Autor: Ignacy Morawski

Ekonomista, założyciel serwisu SpotData.

Pokora – cnota dobrego ekonomisty

Ludzie rzadko dobrze rozpoznawali szanse i zagrożenia stojące przed światem. Pamiętajmy o tym, kiedy myślimy o życzeniach i prognozach na nowy rok. Życzmy sobie przede wszystkim pokory – świadomości, że nasza wiedza o przyszłości jest ograniczona. Załączam ku przestrodze dziesięć wielce nietrafionych prognoz z przeszłości.
Pokora - cnota dobrego ekonomisty

Ekonomista Nassim Taleb pisze, że ograniczenia wiedzy nieudolnie staramy się zastąpić racjonalnymi modelami. (CC By SA nrkbeta)

„Na początku 1914 r. ludzie siedzieli sobie przy soku pomarańczowym i rozprawiali o tym, jak bezpieczny i spokojny jest świat. Teraz my też siedzimy sobie przy soku i też wydaje nam się, że wszystko będzie dobrze“. Tak pewnego letniego pochmurnego popołudnia, na warszawskiej Saskiej Kępie, przy soku pomarańczowym opowiadał mi pewien pesymistycznie nastawiony do przyszłości finansista. Głos miał smutny, ale pewny siebie, a nawet lekko ironiczny, jakby sugerując, że moje rozpoznanie ryzyk wiszących nad światem jest naiwnie wąskie.

Ta rozmowa zapadła mi w pamięć najbardziej, ale ten rok generalnie stał pod znakiem katastrofizmu, którego wokół siebie dostrzegam więcej niż zwykle. Jeden ekonomista tłumaczył mi, że nadchodzą wyjątkowo trudne czasy, choć czynił to wesoło, jakby okazując swą odporność na potencjalne kryzysy. Nawet nie zliczę, ile osób opowiadało, że strefa euro na pewno w końcu się rozpadnie, przy czym większość z nich mówiła tonem sugerującym, że oni przewiedzieli to już wiele lat temu. Na porządku dziennym są opinie sugerujące inwestowanie w złoto, jako jedyne realne zabezpieczenie przed czekającą nas hiperinflacją.

Muszę przyznać, że niektóre pesymistyczne argumenty na temat gospodarczej przyszłości świata są dla mnie dość przekonujące. Zwykle jednak moją tarczą obronną przeciw katastroficznym wizjom jest jedna, prosta i może przewrotna obserwacja: w historii rzadko zdarzało się, żeby ludzie dobrze zdefiniowali wiszące nad nimi zagrożenia. Krótko mówiąc, świat nie funkcjonuje tak, jak to sobie często wyobrażamy. Zamiast katastrof nadchodzą niespodziewane sukcesy, a kryzysy nadchodzą zwykle z kierunków, na które prawie nikt nie patrzy. Przewrotnie zatem powiedziałbym, że skoro tyle ludzi się boi, to znaczy, że nie będzie tak źle!

Bliskie mi jest spojrzenie brytyjskiego ekonomisty i publicysty Johna Kaya, który poświęca swą karierę pisarską by przekonać czytelników, że świata nie da się opisać w przejrzystych kategoriach. Inspirujący jest amerykański ekonomista Nassim Taleb, kiedy pisze, że ograniczenia naszej wiedzy nieudolnie staramy się zastąpić racjonalnymi modelami. Nie podzielam w pełni ich pesymizmu co do roli wiedzy, ale zasiewane przez nich ziarno wątpliwości na pewno wydaje dobre plony. Sokratejskie „wiem, że nic nie wiem“ powinno wisieć na biurkiem każdego inteligenta.

Wszystkim stuprocentowo przekonanym o swoich racjach, wszystkim pesymistom, katastrofistom, lecz na marginesie również superoptymistom, wszystkim traktującym swoje poglądy jak religię, za którą trzeba walczyć do ostatniej kropli potu, dedykuję zatem krótką, autorską listę wielce nietrafionych prognoz i opinii z przeszłości. Ich autorami są często jednostki lub instytucje znane, czasami nawet wybitne, których opinie dość dobrze odzwierciedlały panujące przekonania. Czyli są to wielkie kule trafione w płot. Ku przestrodze.

Raz. Zacznijmy na wesoło. W 2008 r. Komisja Europejska w raporcie na dziesięciolecie euro stwierdziła, że Unia Gospodarczo Walutowa to „donośny sukces“, zapewniający Europie stabilność makroekonomiczną i odporność na szoki. Jak przykłady sukcesów podawano Grecję, Hiszpanię i Irlandię. Raportowi towarzyszyła pokaźna liczba analiz poważnych ekonomistów. Nie będę się dalej wyżywał…

Dwa. Cofamy się o 200 lat wstecz, do czasów znanego brytyjskiego ekonomisty Thomasa Malthusa. Twierdził on, że zbyt szybki przyrost ludności nieuchronnie doprowadzi społeczeństwa do nędzy, gdyż zabraknie żywności dla wszystkich. Od tamtego czasu na świecie przybyło pięć miliardów ludzi, a równie wielkim problemem co głód staje się otyłość.

Trzy. W 1929 r. wielki amerykański ekonomista Irvin Fisher stwierdził, że ceny akcji osiągnęły permanentnie wysoki poziom. Kilka miesięcy później zaczął się największy krach giełdowy w historii współczesnego świata. Fishera i tak uznaje się za jednego z najwybitniejszych ekonomistów w historii, co powinno pocieszyć tych, którzy stracili kiedykolwiek na giełdzie jakieś pieniądze.

Cztery. W latach 70. XX wieku wiele analiz wskazywało, że zasoby ropy mogą skończyć się w przeciągu kilkudziesięciu lat. Nie skończyły się. W tym miejscu dorzucić można również garść prognoz sprzed kilku lat wskazujących, że ceny ropy szybko przekroczą 200 dolarów za baryłkę. Nie przekroczyły. Teraz tematem numer jeden jest rzekomy koniec hossy cen na rynku surowców w wyniku … rosnącej podaży.

Pięć. Ojciec makroekonomii, Brytyjczyk John Maynard Keynes, przewidywał w latach 30. XX wieku, że ludzie będą pracowali kiedyś jedynie 15 godzin tygodniowo, gdyż rosnąca wydajność pracy pozwoli poświęcić więcej czasu na odpoczynek. Wielka szkoda, że się mylił.

Sześć. Friedrich Hayek, guru neoliberałów, twierdził, że nadmierna ingerencja rządu w gospodarkę prowadzi do zniewolenia, a nawet totalitaryzmu, ostrzegał Europę Zachodnią przed powtórzeniem błędów Niemiec nazistowskich. Od jego ostrzeżeń wydatki rządowe w krajach rozwiniętych znacząco się zwiększyły, a demokracja trzyma się mocno.

Siedem. Francis Fukuyama ogłosił na początku lat 90. koniec historii i ostateczne zwycięstwo demokracji liberalnej jako dominującej formy rządzenia. Nie do końca wiadomo, czy skonsultował swoją teorię z irańskimi ajatollahami, afgańskimi talibami lub przynajmniej Władimirem Putinem.

Osiem. Paul Samuelson, kolejny wielki amerykański ekonomista, pisał na początku lat 80. XX wieku, że do 2012 r. Związek Radziecki prześcignie USA pod względem wielkości PKB. Ze względu na brak ZSRR na mapie świata trudno zweryfikować jego teorię.

Dziewięć. W 2009 r. inwestor Peter Schiff i dziesiątki mu podobnych ostrzegali, że tzw. luzowanie ilościowe, czyli skup obligacji przez bank centralny w zamian za depozyty, szybko doprowadzi do inflacji i załamania dolara. Minęły trzy lata: inflacjo, gdzie jesteś?

Dziesięć. Rozpoczęliśmy od Europy i tu zakończmy. W czerwcu 2012 r. analitycy Citigroup pod wodzą znanego ekonomisty Willema Buitera stwierdzili, że na 90 proc. Grecja opuści strefę euro w przeciągu 12-18 miesięcy. Ciekawe, jak to obliczyli? Warto nadmienić, że w ekonomii 90 proc. prawdopodobieństwo graniczy niemal z pewnością. Grecja tymczasem trzyma się mocno strefy euro, a Citi już dawno odpuściło swoją kasandryczną prognozę.

Oczywiście teza, że ludzie słabo rozumieją dynamikę otaczającego ich świata społecznego, przeceniają szanse i zagrożenia, a nie widzą prawdziwych trendów, jest nieweryfikowalna. To raczej prowokacja, a nie hipoteza. Zdarzały się przecież często doskonałe prognozy, jak np. Roberta Shillera, który przewidział pęknięcie bańki internetowej na początku lat 2000. Są ludzie, którzy w genialny sposób dostrzegają pewne szanse, jak George Soros.

Jako osoba zawodowa zajmująca się prognozowaniem, jestem zresztą ostatnim, który by twierdził, że mówienie o przyszłości nie ma sensu. Piłowanie gałęzi, na której się siedzi, które wesoło wyśmiewał niegdyś Wojciech Młynarski, nie jest czynnością, która by mnie wyjątkowo pochłaniała. Jestem szczerze przekonany, że rysowanie scenariuszy na przyszłość pomaga ludziom osiągać cele.

Jednak to, co ważne, to świadomość, że uprawianie ekonomii, czy nawet ogólne deliberowanie o świecie, to czynność wymagająca notorycznego poddawania w wątpliwość własnych osądów, to zmaganie ze światem, który jest gruntownie niezrozumiały. A prognozowanie to nie poszukiwanie najwłaściwszego scenariusza, ale ciągły proces weryfikowania faktów, danych, trendów, opinii, czynność będąca w ciągłym ruchu.

Skoro zatem pesymizm tak się zakorzenił wokół nas, może czas na zmianę nastrojów.

OF

Ekonomista Nassim Taleb pisze, że ograniczenia wiedzy nieudolnie staramy się zastąpić racjonalnymi modelami. (CC By SA nrkbeta)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Makroekonomiczny dom zbudowany przez Roberta Mundella

Kategoria: VoxEU
Paul Krugman opisuje ewolucję wkładu Mundella do myśli i polityki ekonomicznej, począwszy od jego wczesnych przełomowych modeli, które wciąż są fundamentem nowoczesnej makroekonomii międzynarodowej, aż po jego późniejsze poglądy, które były bardziej kontrowersyjne i wywarły mniejszy wpływ na nauki ekonomiczne.
Makroekonomiczny dom zbudowany przez Roberta Mundella

Krugman kontra Summers 2, czyli dogrywka

Kategoria: Trendy gospodarcze
Obawy Lawrenca Summersa związane z inflacją okazały się trafione, ale to wcale nie oznacza, że miał rację. Z kolei Paul Krugman stwierdził, że ciągle: „Próbuję, do cholery, zrozumieć, co się dzieje”. Dwaj ekonomiści ponownie przystąpili do debaty o stanie światowej gospodarki.
Krugman kontra Summers 2, czyli dogrywka