Polityka w czasach pandemii

20.03.2020
Jeśli chcemy wiedzieć, co nas czeka, powinniśmy zajrzeć do Lombardii, ważnego gospodarczo i bogatego regionu Włoch, epicentrum wybuchu COVID-19 w Europie. Szpitale Lombardii miały wysokiej jakości ochronę zdrowia. Jeszcze nie tak dawno uważano, że dadzą sobie radę z chorobą.
Coronavirus MAIN

(©CDC/Alissa Eckert, MS; Dan Higgins, MAM, Public domain)

(©CDC/Alissa Eckert, MS; Dan Higgins, MAM, Public domain)

Nagle jednak zaczęły się zgłaszać tłumy ludzi z zapaleniem płuc. W niektórych szpitalach wykończeni pracownicy, bez respiratorów i butli z tlenem, byli zmuszeni do pozostawienia umierających chorych na łaskę losu.

Oficjalnie ogłoszona przez Międzynarodową Organizację Zdrowia (WHO) pandemia rozprzestrzenia się błyskawicznie, obejmując już 160 krajów i 230 tysięcy zakażonych. Epidemiolodzy oceniają, że Włochy wyprzedzają o tydzień lub dwa takie kraje jak Hiszpania, Francja, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Mniej zglobalizowane kraje, jak Egipt czy Indie, są tylko trochę bardziej z tyłu.

Z dzisiejszych polityków niewielu miało kiedykolwiek do czynienia z pandemią i jej gospodarczymi skutkami, ale niektórzy przywołują kryzys finansowy z lat 2001-2009. Z opóźnieniem uświadamiają sobie, że system ochrony zdrowia zacina się, a liczba ofiar rośnie. Wiedzą, że jakoś będą musieli dać sobie radę. Wpłyną na to trzy aspekty: ich podejście do niepewności, struktura i poziom kompetencji systemów ochrony zdrowia, ale przede wszystkim – poziom społecznego zaufania.

Wirus SARS-CoV-2 nie jest jeszcze dogłębnie poznany.

Niepewność wynika z wielu rzeczy. Jedną z nich jest sam wirus, czyli SARS-CoV-2 i wywoływana przez niego choroba. Na razie wirus nie jest jeszcze dogłębnie poznany. Kolejnym powodem niepewności jest status pandemii. W każdym regionie czy kraju rozprzestrzenia się gwałtownie i po cichu.

Zanim testy wykryją wirusa w jednym miejscu, to jest on już w wielu innych – tak było we Włoszech, Iranie czy Korei Południowej. Rządy podejmują decyzje o zamknięciu szkół i zakazują imprez masowych, ale często za późno.

Popierane przez WHO chińskie rozwiązanie polegało na wdrożeniu kwarantanny, w połączeniu z masowym przeprowadzaniem testów na wirusa i śledzeniem relacji międzyludzkich. Odbyło się to dużym społecznym i ekonomicznym kosztem, ale liczba nowych przypadków zaczęła się zmniejszać.

Chiny powoli wracają do gry

10 marca prezydent Chin Xi Jinping, jak zwycięzca, odwiedził Wuhan, gdzie zaczęła się pandemia. Ale nawet w Państwie Środka wciąż panuje niepewność, ponieważ nikt nie wie, czy w momencie, kiedy zostanie zniesiona kwarantanna, nie zacznie się druga fala zakażeń.

W krajach demokratycznych liderzy muszą mieć pewność, że społeczeństwo akceptuje twardy, chiński reżim obejmujące izolację i śledzenie obywateli. Zamknięcie Włoch jest w dużej mierze efektem samokontroli i nadmiernie nie narusza praw człowieka. Ale jeśli nie przyniesie porównywalnych z Chinami efektów, może okazać się równie kosztowne i zdecydowanie mniej efektywne.

Skuteczność zależy od struktury i umiejętności służby zdrowia. Pojawiają się sprzeczne ze sobą informacje, niespójne instrukcje dotyczące sposobów testowania oraz izolacji w domach.

Najbardziej narażone będą miejsca, w których ludzie otrzymują minimalną opiekę zdrowotną: obozy uchodźców i najbiedniejsze rejony miast.

Każdy system ochrony zdrowia jest przeciążony. Najbardziej narażone będą miejsca, w których ludzie otrzymują minimalną opiekę zdrowotną lub w ogóle jej nie otrzymują: obozy uchodźców i najbiedniejsze rejony miast. Nawet najlepiej wyposażone szpitale w bogatych krajach będą miały problemy.

Uniwersalnym systemom ochrony zdrowia, jak brytyjskiemu NHS, będzie łatwiej zmobilizować wszystkie zasoby, wdrożyć zasady i najlepsze praktyki niż rozproszonym, prywatnym systemom, które martwią się, kto komu płaci i kto za co odpowiada.

Stany Zjednoczone, mimo swego bogactwa i zaawansowania w naukach medycznych, czekają trudności. System prywatnej służby zdrowia w tym kraju jest nastawiony na płatne leczenie.

28 milionów nieubezpieczonych Amerykanów, 11 milionów nielegalnych imigrantów i nieznana liczba pracowników bez płatnych zwolnień lekarskich ma powody, by unikać bycia przetestowanym lub izolowanym. Biurokracja i oszczędności w tragiczny sposób opóźniły przeprowadzanie testów.

Trzecim elementem utrzymującym niepewność jest zaufanie. Zaufanie społeczne pozwala liderom podejmować trudne decyzje dotyczące kwarantanny, izolacji, w tym – zamykania szkół. Irański rząd, od dawna niepopularny, jest powszechnie podejrzewany o ukrywanie liczby zarażonych i ofiar. Dlatego zbuntowani duchowni mogą odmówić zamykania świątyń, nawet jeśli mogą być one jednym ze źródeł rozprzestrzeniania się infekcji.

Nic tak nie podsyca zamieszania i strachu społecznego jak podejrzenie, że politycy mogą ukrywać prawdę. Wychodząc z błędnego założenia, że należy uniknąć paniki, niektórzy politycy mogą ukrywać zagrożenie i w efekcie – przyczyniać się do siania zamętu i zwiększenia liczby ofiar.

Wielu liderów nie wie, jak postępować w czasie pandemii i jak o niej rozmawiać. Prezydent USA Donald Trump zmienił front i przeszedł z nieuzasadnionego optymizmu w stronę atakowania wrogów. Wprowadził 30-dniowy zakaz wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych z Europy, który w minimalnym stopniu powstrzyma chorobę, bo ta i tak już w USA jest. Kiedy ludzie staną się świadkami śmierci bliskich i przyjaciół, prezydent nie będzie mógł za to winić obcokrajowców, Demokratów i stacji CNN.

Epidemiczny stress-test

Co więc powinni robić politycy? Każdy kraj musi sam znaleźć złoty środek między opanowaniem choroby a naruszaniem prywatności obywateli. Przykład Korei Południowej i Chin pokazuje siłę Big Data i masowego przeprowadzania testów na obecność wirusa jako najlepszych sposobów na identyfikowanie osób zarażonych i opanowywanie rozprzestrzeniania się choroby.

Rządy muszą przewidywać pandemię, bo działania ją powstrzymujące, jak np. zakaz zgromadzeń publicznych, dają efekty tylko jeśli są wdrażane odpowiednio wcześnie.

Najlepszym przykładem jest Singapur, który ma zdecydowanie mniej przypadków niż można by się spodziewać. Zadziałał błyskawicznie dzięki efektywnej biurokracji obejmującej niewielkie terytorium, ochronie zdrowia na światowym poziomie i odrobionej po SARS (epidemii spokrewnionego wirusa) lekcji. Państwo, któremu się ufa, było w stanie zawrzeć kompromis ze społeczeństwem, ponieważ przekaż był spójny i opierał się na naukowo udowodnionych faktach.

Na Zachodzie COVID-19 jest wyzwaniem dla pokolenia polityków, które przejęło władzę po kryzysie finansowym. Wielu potępiało globalizację i ekspertów. Popularność zdobywali, tworząc podziały społeczne i wszczynając konflikty.

W jakimś stopniu pandemia mieści się w tym sposobie uprawiania polityki. Kraje mogą, śladem USA, koncentrować się wyłącznie na sobie i zamykać granice. A kiedy braki utrudnią rozwój światowej gospodarki, niektóre sektory mogą odwrócić się od globalizacji, mimo że dywersyfikacja łańcuchów dostaw dałaby lepszą ochronę.

Po raz kolejny pandemia stawia w centrum zainteresowania rządów lekarzy, naukowców i ekspertów od ochrony zdrowia. Z zasady pandemie dotyczą całego świata, dlatego państwa muszą współpracować w tworzeniu standardów postępowania, leczenia i – miejmy nadzieję – szczepionki.

Przestraszeni wyborcy nie będą chcieli oglądać teatralnych zapasów między poszczególnymi partiami politycznymi. Od rządów oczekują rozwiązywania konkretnych problemów, przed którymi stoją. Co z zasady powinno przecież być celem polityki.

Niniejszy artykuł ukazał się w sekcji „Leaders” papierowego wydania The Economist z 12 marca 2020 roku pod tytułem „The politics of pandemics”.


Tagi


Artykuły powiązane