Autor: Aleksander Piński

Autor recenzji książek i przeglądów najnowszych badań ekonomicznych.

Im społeczeństwo bogatsze, tym mniej chętne wymianie

Największy odsetek obywateli niechętnych zagranicznym inwestycjom i handlowi z zagranicą jest w najbogatszych krajach – wynika z międzynarodowego raportu „Faith and Skepticism about Trade, Foreign Investment”.
Im społeczeństwo bogatsze, tym mniej chętne wymianie

(infografika Dariusz Gąszczyk)

Ze wszystkich opisanych w raporcie krajów „Wiara i sceptycyzm wobec handlu i zagranicznych inwestycji” najbardziej nieprzychylni kupowaniu lokalnych firm przez zagraniczne koncerny są Niemcy. Aż 79 proc. z nich sądzi, że to źle. Niewiele mniejsza niechęć jest w Japonii (76 proc.) i we Włoszech (73 proc.). Tego samego zdania jest około 2/3 społeczeństwa w Korei Południowej (68 proc.), USA (67 proc.) i Francji (68 proc.). Nawet w dość otwartej na międzynarodowe kontakty Wielkiej Brytanii ponad połowa (53 proc.) obywateli nie chce, by zagraniczne koncerny kupowały lokalne firmy.

Z kolei najwięcej entuzjastów sprzedawania lokalnych firm zagranicznym właścicielom jest w Bangladeszu (27 proc. sądzi, że to coś złego, a przeciwnego zdania jest 69 proc.), Tanzanii (28 proc. i 68 proc.) i Kenii (32 proc. i 66 proc.). Wyłania się wyraźna zależność: im wyżej rozwinięty kraj, tym mniejsze poparcie dla kupowania krajowych przedsiębiorstw przez zagranicznych inwestorów. Polska jest pod tym względem w środku stawki: 52 proc. Polaków uważa, że to źle, iż zagraniczne firmy wykupują polskie. Przeciwnego zdania jest 40 proc.

Co ciekawe, około 1/3 Niemców (33 proc.) i Japończyków (34 proc.) jest przeciwna nawet budowaniu fabryk przez zagraniczne firmy w ich krajach, mimo, iż firmy z tych krajów należą do największych inwestorów zagranicznych na świecie.

Rozwój daje optymizm

Podobny sceptycyzm wykazują obywatele najbogatszych w stosunku do zalet handlu z zagranicą. I tak z twierdzeniem, że handel międzynarodowy prowadzi do tworzenia miejsc pracy zgadza się 44 proc. obywateli krajów bogatych, ale 52 proc. z grupy państw średnio zamożnych i aż 66 proc. z najbiedniejszych. Aż 59 proc. Włochów, 50 proc. Amerykanów, 49 proc. Francuzów i 38 proc. Japończyków sądzi, że handel zagraniczny prowadzi do niszczenia miejsc pracy. Tylko 13 proc. Włochów, 20 proc. Amerykanów, 24 proc. Francuzów i 15 proc. Japończyków uważa, że wiąże się z ich tworzeniem.

Do największych entuzjastów handlu międzynarodowego należą Tunezyjczycy (87 proc. sądzi, że tworzy on miejsca pracy, 5 proc. że nie), Wietnamczycy (78 proc. do 5 proc.) i Libańczycy (75 proc. do 6 proc.). Polakom bliżej do entuzjastów niż sceptyków (51 proc. do 22 proc.). Podobne jak w Polsce opinie są w Egipcie (49 proc. do 23 proc.) i Indiach (49 proc. do 24 proc.).

Podobnie rozkładają się opinie o wpływie handlu na płace. Co ciekawe, jest wyraźna zależność między tempem wzrostu gospodarczego a procentem odpowiedzi, że handel powoduje wzrost płac (wskaźnik korelacji 0,62). Im szybciej rozwija się kraj, tym więcej osób sądzi, że handel powoduje wzrost pensji. Globalnie tylko 31 proc. ankietowanych zgadza się z twierdzeniem, że handel jest bardzo dobry dla gospodarki. 26 proc. sądzi, że prowadzi on do niższych cen, a 45 proc., że do wyższych płac.

Wbrew pozorom powyższe wyniki nie oznaczają, że istnieje przepaść w podejściu do handlu zagranicznego i obcych inwestycji między przeciętnymi obywatelami a elitami społecznymi bogatych krajów. Amerykanin Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla, zauważył kiedyś: „Pogląd, że handel to konkurencja prawie militarna, to powszechne przekonanie wśród polityków, liderów środowisk biznesowych i wpływowych intelektualistów (…) Podejście, jakie znajdziemy w podręcznikach ekonomii, nigdy do tej dyskusji nie weszło” (cytat pochodzi z książki Melvina W. Redera „Economics. The Culture of a Controversial Science”).

Z czego może wynikać nieufność obywateli najbogatszych krajów do inwestycji zagranicznych i handlu zagranicznego oraz większe zaufanie wśród mieszkańców krajów rozwijających się? Wiele wskazuje na to, że z doświadczeń. Prawie wszystkie dzisiejsze bogate kraje (m.in. USA, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Japonia), kiedy same były relatywnie biedne, dyskryminowały zagranicznych inwestorów i chroniły swoje firmy przed konkurencją wysokimi cłami. I ta droga doprowadziła ich do bogactwa. Z kolei większość dzisiejszych krajów rozwijających się stosuje dość liberalną politykę w stosunku do inwestycji zagranicznych i niskie cła, bo taka polityka jest propagowana przez większość ekonomistów z bogatych krajów i międzynarodowych instytucji.

Paktu chcą w zasadzie wszyscy

Wyniki badania są o tyle istotne, że trwają obecnie negocjacje nad dwiema dużymi umowami o międzynarodowym handlu. Chodzi o Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (Transatlantic Trade and Investment Partnership, TTIP) i Partnerstwo Transpacyficzne (The Trans-Pacific Partnership, TPP). Nas bardziej interesuje TTIP, jako że dotyczy Polski jako jednego z 28 państw Unii Europejskiej, która negocjuje układ o wolnym handlu z USA. Obywatele ośmiu (Hiszpania, Niemcy, Wielka Brytania, Grecja, Polska, Francja, USA, Włochy) spośród 29 krajów będących stronami TTIP brali udział w sondażu.

Co ciekawe, wątpliwości co do korzyści z handlu międzynarodowego i inwestycji zagranicznych nie muszą się przekładać się na niechęć do paktu. Z przeprowadzonej przez Pew Research Center w kwietniu 2014 r. ankiety wynika, że 75 proc. Niemców sądzi, że zwiększenie obrotów handlowych z USA byłoby dobre, a 72 proc. Amerykanów uważa, że większa wymiana towarowa z krajami Unii Europejskiej przyniesie im korzyści. 55 proc. Niemców i 53 proc. Amerykanów jest przekonanych, że TIPP będzie korzystne dla ich krajów.

Raport opublikował amerykański think-tank Pew Research Center. Ankiety przeprowadzono od 17 marca do 5 czerwca 2014 r. w 44 krajach, w tym w Polsce (w naszym kraju próba wynosiła 1010 osób).

 

(infografika DG)

(infografika DG)

 

(infografika DG)

(infografika DG)

 

(infografika DG)

(infografika DG)

(infografika Dariusz Gąszczyk)
(infografika DG)
(infografika DG)
(infografika DG)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

TTIP: Nieuchronny powrót

Kategoria: Trendy gospodarcze
Po spotkaniu z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jeanem-Claudem Junckerem amerykański prezydent Donald Trump oświadczył, że obie strony zgodziły się pracować nad nową umową, która zniesie cła i bariery na wszystkie towary z wyjątkiem przemysłu motoryzacyjnego. Jeśli deklaracja Trumpa i Junckera okaże się prawdziwa, będzie oznaczała powrót do negocjacji transatlantyckiej umowy handlowej TTIP.
TTIP: Nieuchronny powrót

Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Kategoria: Trendy gospodarcze
Za blisko 60 proc. polskiego eksportu i ponad 60 proc. nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw niefinansowych odpowiadają już firmy z kapitałem zagranicznym. Polska korzysta na uczestnictwie w globalnych łańcuchach wartości.
Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Niemiecka cnota oszczędzania

Kategoria: Analizy
Niemcy znów oszczędzają coraz więcej. Tylko w pierwszym kwartale tego roku odłożyli 69 mld euro, czyli około 10 proc. swoich dochodów. Robią to, mimo że ze względu na rekordowo niskie stopy procentowe w strefie euro mało się to opłaca. Ich motywacje częściowo wyjaśnia berlińska wystawa „Dzieje oszczędzania jako cnoty niemieckiej”.
Niemiecka cnota oszczędzania