Autor: Krzysztof Kutwa

Analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Koniec kapitalizmu jaki znamy?

Konkurencyjne rynki pozostawione same sobie, bez rządowych regulacji, mają tendencję do zwiększania nierówności. Jest możliwe, że ​​ta rosnąca polaryzacja spowoduje przejście do nowego sposobu organizacji społeczeństw.

Model niewielkich nierówności i big government (wielkiego rządu, czyli sprawnego, skutecznego) wywodzi się z dwóch różnych tradycji. Model europejski sięga początków XVI w. Wszystkie kraje regionu miały wówczas w zasadzie mniej więcej taki sam dochód per capita, niską stopę oszczędności i praktycznie zerowe tempo wzrostu. Sytuację tę zmienił dopiero demontaż komunalnych, kolektywistycznych instytucji dokonywany przez tradycyjne społeczeństwa w krajach zachodnich między XVI a XIX w. W rezultacie Zachód podniósł stopy oszczędności i inwestycji oraz relację kapitału do pracy. Popov pokazuje, że podjęte działania wywołały przyspieszenie wzrostu produktywności i dochodu per capita o rząd wielkości. Mówi też o cenie, jaką przyszło za to zapłacić.

Konsekwencją okazał się wzrost nierówności, który doprowadził do osłabienia instytucji państwowych. Dokonywano coraz więcej zabójstw, a ich eskalacja między XVI a XVII w. była tak wysoka, że poziom ten nie spadał poniżej wartości dwucyfrowych. Zbiegło się to w czasie ze skróceniem przeciętnej długości życia Europejczyków.

Nierówności spowodowały także spadek poziomu wykształcenia, nasilenie zaburzeń psychicznych, częstszą otyłość oraz zmniejszenie mobilności społecznej i doprowadziły do większego rozwarstwienia społecznego. Dopiero w XX w., zwłaszcza po II wojnie światowej, nierówności dochodowe w krajach zachodnich zdecydowanie spadły dzięki rozprzestrzenianiu się modelu big government oraz programom socjalnym i opiekuńczym. Była to odpowiedź na konkurencję ze strony światowego socjalizmu z jego bezpłatną opieką zdrowotną i edukacją, silnymi gwarancjami socjalnymi oraz małymi nierównościami dochodowymi.

Nierówności dochodowe w krajach zachodnich zdecydowanie spadły po II wojnie światowej dzięki rozprzestrzenianiu się modelu big government oraz programom socjalnym i opiekuńczym.

Na globalnym Południu model kolektywistyczny wyłonił się w inny sposób. Źródeł wschodnioazjatyckiego modelu gospodarczego można upatrywać w różnych drogach  rozwoju tego regionu począwszy od XVI w. W wielu krajach rozwijających się zachodni model wzrostu był wówczas przyjmowany za pośrednictwem kolonializmu, jak w Ameryce Łacińskiej i Afryce Subsaharyjskiej, lub przez próby dogonienia Zachodu, jak w Imperium Rosyjskim. Upowszechnienie zachodniego, liberalnego modelu spowodowało zniszczenie tradycyjnych instytucji, wzrost nierówności dochodowych i pogorszenie pozycji wyjściowej w nadrabianiu zaległości rozwojowych. Podobnie jak na Zachodzie kraje te wpadły w pułapkę maltuzjańską – natychmiast wzrosło w nich zróżnicowanie dochodów, zwiększyła się stopa oszczędności i inwestycji oraz produktywność, ale za cenę rosnących nierówności społecznych i osłabienia instytucji.

Inne kraje rozwijające się – z Azji Wschodniej, a także w pewnym stopniu z Azji Południowej oraz Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej – były słabiej dotknięte przez kolonializm i zdołały zachować swoje tradycyjne instytucje. Opóźniło to w nich nowoczesny wzrost gospodarczy aż do połowy XX w., ale pozwoliło zachować dobrą pozycję wyjściową – małe nierówności i silne instytucje. Powolny postęp techniczny pozwolił im znaleźć inne, mniej bolesne wyjście z pułapki maltuzjańskiej. Dzięki podniesieniu poziomu dochodów zwiększyły udział inwestycji w PKB bez znacznego wzrostu nierówności dochodowych, pogorszenia zdolności instytucjonalnych państwa, spadku oczekiwanej długości życia czy pozostałych kosztów społecznych.

W tym mniej zwesternizowanym regionie upowszechnił się kolektywistyczny model gospodarczy oparty na big government. Popov argumentuje, że azjatycki wzorzec pozwala na utrzymanie stosunkowo silnych, efektywnych rządów oraz skuteczną konwergencję gospodarczą. Region ten zdobył pozycję globalnego lidera i zaczął doganiać zachodni poziom dochodu per capita dzięki szybkiemu wzrostowi produktywności, a nie dzięki korzystnym zmianom warunków handlowych (jak w przypadku niektórych krajów eksportujących ropę naftową). Japonia, której dochód per capita w 1950 r. stanowił mniej niż 18 proc. dochodu w USA, zwolniła tempo wzrostu od lat 90., a Hongkong od 2004 r. Jednak inne wschodnioazjatyckie tygrysy – Korea Południowa, Tajwan, Singapur – nadal rozwijały się w rekordowym tempie. Singapur przekroczył nawet amerykański poziom PKB per capita. Kraje ASEAN i Chiny podążają za nim.

Trudne czasy dla modelu europejskiego

Europejski kolektywistyczny model gospodarczy przeżywa trudności od lat 80. Europa Zachodnia w latach 1923–1933 i po II wojnie światowej do lat 80. była najszybciej rozwijającym się regionem świata. Jednak od lat 80. jej tempo wzrostu spadło, a relatywny dochód per capita uległ stagnacji na poziomie ok. 70 proc. poziomu amerykańskiego. Jedną z możliwych przyczyn tych trudności jest wzrost nierówności notowany od początku lat 80. Jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego ZSRR i kraje Europy Wschodniej straciły dynamikę społeczną i nie były już postrzegane przez Zachód jako zagrożenie. Zniknęła więc konieczność powstrzymania wzrostu nierówności, aby pozostać konkurencyjnym wobec światowego komunizmu. Rosnące nierówności stworzyły jednak problemy wewnętrzne i osłabiły potencjał wzrostu.

Europa i Azja Wschodnia nadal są regionami o najniższych względnych nierównościach na świecie, ale w przyszłości może się to zmienić.

W ostatnich dekadach pogłębiły się nierówności w większości państw, zarówno rozwiniętych, jak i rozwijających się. Jednak w krajach rozwijających się nie nastąpiło zmniejszenie nierówności w latach 1930–1980, które obserwowano w krajach rozwiniętych. Europa i Azja Wschodnia nadal są regionami o najniższych względnych nierównościach na świecie, ale w przyszłości może się to zmienić. Zagrożony może być potencjał modelu państwa o niskim poziomie nierówności, big government, i kolektywistycznym systemie gospodarczym. Nie wiadomo, czy model ten będzie konkurencyjny, jeśli poziom produktywności w tych krajach stanie się najwyższy na świecie.

Nierówności dochodowe i majątkowe w Azji oraz na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej (MENA) są niższe niż w Ameryce Łacińskiej i Afryce Subsaharyjskiej. Współczynniki Giniego, obrazujące rozkład dochodów, w Azji Wschodniej wynoszą zazwyczaj poniżej 40 proc., podobnie jak w Europie, a udział najwyższej grupy dochodowej w dochodzie całkowitym jest niższy niż w USA i wielu krajach rozwijających się (Indie, Rosja, RPA). W Chinach współczynnik Giniego przekracza 40 proc., a nawet zbliża się do 50 proc. według nowego zunifikowanego badania dla regionów wiejskich i miejskich. Kraj ten jest jednak tak duży, że należy go porównywać z całą Europą lub przynajmniej z USA.

Interesujące wyniki daje odrębne ujęcie nierówności wewnątrz kraju i między krajami/prowincjami. W Chinach (29 prowincji) ogólny współczynnik Giniego na początku XXI w. wynosił ponad 40 proc., przy czym 24 pkt proc. wynikały z nierówności między prowincjami. W USA współczynnik Giniego był podobny (ponad 40 proc.), ale tylko 6 pkt proc. pochodziło z różnic w dochodach pomiędzy stanami. W UE-27 współczynnik Giniego w 2005 r. wynosił około 40 proc., przy czym 23 pkt proc. były skutkiem nierówności między krajami. Jeśli Chinom uda się zmniejszyć zróżnicowanie dochodów między prowincjami do poziomu podobnego jak między stanami USA, to nierówność między obywatelami istotnie spadnie. Z kolei nierówności majątkowe (skumulowane nierówności dochodowe) w Chinach wydają się znacznie niższe niż w innych krajach. Relacja majątku miliarderów z listy „Forbesa” do dochodu narodowego – w 2016 r. w Chinach wynosił tylko 6 proc., podczas gdy w USA, Niemczech i we Francji po 10–15 proc., a w Rosji prawie 30 proc.

Nie tylko wskaźnik Giniego

Mniejsze nierówności dochodowe i majątkowe sprawiają, że społeczeństwa są mniej spolaryzowane. Zazwyczaj wiąże się to z większą zdolnością instytucjonalną państwa, czyli zdolnością rządu do egzekwowania prawa. Istnieje wiele wskaźników, które mają mierzyć tę zdolność (np. zwalczanie korupcji, rządy prawa, wskaźniki efektywności rządu), jednak mogą one być nieobiektywne. Naturalne obiektywne miary zdolności instytucjonalnej państwa to wskaźnik zabójstw oraz szara strefa (tj. nieprzestrzeganie rządowych regulacji gospodarczych, np. zasad płacenia podatków). Pod tym względem państwa Azji Wschodniej i MENA znacznie różnią się od Ameryki Łacińskiej i Afryki Subsaharyjskiej. Wśród krajów rozwijających się notują najniższe poziomy tych wskaźników, porównywalne z wynikami  krajów rozwiniętych.

Wskaźnik zabójstw w większości krajów jest dość stabilny, ale w Chinach od lat 90. spadł o prawie 80 proc.  z 2,3 w 1995 r. do 0,5 w 2018 r. Ta sama prawidłowość dotyczy szarej strefy. W Chinach stanowi ona mniej niż 17 proc. PKB, czyli mniej niż w Belgii, Portugalii i Hiszpanii.

W Chinach w ostatnich dziesięcioleciach odnotowano zaledwie 1–2 zabójstwa na 100 tys. mieszkańców, tak jak w Europie i Japonii oraz podobnie jak w USA (5 zabójstw). Tylko kilka krajów rozwijających się, głównie w regionie MENA, miało tak niskie wskaźniki zabójstw. W Ameryce Łacińskiej i Afryce Subsaharyjskiej oraz w wielu krajach byłego Związku Radzieckiego są one zazwyczaj wyższe o rząd wielkości. Warto zauważyć, że wskaźnik zabójstw w większości krajów jest dość stabilny, ale w Chinach od lat 90. spadł o prawie 80 proc.  z 2,3 w 1995 r. do 0,5 w 2018 r.

Ta sama prawidłowość dotyczy szarej strefy. W Chinach stanowi ona mniej niż 17 proc. PKB, czyli mniej niż w Belgii, Portugalii i Hiszpanii. W krajach rozwijających się odsetek ten wynosi zazwyczaj około 40 proc., a czasem przekracza nawet 60 proc. Tylko niektóre kraje rozwijające się mają tak niski udział szarej strefy, w szczególności Wietnam i kilka państw MENA (np. Iran, Jordania, Arabia Saudyjska i Syria).

Chyba nie trzeba dodawać, że stopy wzrostu produktywności i PKB per capita zależą od potencjału instytucjonalnego państwa. Do tej pory tylko pięć krajów/terytoriów globalnego Południa – Hongkong, Japonia, Singapur, Korea Południowa i Tajwan – zdołało dołączyć do klubu bogatych państw dzięki wysokiemu tempu wzrostu gospodarczego. W ostatnich dekadach Azja Południowo-Wschodnia i Chiny również doganiały kraje rozwinięte.

Spójność kulturową ilustruje kulturowa mapa świata stworzona przez Ingleharta i Welzela, która powstała w ramach projektu badawczego World Value Survey. Jej twórcy zaliczają patriotyzm i zaufanie do rządu do wartości tradycyjnych, do których należą również przywiązanie do religii, rodziny, szacunek dla autorytetów. Ludzie wyznający te wartości odrzucają rozwody, aborcję, eutanazję i samobójstwo. W społeczeństwach, w których te wartości dominują, obserwuje się wysoki poziom dumy narodowej i poglądy nacjonalistyczne. Na przeciwnym biegunie znajdują się  społeczności nadające priorytet autoekspresji, subiektywnemu dobrobytowi, wysokiej jakości życia.

Kraje rozwinięte są bardziej zorientowane na autoekspresję, a mniej na zaspakajanie wyłącznie podstawowych potrzeb, jak często czynią to kraje rozwijające się.

Autoekspresja zyskuje na znaczeniu wraz z postępem gospodarczym – wzrostem dochodu na mieszkańca. Kraje rozwinięte są więc bardziej zorientowane na autoekspresję, a mniej na zaspakajanie wyłącznie podstawowych potrzeb, jak często czynią to kraje rozwijające się. Interesujące jest jednak, że występują dwie grupy krajów rozwijających się. Azja Wschodnia i byłe kraje komunistyczne są raczej „nowoczesne” i świeckie, podczas gdy Ameryka Łacińska i Afryka Subsaharyjska są bardziej tradycyjne (Bliski Wschód i Afryka Północna oraz Azja Południowa lokują się pomiędzy nimi). Można postawić hipotezę, że Azja Wschodnia i byłe kraje komunistyczne utrzymują wartości kolektywistyczne i małe nierówności raczej w sposób „nowoczesny” niż „tradycyjny”. W tym pierwszym przypadku większy nacisk kładzie się na indywidualną odpowiedzialność narzucaną przez państwo, a nie na rodzinę i wspólnotę.

Surowe dane o nierównościach dochodowych i wydatkach publicznych w relacji do PKB wykazują słabą ujemną zależność – im te drugie wyższe, tym niższy współczynnik Giniego. Ta ujemna zależność wynika jednak z różnic między krajami bogatymi i biednymi. Wraz ze wzrostem dochodu per capita rośnie udział konsumpcji rządowej, rząd dostarcza coraz więcej dóbr publicznych (opieka zdrowotna, edukacja, infrastruktura) i rozszerza programy społeczne, które łagodzą nierówności dochodowe.

Większość państw Azji Wschodniej i Europy zasadniczo należy do grupy krajów o stosunkowo małych nierównościach z big government o silnym potencjale instytucjonalnym. Z kolei Ameryka Łacińska, Afryka Subsaharyjska oraz USA znajdują się w grupie państw o stosunkowo wysokich nierównościach i small government o słabym potencjale instytucjonalnym. Zaufanie społeczeństwa do instytucji rządowych jest zazwyczaj wysokie w rozwijających się krajach Azji Wschodniej, ale niskie lub umiarkowane w Europie i USA.

Kolektywistyczny model gospodarczy z małym poziomem nierówności i silnym państwem jest postrzegany jako najbardziej konkurencyjny pod względem nadrabiania zaległości w rozwoju i prawdopodobnie pod względem innowacyjnego wzrostu. Występuje on w krajach rozwiniętych (Europa i Japonia) oraz w krajach rozwijających się (Chiny, ASEAN), jednak ma potencjał, by dominować także w innych regionach.

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

ING assesses Covid-19 impact on the CSE economies

Kategoria: Macroeconomics

As Covid-19 spreads, causing more countries to take counter-measures, Central and Southeast Europe is no exception. ING’s latest report said that collectively it is downgrading the 2020 GDP outlook on the back of virus fears.

ING assesses Covid-19 impact on the CSE economies

Zbyt mało wiemy o polskich nierównościach

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Zbyt mało jeszcze wiemy o prawdziwej skali nierówności dochodowych i majątkowych w Polsce. Zbyt mało polskich uczonych się tym interesuje i bada - przekonuje dr hab. Michał Brzeziński, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zbyt mało wiemy o polskich nierównościach

Pandemia pogłębiła nierówności w wielu wymiarach

Kategoria: Analizy
Pandemia COVID-19 pogłębiła istniejące nierówności między grupami dochodowymi, sektorami gospodarki, regionami czy płciami – taki wniosek płynie z badań Stefanie Stantchevej, ekonomistki z Uniwersytetu Harvarda.
Pandemia pogłębiła nierówności w wielu wymiarach