Indie: droga z dziurami, ale demokratyczna

Kiedy jedna siódma świata idzie do wyborów, świat powinien się temu przyglądać - zauważył Thomas Friedman, znany dziennikarz New York Timesa i spec od Indii. Istotnie, uczestnicy jednej z pierwszych dyskusji w czasie Forum Ekonomicznego w Davos w większej części niż gospodarce, poświęcili ją  nadchodzącym w maju wyborom powszechnym do indyjskiego parlamentu.
Indie: droga z dziurami, ale demokratyczna

Sunil Mittal: Pendżab ma najlepszą infrastrukturę w Indiach (CC BY-NC-SA World Economic Forum)

Wiele wskazuje, że po kilkunastu latach rządów Partii Kongresowej nastąpi zmiana warty w Delhi, ale indyjski minister finansów Palaniappan Chidambaram w ogóle się tym nie przejmował i zapowiadał 6 procent wzrostu gospodarczego w 2014 roku oraz 7 procent w 2015 (w Indiach rok fiskalny kończy się w I kwartale odpowiednio 2015 i 2016 r.). – Położyliśmy dobre fundamenty – powiedział.

Coś w tym jest, bo kilku biznesmenów-panelistów, tak różnych jak Sunil Bharti Mittal z giganta telekomunikacyjnego Bharti, Nikesh Arora z Google czy Jeremy Bennet, CEO Nomury w Europie, opowiadało, że dziś interesy w Indiach robi się całkiem dobrze. Jak powiedział Arora są trudniejsze kraje. Choć może było w tym też trochę zwykłego w Davos lizusostwa biznesmenów wobec oficjeli z krajów, w których działają paneliści.

Wydaje się też, że biznesmeni oddzielają stronę finansową (wzrost obrotów, zysków na gigantycznym rynku indyjskim) od organizacyjno-formalnej, która być może nie jest już drogą przez mękę, ale niewątpliwie wymaga ogromnej cierpliwości i zręczności. Świadczyłoby o tym podkreślanie w dyskusji znaczenia kwestii odpowiedzialności rządu, przewidywalności, reguł prawnych, zaufania. Pewne jest, że mieszkańcy Indii już domagają się i będą domagali lepszych rządów. Słowem kluczem staje się governance. Jak powiedział minister Chidambaram liderów nie brakuje, brakuje zdecydowania. I zapowiedział, że już w najbliższych wyborach pojawią się nowi, znacznie młodsi (premier Indii z partii Kongresowej ma 81 lat). – Młodzi wprowadzą zdecydowanie i determinację w osiąganiu celów – stwierdził.

Wymagania rosną nie tylko wobec rządu w Delhi. Także wobec władz regionalnych. Indie są federacją stanów o znacznej samodzielności, które konkurują miedzy sobą o inwestycje i biznes. Sunil Mittal chwalił Pendżab, stan o najlepszej infrastrukturze w Indiach. Minister finansów – Maharasztrę, gdzie znajduje się centrum finansowe Indii – Mumbai (Bombaj). Twierdził nawet, że ma on lepsze wskaźniki gospodarcze niż Gujarat rządzony od lat przez Narendrę Modiego, być może już za kilka miesięcy nowego premiera Indii z opozycyjnej partii Bharatiya Janata Party. Jednak sukcesy Gujaratu też są imponujące – w latach 2001-2010 jego gospodarka rosła w tempie prawie 11 procent rocznie, najszybciej z wszystkich stanów Indii. „Konkurencja miedzy stanami jest aktywem całego kraju” – uznali zebrani. – Konkurencja zmusza do lepszych regulacji – dodał Jeremy Bennett.

Jakie jeszcze są aktywa Indii? Zdaniem Thomasa Friedmana: zdolność do zarządzania pluralizmem. – On jest hałaśliwy, bałaganiarski, ale wyobraźmy sobie, że Indie wyglądają dziś jak Syria…- mówił Friedman.

Oczywiście nie obyło się też bez porównań z Chinami. – Często mówi się, że Chiny rosną dzięki rządowi, a Indie pomimo rządu – stwierdził prowadzący panel dziennikarz tygodnika Time Vikram Chandra. Na to minister Chidambaram replikował całkiem rozsądnie, że porównywanie Chin z Indiami ma cokolwiek ograniczony sens. – Chinami rządzi 7 ludzi, w Indiach jest konstytucja, społeczeństwo obywatelskie, system check and balance, a i protesty na ulicach są dozwolone. Friedman zauważył, że Chiny i Indie są jak dwie drogi szybkiego ruchu. Chińska jest znakomicie wyasfaltowana, gładziutka, światła się palą gdzie trzeba, tylko że co jakiś czas trzeba niemal stawać, bo leżą na niej „śpiący policjanci”. To słabości systemu politycznego, a ich usunięcie oznaczałoby zasadniczą reformę polityczną. Obok jest droga indyjska, może czasem z dziurami i popsutymi światłami, ale można nią jechać bez ostrego hamowania. A dziury da się łatwiej naprawić, niż zdemontować śpiących policjantów – podsumował Friedman.

Wreszcie ostatni wątek – jak Hindusi oceniają samych siebie. Często można znaleźć bardzo krytyczne diagnozy w prasie zachodniej, że Indie są prawie na krawędzi kryzysu ekonomicznego, czy politycznego, biurokracja dewastuje kraj, korupcja panoszy się itd. Zawsze przy tym autorzy powołują się na hinduskich rozmówców.

– Owszem w Indiach jest sporo samobiczowania i bardzo dużo autokrytycyzmu – stwierdził minister Chidambaram. – Zupełnie niepotrzebnie. Jesteśmy jednym z pięciu krajów o stałej stopie wzrostu w ostatnich latach powyżej 5 procent. – Bliżej ziemi, wśród tych którzy kupują telefony czy motocykle –  jest bardzo dużo aktywności, a nie załamywania rąk – stwierdził Mittal.  A Friedman dodał, że w świecie, w którym wszyscy są w sieci (już dziś 800 mln Hindusów ma do niej dostęp), kluczowe przewagi i różnice między krajami wynikać będą z motywacji. W Indiach bardzo silna jest motywacja do nauki i edukacji – to jedno z najważniejszych aktywów kraju.

Sunil Mittal: Pendżab ma najlepszą infrastrukturę w Indiach (CC BY-NC-SA World Economic Forum)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Indie i Chiny: trudne sąsiedztwo

Kategoria: Sektor niefinansowy
Na całym świecie panuje zgoda co do tego, że drugim po Chinach największym "wschodzącym rynkiem" są Indie. Oba kolosy traktuje się jako nadzieję przyszłości i wróży im wzrost znaczenia na globie. A jakie są relacje między tymi krajami?
Indie i Chiny: trudne sąsiedztwo

"Samowystarczalne Indie" mogą się wolniej rozwijać

Kategoria: Trendy gospodarcze
Znaczny wzrost ceł, zawieszenie umów handlowych, hojne dotacje dla zagranicznych producentów – protekcjonizm torował sobie w Indiach drogę na długo przed pandemią COVID-19. Sądząc po strategii samowystarczalności gospodarczej, forsowanej obecnie przez rząd Narendry Modiego, zadomowił się na dobre.
'Samowystarczalne Indie' mogą się wolniej rozwijać