Autor: Paweł Bagiński

Doktor nauk ekonomicznych, politolog. Doradca ekonomiczny w Departamencie Zagranicznym NBP

Pomoc rozwojowa po pandemii

Kryzys COVID-19 oznacza zwiększenie luki pomiędzy potrzebami finansowymi krajów rozwijających się, a faktycznymi możliwościami ich finansowania. Stanowi największe wyzwanie dla międzynarodowej współpracy na rzecz rozwoju i systemu pomocowego od II wojny światowej, stawiając pod znakiem zapytania możliwość osiągnięcia Celów Zrównoważonego Rozwoju do 2030 r.
Pomoc rozwojowa po pandemii

(©PAP)

Kryzys gospodarczy będący efektem pandemii uderzył zarówno w kraje rozwinięte, jak i rozwijające się, a więc w tradycyjnych dawców i biorców pomocy rozwojowej.

Poszkodowani bogaci i biedni

W sytuacji szczególnie trudnej znalazło się wiele krajów o niskich dochodach i słabych instytucjach. Już wcześniej zmagały się one z wieloma problemami, takimi jak ubóstwo, degradacja środowiska naturalnego i dodatkowo nadwyrężone były walką z innymi chorobami (m.in. AIDS, gruźlicą i malarią) oraz z poprzednimi epidemiami, jak wirus Ebola. Na kryzys o takim charakterze i skali jak epidemia COVID-19 w większości przypadków nie były przygotowane ani organizacyjnie, ani finansowo.

Pandemia uderzyła w gospodarki krajów rozwijających się w dwojaki sposób. Po pierwsze, poprzez konieczność bardzo szybkiej mobilizacji środków na walkę z koronawirusem i pomoc finansową dla ludzi, którzy zostali poszkodowani w wyniku lockdownu. Po drugie, poprzez obniżenie tempa wzrostu gospodarczego i dochodów państw oraz podmiotów gospodarczych, wynikające m.in. z ograniczenia obrotów handlowych i przerwania łańcuchów dostaw, zmniejszenia inwestycji, obniżenia dochodów z turystyki, spadku przekazów pieniężnych od migrantów (tzw. remittances), a także bardzo prawdopodobnego zmniejszenia wartości oficjalnej pomocy rozwojowej (ODA) ze strony państw rozwiniętych.

Wiele krajów rozwijających się będzie więc w najbliższym czasie desperacko poszukiwać środków finansowych i dokonywać oszczędności budżetowych. Grozi to m.in. ograniczeniem inwestycji publicznych (np. w sektorze infrastruktury gospodarczej) w celu pokrycia pilniejszych wydatków oraz ograniczenia wzrostu deficytu budżetowego i długu publicznego. Kraje rozwijające się będą też poszukiwać środków finansowych na zewnątrz, co pogłębi problemy wielu z nich z rosnącym w ostatnich latach zadłużeniem zagranicznym. Według danych Banku Światowego (BŚ), w 2018 r. zadłużenie krajów rozwijających się i tzw. rynków wschodzących osiągnęło rekordowy poziom 55 bln dol.

Liczba ludzi głodnych i niedożywionych może w efekcie pandemii koronawirusa ulec podwojeniu, czyli wzrosnąć o 130 mln

Potrzeba mobilizacji wspólnoty donatorów

Pandemia koronawirusa i ogólnoświatowy kryzys gospodarczy stanowi więc największe, a przy tym wieloaspektowe wyzwanie dla międzynarodowej współpracy na rzecz rozwoju i światowego systemu pomocowego od II wojny światowej. Wymaga bezprecedensowej mobilizacji wspólnoty międzynarodowej, zwłaszcza tradycyjnych donatorów i instytucji międzynarodowych, aby wesprzeć te kraje, w których sytuacja jest najtrudniejsza, a możliwości radzenia sobie z epidemią najmniejsze. Wymknięcie się epidemii spod kontroli w krajach najuboższych mogłoby bowiem wywołać bezprecedensowy wzrost biedy, głodu, konfliktów, przemocy oraz falę uchodźców, a także obniżoną odporność na poradzenie sobie z ew. nawrotem COVID-19.

Dlatego pierwszym zadaniem wspólnoty donatorów jest udzielenie wsparcia krajom o niskich dochodach i słabych instytucjach w powstrzymaniu ewentualnego kryzysu humanitarnego. Konieczne jest zadbanie o ułatwienia w dostawach sprzętu medycznego do krajów i regionów, w których jest on najbardziej potrzebny oraz udzielenie pomocy medycznej i socjalnej tym osobom, które są chore lub zostały bez środków do życia. Niezbędne jest wsparcie milionów nieformalnych pracowników, aby w przypadku utraty zatrudnienia nie zasilili oni miejskich slumsów czy obozów dla uchodźców. Należy podkreślić, że izolacja i skuteczne leczenie chorych w takich środowiskach, przy częstym braku bieżącej wody, testów do wykrycia wirusa i respiratorów, a także wykwalifikowanego personelu medycznego, jest praktycznie niemożliwe.

Państwa G20 zgodziły się na zawieszenie od 1 maja do końca 2020 r. płatności z tytułu obsługi długów przez najbiedniejsze kraje świata, co oznacza uwolnienie 11 mld dol. na walkę z pandemią

Drugim, już bardziej długofalowym zadaniem, jest zapobieżenie globalnemu kryzysowi rozwojowemu, który może zniweczyć postęp w realizacji przyjętej w 2015 r. Agendy 2030 na rzecz Zrównoważonego Rozwoju. Kryzys COVID-19 wybuchł w piątym roku realizacji zawartych w Agendzie ambitnych Celów Zrównoważonego Rozwoju (Sustainable Development Goals – SDGs) oraz Porozumienia Paryskiego ws. zmian klimatycznych. Oba zadania od początku były uważane za niełatwe. Jeszcze przed wybuchem pandemii wskazywano, że realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju do 2030 r. wymagać będzie wyasygnowania ogromnych środków finansowych i nie jest możliwa bez większego zaangażowania sektora prywatnego. Przede wszystkim wymaga jednak szybkiego i zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Tymczasem w najbliższym czasie kraje rozwijające się, w tym afrykańskie, będą musiały zmierzyć się ze skutkami bardzo prawdopodobnej globalnej recesji i zwiększeniem poziomu ubóstwa i niedożywienia.

(©Envato)

Zgodnie z prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), w następstwie obecnego kryzysu, w 2020 r. światowa gospodarka może skurczyć się o 3,0 proc., zaś gospodarka Afryki subsaharyjskiej o 1,6 proc., co oznaczałoby pierwszą recesję w regionie od 25 lat. Według badań Uniwersytetu NZ (UNU-WIDER), światowa populacja żyjąca w ubóstwie może zwiększyć się nawet o 420 – 580 mln osób w stosunku do stanu z 2018 r. Z kolei wg szacunków Światowego Programu Żywnościowego (WFP), liczba ludzi głodnych i niedożywionych może w efekcie pandemii ulec podwojeniu tj. wzrosnąć o 130 mln. W tych warunkach – przy założeniu przedłużającej się pandemii i globalnej recesji – realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju staje się bardzo mało realna. A jeśli – czego nie należy wykluczać – świat zacznie odchodzić od multilateralizmu i integracji gospodarczej – perspektywy rozwoju uboższej części świata mogą zostać dodatkowo ograniczone.

W tej chwili jesteśmy świadkami mobilizacji kluczowych donatorów. UE udało się zmobilizować ze środków własnych (Komisji Europejskiej i państw członkowskich) oraz od innych donatorów 7,4 mld euro. Fundusze te będą jednak przeznaczone na badania i poszukiwanie szczepionki, więc najpewniej skorzystają z nich w pierwszej kolejności kraje rozwinięte. Duże kraje europejskie (Francja, Niemcy, Wlk. Brytania) wyasygnowały na globalną walkę z COVID-19 kwoty opiewające na 300 – 500 mln euro. W zbieranie środków na walkę z pandemią zaangażowały się też międzynarodowe instytucje finansowe. MFW wyasygnował na szybką, konkretną pomoc dla krajów członkowskich 100 mld dol., a docelowo gotowy jest wykorzystać na ten cel całe swoje zasoby pożyczkowe, wynoszące 1 bln dol. BŚ planuje z kolei uruchomić wsparcie o wartości 160 mld dol. w ciągu najbliższych 15 miesięcy. Podjęto też działania w obszarze zadłużenia. W kwietniu 2020 r. państwa G20 zgodziły się na zawieszenie od 1 maja do końca 2020 r. płatności z tytułu obsługi długów przez najbiedniejsze kraje świata, co oznacza uwolnienie 11 mld dol. na walkę z pandemią. Także w kwietniu MFW zatwierdził redukcję zadłużenia 29 państw członkowskich.

Więcej funduszy może nie być

Jednakże w dłuższej perspektywie nie należy wykluczyć zmniejszenia wielkości oficjalnej pomocy rozwojowej udzielanej przez tradycyjnych donatorów skupionych w Komitecie Pomocy Rozwojowej OECD (DAC), która wg wstępnych danych w 2019 r. osiągnęła wartość 152,8 mld dol. (0,30 proc. ich DNB). Pomoc rozwojowa (ODA) może być jednym z pierwszych obszarów potencjalnej redukcji wydatków publicznych spowodowanych recesją i spadkiem dochodów budżetowych krajów rozwiniętych. Wiele aktualnie realizowanych projektów pomocowych może zostać wstrzymanych lub opóźnionych. Z braku dofinansowania ze strony agend rządowych lub instytucji wielostronnych, organizacje pomocowe, zwłaszcza pozarządowe, będą zmuszone ograniczać działalność, przerywać bądź zamrażać projekty i zwalniać pracowników.

Jeśli więc po niemal pewnej tegorocznej recesji nie nastąpi powrót do szybkiego tempa wzrostu gospodarczego, tak w krajach rozwijających się, jak i rozwiniętych, istnieje poważne ryzyko drastycznego zwiększenia się luki pomiędzy potrzebami finansowymi krajów rozwijających się, a faktycznymi możliwościami ich sfinansowania, ze wszystkimi tego konsekwencjami gospodarczymi, społecznymi i politycznymi. Dotychczas to kraje bogate przekazywały gros pomocy na rozwój uboższej części świata i finansowanie globalnych dóbr publicznych. Teraz one same znalazły się w bardzo trudnej sytuacji gospodarczej, finansowej i społecznej, stawiającej ich możliwości finansowania globalnego rozwoju pod dużym znakiem zapytania. Postulowane od lat przez ONZ wydatkowanie na ODA 0,7 proc. dochodu narodowego brutto (DNB) krajów rozwiniętych (choćby poprzez działania oddłużeniowe) wydaje się więc dziś nierealne, choć pojawiają się też głosy, że cel ten jest dziś bardziej uzasadniony niż kiedykolwiek przedtem. Niepewne w obecnej rzeczywistości wydaje się też zaangażowanie na cele globalnego rozwoju funduszy sektora prywatnego, zwłaszcza inwestorów instytucjonalnych, w ramach lansowanej m.in. przez Bank Światowy koncepcji „od miliardów do bilionów”.

Kluczowa skuteczność pomocy rozwojowej

Jeśli zatem powrót do dotychczasowego poziomu finansowania rozwoju, nie mówiąc już o jego zwiększeniu, nie wydaje się realny w najbliższym okresie, to tym bardziej warto skoncentrować się na jakości i skuteczności działań pomocowych.

Warto wykorzystać obecny kryzys, aby dogłębnie przemyśleć strategie rozwoju i odpowiedzi na wyzwania, które pandemia szczególnie unaoczniła: nierówności, zmiany klimatyczne czy czwarta rewolucja przemysłowa

Po pierwsze, należy umacniać przekonanie, że kontynuacja przekazywania dobrej jakościowo pomocy rozwojowej jest niezbędna, aby pomóc krajom najuboższym zrealizować – przynajmniej częściowo – Cele Zrównoważonego Rozwoju i zwiększyć ich odporność na pandemie, które – jeśli będą w niekontrolowany sposób rozwijać się w tych krajach – zagrożą stabilności i bezpieczeństwu także krajów bogatych i całej ludzkości. Ale ODA jest niezbędna także po to, aby ochronić zdobycze wielu dekad inwestycji donatorów i ich podatników.

Po drugie, należy patrzeć kompleksowo na potrzeby i problemy rozwojowe biedniejszej części świata i starać się planować i realizować działania pomocowe związane z COVID-19 w taki sposób, aby przyczyniały się do realizacji Agendy 2030 na rzecz Zrównoważonego Rozwoju. Fundusze na walkę z pandemią nie powinny też być gromadzone kosztem środków przeznaczonych na rozwiązanie innych problemów i wyzwań, których w uboższej części świata nie brakuje.

Po trzecie, środki pomocowe kierowane na odbudowę krajów rozwijających się po kryzysie powinny wspierać ich transformację w kierunku zielonej i nowoczesnej gospodarki. Zdaniem szefa UNDP Achima Steinera, warto wykorzystać obecny kryzys, aby dogłębnie przemyśleć strategie rozwoju i odpowiedzi na wyzwania, które pandemia szczególnie unaoczniła: nierówności, zmiany klimatyczne czy czwarta rewolucja przemysłowa. Transformacja nie będzie łatwa z uwagi na konieczność wyasygnowania ogromnych środków finansowych, uzależnienie od paliw kopalnych szeregu krajów rozwijających się, a niejednokrotnie także konieczność importu „zielonych” technologii z krajów rozwiniętych. Obecny kryzys może okazać się jednak dla ludzkości szansą, jeśli po jego zakończeniu zacznie ona żyć w sposób bardziej zgodny z naturą. Będzie to też miało wpływ na liczbę i skalę przyszłych pandemii, katastrof naturalnych i podobnych wyzwań.

Po czwarte, należy skupić się na jakości i skuteczności pomocy. Chodzi m.in. o uproszczenie procedur dotyczących wydatkowania i pozyskiwania środków, wzmocnienie koordynacji działań pomiędzy donatorami (aby uniknąć dalszej proliferacji funduszy i instrumentów), a także przejrzyste i spójne komunikowanie partnerom lokalnym o planowanych działaniach. Przedsięwzięcia o charakterze emergency i z obszaru pomocy humanitarnej powinny być powiązane z późniejszymi działaniami rozwojowymi, a strategie i priorytety rozwojowe biorców powinny być respektowane i uwzględniane w działalności donatorów. Działania pomocowe związane z pandemią powinny też wzmacniać prawa człowieka, wolności obywatelskie, rządy prawa, równouprawnienie płci, niedyskryminację oraz dobre warunki pracy.

Po piąte, konieczne są działania systemowe odnoszące się do takich kwestii jak redukcja kosztów przesyłania pieniędzy od emigrantów, ograniczenie nielegalnych przepływów finansowych czy problem rosnącego zadłużenia państw najbiedniejszych. Działania te nie dotyczą ściśle samej pomocy rozwojowej, ale mogą ją wspierać lub odwrotnie – niweczyć jej pozytywne efekty. Warto spróbować na nowo ożywić nieco zapomnianą ostatnio agendę tzw. spójności polityki na rzecz rozwoju (policy coherence for development) i podjąć wysiłek, aby efekty działań pomocowych, które są realizowane w krajach rozwijających się nie były niweczone poprzez działania samych donatorów w innych dziedzinach życia.

Artykuł wyraża osobiste poglądy autora.

(©PAP)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Nowy model finansowania projektów rozwojowych

Kategoria: Analizy
Finansowanie mieszane, łączące ze sobą fundusze pomocowe i komercyjne, wydaje się być jednym z kluczy do większego zaangażowania sektora prywatnego w realizację projektów rozwojowych w krajach rozwijających się.
Nowy model finansowania projektów rozwojowych

MFW walczy z kryzysem po COVID-19

Kategoria: Trendy gospodarcze
Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jako instytucja powołana do wspierania stabilności światowej gospodarki, wykazuje duże zaangażowanie w walkę z ekonomicznymi i społecznymi skutkami pandemii koronawirusa.
MFW walczy z kryzysem po COVID-19

Wirus wywoła epidemię biedy

Kategoria: Analizy
Programy stymulacyjne wprowadzane przez rządy nie oznaczają, że wszyscy wydostaną się na powierzchnię. Biedniejsze państwa cofną się nawet o 30 lat, walcząc z ubóstwem, a w krajach rozwiniętych nierówności mogą sięgnąć poziomów, o których mieliśmy już zapomnieć.
Wirus wywoła epidemię biedy