Internetowy monitoring sytuacji podażowej

Oferta sklepów internetowych może przybliżać ogólną dostępność towarów na rynku. Dzięki śledzeniu tego typu danych łatwiej ocenić skalę szoków popytowych i podażowych w czasie rzeczywistym.
Internetowy monitoring sytuacji podażowej

Bieżące analizy prowadzone na podstawie tych danych wskazują, że spadek dostępności produktów spożywczych po inwazji Rosji na Ukrainę i masowym napływie uchodźców był wielokrotnie mniejszy niż ten następujący bezpośrednio po wybuchu pandemii COVID-19.

W ostatnich latach rośnie popularność wykorzystania danych o wysokiej częstotliwości ze sklepów internetowych w badaniach i analizach ekonomicznych. Dane te są pozyskiwane za pomocą automatycznej procedury zwanej web scraping. Polega ona na szybkim przeszukiwaniu stron internetowych poszczególnych sprzedawców i pobieraniu z nich potrzebnych informacji, np. w zakresie liczby dostępnych produktów, ich cen czy promocji. Narodowy Bank Polski jako jeden z pierwszych banków centralnych zaczął wykorzystywać w swoich badaniach dane pozyskiwane ze sklepów internetowych – są one gromadzone już od 2009 r. Każdego dnia dedykowane skrypty pozyskują dane o około 750 tys. towarów ze stron internetowych 50 sklepów działających w Polsce. Zebrane „surowe” dane są następnie porządkowane i wykorzystywane do analiz kształtowania się cen, sytuacji popytowo-podażowej oraz prognozowania, o czym pisaliśmy już wcześniej na łamach Obserwatora Finansowego.

Narodowy Bank Polski jako jeden z pierwszych banków centralnych zaczął wykorzystywać w swoich badaniach dane pozyskiwane ze sklepów internetowych – są one gromadzone już od 2009 r.

Dane o wysokiej częstotliwości stały się niezwykle cennym źródłem informacji w sytuacjach kryzysowych i bezprecedensowych, w których możliwość szybkiej reakcji nie może być ograniczana oczekiwaniem na publikację przez urzędy statystyczne tzw. „twardych danych”. Takimi wyzwaniami były m.in. wybuch pandemii COVID-19 i rozpoczęcie rosyjskiej agresji zbrojnej przeciw Ukrainie. W obliczu tych wydarzeń istotnym stała się ocena skali zmian podaży kluczowych towarów (takich jak żywność i pozostałe produkty pierwszej potrzeby) w warunkach piętrzących się zaburzeń w globalnych łańcuchach dostaw oraz problemów logistycznych. Wykorzystanie alternatywnych źródeł danych, w tym informacji płynących ze sklepów internetowych, umożliwiło ocenę skali szoku podażowego oraz krótkookresowej reakcji cen. W dalszej części tego artykułu przedstawiamy reakcję dostępności produktów żywnościowych na wystąpienie tych dwóch bezprecedensowych szoków.

Prognozowanie inflacji w oparciu o ceny ze sklepów internetowych

Bezpośrednim następstwem wybuchu pandemii COVID-19 był istotny wzrost niepewności, przejawiający się nagłym wzrostem popytu przezornościowego. Charakteryzował się on przede wszystkim gromadzeniem przez gospodarstwa domowe zapasów artykułów spożywczych o długiej dacie przydatności (łatwych do przechowywania) i innych dóbr pierwszej potrzeby (podstawowych leków czy towarów przeznaczonych do higieny osobistej).

W efekcie, ich dostępność bardzo silnie obniżyła się, co odzwierciedlają zebrane przez nas dane ze sklepów internetowych. Dla przykładu, w ujęciu zagregowanym liczba produktów żywnościowych zaczęła wyraźnie spadać od połowy lutego 2020 r., co obrazuje Wykres.

Tak więc popyt przezornościowy istotnie wzrósł jeszcze przed potwierdzeniem pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem w Polsce, co należy wiązać z rosnącymi obawami społeczeństwa po uznaniu przez WHO 30 stycznia 2020 r. epidemii COVID-19 za „stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym”. Z kolei na przełomie marca i kwietnia 2020 r. liczba dostępnych produktów była już niższa nawet o 26 proc. w porównaniu z okresem bezpośrednio poprzedzającym wybuch pandemii w Europie, a w przypadku wybranych artykułów spożywczych o długiej dacie przydatności (takich jak mąka, ryż, mrożone owoce i warzywa) odnotowano spadek przekraczający 45 proc. Warto dodać, że podobne prawidłowości zaobserwowano w innych krajach.

Od połowy kwietnia 2020 r. dostępność produktów spożywczych zaczęła się poprawiać, czemu sprzyjał wzrost asortymentu w okresie wielkanocnym oraz spadek popytu przezornościowego w warunkach łagodzenia obostrzeń społeczno-gospodarczych. Warto zauważyć, że podczas kolejnych fal pandemii COVID-19 nie nastąpiły już tak istotne zmiany w ofercie sklepów, a spadki liczby produktów spożywczych w okresie największej liczby zakażeń nie przekraczały 10 proc. Ich skalę łagodziło dostosowanie zachowań zarówno po stronie kupujących, jak i sprzedających. Ci pierwsi dopasowali swoje nawyki konsumpcyjne do pandemicznego otoczenia i wyraźnie ograniczyli popyt spekulacyjny. Z kolei niektóre sklepy spożywcze zmieniły politykę zapasów w zakresie podstawowych towarów spożywczych, przechodząc z modelu just-in-time na model just-in-case.

Gromadzenie i utrzymywanie dodatkowych zapasów przez sklepy spożywcze najprawdopodobniej przyczyniło się do ograniczenia skali spadków dostępności po inwazji Rosji na Ukrainę.

Gromadzenie i utrzymywanie dodatkowych zapasów przez sklepy spożywcze najprawdopodobniej przyczyniło się do ograniczenia skali spadków dostępności po inwazji Rosji na Ukrainę. Niepewność wśród gospodarstw domowych ponownie wzrosła (w marcu br. wskaźnik ufności konsumenckiej publikowany przez GUS obniżył się w porównaniu do lutego, lecz był to spadek wyraźnie słabszy niż po wybuchu pandemii), ale tym razem nie doprowadziła ona do paniki i masowych zakupów w takim stopniu jak na początku pandemii COVID-19. Bezpośrednio po rozpoczęciu konfliktu zbrojnego liczba produktów spożywczych obniżyła się zaledwie o ok. 1 proc. (w porównaniu do okresu poprzedzającego inwazję). Nieco silniejsze spadki odnotowano w przypadku produktów o długim terminie przydatności do spożycia (o ponad 6 proc.). Nadal jednak były one wyraźnie słabsze niż po wybuchu pandemii COVID-19. Spadki te miały charakter krótkookresowy, a w kolejnych tygodniach dostępność produktów spożywczych o długiej dacie ważności zwiększała się.

Łańcuchy dostaw just-in-time po kryzysie COVID-19

Wyniki naszych analiz wskazują zatem, że najsilniejszy szok podażowy w całym okresie trwania badania wystąpił bezpośrednio po wybuchu pandemii COVID-19, natomiast bieżące dostosowania podaży są znacznie mniejszej skali, co świadczy o dobrym zaopatrzeniu sklepów i niskim ryzyku braku dostępności podstawowych produktów spożywczych.

Dostępna literatura empiryczna wskazuje, że w obliczu zjawisk katastroficznych (wybuch pandemii COVID-19 czy działania wojenne można do takich zaliczyć) ceny dostosowują się z bardzo długim opóźnieniem, zwiększając sztywności nominalne w gospodarce.

Pozostaje pytanie, jak w takiej sytuacji dostosowują się ceny. Dostępna literatura empiryczna wskazuje, że w obliczu zjawisk katastroficznych (wybuch pandemii COVID-19 czy działania wojenne można do takich zaliczyć) ceny dostosowują się z bardzo długim opóźnieniem, zwiększając sztywności nominalne w gospodarce. Wynika to z obaw firm co do wystąpienia tzw. sprzeciwu opinii publicznej (ang. fear of consumer anger), który mógłby doprowadzić do szybkiej utraty udziałów w rynku. Określenie wrażliwości cen na zmiany podaży w takich uwarunkowaniach rynkowych będzie przedmiotem naszych przyszłych analiz.

 

Zespół ekonomistów NBP Aneta Błażejowska, Paweł MaciasDamian Stelmasiak pod kierunkiem Karola Szafranka

Opinie autorów wyrażone w artykule nie są oficjalnym stanowiskiem NBP.

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Prognozowanie inflacji w oparciu o ceny ze sklepów internetowych

Kategoria: Trendy gospodarcze
W analizach ekonomicznych zyskują popularność niekonwencjonalne źródła danych. Nasze badanie potwierdza przydatność cen ze sklepów internetowych w prognozowaniu inflacji cen żywności w Polsce.
Prognozowanie inflacji w oparciu o ceny ze sklepów internetowych

Patriotyzm konsumencki – biało-czerwone logo to za mało

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pandemia COVID-19 uderza nie tylko w zdrowie Polaków, ale i w polską gospodarkę. W tym trudnym dla polskich przedsiębiorstw czasie ważne stają się zachowania konsumentów realizujące ideę patriotyzmu konsumenckiego. Czy jednak rzeczywiście jesteśmy bardziej skłonni kupować produkty polskich producentów?
Patriotyzm konsumencki – biało-czerwone logo to za mało