Jak zrestartować światową gospodarkę

Pod względem tempa rozwoju i dystrybucji wyniki światowej gospodarki są o wiele gorsze, niż mogłyby być. Powodem są trzy różnice: między zagregowanym popytem a zagregowaną podażą, potrzebami inwestycyjnymi a możliwymi do zainwestowania funduszami i oczekiwanymi skutkami postępu technicznego a stwarzanymi przez ten postęp zagrożeniami. Aby sytuacja się poprawiła, potrzebny jest plan działań na skalę światową.
Jak zrestartować światową gospodarkę

(CC By SA 401K 2012)

Po pierwsze zagregowany popyt jest niedostateczny w porównaniu z zagregowaną podażą. Gdy analizuje się luki PKB – co zrobił Międzynarodowy Fundusz Walutowy (zob. tegoroczny raport World Economic Outlook MFW; M. Zhu, World Economy: Output Gap and Potential Output Growth, prezentacja MFW podczas konferencji Bellagio Symposium on Sustainable and Shared Economic Growth zorganizowanej przez Rockefeller Foundation Bellagio Center we Włoszech w maju 2015 r.) – okazuje się, że w światowej gospodarce wyniki stale są gorsze od możliwych.

Ponad pięć lat po wielkiej recesji luki wynoszą 1,5–2 proc. PKB. Teraz wywołane przez spadek cen towarów masowych i wolniejszy rozwój handlu światowego spowolnienie odnotowuje się także na rynkach wschodzących. Niektóre kraje (te, które mają przestrzeń budżetową) zdecydowały się pobudzać popyt krajowy, często przedkładając konsumpcję nad inwestycje, inne natomiast – pozbawione takich możliwości – muszą się zdecydować albo na powolny rozwój gospodarki, albo na większe deficyty, które jednak wpłyną niekorzystnie na perspektywy obsługi zadłużenia, szczególnie jeżeli stopy procentowe odejdą od nienaturalnie niskich wielkości.

Po drugie nie są zaspokajane wielkie potrzeby inwestycyjne, szczególnie w szybko urbanizujących się gospodarkach krajów wschodzących i rozwiniętych rynków, i to mimo ogromnych zasobów płynności, z których olbrzymia część nie przynosi optymalnych zysków. Niektórzy szacują, że fundusze emerytalne, państwowe fundusze inwestycyjne (SWF) i fundusze zarządzające aktywami mają łącznie aktywa o wartości przekraczającej 60 bln dol. To niemal tyle samo, ile wynosi światowy PKB (zob. C. Blaine, World’s Largest Asset Managers on Quest for $100 Trillion in Assets).

Do ryzyka wiążącego się z przedsięwzięciami inwestycyjnymi należą zagrożenia powodowane przez przepisy i instytucje. Ograniczają one inwestycje np. w Afryce, gdzie według szacunków Banku Światowego różnica między wydatkami na cele inwestycyjne a potrzebami wynosi prawie 100 mld dol. (zob. opublikowaną w tym roku analizę tego banku „From Billions to Trillions: MDB Contributions to Financing for Development”). Ponieważ od 2009 r. stopy zysku są niewielkie, a krzywe rentowności stosunkowo płaskie, nie powinno być problemów z długoterminowym finansowaniem, gdyby można było lepiej zarządzać ryzykiem.

Po trzecie wraz z obietnicą wzrostu ogólnej produktywności dzięki przełomowym osiągnięciom technicznym pojawia się problem wypierania siły roboczej i koncentracji korzyści w mniejszej grupie. W ocenie bacznych obserwatorów tych procesów perspektywy technologii prowadzących do przemian przedstawiają się doskonale (zob. tegoroczną analizę McKinsey Global Institute „Global Growth: Can Productivity Save the Day in an Aging World?”). Technologie mogą wszędzie zapewnić poprawę warunków życia i oszczędność zasobów naszej planety. Obecna szybkość automatyzacji i jej zakres są jednak rzeczywiście niepokojące (zob. C.B. Frey, M.A. Osborne, The Future of Employment: How Susceptible are Jobs to Computerisation?, analiza Oxford Martin School, Uniwersytet Oksfordzki 2013), chociaż niektórzy obserwatorzy przedstawiają umiarkowane poglądy na tę sprawę (D. Autor, Skills, Education, and the Rise of Earnings Inequality among the Other 99 Percent, „Science” 344[6186], 2014 r., s. 843–851).

Tempo likwidacji tradycyjnych (poddających się kodyfikacji) miejsc pracy przewyższa tempo tworzenia nowych etatów. Wydaje się, że ta tendencja jest stałą cechą gospodarek rozwiniętych. Dobrze udokumentowano wpływ automatyzacji m.in. na nierówność dystrybucji dochodu (zob. D. Autor, op. cit.), co prowadzi do problemów budżetowych i niezadowolenia społeczeństw. Procesem transformacji może potrwać całkiem długo.

Kolejne skręty spirali

W analizie opublikowanej niedawno w białej księdze „Growth Dialogue White Paper” opisujemy, jak powodowane przez wspomniane różnice zagrożenia wchodzą w interakcje, a ponadto powodują odmienne konsekwencje w krótkim, średnim i długim okresie (zob. M. Spence i in., Restarting the Global Economy: Harnessing the Forces of Economic Growth, Growth Dialogue White Paper, 2015 r.). Zwykle się uważa, że niedostateczny zagregowany popyt to krótkookresowy problem charakterystyczny dla cyklu koniunktury, ale obecne różnice na poziomie światowym utrzymują się ponad siedmiu lat – od początku kryzysu z 2008 r.

Niewielki zagregowany popyt ogranicza inwestycje, od których zależy średniookresowy wzrost potencjału produkcyjnego. Są mniejsze również przez lukę między potrzebami a źródłami finansowania. Przez to z kolei przy kolejnym skręcie spirali maleje zagregowany popyt, przyczyniając się do wolniejszego wzrostu teraz oraz powodując przeszkody hamujące rozwój produktywności w średniej i dłuższej perspektywie.

Wywołany przez ogólnie słaby zagregowany popyt niedostateczny popyt na pracę albo prowadzi do spadku płac, albo powoduje bezrobocie, gdy płac nie można zmienić, a to w każdej sytuacji pogarsza dystrybucję dochodu. Ta prowadząca do coraz większej nierówności tendencja tylko się pogłębi, gdyż jest skutkiem długookresowych zmian technicznych. Wprawdzie w długim okresie może się okazać korzystna, ale wypieranie siły roboczej oraz zwiększone stopy zwrotu z kapitału i kwalifikacji zwiększą nierówność dochodów. Ta z kolei może dodatkowo spotęgować problem niedostatecznego zagregowanego popytu i zwolnić wzrost gospodarczy.

Potrzebny wspólny plan

Te trzy samoczynnie pogłębiające się różnice nie tylko świadczą o wadliwie funkcjonującym rynku, lecz także o tym, że rządy nie zajmują się stwarzanymi przez nie zagrożeniami. W naszym przeświadczeniu potrzeba zgranych działań publicznych przynajmniej na trzech frontach, aby przez lepsze wyniki światowej gospodarki uzyskać korzystniejszy wzrost i dystrybucję.

Po pierwsze trzeba zwiększyć zagregowany popyt światowy, ale od pewnego czasu rządy nie mają ochoty stosować bodźca fiskalnego w celu pobudzania popytu. Ten brak działania może wynikać z impasów politycznych (tak jest np. w USA), a w innych częściach świata rozwiniętego powodem jest bezprecedensowo duże zadłużenie. Gdyby światowa gospodarka była przedsiębiorstwem z nadmiernym zadłużeniem, a przy tym z lepszymi perspektywami, i mielibyśmy do tego bardzo niskie stopy procentowe, oczekiwalibyśmy, że zastosuje się programy restrukturyzacji zadłużenia, aby je zmniejszyć i przywrócić wzrost gospodarczy.

W naszym przekonaniu zbyt wiele uwagi zwraca się na pewne wskaźniki makroekonomiczne, np. stosunek zadłużenia do PKB, który jest szczególnie zwodniczy, gdy źle przedstawia się mianownik. Kiepskie salda budżetowe po kryzysie finansowym z lat 2009–2010 były w większej mierze skutkiem malejących wpływów podatkowych niż zakrojonych na wielką skalę programów wydatków przeciwcyklicznych (zob. E. Arbatli, T. Baunsgaard, A. Guerson, K.-S. Min, Fiscal Policy Response in Advanced and Emerging Market Economies, w: C. Cottarelli, P. Gerson, A. Senhadji [red.], Post-Crisis Fiscal Policy, New Haven 2014, s. 256–285).

Poszczególne kraje muszą oczywiście brać pod uwagę własne systemy opodatkowania, m.in. przychody i unikanie podatków, a także równowagę między konsumpcją rządu a inwestycjami państwowymi. Odchodząc od tradycyjnego stanowiska, MFW zalecał w tegorocznym raporcie World Economic Outlook, aby kraje o zadłużeniu niepowodującym poważniejszych problemów z obsługą przeznaczały więcej na infrastrukturę. Ogłoszone niedawno przez MFW „dowody mnożnikowe” świadczą o niezwykle pozytywnym wpływie wydatków na infrastrukturę na tempo wzrostu gospodarczego w krajach rozwiniętych, szczególnie przy olbrzymich lukach PKB i nadmiernych mocach przerobowych występujących w wielu gospodarkach, z czym mamy dzisiaj do czynienia.

Fakty obserwowane w ostatnim okresie dowodzą, że mnożnik wynikający z dodatkowego bodźca fiskalnego znacząco wpłynąłby na światową gospodarkę, zwłaszcza gdyby był skoordynowany tak, jak było w przypadku pakietów bodźców zastosowane przez kraje G20 w latach 2008–2009 (zob. raport World Economic Outlook MFW z 2014 r.).

Skierować nadwyżki do infrastruktury

Po drugie trzeba zlikwidować lukę między zbyt dużymi zasobami kapitału a olbrzymim, niezaspakajanym zapotrzebowaniem na inwestycje w infrastrukturę. Sprawą o zasadniczym znaczeniu jest tu ograniczanie ryzyka. Musimy tu brać pod uwagę rolę rządów i wielostronnych mechanizmów, które będą pobudzać recykling nadwyżek kapitałowych. Uczestnicy rynku wskazują na nadmierny popyt na emisje obligacji zawierających elementy zmniejszające ryzyko, np. obligacje emitowane z udziałem Banku Światowego i innych instytucji wielostronnych. Trzeba więc rozszerzać stosowany w zbyt małym zakresie mechanizm, który pozwoli lewarować bilanse wielostronnych banków rozwoju i wykorzystywać ich możliwości do obiektywnej analizy przedsięwzięć, aby dzięki temu ustalić rentowne inicjatywy możliwe do zrealizowania przez prywatnych inwestorów.

W następstwie planu Jean-Claude’a Junckera zwiększyła się rola Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który wszedł na rynek kredytów zaciąganych na inwestycje. Utworzony z inicjatywy Chin Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych ma zapewnić rozwiązanie problemu wadliwego funkcjonowania rynku, na którym inwestycje są zbyt małe także wtedy, gdy możliwe wydają się wysokie stopy zwrotu.

Ponieważ potencjalnie rentownych przedsięwzięć jest bardzo wiele, trzeba zadać pytanie, czy społeczność międzynarodowa zrobiła dostatecznie dużo, aby zmobilizować fundusze na inwestycje (szczególnie w krajach rynków wschodzących i gospodarkach rozwiniętych) i czy instytucje wielostronne wystarczająco energicznie wykorzystują własne bilanse, a także spytać, czy ich bilanse są dostatecznie duże. Mając na względzie te kwestie, uważamy, że powierzony Grupie Banku Światowego program Global Infrastructure Facility jest zbyt mały. Dopiero zaczyna się rozmowy o nowych źródłach finansowania przedsięwzięć przeciwdziałających zmianom klimatu (zob. wspominany wyżej tegoroczny raport Banku Światowego).

Rozłożenie korzyści

Po trzecie trzeba się zająć negatywnymi skutkami dystrybucyjnymi szybkiego postępu technicznego i światowej integracji, wprowadzając mechanizmy, które zapewnią ogólniejszy i międzypokoleniowy podział korzyści wynikających ze wzrostu produktywności. To, że powodujące wypieranie siły roboczej konsekwencje nowych technologii prowadzą do niższych płac lub bezrobocia oraz koncentracji korzyści w nielicznej grupie, nie tylko może budzić sprzeciwy z powodów etycznych. To także sytuacja niemożliwa do utrzymania z przyczyn społecznych (zob. raport Komisji ds. Wzrostu Gospodarczego i Rozwoju z 2008 r.: The Growth Report: Strategies for Sustained Growth and Inclusive Development, Waszyngton, Bank Światowy).

Zasadnicza średniookresowa strategia wzrostu gospodarczego musi polegać na ulepszaniu dystrybucji kapitału ludzkiego poprzez poprawę szkolnictwa i opieki medycznej dostępnych dla gospodarstw domowych o niskich dochodach. Pomocne mogą się tu okazać ogólne i aktywne programy polityczne wpływające na rynek pracy, m.in. szkolenia pozwalające uzyskać dodatkowe kwalifikacje.

Oprócz tego potrzeba bezpośrednio ukierunkowanych inicjatyw politycznych, które zwiększą produktywność, przede wszystkim w małych przedsiębiorstwach działających w krajach rozwijających się, gdzie znajduje zatrudnienie bardzo wielu ubogich. Doświadczenia krajów Ameryki Łacińskiej, gdzie ograniczano nierówności, pozwalają wyciągać ważne wnioski.

Połączenie podażowej polityki w szkolnictwie z lepszą integracją rynków pracy poprzez infrastrukturę oraz transferami gotówkowymi uzależnionymi od uczęszczania dzieci do szkół w ciągu półtorej dekady doprowadziło do zmniejszenia nierówności, gdy w innych częściach świata te same zmiany techniczne i tendencje globalizacyjne doprowadziły do jej zwiększenia (zob. N. Lustig, L.F. Lopez-Calva, E. Ortiz-Juarez, The Decline in Inequality in Latin America: How Much, Since When and Why, analiza nr 1118, Uniwersytet Tulane, Wydział Ekonomii, 2011). Co prawda takie inicjatywy ewidentnie należą do strategii średniookresowej, ale jeżeli przyniosą pozytywne skutki, pobudzą także zagregowany popyt przez redystrybucję dochodu, który trafia do grup mniej zamożnych, których konsumpcja jest większa.

Zgrane działania w tych trzech sferach – zwiększanie światowego popytu (z przykładaniem wagi do inwestycji i najważniejszych usług), odblokowanie przepływu nadwyżek funduszów w celu zaspokojenia potrzeb inwestycyjnych oraz ograniczanie wzrostu nierówności dochodów – wzajemnie się wzmacniają. Przemawia za nimi wiele argumentów uzyskanych podczas analizy. Jeżeli można wypracować polityczną zgodę co do tego, jak to zrobić, zarówno na poziomie kraju, jak i w skali światowej, to rozwiązania wdrażane w polityce publicznej pozwolą się zająć wieloma problemami gospodarczymi. Potrzeba globalnej wizji i woli politycznej, które pozwolą te koncepcje urzeczywistnić i w ten sposób przeprowadzić restart światowej gospodarki, aby mogła osiągnąć możliwy wzrost oraz potencjalną dystrybucję.

Ravi Kanbur jest profesorem wykładającym problematykę światową, zagadnienia ekonomii i zarządzania, wykładowcą ekonomii na Uniwersytecie Cornella i członkiem zespołu badawczego Ośrodka Badań Polityki Gospodarczej (CEPR).

Danny Leipziger jest profesorem wykładającym problematykę międzynarodowej działalności biznesowej w School of Business przy Uniwersytecie im. George’a Washingtona w Waszyngtonie i dyrektorem The Growth Dialogue.

James Manyika jest dyrektorem McKinsey Global Institute.

Michael Spence jest starszym członkiem Instytutu Hoovera, professor emeritus zarządzania w Graduate School of Business przy Uniwersytecie Stanforda oraz profesorem ekonomii w Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim. Laureat Nagrody Nobla.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się w VoxEu.org. (tam dostępna jest pełna bibliografia). Tłumaczenie i publikacja za zgodą wydawcy.

(CC By SA 401K 2012)

Tagi


Artykuły powiązane

The complexity of civilisation is a sign of development

Kategoria: New trends
Economic growth is underpinned by long-term technology trends. By observing them, we can make forecasts 20 to 30 years into the future. These days automation and digitalisation of the economy is key to growth: short term developments which come and go, such as economic crises, do not change the megatrends.
The complexity of civilisation is a sign of development

What causes negative interest rates?

Kategoria: Macroeconomics
Negative interest rates are not so much the effect of discretionary decisions of central banks but are mainly driven by changes in economic conditions. In the past decades real interest rates worldwide have been systematically decreasing and are currently negative in the majority of developed economies and in many emerging economies, including Poland.
What causes negative interest rates?

Interview with the President of NBP summing up the year 2020 for Obserwator Finansowy

Kategoria: Macroeconomics
Since mid-December 2020, the NBP Management Board has been purchasing foreign currencies on the FX market in order to strengthen the impact of NBP’s monetary policy easing on the economy, said the President of NBP, Prof. Adam Glapiński in an interview for Obserwator Finansowy.
Interview with the President of NBP summing up the year 2020 for Obserwator Finansowy