Autor: Andrzej Godlewski

Specjalizuje się w problematyce gospodarki niemieckiej.

Niemcy chcą widzieć, że inne państwa Unii też się starają

Do końca marca mają zostać przygotowane szczegółowe rozwiązania Paktu dla Konkurencyjności, nowego wspólnego planu duetu Sarkozy – Merkel, który ma spowodować, że strefa euro będzie bardziej stabilnym organizmem. Jednak od początku ich pomysły spotkały się z krytyką większości państw unii walutowej. O to, co może pozostać z ambitnego planu pytamy dr Klausa Abbergera, eksperta Instytutu Badań Gospodarczych w Monachium.
Niemcy chcą widzieć, że inne państwa Unii też się starają

Nicolas Sarkozy i Angela Merkel nie po raz pierwszy próbują wspólnie przeforsować pomysł, który inne państwa Unii poddają silnej krytyce (CC By-Chesi-Fotos CC)

Z ostatnich informacji z Brukseli wynika, że w dokumentach opracowywanych w Komisji Europejskiej i Radzie UE pomijane są dwa pomysły Berlina, które szczególnie nie przypadły do gustu w innych europejskich stolicach: zniesienie automatycznej indeksacji płac o wskaźnik inflacji oraz podwyższenie wieku emerytalnego. Co Panu nie podoba się w propozycjach Merkel?

Na przykład harmonizacja podatków uniemożliwi konkurencję w tej dziedzinie. Z tego powodu również w  Niemczech ten Pakt wywołał spore kontrowersje i nie ma jednolitego stanowiska w opinii publicznej.

Propozycja Paktu dla Konkurencyjności miała dwa cele: polityczny i ekonomiczno-prawny. W przypadku pierwszego chodziło kanclerz Angeli Merkel, by pokazać własnemu społeczeństwu, że Niemcy uczestniczą w kosztownych akcjach ratunkowych na rzecz innych krajów strefy euro, ale również inne państwa eurolandu podejmują trudne reformy. W ostatnich latach w Niemczech zdecydowaliśmy się przecież m.in. na podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat oraz redukcję wielu świadczeń socjalnych, więc trudno wytłumaczyć niemieckim obywatelom, że pomagamy innym, którzy mimo to nie chcą podjąć podobnych wysiłków, nadal płacą niższe podatki i wcześniej odchodzą na emeryturę. Z tych powodów Pakt pomyślany był jako narzędzie polityczne.

W marcu odbywają się w Niemczech wybory regionalne i lokalne aż w czterech krajach związkowych, w tym kluczowym dla niemieckiej gospodarki i polityki Badenii-Wirtembergii. Angela Merkel chciała pokazać wyborcom, że twardo broni niemieckich interesów w Europie?

Wybory do landtagów odgrywają tu drugorzędną rolę. Sytuacja w strefie euro jest czymś, co rzeczywiście zajmuje Niemców. I mimo, że większość z nich nadal dostrzega – w mojej opinii – ewidentne korzyści z unii walutowej, to jednak ostatnie reformy gospodarcze były naprawdę bolesne. Stąd oczekiwanie, by podobny trud podejmowali także Irlandczycy i Grecy. Z drugiej strony celem kanclerz Merkel i prezydenta Sarkozy’ego jest pewne ujednolicenie regulacji i centralizacja w strefie euro, co jednak nie musi mieć wyłącznie pozytywnych aspektów.

Najbliższe tygodnie będą kluczowe dla losów Paktu dla Konkurencyjności. Co Pańskim zdaniem będzie najważniejszym przedmiotem sporu?

Jedną z najbardziej istotnych kwestii jest to, kto będzie sprawował nadzór nad przestrzeganiem Paktu. Czy będą to poszczególne rządy, jak chce m.in. Berlin, czy może jednak Komisja Europejska, czego domaga się Bruksela. Takich spraw do rozstrzygnięcia jest więcej i nie jestem wcale pewien, czy negocjacje na te tematy rzeczywiście zakończą się sukcesem. Oczywiście, nie znaczy to, że nie uda się znaleźć porozumienia co do innych kwestii. Jednak niektóre z nich jak np. redukcja długu publicznego i ewentualny automatyzm sankcji przy przekraczaniu określonych progów można przecież osiągnąć niezależnie od Paktu dla Konkurencyjności.

Co dla Niemiec jest najważniejsze podczas obecnych negocjacji? Albo pytając inaczej, co kanclerz Merkel będzie chciała zaprezentować swoim wyborcom jako sukces i czego z pewnością nie poświęci dla osiągnięcia kompromisu?

Rządowi federalnemu zależy przede wszystkim na tym, by przeforsować te działania, które już zostały zrealizowane w Niemczech, np. reformy systemów emerytalnych w innych krajach strefy euro. Ważna jest również kwestia indeksacji płac – w strefie, gdzie nie ma już różnic kursowych, wysokość zarobków  jest jednym z podstawowych elementów składających się na konkurencyjność poszczególnych gospodarek. Jednak jak widać po reakcjach, m.in. z Belgii,w wielu krajach nie ma gotowości do ograniczenia wzrostu płac.

Wspomniał Pan akurat o dwóch sprawach, które na razie zostały wyjęte z negocjacji.

To znaczy, że rządowi federalnemu będzie trudno osiągnąć ten polityczny cel, o którym wspominałem wcześniej i przekonać wyborców, że pomaganie innym w strefie euro ma jednak sens. Co gorsza, może się nawet okazać, że w razie fiaska próby ograniczenia wzrostu płac w krajach eurolandu żądania płacowe mogą z nową siłą pojawić się w Niemczech. W tej sytuacji propozycja Paktu dla Konkurencyjności może przynieść efekty zupełnie odmienne od zamierzonych – podwyżki płac w Niemczech nie zwiększą przecież konkurencyjności niemieckiej gospodarki.

Na ile ważne dla Berlina jest to, by na wzór niemiecki również inne kraje UE wpisały do swoich konstytucji ograniczenia poziomu deficytu i długu publicznego?

Mamy już przecież Pakt Stabilności i Rozwoju dotyczący m.in. wysokości dopuszczalnych deficytów i długu publicznego. W jego ramach można więc zawrzeć nowe reformy, np. te dotyczące automatycznych sankcji w razie przekroczenia zapisanych limitów. Takie reguły mogłyby działać skutecznie, a ich wejście w życie nie wymagałoby wielkich politycznych debat w  poszczególnych krajach na temat zmian w konstytucjach.

Pomysłodawcy Paktu dla Konkurencyjności chcieli, by jego zapisy zostały dopracowane do końca marca, a w ciągu sześciu miesięcy został on wcielony  w życie przez kraje strefy euro. Czy ten termin jest jeszcze realny?

To zależy od tego jak będzie rozwijał się kryzys zadłużeniowy. Na razie mamy w Europie pewne uspokojenie nastrojów na rynkach finansowych. Jednak przypuszczam, że dość niedługo znowu będą rosły rentowności niektórych obligacji rządowych. Wtedy presja będzie ogromna i możliwe, że w ciągu paru miesięcy negocjatorzy Paktu dojdą jakiegoś kompleksowego rozwiązania.

Mówił Pan wiele o aspektach politycznych Paktu dla Konkurencyjności. Na ile jednak z punktu widzenia ekonomisty mają sens zapisy proponowane przez niemieckich i francuskich polityków? Czy one rzeczywiście mogą uczynić strefę euro obszarem bardziej stabilnym i odporniejszym na kryzysy, a kraje członkowskie eurolandu bardziej wiarygodnymi dla inwestorów?

Wiele zależy od konkretnych zapisów, które ostatecznie znajdą się w tym Pakcie. Takie regulacje mają to do siebie, że trudno znaleźć równowagę między tym, co ma zostać ujednolicone, a tym, co powinno umożliwić rynkową konkurencję. W tym kontekście wystarczy wymienić podatki i ich ewentualną harmonizację. Ścieżka między tymi skrajnościami jest bardzo wąska. Dlatego uważam, że jest duże ryzyko, że wynegocjowany Pakt nie będzie optymalnym rozwiązaniem dla europejskiej gospodarki i finansów.

Czym, w takim razie, powinni zająć się politycy, by utrzymać spokój na europejskich rynkach?

Najważniejszą kwestią jest opracowanie mechanizmów pomocowych w strefie euro po 2013 r. Wszyscy muszą wiedzieć, jak będzie wyglądała ewentualna pomoc dla członków unii walutowej. Centralnym zagadnieniem jest udział prywatnych inwestorów w kosztach możliwego bankructwa któregoś z państw członkowskich strefy euro (haircut). Uważamy, że prywatni wierzyciele również powinni ponosić koszty niewypłacalności rządów, którym pożyczają pieniądze. Dzięki temu również oni musieliby kalkulować, że poniosą straty w razie nadmiernego zadłużenia któregoś z państw i odpowiednio wcześniej żądaliby dodatkowej premii za zwiększone ryzyko. W ten sposób już te rynkowe sankcje zmuszałyby rządy eurolandu do bardziej odpowiedzialnej polityki fiskalnej – europejska pomoc, która możliwa byłaby na jasno określonych zasadach, pojawiałaby się dopiero w ostateczności.

Rozmawiał Andrzej Godlewski

Dr Klaus Abbergera jest ekspertem Instytutu Badań Gospodarczych przy Uniwersytecie w Monachium.

Nicolas Sarkozy i Angela Merkel nie po raz pierwszy próbują wspólnie przeforsować pomysł, który inne państwa Unii poddają silnej krytyce (CC By-Chesi-Fotos CC)

Otwarta licencja


Tagi