społecznym.

Ten mechanizm działa dobrze w zakładach rzemieślniczych, w małych, ale również dużych firmach, którymi zarządza właściciel. W dużych spółkach akcyjnych już niekoniecznie. W korporacjach często nie działa on wcale. Im większa i bardziej skomplikowana organizacja tym łatwiej menedżerom inkasować nagrody, póki ich decyzje wydają się dobre i uciec od odpowiedzialności – gdy okazują się złe.

To, zdaniem Taleba, jest najważniejsza wada obecnego systemu gospodarczego. Taleb jest też wielkim wrogiem współczesnej giełdy – „największego, działającego na skalę przemysłową mechanizmu transferu odpowiedzialności [od podejmujących decyzje na resztę społeczeństwa – przyp. tłum.].” W tym sensie jest on zwolennikiem wolnego rynku i wolnej gospodarki, ale przeciwnikiem kapitalizmu.

Powyższe myśli od początku były obecne w katolickiej nauce społecznej, nawet gdy brak dostatecznie precyzyjnych pojęć nie pozwalał wyrazić ich z pełną jasnością. Jan Paweł II zamiast pojęciem „kapitalizm” wolał posługiwać się określeniami takimi, jak „gospodarka rynkowa”, „gospodarka przedsiębiorczości” czy „wolna gospodarka”. Podkreślają one to, że to system gospodarczy ma służyć człowiekowi, a nie na odwrót. „Gospodarka przedsiębiorczości” uwydatnia inicjatywę i kreatywność człowieka, a „wolna gospodarka” swobodę myślenia, działania i organizowania się.

To nie przypadek, że kardynał Bergoglio, gdy w swoich homiliach i wykładach chciał opisać alternatywę dla obecnego systemu gospodarczego, najczęściej posługiwał się właśnie pojęciem „wolna gospodarka”.

Tomasz Pompowski jest autorem książki „Armia Boga kontra Imperium Zła. Duchowa historia upadku komunizmu”

Kardynał Jose Bergoglio i Mauricio Macri, burmistrz Buenos Aires. 2009 rok (CC By ND Mauricio Macri)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ekonomia zawiści

Kategoria: Analizy
Joseph Epstein napisał kiedyś, że z siedmiu grzechów głównych tylko zawiść nie wiąże się z żadną zabawą czy przyjemnością. A do tego może być szkodliwa dla gospodarki.
Ekonomia zawiści

Zbyt mało wiemy o polskich nierównościach

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Zbyt mało jeszcze wiemy o prawdziwej skali nierówności dochodowych i majątkowych w Polsce. Zbyt mało polskich uczonych się tym interesuje i bada - przekonuje dr hab. Michał Brzeziński, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zbyt mało wiemy o polskich nierównościach

W Argentynie bez zmian

Kategoria: Analizy
Simon Kuznets, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1971 r., powiedział, że istnieją cztery rodzaje krajów: rozwinięte, nierozwinięte, Japonia i Argentyna. Za każdym z dwóch ostatnich kryje się fenomen, który już dekady temu był zagadkowy, a w miarę upływu czasu po wielokroć się zagmatwał.
W Argentynie bez zmian