Keynesizm to nie socjalizm

Jeżeli używasz określenia „keynesistowski” jako synonimu słowa „socjalistyczny” popełniasz błąd.
Keynesizm to nie socjalizm

(CC BY-SA genericface)

A jednak jeśli angażujesz się w internetowe dyskusje o ekonomii, dobrze wiesz, że to błąd powszechny. I w pewnym sensie nawet nie jest błędem, bo przecież ludzie opisujący się jako keynesiści z reguły mają socjalistyczne odchylenie. Zresztą sam Keynes był zwolennikiem redystrybucji i interwencjonizmu. A więc dlaczego twierdzę, że „keynesistowski” nie znaczy socjalistyczny?

Przede wszystkim dlatego, że nie jest to akademickie znaczenie tego słowa. Mianowicie w nauce ekonomii istnieje obecnie klasa modeli nazywanych modelami neokeynesistowskimi. Próbują one opisać sposób, w jaki polityka pieniężna wpływa na gospodarkę. W swej istocie nie mają wiele wspólnego z Keynesem, o wiele więcej zaś z ideami Miltona Friedmana. Utarło się jednak nazywać je neokeynesistowskimi i mimo prób zmiany tego terminu na bardziej adekwatny, wciąż tak się je nazywa.

Neokeynesizm mówi, że polityka pieniężna, a także fiskalna, ma na celu stabilizację. Chodzi o łagodzenie fluktuacji rynkowych oraz redukowanie poziomu ryzyka. Gdy gospodarka radzi sobie dobrze, stopy procentowe idą w górę, gdy źle – w dół. I tyle. Nie ma tu nic o redystrybucji, regulacjach i centralnym planowaniu.

Cały komentarz na stronie Bloomberga.

(CC BY-SA genericface)

Tagi


Artykuły powiązane

Makroekonomiczny dom zbudowany przez Roberta Mundella

Kategoria: VoxEU
Paul Krugman opisuje ewolucję wkładu Mundella do myśli i polityki ekonomicznej, począwszy od jego wczesnych przełomowych modeli, które wciąż są fundamentem nowoczesnej makroekonomii międzynarodowej, aż po jego późniejsze poglądy, które były bardziej kontrowersyjne i wywarły mniejszy wpływ na nauki ekonomiczne.
Makroekonomiczny dom zbudowany przez Roberta Mundella