Autor: Kenneth Rogoff

Profesor ekonomii i polityki publicznej na Uniwersytecie Harvarda, publicysta Project Syndicate

Francja – wyjątek od kapitalistycznych reguł

Francuska gospodarka bardzo pomogłaby strefie euro. Mogłaby również dostarczyć innym krajom przykładu funkcjonowania kapitalizmu inkluzywnego. Żeby tak się stało, rząd musiałby jednak zacząć wprowadzać reformy strukturalne.  
Francja – wyjątek od kapitalistycznych reguł

W samym centrum globalnej dyskusji o granicach powiększania funkcji państwa i zasięgu jego kontroli znajduje się dziś – i to bardziej niż kiedykolwiek – gospodarka francuska. Dla ludzi lewicy Francja, ze swoim szczodrym systemem zasiłków i silnymi związkami zawodowymi prezentuje formułę bardziej inkluzywnego państwa opiekuńczego. Według tych z prawej strony rozdęty i wścibski sektor rządowy zapewnia jedynie wzorzec długotrwałego schyłku. Chwilowo wygląda na to, że ci z prawej mają rację.

Francja, która niegdyś pod względem gospodarczym prawie dorównywała Niemcom, w ciągu ostatniej dekady została daleko w tyle, a jej PKB per capita jest o jakieś 10 proc. mniejszy od niemieckiego. Być może pod względem politycznym liczy się bardziej, niż na to zasługuje, ale pod względem ekonomicznym – mniej, niż powinna.

Gdy tylko ktoś wysuwa propozycję przekształcenia strefy euro w unię transferową (a ostatnio wystąpił z tym Emmanuel Marcon, francuski minister gospodarki), łączy się z tym założenie, że Niemcy wezmą wszystko na swoje barki. Dlaczego jednak ten obowiązek miałyby spoczywać tylko na Niemczech? Gospodarka francuska odpowiada z grubsza 3/4 wielkości gospodarki niemieckiej. Przekonanie Niemców, iż Francuzi są skłonni (i są w stanie) uczciwie zapłacić za przypadającą na nich część tego ciężaru, mogłoby stworzyć szansę na mnóstwo niezbędnych kompromisów, które wydają się dotąd niemożliwe.

Polityka i praktyka

Obecnie jedynie nieliczni mają zaufanie do przyszłości gospodarczej Francji. Jest jednak także dobra wiadomość: Francja nie jest aż tak francuska, jak udaje. Na przykład obowiązuje tam wprawdzie 35-godzinny tydzień pracy, ale firmy mogą ten limit negocjować, proponując wyższą zapłatę za nadgodziny. W przypadku większości pracowników efektywny czas pracy bliski jest raczej 39 godz. tygodniowo.

To prawda, że Francja właśnie skutecznie zakazała działalności firmy taksówkowej Uber, której model biznesowy należy do najbardziej transformatywnych i ważnych osiągnięć obecnej dekady. Choć jest to tryumf związków taksówkarzy, a dla pasażerów i kierowców Ubera tragedia, to równocześnie Francja zaczęła pielęgnować małe firmy technologiczne o dużym potencjale.

Tamtejszy rząd nie stawia już jedynie na wielkie, realizowane pod nadzorem państwa projekty, jak było w latach 70. XX w., szczytowym okresie ogromnych inwestycji w superszybkie pociągi i Airbusa. Prezydent François Hollande trzyma się z daleka od podejmowanych przez ministra Marcona prób wprowadzenia rozpaczliwie potrzebnych reform strukturalnych rynku pracy i produktów (trzeba będzie oczywiście zobaczyć, na jakie poparcie polityczne mogą liczyć takie zorientowane na rynek rozwiązania).

Postępowi ekonomiści kochają francuski rząd za to, że rozdysponowuje oszałamiające 57 proc. PKB, podczas gdy w Niemczech wydatki rządowe odpowiadają 44 proc. PKB. Trzeba przy tym przyznać, że niektórych dziedzinach działa naprawdę znakomicie. Francuską służbę zdrowia zasłużenie ocenia się jako o wiele lepszą od brytyjskiej. Wprawdzie obywatele płacą dużo podatków i podlegają wielu regulacjom, ale przynajmniej dostają coś w zamian.

Bardzo rozdęty we Francji sektor rządowy nie stanowi jednak bynajmniej źródła niezmąconego optymizmu i naprawdę można podejrzewać, że francuskie pomiary PKB i wydajności zawyża fakt, że przy braku rynkowych cen usług publicznych statystycy bezrefleksyjnie przyjmują, że za każdego 1 dol. wydanego na sektor rządowy obywatele otrzymują usługi warte 1 dol., co być może jest przesadą.

Znany problem z imigrantami

Niepokojąca jest przy tym niejasność, czy francuska kultura inkluzywności (włączania) może się kiedykolwiek skutecznie rozciągnąć na imigrantów. Ostre zasady zwolnień z pracy i wysoki poziom płac minimalnych (w zamierzeniu chroniące rodzimych pracowników francuskich przed globalizacją) bardzo utrudniają nowym przybyszom znalezienie pracy. A przecież dokładnie wszystkie badania nad nierównościami w skali globalnej sugerują, że korzyści z dopuszczenia większej mobilności siły roboczej przyćmiewają te płynące z dystrybucji dochodu między ludność rodzimą. Obowiązujące w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii bardziej liberalne prawo pracy stwarza natomiast przybywającym z zewnątrz większe szanse.

Centrum Paryża (i innych francuskich miast) jest wprawdzie imponujące, ale liczni imigranci z Afryki Północnej i nie tylko mieszkają w obskurnych gettach na obrzeżach. Choć nie jest znana dokładna stopa bezrobocia dla poszczególnych grup etnicznych (francuskie prawo zakazuje zbierania danych według podziału etnicznego), to niepotwierdzone dane sugerują, że wśród imigrantów oraz ich potomków bezrobocie zdecydowanie przekracza poziom wśród ludności rodzimej.

Rząd wypłaca szczodre zasiłki opiekuńcze, co jednak samo w sobie nie zapewnia społecznej integracji. Silne poparcie dla Frontu Narodowego – antyimigracyjnej partii Mariny Le Pen – oraz oporność Francji wobec przyjmowania uciekinierów przed wojną w Syrii wskazuje, że stosowaniem modelu francuskiego w społeczeństwach niejednolitych stwarza problemy.

Kolejną przeszkodę w zastosowaniu tego modelu gdzie indziej stanowi fakt, że Francję cechują pewne unikatowe zalety, które dla powodzenia tego modelu mają bezspornie decydujące znacznie. Otóż stanowiących elitę francuskich menedżerów powszechnie zalicza się do najlepszych na świecie i często wybiera się ich na szefów wielkich koncernów międzynarodowych. Pewnym problemem – ale i tak znacząco mniejszym niż w większości południowych krajów strefy euro – jest korupcja. (We Włoszech państwo także jest „duże”, ale nie dostarcza usług publicznych na wysokim poziomie, jakie zapewnia rząd francuski.) Poza tym Francja dysponuje zaliczanym do najlepszych na świecie środowiskiem naturalnym: gleby są urodzajne, a klimat wyjątkowo umiarkowany.

Zdrowa gospodarka francuska mogłaby zdziałać cuda i pomóc się podźwignąć strefie euro. Mogłaby również dostarczyć innym krajom przykładu funkcjonowania kapitalizmu inkluzywnego. To wymagałoby jednak, by rząd rozpoczął reformy strukturalne, które gospodarce Francji są tak bardzo potrzebne.

© Project Syndicate, 2015

www.project-syndicate.org

 


Tagi


Artykuły powiązane

Słabnie rentowność sektora bankowego we Francji

Kategoria: Analizy
Francuski sektor bankowy opiera się na modelu bankowości uniwersalnej, a w jego strukturze istotną rolę odgrywa kilka wielkich grup bankowych o międzynarodowym znaczeniu.
Słabnie rentowność sektora bankowego we Francji

Francja reaktywuje gaullistowskie planowanie

Kategoria: Analizy
Według najnowszych prognoz francuski deficyt finansów publicznych w 2020 r. wyniesie 248 mld euro, czyli 11,3 proc. PKB, a dług sięgnie 119,8 proc. PKB. Do końca roku zniknie około 800 tys. miejsc pracy, a stopa bezrobocia dojdzie do 12 proc.
Francja reaktywuje gaullistowskie planowanie

Pandemia ujawniła wagę powiązań w gospodarce

Kategoria: Trendy gospodarcze
COVID-19 pokazał, jak niebezpieczne jest posiadanie długiego łańcucha dostaw bez alternatyw. Powraca zatem pytanie – na ile można w bezpieczny i opłacalny sposób kontynuować produkcję na dotychczasowych zasadach.
Pandemia ujawniła wagę powiązań w gospodarce