• Sergiej Kuzniecow

Mniejsze wsparcie z Rosji uderza w Białoruś

03.04.2020
Na początku tego roku Rosja odmówiła dalszego udzielania Białorusi subsydiów energetycznych wartych wiele miliardów dolarów. Nie chce też wspierać kredytowo swojego sąsiada. W perspektywie średnio- i długoterminowej ta sytuacja zapewne spowoduje silne napięcia w finansach białoruskiego państwa.
pap-Putin-nazarbajew-lukaszenka-550x432

Prezydent Białorusi A. Łukaszenka i prezydent Rosji W. Putin (©PAP)

Prezydent Białorusi A. Łukaszenka i prezydent Rosji W. Putin (©PAP)

W styczniu PKB Białorusi spadł o 1,9 proc. w ujęciu rocznym, natomiast produkcja przemysłowa spadła w tym samym miesiącu o 5,8 proc. w ujęciu rocznym.

Te słabe wyniki są tłumaczone znacznym ograniczeniem dostaw ropy naftowej z Rosji, po tym jak oba kraje nie były w stanie uzgodnić nowych warunków dostaw, a stare kontrakty wygasły pod koniec 2019 roku.

Niewykorzystywane rafinerie

Dodatkowo do zaostrzenia problemów gospodarczych Białorusi przyczynił się słaby, globalny popyt na białoruski potaż, czyli jeden z najważniejszych i najbardziej dochodowych towarów eksportowych kraju.

Od grudnia do lutego Mińsk i Moskwa prowadziły negocjacje wysokiego szczebla dotyczące warunków dalszych dostaw rosyjskiej ropy naftowej na Białoruś. Jednak według stanu na koniec lutego, strony są tak samo dalekie od trwałego porozumienia jak na początku rozmów.

Na początku stycznia rosyjski oligarcha Michaił Gutseriew, bliski partner biznesowy prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, rzucił Mińskowi tymczasowe koło ratunkowe. Należące do niego przedsiębiorstwa zgodziły się dostarczyć Białorusi ograniczone ilości ropy na warunkach możliwych do zaakceptowania przez Mińsk.

Białoruś: Zależność gospodarczą można wykorzystać

Pomimo tej pomocy, według białoruskich władz, w styczniu i lutym białoruskie rafinerie pracowały na poziomie zaledwie 50 proc. swoich mocy produkcyjnych. Tymczasem działający w Mińsku think tank IPM Research Center twierdzi, że w rzeczywistości poziom wykorzystania potencjału lokalnych rafinerii był niższy i sięgał jednej czwartej maksymalnych zdolności produkcyjnych.

Rosyjski manewr podatkowy

Obecnie głównym zagrożeniem dla białoruskiej gospodarki są rosyjskie manewry podatkowe w branży naftowej – Moskwa stopniowo podnosi podatek od wydobycia surowców i jednocześnie zmniejsza cła na eksport ropy naftowej. Te ostatnie mają spaść do zera do 2024 roku.

W wyniku tych zmian Białoruś będzie kupować rosyjską ropę naftową po takiej samej cenie jak reszta świata. Obecnie kupuje rosyjską ropę z 17-procentowym rabatem w związku z bezcłowym handlem pomiędzy państwami członkowskimi zdominowanej przez Moskwę Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.

W ostatnich miesiącach władze białoruskie zażądały, aby Rosja zaproponowała mechanizm mający na celu zrekompensowanie strat poniesionych w wyniku wprowadzenia nowego systemu podatkowego. Białorusini odmówili również podpisania nowej umowy na dostawy ropy z Rosji, która obowiązywałaby od 2020 roku.

Straty Białorusi wynikające z rosyjskiego manewru podatkowego wyniosły 330 mln dolarów w 2019 r.

Głównym powodem odmowy było to, że rosyjskie firmy naftowe żądają o 10-12 dolarów więcej za tonę ropy naftowej, co Białoruś uznaje za niesprawiedliwe w trakcie wprowadzania nowego systemu podatkowego. Białoruski rząd szacuje, że straty wynikające z rosyjskiego manewru podatkowego wyniosły 330 mln dolarów w 2019 roku. Mówiąc ściślej, budżet państwa białoruskiego stracił 130 mln dolarów, a kolejne 200 mln straciły lokalne rafinerie ropy naftowej. W lutym Łukaszenka stwierdził, że bezpośrednim skutkiem zmian podatkowych w Rosji będzie utrata przez państwo białoruskie kwoty 420-430 mln dolarów w 2020 roku.

Tymczasem agencja Fitch Ratings ocenia, że w wyniku rosyjskiego manewru podatkowego Białoruś może w latach 2019-2024 ponieść „bezpośrednie koszty” w wysokości 10.6 mld dolarów, przy założeniu, że ceny ropy osiągną średni poziom 70 dolarów za baryłkę, a białoruskie rafinerie zwiększą przerób ropy do poziomu 24 mln ton rocznie, zgodnie z planami na bieżący rok (w porównaniu z 18 mln ton w 2019 roku).

Ponure prognozy

Think tank IPM Research Center w prognozie z listopada stwierdził, że rosyjski manewr podatkowy „będzie miał istotne konsekwencje dla gospodarki białoruskiej, a największe jego efekty będą odczuwalne w perspektywie średnio- i długoterminowej”.

Według analityków „w perspektywie średnioterminowej manewr podatkowy wpłynie na białoruską gospodarkę głównie w obszarze podatków i polityki budżetowej, co znajdzie odzwierciedlenie w konieczności skorygowania bilansu płatniczego, wzroście cen paliw, zmniejszeniu rentowności rafinerii ropy naftowej oraz spadku ilości rafinowanej ropy, a także zmniejszeniu tempa wzrostu PKB, włącznie z potencjalnym tempem wzrostu”.

Powolne, ale realne zmiany gospodarki białoruskiej

W dłuższej perspektywie manewr podatkowy doprowadzi do jeszcze większych strat w stosunkach gospodarczych między Rosją i Białorusią. Zmniejszy się konkurencyjność białoruskich przedsiębiorstw (przede wszystkim na rynku rosyjskim) ze wzglądu na nierówne warunki produkcji i sprzedaży: według IPM Research Center rząd białoruski będzie starał się subsydiować rafinerie ropy naftowej na rynku krajowym.

Think tank szacuje, że straty na rachunku obrotów bieżących Białorusi wyniosą 1 mld dolarów w 2019 roku i 8,2 mld dolarów łącznie w okresie 2020-2024.

Co z sektorem publicznym?

IPM Research Center dodaje w swojej prognozie, że w obliczu nierównych warunków gospodarczych i utraty konkurencyjności „jedyną strategią długoterminową dostępną dla białoruskiego rządu byłoby zmniejszenie wsparcia dla sektora realnej gospodarki, który w większości wciąż pozostaje w rękach państwowych, a także ograniczenie rozmiarów samego sektora publicznego”. Jest on bowiem w największym stopniu uzależniony od takiego wsparcia, będąc, co do zasady, zorientowany na handel z Rosją.

MFW i Bank Światowy wzywa Mińsk do radykalnych reform nieefektywnego sektora publicznego.

Agencja Fitch Ratings szacuje, że w 2017 roku sektor publiczny Białorusi odpowiadał za 47 proc. krajowego PKB. Tymczasem międzynarodowi darczyńcy, w tym Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) oraz Bank Światowy, wielokrotnie w ciągu ostatniej dekady wzywali Mińsk do przeprowadzenia radykalnych reform nieefektywnego, krajowego sektora publicznego, który stanowi istotną przeszkodę dla wzrostu gospodarczego.

„Wdrażanie przemian strukturalnych ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia słabości i podniesienia potencjału wzrostu gospodarki” – stwierdził Bank Światowy w raporcie opublikowanym w listopadzie 2019.

W dokumencie stwierdzono, że „jednym z głównych priorytetów jest wzmocnienie konkurencyjności i dywersyfikacja eksportu poprzez poprawę otoczenia regulacyjnego oraz restrukturyzację sektora przedsiębiorstw, w szczególności coraz bardziej nierentownych i niewydajnych przedsiębiorstw państwowych. Ostatnie działania mające na celu stymulowanie rozwoju sektora prywatnego przyniosą ograniczone efekty, jeśli nie nastąpi postęp w zakresie restrukturyzacji przedsiębiorstw państwowych, a za nim realokacja zasobów w kierunku bardziej produktywnych zastosowań oraz zmniejszenie ryzyka fiskalnego.”

Nieszczęścia chodzą parami

Tymczasem straty spowodowane rosyjskim manewrem podatkowym nie są jedynym problemem, przed którym stoi obecnie Białoruś. W 2019 roku Moskwa odrzuciła wniosek Białorusi o udzielenie pożyczki międzyrządowej na kwotę 600 mln dolarów w celu zwiększenia poziomu rezerw walutowych Mińska.

Jednocześnie Euroazjatycki Fundusz Stabilizacji i Rozwoju, działający pod wodzą Rosji, anulował wypłatę w wysokości 200 mln dolarów ostatniej transzy pakietu pomocowego uzgodnionego w 2016 roku o wartości 2 mld dolarów.

Rosja już nie chce dotować Białorusi

Według władz rosyjskich dalsze wsparcie kredytowe Białorusi będzie uzależnione od przyjęcia przez oba kraje konkretnego harmonogramu integracji gospodarczej i politycznej w ramach tzw. Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, formalnie utworzonego w latach 1996-1997.

Ponadto Rosja odrzuciła prośbę rządu białoruskiego o restrukturyzację kredytu na budowę elektrowni atomowej na Białorusi w kwocie 10 mld dolarów. W lutym wiceminister finansów Rosji Siergiej Storczak powiedział, że rząd białoruski „przedstawił pilną prośbę o zmianę warunków obowiązującej umowy kredytowej”.

Storczak wskazał jednak, że „jednoczesne wydłużenie okresu spłaty kredytu oraz obniżenie stopy procentowej nie jest zgodne z arkanami finansów”.

W kwietniu 2019 roku Mińsk ogłosił, że Białoruś i Rosja prowadzą rozmowy na temat przedłużenia terminu spłaty pożyczki z 25 do 35 lat, a także obniżenia poziomu jej oprocentowania.

Czy MFW przyjdzie na ratunek?

Zdaniem szefa IPM Research Center Aleksandra Chubrika w tej sytuacji wydaje się prawdopodobne, że Mińsk zwróci się o pomoc do MFW. Jednak może to nastąpić dopiero po tegorocznych wyborach prezydenckich, które powinny się odbyć przed końcem sierpnia. „Byłoby dziwne zaczynać negocjacje z rządem, który może się zmienić po wyborach” – mówi Chubrik w rozmowie z Obserwatorem Finansowym.

W 2017 roku władzom białoruskim nie udało się uzyskać nowej pożyczki od MFW, ponieważ Łukaszenka odmówił wdrożenia pilnie potrzebnych reform gospodarczych. Zastępca rzecznika MFW William Murray powiedział wówczas, że negocjacje z Białorusią dotyczące nowego pakietu pomocowego „zostały zawieszone do czasu uzyskania jasności, czy istnieje na Białorusi wysoki poziom poparcia dla wdrażania reform, szczególnie w przedsiębiorstwach państwowych oraz sektorze usług komunalnych”.

Reformy przedsiębiorstw państwowych stają się dla Białorusi praktycznie nieuniknione.

Według Chubrika przez reformę sektora przedsiębiorstw państwowych rozumie się restrukturyzację, wprowadzenie „normalnego ładu korporacyjnego”, ograniczenie zatrudnienia, dopuszczenie do bankructwa nierentownych spółek i tak dalej. „Biorąc pod uwagę rosnące problemy budżetu państwowego, reformy te stają się dla Białorusi praktycznie nieuniknione i będą musiały zostać przeprowadzone” – powiedział.

„Jeśli chodzi o stawki za usługi komunalne, wydaje mi się, że MFW byłby gotów na maksymalną elastyczność, ponieważ zdaje sobie sprawę z możliwych, negatywnych konsekwencji społecznych związanych z podniesieniem taryf za ogrzewanie. Również same władze białoruskie nie są co do zasady przeciwne podwyżkom taryf. Chodzi tutaj raczej o ustalenie tempa podwyżek oraz definicję stawki rynkowej. Myślę, że w tym przypadku istniejące różnice zdań mogą zostać przezwyciężone” – dodał Chubrik.

Mark McNamee, szef w londyńskiej firmie konsultingowej DuckerFrontier, uważa, że nawet w przypadku kontynuacji białorusko-rosyjskich sporów gospodarczych, Moskwa ostatecznie ma swoje powody, by Białoruś nie zwróciła się ku MFW i nie oddaliła się od niej pod względem strategicznym, tak jak to miało miejsce w przypadku Ukrainy.

„Rosja będzie nadal udzielać Białorusi wsparcia, choć z upływem czasu będzie ono coraz bardziej ograniczone” – powiedział McNamee Obserwatorowi Finansowemu. „Tymczasem z punktu widzenia Mińska zaakceptowanie programu MFW i przeprowadzenie liberalizacji gospodarczej byłoby politycznie zbyt destabilizujące dla prezydenta Łukaszenki. W związku z tym najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla tego kraju pozostaje rozwiązanie pośrednie, czyli bardziej ograniczone i opóźnione wsparcie finansowe ze strony Rosji w miarę spowolniania białoruskiej gospodarki, a także bardzo powolne, rozłożone na długi okres, wdrażanie reform” – dodał Mark McNamee.


Tagi


Artykuły powiązane