• Joseph E. Stiglitz

Obietnica abenomiki

23.04.2013
Program ożywienia gospodarczego autorstwa japońskiego premiera Shinzo Abe wywołał gwałtowną poprawę nastrojów w tym kraju. Do jakiego stopnia jednak „abenomika” zasługuje na kredyt zaufania?
Haruhiko Kuroda, prezes banku centralnego Japonii.  (CC By SA Asian Development Bank)

Haruhiko Kuroda, prezes banku centralnego Japonii. (CC By SA Asian Development Bank)

Haruhiko Kuroda, prezes banku centralnego Japonii. (CC By SA Asian Development Bank)

Ciekawe jest to, że wyniki japońskiej gospodarki w ostatniej dekadzie nie dają podstaw do wszechogarniającego pesymizmu. Ze wzrostem produkcji w przeliczeniu na pracownika, Japonia od przełomu wieków radziła sobie zupełnie dobrze. Standardowe szacunki wskazują, że biorąc pod uwagę kurczącą się siłę roboczą, produkcja w przeliczeniu na pracownika wzrosła w 2012 r. – czyli jeszcze przed nastaniem abenomiki – o 3,08 proc. licząc rok do roku. To znacząco lepszy wynik niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie wskaźnik ten w ubiegłym roku zwiększył się zaledwie o 0,37 proc., nie mówiąc już o Niemczech, gdzie spadł o 0,25 proc.

Tym niemniej, co słusznie przeczuwa wielu Japończyków, abenomika może pomóc w ożywieniu kraju. Shinzo Abe robi to, co wielu ekonomistów (w tym ja) zaleca USA i Europie: wprowadza całościowy program oparty na polityce monetarnej, fiskalnej i strukturalnej. Abe porównuje to podejście do trzymania trzech strzał – osobno każdą można zgiąć – razem są zbyt mocne.

Strzała monetarna

Nowy prezes Banku Japonii, Haruhiko Kuroda, ma za sobą bogate doświadczenie w Ministerstwie Finansów, a później w Azjatyckim Banku Rozwoju, któremu szefował. Podczas kryzysu wschodnioazjatyckiego, pod koniec lat 90-tych, na własne oczy widział zawodność recept proponowanych przez amerykański Departament Skarbu i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Nie jest doktrynerem, jak wielu innych szefów banków centralnych i obiecał uwolnić Japonię od chronicznej deflacji, wyznaczając cel inflacyjny na poziomie 2 proc.

Deflacja zwiększa realne zadłużenie i realne stopy procentowe. Choć nie ma dowodów na wpływ niewielkich jej zmian na realne stopy procentowe, efekt nawet umiarkowanej deflacji na rzeczywisty dług rok po roku może być znaczący.

Stanowisko Kurody już osłabiło kurs jena, dzięki czemu japońskie towary stały się bardziej konkurencyjne. Odzwierciedla to współzależności łączące politykę monetarną różnych krajów: jeżeli polityka amerykańskiej Rezerwy Federalnej, zwana łagodzeniem ilościowym, osłabia dolara, inni muszą zareagować, by zapobiec nadmiernej aprecjacji swoich walut. Być może za jakiś czas osiągniemy bliższą koordynację globalnej polityki monetarnej; obecnie jednak Japonia słusznie, choć z opóźnieniem, reaguje na wydarzenia, które mają miejsce poza jej granicami.

Polityka monetarna w USA byłaby skuteczniejsza, gdyby przywiązywano tam większą wagę do blokad kredytowych – dla przykładu wielu właścicieli domów ma problem z refinansowaniem kredytów nawet przy niższych stopach procentowych, a mali i średni przedsiębiorcy borykają się z kłopotami z dostępem do finansowania. Pozostaje mieć nadzieję, że japońska polityka monetarna skupi się właśnie na tych ważnych kwestiach.

Strzała fiskalna

Abe ma jednak jeszcze dwie strzały w swoim politycznym kołczanie. Krytycy, którzy argumentują, że bodziec fiskalny zawiódł w Japonii w przeszłości, prowadząc jedynie do rozrzutnych inwestycji w bezużyteczną infrastrukturę, popełniają dwa błędy.

Pierwszy wynika z myślenia ahistorycznego. Jak japońska gospodarka miałaby funkcjonować bez bodźca fiskalnego? Biorąc pod uwagę skalę ograniczenia podaży kredytu po kryzysie finansowym z końca lat 90-tych, nie jest zaskoczeniem, że wydatki rządowe nie zdołały przywrócić wzrostu. Jednak bez tych wydatków sytuacja wyglądałaby znacznie gorzej; przecież bezrobocie nigdy nie przekroczyło w Japonii 5,8 proc., a w szczytowym momencie globalnego kryzysu finansowego wynosiło 5,5 proc.

Po drugie, każdy kto odwiedza Japonię, zdaje sobie sprawę z korzyści jakie niosą ze sobą inwestycje w infrastrukturę – Ameryka mogłaby się w tym względzie wiele nauczyć.

Strzała strukturalna

Prawdziwym wyzwaniem będzie wykorzystanie trzeciej strzały, którą Abe określa mianem „pro-wzrostowej”. Dotyczy ona restrukturyzacji gospodarki, poprawy wydajności i zwiększenia odsetka zatrudnionych, szczególnie wśród kobiet.

Niektórzy mówią o „deregulacji” – słowo to słusznie popadło w niełaskę w wyniku globalnego kryzysu finansowego. I Japonia popełniłaby błąd rezygnując ze swoich regulacji w dziedzinie ochrony środowiska, zdrowia i bezpieczeństwa.

Ale właściwe regulacje są potrzebne. W niektórych obszarach niezbędne będzie większe zaangażowanie rządu, by zapewnić bardziej efektywną konkurencję. Jednak w wielu dziedzinach, które należy zreformować, takich jak polityka zatrudnienia, konieczna jest zmiana przyzwyczajeń sektora prywatnego, a nie rządowe regulacje. Abe może jedynie nadawać ton, a nie dyktować rozwiązania. Dla przykładu zwrócił się on do firm o zwiększenie płac pracowników i wiele przedsiębiorstw planuje w marcu wypłacenie większych niż zazwyczaj premii na koniec roku obrachunkowego

Szczególnie istotne będą zapewne wysiłki rządu zmierzające do zwiększenia wydajności w sektorze usług. Dla przykładu Japonia ma wszelkie dane, by wykorzystać synergię pomiędzy dobrze funkcjonującym sektorem opieki zdrowotnej a najwyższej klasy producentami sprzętu medycznego.

Polityka rodzinna wraz ze zmianami w korporacyjnych praktykach zatrudnienia może doprowadzić do większego (i bardziej efektywnego) udziału kobiet w rynku pracy. Sowicie powinny się opłacić także dalsze inwestycje w naukę i edukację. Wprawdzie japońscy studenci lokują się wysoko w międzynarodowych rankingach, to jednak powszechny brak znajomości angielskiego, dziś lingua franca biznesu i nauki, obniża atrakcyjność Japonii we współczesnej gospodarce.

Widoki na sukces

Istnieją wszelkie podstawy by sądzić, że japońska strategia ożywienia wzrostu zakończy się sukcesem; kraj korzysta ze swoich silnych instytucji, ma dobrze wykształconą siłę roboczą z wyjątkowymi umiejętnościami technicznymi i projektowymi, a dodatkowo jest zlokalizowany w najbardziej dynamicznie rozwijającym się regionie świata (kto wie, czy nie jedynym).

Rozwarstwienie społeczne jest w Japonii mniejsze niż w wielu państwach uprzemysłowionych (choć większe niż w Kanadzie i Europie Północnej), a rząd od dawna prowadzi mądrą politykę ekologiczną.

Jeżeli ten całościowy plan Abe zostanie sprawnie przeprowadzony, dzisiejsza poprawa nastrojów okaże się uzasadniona. Japonia może się stać się jednym z nielicznych jasnych punktów na ponuro dziś wyglądającej mapie świata uprzemysłowionego.

© Project Syndicate, 2013

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane