Autor: Milena Kabza

Doktor nauk ekonomicznych, Departament Stabilności Finansowej NBP

Nowy kapitalizm post-pandemiczny

W odpowiedzi na pandemię COVID-19 wiele krajów wykorzystuje nowe technologie i duże zbiory danych dotyczących obywateli. Utrzymanie nowych metod monitorowania i nadzoru po kryzysie może zmienić obraz kapitalizmu, a także sposób postrzegania prywatności i swobód obywatelskich.
Nowy kapitalizm post-pandemiczny

(©PAP)

Dane odgrywają i będą odgrywać zasadniczą rolę w gospodarce przyszłości. Ilość danych generowanych rocznie rośnie w dużym tempie – według niektórych szacunków w ciągu ostatnich pięciu lat zwiększyła się nawet czterokrotnie. Ze względu na tempo ich wzrostu, wyjątkowo pilne stało się zapewnienie, że dane służą interesowi społeczeństwa.

Poza entuzjazmem dotyczącym potęgi i możliwości związanych z dużymi zbiorami danych, narastają obawy o ich nadużywanie, w tym przypadku m.in. technologii rozpoznawania twarzy, co wiąże się z erozją prywatności.

Obecna walka z pandemią oznacza, że wiele społeczeństw musi przestrzegać określonych wytycznych. Kontrola tego jest możliwa m.in. poprzez monitorowanie działań ludzi, a technologia umożliwia śledzenie wszystkich w każdym momencie.

Dane w walce z koronawirusem

Pandemia koronawirusa jest uzasadnieniem wykorzystywania ogromnych zbiorów danych, gromadzonych m.in. przez duże firmy technologiczne, głównie do śledzenia i monitorowania obywateli, zwłaszcza tych, którzy zostali zarażeni.

Część krajów – w tym przede wszystkim Chiny – wdrożyła narzędzia nadzoru oparte na nowych technologiach i Big Data. Monitorowanie smartfonów, wykorzystanie kamer rozpoznających twarz i zobowiązanie ludzi do sprawdzania i zgłaszania temperatury ciała i stanu zdrowia dało chińskim władzom możliwość nie tylko szybkiej identyfikacji osób podejrzewanych o zarażanie innych, ale także śledzenia ich przemieszczania się oraz identyfikowania każdego, z kim mieli styczność.

Chiny powoli wracają do gry

Dodatkowo władze chińskie wykorzystują drony, mogące sprawdzać, czy ludzie noszą maski ochronne. Wśród nowych instrumentów nadzoru jest również sprawdzanie danych telefonicznych, pozwalających zidentyfikować, czy dany obywatel znajduje się w pobliżu zakażonego pacjenta.

Podobną rolę pełnią kaski policyjne, wyposażone w system rozpoznawania twarzy i kamery termowizyjne, dzięki czemu mogą zidentyfikować ludzi z gorączką. Obywatele są też zachęcani do pobierania oprogramowania, które wykorzystuje dane z ich kont na portalu Alibaba, używane później do oceny ich stanu zdrowia i śledzenia lokalizacji. Dane te mogą być przekazywane organom ścigania.

Na Tajwanie władze zastosowały tzw. „ogrodzenie elektroniczne” wokół gospodarstw domowych poddanych kwarantannie, które automatycznie informowało policję, jeśli ich mieszkańcy opuszczają dom.

Natomiast w Korei Południowej władze wysyłają obywatelom wiadomości tekstowe, w których informują o nowo zdiagnozowanych pacjentach, ujawniając ich lokalizację i ogólne dane osobowe (wiek, płeć). Władze rosyjskie, podobnie jak chińskie, wykorzystują technologię rozpoznawania twarzy, by m.in. identyfikować osoby, które nie przestrzegają kwarantanny.

Również rządy we Włoszech, Niemczech i Austrii analizują dane ze smartfonów, żeby określić, w jakim stopniu zalecenia dotyczące pozostawania w domu są realizowane.

Digitalizacja w walce z epidemią

Izrael wysyła alerty do obywateli, którzy prawdopodobnie byli narażeni na zarażenie koronawirusem, nakazując im kwarantannę. Podobne rozwiązania są rozważane w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.

W Anglii przeanalizowano zanonimizowane dane od dostawcy usług telekomunikacyjnych O2, aby określić, w jakim stopniu mieszkańcy wdrożyli zalecenia dotyczące #zostanwdomu.

W podobnym celu Google chce w Stanach Zjednoczonych współpracować z instytucjami zdrowia publicznego (co dla tego giganta technologicznego ma również uzasadnienie biznesowe).

Wykorzystywanie nowych technologii podczas pandemii może być uznane za należyte i odpowiednie. Co do zasady duże zbiory danych na temat zachowań poszczególnych osób są skutecznym sposobem określania skutków danej polityki czy też wytycznych – np. w zakresie samoizolacji.

Istnieje jednak ryzyko, że podobne pandemie mogą pojawić się w przyszłości, a kraje mogą uznać, że utrzymanie nowych procedur i infrastruktury nadzoru w oparciu o zbierane dane na temat obywateli jest konieczne.

Niebezpieczeństwa wszechobecnego gromadzenia danych

Można powiedzieć, że nie ma w tym nic nowego. W ostatnich latach zarówno władze krajowe, jak i przedsiębiorstwa prywatne wykorzystywały coraz bardziej zaawansowane technologie m.in. do śledzenia i monitorowania ludzi. Jednak obecnie ten monitoring jest szerszy i „głębszy”, ponieważ podmioty te chcą wiedzieć nie tylko, jakie treści i informacje są czytane na smartfonie, ale także, jaki jest stan zdrowia użytkownika.

Nie jest jasne, czy korzyści zdrowotne wynikające z zastosowania nowych narzędzi nadzoru przewyższają koszty, jakie są ponoszone w związku z ograniczeniem swobód obywatelskich.

Wiele krajów jest właśnie w trakcie przeprowadzania dużych eksperymentów społecznych i na tym etapie pandemii nie jest jasne, czy korzyści zdrowotne wynikające z zastosowania nowych narzędzi nadzoru (w przeciwieństwie do samoizolacji i przeprowadzania niezbędnych testów) przewyższają koszty, jakie są ponoszone w związku z ograniczeniem swobód obywatelskich.

Mimo że np. nadzór biometryczny jest krótkoterminowym środkiem nadzwyczajnym, to nie można założyć, że nie stanie się stałym elementem życia; podobnie jak w przypadku ustawy Patriot Act, wprowadzonej po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r., która znacznie rozszerzyła uprawnienia organów ścigania w zakresie inwigilacji i prowadzenia dochodzenia. W tym miejscu warto przytoczyć cytat Benjamina Franklina: „ci, którzy zrezygnowaliby z niezbędnej wolności, by kupić trochę tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne”.

Wolność, kreatywność, gospodarka

Pandemia COVID-19 może wpłynąć na prywatność i wolności obywatelskie w perspektywie długoterminowej. W ostatnim czasie, przedsiębiorstwa technologiczne działające w ramach kapitalizmu inwigilującego (ang. surveillance capitalism), takie jak Facebook, Google i Microsoft, zaczęły odgrywać większą rolę w ramach „służby publicznej”.

Facebook niedawno ogłosił inicjatywę związaną m.in. z używaniem aplikacji Messenger do przekazywania informacji o zdrowiu publicznym. Dotyczy to nowej funkcji Facebooka jako pośrednika umożliwiającego krajowym i międzynarodowym instytucjom zdrowia publicznego korzystanie z Messengera do udostępniania opinii publicznej informacji o COVID-19. Google, za pośrednictwem siostrzanej firmy Alphabet Verily, uruchomiła witrynę internetową, która oferuje usługi testowania na obecność koronawirusa w ramach Project Baseline.

Dzięki temu, że firmy technologiczne zaczęły oferować usługi quasi-publiczne – które ostatecznie nie są wcale bezpłatne, ponieważ opłatę stanowią zebrane dane – mają możliwość poszerzenia swojego zasięgu i pozyskania nowych użytkowników, a przez to zdobycia i wykorzystywania danych osobowych w celach komercyjnych.

Rosnące znaczenie dużych firm technologicznych, w połączeniu z możliwym, trwałym i rozszerzonym sposobem nadzoru danych obywateli przez państwo, może spowodować dalsze ograniczenie prywatności i autonomii jednostki.

Potrzebne opracowanie zasad

Jak wskazuje Shoshana Zuboff, autorka koncepcji kapitalizmu inwigilacyjnego, „chociaż kapitalizm inwigilacyjny jest całkowicie nową siłą w historii gospodarki, widzieliśmy już wystarczająco dużo, aby wiedzieć, że opiera się na pogardzie dla norm społecznych i praw, które są niezbędne w prawidłowo funkcjonującym społeczeństwie. Tak jak cywilizacja przemysłowa kwitła kosztem natury, tak kapitalizm inwigilacyjny rozwija się kosztem natury ludzkiej”.

Nowe technologie i dane powinny służyć dobru publicznemu i wzmacniać pozycję obywateli, dlatego konieczne jest opracowanie strategii, zasad i przepisów dotyczących danych. W przeciwnym razie korzyści z baz danych staną się udziałem niewielkiej grupy dużych korporacji, wpływających w zasadniczy sposób na światową gospodarkę. Mogą być także nadużywane w sferze publicznej.

Zapewnienie maksymalizacji korzyści płynących z danych publicznych i prywatnych wymaga współpracy między podmiotami rynkowymi i publicznymi. Jednym z przykładów takiego podejścia jest nowa strategia Komisji Europejskiej dotycząca danych – European data strategy.

(©PAP)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Cenne dane klientów banków

Kategoria: Analizy
Wejście dużych firm technologicznych do świata finansów ułatwia im dostęp do nowej, ogromnej wartości – danych bankowych klientów. Stanowi to sygnał ostrzegawczy dla organów regulacyjnych w zakresie koncentracji coraz bardziej osobistych danych w kilku dużych platformach.
Cenne dane klientów banków

Chiny zaskakują sztuczną inteligencją

Kategoria: Analizy
Plany Chin dotyczące rozwoju sztucznej inteligencji są bardzo ambitne. Już obecnie technologia ta wykorzystywana jest na szeroką skalę: od rozpoznawania twarzy, przez zabiegi medyczne, po konstruowanie dronów. Państwo Środka zmierza do roli światowego lidera w tej dziedzinie.
Chiny zaskakują sztuczną inteligencją

Big-techy: konkurencja czy uzupełnienie oferty banków

Kategoria: Analizy
Duże firmy technologiczne rozpoczynają świadczenie usług finansowych zazwyczaj po pozyskaniu bazy klientów i zbudowaniu rozpoznawalnej marki. Ich wejście do finansów odzwierciedla dużą komplementarność między usługami finansowymi, a ich podstawową działalnością pozafinansową oraz związane z tym korzyści skali.
Big-techy: konkurencja czy uzupełnienie oferty banków